Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Więzienie cz. 2 (gejowskie)

Nie będę się więcej rozpisywał na temat tego spotkania, stwierdzę tylko że niedługo po nim poznałem najpierw jedną, a potem kolejną kobietę, z którymi szybko nawiązałem seksualne relacje, a przez to nie byłem już zmuszony do umawiania się z żadnym facetem, by sobie ulżyć. Niemniej jednak wydarzenie to zostawiło trwały ślad na mojej psychice. Po pierwsze złamało fizyczną barierę odnośnie fizycznego kontaktu z innym mężczyzną i sprawiło, iż już zapewne zawsze będę traktował to jako realną alternatywę dla standardowych sposobów realizacji moich seksualnych potrzeb. Po drugie, pewnie ważniejsze, uświadomiło mi jak łatwy dostęp do seksu może uzyskać taki dość atrakcyjny facet jak ja, jeśli uzna że nie będzie się w swoich potrzebach ograniczał jedynie do kobiet. Okazuje się w końcu, że na świecie jest masa biseksualnych a także homoseksualnych facetów, którzy marzą o tym, by pochłonąć ustami twojego członka, a nawet spełnić jakiekolwiek inne twoje zachcianki. Takich pasywnych gości, których najwidoczniej wyjątkowo podnieca bycie uległym, jest na tyle dużo że późniejsze przeglądanie, a potem już nawet umieszczanie w internecie ogłoszeń o podobnej tematyce dobitnie uświadomiło mnie, że od sterczenia w moim mieszkaniu i odczuwania seksualnej frustracji, do znalezienia kogoś chętnego by całkowicie za darmo z wdzięcznością załatwić ten problem za mnie, jest czasami jedynie kilka kliknięć. Jeśli więc z jakiegoś powodu w moim życiu ponownie trafi się okres seksualnej posuchy to jestem pewien że nie potrwa to długo zanim sam umieszczę jakieś ogłoszenie. Niewątpliwie niedługo później będę ciężko oddychał, a mój kutas zahaczał już o migdałki jakiegoś pasywnego kolesia, w czasie gdy moje jaja będą pulsowały i opróżniały swoją zawartość znacznie lepiej i przyjemniej niż sam zdołałbym to zrobić swoimi rękoma. Życie jest po prostu za krótkie na półśrodki, a bądźmy szczerzy - każdy woli być porządnie obsługiwany, zaś walenie konia nigdy nie dorówna uczuciu, gdy ktoś umiejętnie, a przede wszystkim z entuzjazmem ssie twojego kutasa. Nawet większość całkowicie heteroseksualnych facetów dałaby zrobić sobie loda nawet szpetnej,  całkowicie nie pociągającej ich kobiecie. Ja jako biseksualny koleś po prostu lekko poszerzam spektrum osób, którym potencjalnie pozwoliłbym się w podobny sposób zadowolić.

Przepraszam również za ten przydługi wstęp który mocno odbił od głównego tematu mojego wywodu, czyli tego co dzieje się kiedy w naszej placówce. Uważam jednak, że był on konieczny do tego by przedstawić perspektywę moją, a także jak mi się zdaje znacznej części osadzonych odbywających w naszym ośrodku karę pozbawienia wolności. Sądzę, że w dużej mierze podzielają oni moją perspektywę i dlatego nie dziwi mnie, a nawet w pełni rozumiem, że podobne sytuacje zdarzają się również w naszym więzieniu. Schematy tego jak to działa są jednak bardzo różne. W końcu naprawdę niewielka część mężczyzn, która tutaj trafia jest otwarcie homoseksualna. Dotychczas spotkałem tutaj tylko dwóch takich i obaj z początku byli wyraźnie odrzuceni przez środowisko oraz trzymali się mocno na uboczu. Nikt, a przynajmniej większość mężczyzn nie chce być tutaj posądzona o bycie “ciotą”, a to sprawia że czasami paradoksalnie większe powodzenie, a na pewno łatwiejsze życie mają ci, którzy nieco się z tym kryją. Schematy jak wspomniałem są różne, ale często jest tak że na jakimś bloku, w jakieś grupie znajdzie się ktoś kto pewnego dnia zrobi coś czego nie powinien i czego w normalnym okolicznościach pewnie by się wstydził. Pojedyncze więzienie to jednak małe miejsce i jedynie niewielka plotka wystarczy by fama o takim wydarzeniu błyskawicznie się rozeszła. Z początku zawsze mocno utrudnia to takiemu delikwentowi życie, ale z czasem prędzej czy później i tak zaczynają się kręcić wokół niego inni kolesie, którzy następnie stopniowo “badają temat”. Słyszałem o tym wszystkim z opowiadanych tu między strażnikami historii, a również sam byłem wielokrotnie świadkiem pewnych ciekawych zdarzeń na ekranach mojego monitoringu. Prędzej czy później faceci, którzy nabijali się z takiego delikwenta ostatecznie nierzadko sami nieśmiało proszą go o podobną przysługę, a on czasem im odmawia a czasem ulega, co niekiedy wynika z faktu, że jest to też tutaj rodzaj waluty, za którą można często dostać coś innego. Proceder taki jest na tyle powszechny, że mimo iż oficjalnie niemal wszyscy osadzeni są wrogami homoseksualizmu to dziwnym zbiegiem okoliczności po kilku latach tutaj, za takowy wielokrotnie uważają już zazwyczaj jedynie bycie pasywną stroną aktu seksualnego między dwoma mężczyznami. Moim zdaniem wynika to z faktu, że gdyby zastosować tutaj normalne reguły to okazałoby się, że blisko jedna trzecia więźniów okazałaby się gejami, a przynajmniej biseksualna. Jest to bowiem dość powszechne, co już nie raz udowodniły mi godziny nagrań, których niekiedy jestem jedynym świadkiem.  

Wbrew powszechnym stereotypom seks między osadzonymi naprawdę rzadko przybiera jednak formę gwałtu. Domyślam się, że wynika to z faktu, że wbrew pozorom nie tak łatwo jest zgwałcić dorosłego, broniącego się mężczyznę. A już na pewno zrobić to po cichu, tak by nikt nie zaalarmował strażników. Do tego dochodzi fakt, że jak wspomniałem niemal cały obiekt jest monitorowany 24-godziny na dobę i mimo, że osadzeni z początku mieli z tym problemy to teraz już się chyba z tym faktem pogodzili. Pewnie uznali, że skoro i tak nie mają na to wpływu to najlepiej dla nich samych będzie po prostu zignorować perspektywę bycia obiektem ciągłej obserwacji. Z początku oczywiście niektórzy próbowali zasłaniać kamery, a nawet je uszkadzać. Srogie i permanentne kary za takie zachowania, często uwzględniające także odpowiedzialność grupową, szybko wybiły im to jednak z głów i już od dawna nikt nie wpada na takie pomysły. Dlatego monitoring funkcjonuje bez przeszkód, a to sprawia że jeśli jakiś seks bez wyraźnej zgody obu stron tutaj występuje, to raczej nie w takiej formie. Nie mówię bowiem, że sytuacje na pewnego rodzaju pograniczu takiego zjawiska nie mają miejsca. Więźniowie tutaj są brutalni, zwłaszcza niektórzy z długimi wyrokami za ciężkie przestępstwa. Przemoc nie jest tu więc rzadkością, a żeby się od niej uchronić trzeba mieć jakieś wsparcie. Dlatego też słyszałem o różnych przypadkach, w których ktoś robił coś na co w innych okolicznościach pewnie nigdy by się nie zdecydował, a ja nie mam powodu by w to wątpić, gdyż wiem jak silnym motywatorem potrafi być strach. Niewątpliwie zdarzają się więc tutaj różnego rodzaju szantaże i inne moralnie wątpliwie sytuacje, a część dziejących się tu zdarzeń rzeczywiście może mieć przynajmniej częściowo przemocowy charakter.  

Niemniej jednak nie zauważyłem by takie zjawiska były powszechne, a nawet wtedy gdy pojawiają się znamiona sugerujące że może dochodzić do czegoś takiego, to sprawa niemal zawsze jest bardziej skomplikowana niż by się to wydawało na pierwszy rzut oka. Zaskakująco ciężko jest też tak naprawdę ocenić, czemu ktoś dopuszcza się aktów homoseksualnych w więzieniu i czy robi to dobrowolnie, czy też jest do tego zmuszany. Osobiście myślę że w wielu, jeśli nie większości przypadków zarówno po stronie aktywnej jak i pasywnej, jest to po prostu wypadkowa stopniowo skumulowanej seksualnej frustracji. Do tego dochodzą często zazwyczaj skrywane dotychczas fantazje, których na wolności część osadzonych nigdy nie zrealizowała, a teraz pod płaszczykiem przymusu jest w stanie, niekiedy nawet całkiem skrycie, wprowadzić wreszcie w życie. Dlatego myślę, że większość nawet tych, którzy niejako przyjmują tutaj niekiedy rolę substytutu kobiety, robi to tak naprawdę dobrowolnie. Czasem zwabieni obietnicą tego samego, a bywa że po prostu ciekawi tego jakie to będzie uczucie. Dodatkowo nieustannie kuszeni swoją własną frustracją, z czasem niekiedy ulegają w końcu innym współwięźniom, zazwyczaj bardziej dominującym i roszczeniowym, a ci chętnie wezmą wszystko co tylko im zaoferują, a wręcz niekiedy proszą o więcej. Ci również z czasem potrafią zrobić wszystko by tylko zaspokoić swoje własne płonące pragnienia. Nie mam też wątpliwości, że niektórzy z naszych więźniów podobne rzeczy robili już wcześniej, a to sprawia że trafiając tutaj łatwiej im przełamać tę barierę i zazwyczaj robią to szybciej.

Żeby daleko nie szukać przypomnę jednego z homoseksualistów, o których wspomniałem wcześniej. Gdy tylko się pojawił, z początku więzienna społeczność wyraźnie go odrzuciła. Nikt nie chciał się z nim zakumplować, ciągle trzymano go z dala, a kilkukrotnie nawet doświadczył przemocy. Po jakimś czasie zauważyłem jednak jak jeden z dotychczas stroniących od niego więźniów zaczął z nim dyskutować w czasie ich wspólnej zmiany w pralni. Więźniowie oprócz spędzania czasu w swoich celach oraz regularnych wyjść na przechadzkę po jak słyszałem, dość obszernym jak na warunki więzienne spacerniaku, mogą podejmować się tutaj dodatkowej pracy. Nie otrzymują co prawda za to wynagrodzenia, za to jest to niewątpliwie dodatkowe zajęcie pozwalające spędzić kilka godzin poza celą, a niekiedy dodatkowo punktujące w nielicznych przypadkach prób wcześniejszego zwolnienia na wolność. Przede wszystkim pozwala jednak zarządowi zaoszczędzić pieniądze poprzez zatrudnienie mniejszej liczby personelu, którego część obowiązków dobrowolnie wykonują właśnie osadzeni. To właśnie w pracy, a konkretniej na zmianie w jednej z pralni po raz pierwszy zobaczyłem tamtego gościa, rozmawiającego z innym osadzonym. Zaskoczyło mnie to wtedy, ale jakoś to zignorowałem. Powtórzyło się to potem kilka razy, a gdy wspomniałem o tym mojemu zmiennikowi z dziennej zmiany, on tylko się zaśmiał, a potem polecił bym obczaił kamerę nr 65 około godz. 21:00. Jest to monitoring z pralni, a dokładnie z tylnego pomieszczenia, w którym trzyma się część używanych tam detergentów. Gdy podczas kolejnej zmiany, sam nie wiedząc czego się spodziewać o wyznaczonej godzinie włączyłem tamtą kamerę nie minęło kilka minut, gdy więzień, który jako pierwszy na moich oczach zaczął socjalizować się ze wspomnianym gejem, pojawił się na nagraniu. Niedługo później pojawił się obok niego znany mi już homoseksualista, a potem wydarzyło się coś czego na pewno się nie spodziewałem. Zobaczyłem jak tamten koleś oparł się o jeden z regałów i kiwnął na swojego rozmówcę. Włączyłem wtedy dźwięk z kamery, lecz lekko się spóźniłem i nie usłyszałem o czym rozmawiali, a nawet gdybym cofnął nagranie to sterownik dźwięku był wówczas jeszcze słabo wyregulowany przez co jakość audio była w zasadzie żadna. Nie zmienia to faktu, że to co wydarzyło się później na zawsze zmieniło moje postrzeganie tej placówki.  

***

Nie będę bawił się w żadne podchody gdyż trwałoby to wieczność lecz od razu powiem, że na nagraniu zobaczyłem wówczas jak na polecenie tamtego gościa, homoseksualny osadzony zbliżył się do niego, a następnie przed nim uklęknął, po czym jak gdyby nigdy nic zsunął jego spodnie wraz z bielizną, a następnie najzwyczajniej w świecie zaczął robić mu gałę. To był przełomowy moment w mojej pracy, nie tylko dlatego że zmienił moje postrzeganie tego czego mogę być tu świadkiem, ale głównie z powodu tego jak poczułem się z tym co wtedy zobaczyłem. Emocją, a raczej odczuciem jakie przyszło do mnie wtedy najmocniej, nie było obrzydzenie ani nawet szok spowodowany tym czego byłem świadkiem. Nie było nim nawet współczucie w stosunku do tego homoseksualnego kolesia, który mimo że wolałbym żeby tak było, raczej nie robił tego z własnej, nieprzymuszonej woli. Było nim po prostu gwałtowne podniecenie. Na tamtym etapie swojego życia nie spotykałem się już z facetami. Nie musiałem, gdyż żyłem w dość udanym, stałym heteroseksualnym związku. Wówczas nawet oglądanie homoseksualnego porno stało się u mnie dość rzadkie i wydawało mi się, że być może jakimś cudem z tego po prostu wyrosłem, albo w jakiś nie wytłumaczony sposób mi się to odwidziało. Wtedy jednak, patrząc i wyraźnie widząc co się dzieje oraz słuchając słabej jakości mokrych odgłosów mlaskania oraz cichego, wstrzymywanego pojękiwania zaspokajanego osadzonego, coś we mnie pękło. Nawet nie wiem kiedy nerwowo rozejrzałem się po przecież pustym pomieszczeniu, po czym zacząłem rozpinać pasek moich spodni. Niewiele później trzepałem już swojego całkiem sztywnego kutasa, obserwując jak tamten pedał obrabiał swoimi ustami laskę kolesia, którego ja sam nigdy nie podejrzewałbym o takie preferencje.

Nie wiem czemu tak bardzo mi się to wtedy spodobało. Może zobaczyłem w tym obraz tego, co sam kiedyś zrobiłem, a co zepchnąłem potem na dno swojego umysłu, mimo że kręciło mnie to bardziej niż byłbym skłonny komukolwiek wyznać. Być może swój udział  miała w tym chora satysfakcja z tego, że byłem świadkiem czegoś czego z pewnością nie powinien był być. Niezależnie od odpowiedzi, finał był jednak taki, że skończyłem niemal równocześnie z tamtym osadzonym, gdy mimo fatalnego audio usłyszałem jak poprosił by tamten drugi nie przestawał, a zaraz przed tym jak jęknął i sam zaczął się spuszczać. Gdy potem nad ranem wróciłem do domu byłem skonfundowany tym co się wydarzyło. Wiedziałem, że przekroczyłem pewną zawodową granicę, a gdyby ktoś się o tym dowiedział to pewnie straciłbym pracę, albo poniósł jakieś jeszcze większe konsekwencje. Mimo tego zdawałem sobie sprawę, że akurat w moim pomieszczeniu monitoringu nie było. To co zrobiłem nie miało raczej szansy być ujawnione i w zasadzie byłem bezpieczny. Na zmianie pracowałem w końcu sam, a jedynym trwałym dowodem tego czego dopuściłem mogłaby być inspekcja ultrafioletem, która niewątpliwie ujawniłaby pozostałości obfitej plamy mojej spermy, którą wystrzeliłem tamtej nocy na biurko przy którym pracowałem. Na to że taka miałaby mieć miejsce nie było jednak żadnych przesłanek.

Chciałbym powiedzieć, że to był jednorazowy wybryk z mojej strony, ale niestety tak nie było. Już dwa dni później ponownie namierzyłem ich w tym samym miejscu i znowu zobaczyłem jak ten, którego rozpoznawałem jedynie jako homoseksualistę, obciąga temu drugiemu. Mimo prób samokontroli, ostatecznie ponownie uwolniłem wówczas swojego kutasa i obserwując to wszystko w ekscytacji zacząłem go już nawet pocierać. Tym razem jednak zniesmaczony swoim zachowaniem ostatecznie lekko otrzeźwiałem i przynajmniej nie doprowadziłem się już do orgazmu. Nie zmienia to jednak faktu, że i tak wszystkie wydarzenia dziejące się na ekranie obserwowałem do końca. Potem zdarzyło mi się nakryć ich jeszcze kilkukrotnie i zazwyczaj udawało mi się trzymać już swoje żądze na wodzy. Z nielicznymi przypadkami, kiedy trochę się z tego niestety wyłamałem. Wszystko było w miarę w porządku, aż do innej feralnej zmiany, gdy skuszony chorą ciekawością około godz. 21:00 ponownie odpaliłem nagranie z monitoringu z kamery nr 65 i raz jeszcze ujrzałem znajomego mi homoseksualistę. Tym razem był jednak sam i wydawało się, że na kogoś czekał. Po chwili w końcu dołączyła do niego inna postać, lecz ku mojemu zaskoczeniu nie był to jednak ten sam osadzony, z którym widziałem go wcześniej.

***

Od tamtego czasu widywałem go już z innymi facetami. Zdaje mi się, że z początku byli to jednak zawsze kolesie z bloku tego typa, z którym przyłapałem go wcześniej. Widocznie w jakiś sposób ktoś puścił plotkę co takiego dla niego robił, a ona potem rozpaliła wyobraźnie i żądze co poniektórych osadzonych. Nie wiem jak dokładnie się to potoczyło, czy ktoś go do tego zmusił, czy może uznał że to była jego najlepsza szansa by jakoś poradzić sobie w więzieniu. Wiem tylko tyle, że od tamtej pory regularnie widywałem go z innymi facetami, a za każdym razem kończyło się w zasadzie podobnie. Widziałem go tam z czyimś kutasem w ustach, którego ssał tak długo, aż jego właściciel uznał że miał już dość. To znaczy były pewne różnice. Byli tacy goście jak ten pierwszy, który kazali mu klęknąć i robić to wszystko, gdy oni stali nad nim. Byli jednak też tacy, którzy lubili w tym czasie siedzieć, a zdarzało się że nawet kładli się wyciągnięci na jakichś pudłach, a ja widziałem potem na nagraniu, jak jego głowa rytmicznie podskakiwała nad ich kroczami. Oni w tym czasie niekiedy zaś zamykali oczy, jak uważam wyobrażając sobie że są w tamtej chwili gdzieś indziej. Uciekali w świat fantazji, na moment wyrywając swój umysł z otaczającej ich betonowej pułapki i na kilka minut skupiając się wyłącznie na doznaniach, których wielu z nich nie odczuwała już od lat. Nie wątpię, że niektórzy z nich wyobrażali sobie wówczas że wargi, które tak ściśle zaciskały się wtedy na ich spragnionych dotyku fiutach, należały do kogoś innego. Nie wszyscy, ale zapewne wielu z nich nie do końca było pogodzonych z tym co się tam działo. Niemniej jednak i tak się na to pisali, a cotygodniowa lista chętnych na zmianę w pralni z czasem wypełniała się już coraz szybciej.

Czasami widziałem więcej, a niekiedy mniej, ale bardzo szybko zorientowałem się, że akurat to pomieszczenie miało zainstalowane aż trzy kamery, między którymi mogłem przełączać się dość swobodnie. W sumie nie wiem czemu wybrali do tego akurat ten magazyn. Być może dlatego, że było to miejsce najbardziej oddalone od innych więźniów, a obecność monitoringu potraktowali jako zło konieczne. W końcu kamer były dziesiątki, a nagrania z nich sumowały się do tysięcy godzin. Gdy się o tym pomyślało, to mimo całego tego sprzętu i przypisanego tutaj pracownika, to w rzeczywistości i tak większość z nagrań monitoringu nie była przez nikogo weryfikowana. Gdyby nie tamta uwaga mojego zmiennika, być może to co się tam działo umknęłoby także mojej uwadze. Niemniej jednak los chciał inaczej, a ja miałem z reguły dość dobry podgląd na toczące się tam wydarzenia. Z czasem udało mi się też własnoręcznie wyregulować dźwięk, sprawiając że całkiem dobrze słyszałem też wszystkie rozmowy, które miały tam miejsce. Nie było ich jednak wiele, gdyż większość osadzonych dobrze wiedziała po co tam przychodziła. Często już po dwóch, trzech minutach opuszczali już swoje spodnie i nakazywali tamtemu rozpoczęcie przedstawienia, które nieświadomie dla mnie wystawiali i które z zapałem skrycie podziwiałem. Zwykle więc nie trwało to długo zanim zaczynałem słyszeć już ciężki oddech oraz okazjonalne jęki, a także mlaskanie i inne odgłosy typowe dla takich wydarzeń. Z reguły starali się jednak być cicho, więc nie było tego przesadnie dużo. Większość z mężczyzn była tam niema, a jedyne odgłosy jakie wydobywały się z ich ust były mimowolne i świadczyły jedynie o ich przeżyciach, które niekiedy były silniejsze niż samokontrola. Dlatego czasem do moich uszu dochodził także nieudolnie stłumiony jęk, czy emocjonalne wzdychnięcie, dołączając do ich nerwowego, płytkiego oddechu, który nasilał się z każdą minutą, którą spędzali w jego ustach.  

Mimo tego przynajmniej kilku z kolesi, których z nim widywałem potrafiło okazjonalnie zarzucić do niego jakimś tekstem. Z reguły były to zwykle jakieś obraźliwe wyzwiska. Słyszałem różne takie zwroty, a wśród nich takie jak “Ciągnij tego kutasa, pedale!”, “O tak! Opierdalaj go!”, czy nawet prośby i żądania, takie jak ”Nie przestawaj! Teraz nie przestawaj!”, czy ”Bierz całego, suko! Do końca!”. Jako że jestem człowiekiem tolerancyjnym i daleko mi do homofoba to naprawdę chciałbym powiedzieć, że mnie to wtedy odrzucało. Niestety muszę przyznać że odzywki te, także te najbardziej poniżające, jedynie wzmacniały wówczas moje podniecenie, w czasie gdy regularnie trzepałem się już do nagrań z kamery nr 65. Być może w pewien sposób przypominało mi to moje własne pierwsze doświadczenie z czymś podobnym, łechtając zepchnięte do tej pory na margines świadomości zakurzone fantazje. Sprawiło to jednak też, że zwróciłem wówczas uwagę na to jak różnie obecni na ekranie mężczyźni zdawali się oni podchodzić do wydarzeń, których byłem świadkiem. Część z nich zamykała bowiem oczy, wyraźnie uciekała myślami gdzieś indziej i starała się nie brać w tym świadomego udziału. Skupiali się po prostu na uczuciu którego wówczas doświadczali, a każdy inny szczegół tych wydarzeń ewidentnie starali się zignorować.  

Byli jednak też tacy, którzy konfrontowali się z tym otwarcie. Widziałem że oni z kolei nie odwracali swojego wzroku, a nawet wyraźnie obserwowali wszystko co się działo. Robili to to już od samego początku, a ich oczy nie kierowały się nieśmiale na bok, gdy usta klęczącego przed nimi mężczyzny zbliżały się do ich kutasa, który często prężył się dumnie już wtedy gdy tylko wyciągali go na zewnątrz. Ich wzrok nie uciekał nawet gdy jego wargi zaczynały go oplatać, ani nawet wtedy gdy ich fiut zaczynał stopniowo się w nich zanurzać. Niektórzy z nich ewidentnie byli pogodzeni z tym co miało miejsce, a świadomość tego że dawali ssać się i ciągnąć swoje kutasy innemu facetowi zdawała się im nie doskwierać. Nie wiem czy część z nich już wcześniej była homoseksualna, lub przynajmniej biseksualna, oraz czy mieli już takie doświadczenia w przeszłości, niemniej jednak łatwość z jaką im to przychodziło dawała mi do myślenia. Kilku z nich robiło to nawet na tyle swobodnie, że mógłbym przysiąc, iż zdawali się czerpać z tego przyjemność tak wielką, że nie byłbym zaskoczony gdyby nawet będąc na wolności praktykowali podobne rzeczy. To właśnie oni najczęściej byli werbalni i przerywali ciszę, którą zazwyczaj zakłócały jedynie mokre i wilgotne odgłosy wydobywające się z jego ust, które wraz z językiem wytrwale pracowały na ich męskości. Robili to tym częściej im dłużej to trwało, a jego umiejętne, grzeszne wysiłki z czasem przynosiły ich fiutom tyle rozkoszy, że euforyczny wytrysk po który tam przychodzili okazywał się być już nie jedynie celem, a wręcz nieubłaganą koniecznością, której powstrzymać nie mogliby nawet gdyby tego chcieli.

Z każdym kolejnym mijającym miesiącem miałem jednak wrażenie, że mojego znajomego kolegę z monitoringu odwiedzało coraz więcej osadzonych. Po blisko pół roku od zaczęcia się tego procederu zdawało mi się, że widziałem go już tam z blisko jedną piątą jego własnego bloku i przynajmniej kilkoma, jeśli nie kilkunastoma osobami z innych części więzienia. Nie wiem dlaczego to robił, ale widząc sposób w jaki zaczął on być lepiej traktowany we wspólnych częściach kompleksu miałem wrażenie, że chyba się domyślam. Co więcej zauważyłem też, że kilkakrotnie wręczano mu różnego rodzaju paczki, będące chyba pewnego rodzaju podarunkami. W teorii powinienem to zgłosić wyżej, z drugiej zaś strony problematycznym byłoby wytłumaczenie, jak w ogóle trafiłem na te nagrania. Dlatego pozostałem cicho i postanowiłem, że nie będę dodatkowo utrudniał i tak już skomplikowanego życia tego kolesia. I tak miał dużo na głowie, zwłaszcza że po pewnym czasie zrobił się już naprawdę popularny. Nie wiem czy taki by był jego oryginalny zamysł i plan, czy może po prostu tak to się potoczyło i na pewnym etapie nie wiedział już po prostu jak to zatrzymać. W każdym razie w pewnym momencie widywałem go już w tamtym magazynie niemal codziennie. Z początku z reguły byli z nim zawsze ci sami kolesie, jak wspomniałem chyba bliska szajka tego pierwszego faceta z którym go widziałem, ale z czasem miałem wrażenie że już niemal w każdym tygodniu widywałem go z kimś nowym.  

***

Jak stwierdziłem wcześniej miałem w tamtym pomieszczeniu aż trzy kamery, więc przełączając się między nimi z reguły wszystko widziałem dość klarownie. Posiadają one nawet opcję zbliżenia którą szybko opanowałem do perfekcji, więc większość tego co się tam działo udawało mi się zobaczyć też w naprawdę niezłej jakości. Wyraźnie widziałem więc, jak osadzeni rozbierali się sami, albo nakazywali to zrobić jemu. Moim oczom regularnie ukazywały się wtedy ich obnażone kutasy, które potem i tak szybko lądowały w jego ustach. Jedne były większe, inne mniejsze, większość delikatnie owłosiona, chociaż zdarzały się również zupełnie gładkie jak i takie naprawdę kudłate. Czasem gdy się przed nim obnażali nawet nie stały, a jedynie wisiały sflaczałe w oczekiwaniu na jego dotyk. Brał je wtedy w usta i dopiero w ich wnętrzu pęczniały one, osiągając niekiedy naprawdę spore i zaskakujące rozmiary. Z reguły w większości przypadków były już jednak na wpół, jeśli już nie całkiem sterczące. Nie było to dziwne zważywszy na to, że wszyscy z nich byli w końcu wyposzczonymi pod względem seksualnym więźniami, a większość z nich widywałem z nim raz, a maksymalnie dwa razy w tygodniu. Spotykali się tam z nim w jednym celu, a było nim rozładowanie stopniowo ogarniającego ich przez resztę tygodnia seksualnego napięcia. Wyglądało na to, że te kilka, a maksymalnie kilkanaście minut w jego ustach było na to najlepszą metodą na jaką mogli tu liczyć. I choć nie mam wątpliwości, że wielu z nich nie myślało o sobie nawet w kategoriach biseksualności, to przecież musiało im się to podobać, gdyż wielokrotnie widziałem, że regularnie wracali oni do niego po więcej. Dlatego też nie dziwiło mnie że większość z nich, gdy ściągała już swoje więzienne bokserki, miała już wyraźny wzwód, a niekiedy nawet była już nawet w stanie pełnej erekcji. Część z nich pewnie nawet nie masturbowała się w celach, a wizyta u niego stała się ich ostatecznie jedynym gwarantem dobrego spustu i rozładowania. Nie zdziwiłbym jakby zaistniał tu nawet jakichś mechanizm odruchów bezwarunkowych, czy innych takich rzeczy.

Po pewnym czasie regularnie odwiedzało go już naprawdę sporo kolesi, a większość osadzonych, z którymi się tam spotykał pozwalała mu po prostu robić swoje. Ewidentnie znał się na rzeczy i jeśli tylko by mu się pozwoliło, to żaden kutas nie opuściłby jego buzi niezadowolony. Nie wiem czy tą praktykę nabył już w więzieniu, czy może był takim zdolnym lachociągiem już wcześniej, ale wiem że nawet to nie wystarczało każdemu. Mimo, że większość traktowała go całkiem w porządku, to przynajmniej kilku z nich wydawało się dość brutalnych i agresywnych. Dla nich mało było im tego, że pokornie ssał ich kutasy i ewidentnie potrzebowali więcej. Gdy robił to dla nich niekiedy robili się zachłanni i sami przejmowali inicjatywę. Wsuwali mu swoje pały jakby na siłę i naprawdę głęboko, a jeden z nich szczególnie w tym przodował. Był to równocześnie koleś dość znany wszystkim strażnikom pracującym bezpośrednio na bloku, gdyż w przeszłości sprawiał tutaj nie mało problemów. Lubił wszczynać bójki, a kiedy do nich dochodziło nigdy nie potrafił się uspokoić i ewidentnie nie wiedział kiedy przestać. Raz zdarzyło mu się nawet dość poważnie poturbować jednego z interweniujących chłopaków, łamiąc mu przy tym nos, choć zdaje się że blisko tydzień karceru skutecznie wybił mu już z głowy takie pomysły na przyszłość. Mówiąc prostymi słowami był to cholernie narwany skurczybyk i kiedy już wiedziałem o nim co nieco, a następnie zobaczyłem go ze znajomym mi już homoseksualistą podświadomie wiedziałem już, że to nie będzie przyjemna jazda.

Z reguły zaczynał podobnie jak inni, kazał mu klęknąć i po prostu brać do buzi. A miał naprawdę dużego fiuta, może jedynie trochę ponadprzeciętnie szerokiego, ale za to wyjątkowo długiego. Nie zdziwiłbym się gdyby miał pełne 20-centymetrów. Do tego posiadał na nim charakterystyczny duży żołądź, który od niekiedy jednak tylko wyjmował go ze swoich bokserek widywałem rzadko, gdyż po rozpoczęciu ich zabawy niemal bez przerwy nie opuszczał on już buzi klęczącego homosia. Koleś ten miał przy tym wszystkim taki zwyczaj, że z czasem nieuchronnie robił się gwałtowniejszy i przejmował inicjatywę, aż wreszcie dość szybko zaczynał wsuwać go mu go samemu. Gdy na to patrzyłem wspomniałem czasem moje własne podobne doświadczenie i niestety niekiedy podniecało mnie to bardziej niż powinno. On jednak posuwał to nawet dalej, a słowo “posuwał” zdaje się być tu kluczowe. W jego przypadku całe to zajście za każdym razem z czasem nieuchronnie przeobrażało się w coś, co przypominało już nie klasycznie rozumiany seks oralny, gdzie kutas jest pieszczony ustami oraz językiem, a coraz bardziej standardowo rozumianą penetrację.  

Koniec końców chwytał go wreszcie bowiem za głowę, po czym wprawiał swoje biodra w ruch, raz za razem wbijając swojego członka głęboko w jego buzię. Robił to tak gwałtownie, że kilkakrotnie byłem świadkiem tego, jak mimo jego imponujących rozmiarów już cała długość jego kutasa wciskała się w usta uległego mu gościa. Wiszące niżej, również całkiem masywne jaja opierały się wówczas na jego podbródku, a on sam jedynie lekko wtedy pulsował pośladkami, sprawiając że delikatnie się wówczas o niego obijały. Spędzał tak niekiedy dłuższe chwile, by po jakimś czasie ponownie zacząć go wyciągać i ciężko dysząc ponownie rozpoczynać “posuwanie” jego ust. Tym w gruncie rzeczy właśnie to było. On nie kazał mu sobie obciągać, być może jedynie na początku. Ostatecznie zawsze po prostu ruchał jego usta, które razem ze ścianami jego podniebienia, językiem, a także nieuchronnie wnętrzem przełyku, wszystkie razem traktował jako sztuczną cipę, której najwyraźniej tak bardzo potrzebował. Na nią nie mógł tu liczyć, ale głębokie gardło tego pedała musiało być najbliższą temu rzeczą, na jakiej był w stanie położyć swoje palce i ewidentnie nie miał oporów by z takiego znaleziska skorzystać.

Był on również jednym z tych, którzy byli wówczas najbardziej werbalni. Gdy używał jego ust, jego własne często ciskały w jego stronę najrozmaitsze wyzwiska, a niekiedy po prostu komentowały to co się działo i jak dobrze się czuł. To między innymi dlatego szybko potwierdziła się w moich oczach teza, że to jak wykorzystywał jego buzię, którą tak szeroko dla niego otwierał, musiało mieć coś wspólnego z klasyczną penetracją. “O tak, bierz całego! Po same jaja!” usłyszałem jego głos, gdy po raz kolejny nakryłem ich na tym w pralni. “O tak, pedale! Ssij go jak należy!” obrażał go dalej, jednocześnie dociskając jego głowę swoją dłonią i kołysząc swoimi biodra, gdy jego kutas wdzierał się głęboko do jego wnętrza, niewątpliwie zahaczając już o gardło. Trwało to dłuższą chwilę aż w końcu ponownie zwrócił się do niego, niejako zadając pytanie. “Ciągnąłeś już takiego? Takiego dużego?” zabrzmiał wtedy szyderczym tonem. Pamiętam, że zaskoczyło mnie to jak wulgarny i bezczelny potrafić być, nawet mimo tego że już wówczas miałem o nim naprawdę marne zdanie. Mimo tego nie mogłem oderwać oczu od wydarzeń dziejących się na ekranie. Podniecało mnie to bardziej niż powinno, a na tym etapie byłem już wystarczająco posunięty w swojej chorej obserwacji, by bardziej rozsądne myśli i przemyślenia zwyczajnie ustępowały narastającej, zwierzęcej wręcz ekscytacji.

***

Jarało mnie nie tylko to co się działo, ale także otaczająca te wszystkie zdarzenia atmosfera tabu, a również sprawczość którą czułem z racji tego że podglądałem ich wszystkich bez ich wiedzy ani zgody i kontrowersja płynąca z faktu, że wszystko to czynili nieświadomie na moich oczach. W tamtej chwili patrzyłem i trzepałem własnego kutasa, widząc jak imponująca pała tamtego rozrabiaki wwiercała się rytmicznie w usta klęczącego przed nim geja. Jego pytanie sprawiło zaś, że przez moment aż sam się na nim zastanowiłem. Jego fiut ewidentnie był bowiem imponujący. Gdy stał na baczność stanowił nie lada widowisko i nie wątpię, że wielu facetów marzyłoby, żeby ich fiuty wyglądały podobnie. Nie będę też ukrywał, że gdy co rusz zerkałem wtedy na znajdującego się w mojej dłoni, własnego 17-centymetrowego kutasa i porównywałem go z tym, który widziałem na ekranie, wypadał on dość blado. Prawdę mówiąc inne podobnych rozmiarów do niego widziałem jedynie w internecie, więc zakładam że nie jest to zjawisko szczególnie częste. Także w tym więzieniu, w którym w tamtym momencie widziałem już na nagraniach niejedną sztywną pałę, nigdy nie natrafiłem na podobną. Owszem, kilku z więźniów, których udało mi się podejrzeć miało naprawdę spore kutasy, lecz ten był zdecydowanie najdłuższy i z ewidentnie największym żołędziem. Dlatego mimo, że pytanie to nie zostało skierowane do mnie, to w mojej głowie i tak pojawiła się odpowiedź, którą jako regularny podglądacz wydarzeń w pralni znałem samemu. “Nie, nie ciągnął takiego dużego. Ten jest największy”.

Pedał zaś w tym czasie przez moment dalej pokornie robił co musiał i siorbał mu tą jego wielką pałę, pracując na niej swoimi ustami i językiem, które co rusz przesuwały się po jej powierzchni. Ja zaś grzesznie się masturbowałem, podglądając to jak go zadowalał, gdy ten drugi ciężko dyszał i jak widać wciąż go obrażał, zadowolony chyba z faktu, że ten jedynie co mógł na to zrobić to dalej być jego uległą suką. W pewnej chwili, gdy penis wysunął się na moment z jego buzi, a on złapał oddech zrobił jednak coś czego się nie spodziewałem. Usłyszałem wtedy głos, lecz nie należał on do łobuza, a właśnie do klęczącego homoseksualisty, który odezwał się do niego odpowiadając na jego pytanie. “Tak, ciągnąłem” usłyszałem jak powiedział i zaskoczyłem się tym niebagatelnie, słysząc go po raz pierwszy w takiej sytuacji. Dotychczas bowiem zawsze gdy dochodziło już do czegoś takiego jego usta na moment zatracały swą zdolność mowy i przejmowały kompletnie inną funkcję. Teraz jednak postanowił się odezwać, a ja nie rozumiałem jakie były jego intencje z tym związane.

Łobuz przez chwilę zdawał się jakby wryty i następne kilka sekund kontemplował jego odpowiedź. Ja sam wiedziałem zaś, że nie mogła to być prawda. Żaden z reszty kolesi, których obsługiwał w tej pralni nie był moim zdaniem równie duży co on, musiał więc blefować. Z drugiej strony istniała też szansa, że nie widziałem go z każdym, a mógł też wspominać rzeczy, które działy się zanim trafił w to miejsce. Najbardziej nie rozumiałem jednak dlaczego w ogóle to powiedział. Musiał przecież rozumieć, że ten delikwent ewidentnie kochał się wywyższać, a imponujący kutas którym dysponował stanowił dla niego pewnie jeden z nielicznych powodów do poczucia realnej dumy. Niebezpiecznym było igrać z nim w taki sposób i przez moment wręcz obawiałem się o jego reakcję. “Milcz suko. Klęcz i bierz go w buzię” wypalił w końcu po krótkiej chwili. Następnie chwycił za jego głowę i ponownie przycisnął ją do siebie, a gdy tylko jego duży kutas znów wylądował w jego ustach od razu zaczął ładować mu go na całego. Wyglądało to dość brutalnie, ale i tak uspokoiło mnie to wtedy, gdy uzmysłowiłem sobie, że chyba rozejdzie się to po kościach. Jeśli miał go karać jedynie w ten sposób, to nie było to coś z czym ten drugi by sobie nie poradził.

Kontynuowali to tak przez dłuższą chwile, aż w końcu znajomy mi rozrabiaka ponownie zaczął się rozgadywać. “Pewnie wziąłbyś go nawet gdzie indziej, co?” spytał wtedy, prześmiewczym tonem. Przez moment nie byłem jakby pewny o co mu chodzi i dopiero po chwili zacząłem już chyba rozumieć sens jego pytania. “Władował bym ci go w dupę. Chciałbyś?” zapytał go wtedy szyderczym tonem, rozwiewając moje wątpliwości. Gej z pralni tym razem mu jednak nie odpowiedział, a jedynie ssał go dalej, a w tym czasie oddech łobuza stopniowo się już nasilał. “Wsadziłbym ci go i porządnie wyruchał, pedale!” kierował mimo wszystko do niego swoje słowa dalej, ciężko sapiąc. “Wyruchał twoje dupsko. Porządnie przetrzepał!” wystękał w końcu, ale w tym czasie było już za późno i już po chwili spuszczał się w jego usta, które w czasie gdy on się do niego zwracał, nieprzerwanie opierdalały jego pulsującą pałę, a ta w pewnym momencie postanowiła się już poddać. Pamiętam jak mimo tego dało mi to potem do myślenia i uświadomiło, że być może nie widziałem w tym miejscu jeszcze wszystkiego co może się tam wydarzyć.  

***

Oprócz tego kilkakrotnie zobaczyłem jak spotkał się nie z jednym, a kilkoma facetami naraz. To znaczy to samo w sobie nie było już po pewnym czasie rzadkością, bo już wcześniej widziałem jak kogoś obsługiwał, a tej samej chwili następny koleś czekał już niedaleko. Z czasem jednak zaczęły się bardziej otwarte akcje. Raz jeden z gości oczekujących aż skończy z jego kolegą nie wytrzymał, podszedł i odepchnął go zajmując jego miejsce. Myślałem, że skończy się to bójką i odruchowo byłem już gotowy zareagować, ale wtedy to on okazał się być tam najmądrzejszy i zaczął uspokajać chłopaków. Chwilę mu to zajęło, gdyż nie chcieli dojść do porozumienia, ale z czasem emocje opadły. Być może ochłonąć pomógł im fakt, że po 5 minutach widziałem już jak ssał ich kutasy na zmianę. W czasie gdy ciągnął jednemu, drugiego zręcznie trzepał wolną ręką, sprawiając że podniecenie i erekcja oczekującego utrzymywały się na stałym poziomie. Chłopakom chyba się spodobało bo widziałem, że potem kilkukrotnie to jeszcze powtórzyli.  

Raz widziałem go jeszcze w innej nietypowej sytuacji. Był wówczas z dość szczupłym i niepozornym chłopakiem. Skądś go kojarzyłem, ale nie mogłem przypomnieć sobie skąd. Wszystko potoczyło się między nimi dość typowo, choć miało jednocześnie wyjątkowo łagodny przebieg. Gdy już dobiegało końca, a ja myślałem że to po prostu kolejny zadowolony przez niego współwięzień stało się coś niespodziewanego. Planowałem przełączyć już kamerę na inną, gdy ku mojemu szokowi po krótkiej wymianie zdań to ten drugi koleś, któremu właśnie obciągnięto uklęknął teraz przed znanym mi już pedałem. To wtedy przypomniałem sobie kto to jest i zrozumiałem, że to właśnie drugi otwarcie homoseksualny koleś w naszym więzieniu. Nie trwało to długo i po krótkiej chwili to kutas bardziej znanego mi geja był już na wierzchu.

Pamiętam jak zaskoczony byłem, gdy go zobaczyłem. Nie miał małego penisa, wręcz przeciwnie, już po chwili stał na baczność i prężył się w imponujących rozmiarach. Na moje oko musiał być przynajmniej odrobinę większy niż mój i pewnie nie miał mniej niż 18-centymetrów. Był więc wyraźnie mniejszy od ponad 20-centymetrowego fiuta łobuza, który zrobił na mnie dotychczas największe wrażenie, lecz wśród tych jakie tu widziałem i tak zdecydowanie należał do czołówki pod względem rozmiaru. Żylasta pała robiła wrażenie, a usta drobnego geja biorącego ją teraz do buzi ledwo ją w sobie mieściły.  Z trudem pochłaniał on zaledwie połowę jej długości, lecz mimo tego jego towarzysz, którego dyszenie wyraźnie słyszałem na nagraniu, wydawał się być zadowolony z tego co dla niego robił. Dopiero gdy tak o tym pomyślałem zrozumiałem, że to był pierwszy raz gdy byłem świadkiem tego jak ktoś zaspokajał jego.  

Do tamtej pory widziałem już bowiem dziesiątki spustów z jego udziałem, ale to zawsze on był tym, który obsługiwał wtedy kutasa. Jego własny, jak się okazuje dość masywny, zawsze pozostawał wtedy w spodniach i dotąd nigdy nie widziałem by nawet choćby go dotknął. Uznałem, że po tak długim czasie musiał być naprawdę sfrustrowany i chyba się nie myliłem, bo pomimo iż drugi gej ewidentnie nie był tak uzdolniony jak on, to nie minęły nawet trzy minuty zanim zaczął się już spuszczać. Pamiętam, że później zastanawiałem się, czy był to pierwszy taki raz pomiędzy nimi, czy może miało to już miejsce. Próbowałem nawet namierzyć inne nagrania z ich udziałem, ale okazało się to bezskuteczne. Zastanawiałem się również co takiego sprawiło, że najwyraźniej tylko jeden z nich skończył tutaj z taką rolą, obsługując w ten sposób innych więźniów. Tamten drugi koleś był mniejszy, wyraźnie mniej od niego męski i zdecydowanie bardziej kobiecy, a poza tym jednym wydarzeniem, ani nigdy wcześniej już nigdy nie widziałem go w takiej roli. Paradoks ten powodował u mnie pewien dysonans.

Po wielu przemyśleniach uznałem, że ma to chyba związek z bycie pasywnym, w końcu większości gejów podobno tak ma. Pewnego razu, w ramach rozmyślań które z czasem przeszły w fantazje, wyobraziłem sobie kogoś z takimi preferencjami w naszym więzieniu, a po odrzuceniu wszystkim innych aspektów ludzkiego życia i pozostawieniu samej seksualności wydało mi się ono dla takiego delikwenta miejscem nad wyraz gościnnym. Wspominałem też wtedy mężczyznę, który kiedyś odwiedził mnie w moim mieszkaniu, a który nawet będąc na wolności wyszukiwał kolesi, którzy pozwoliliby mu się obsłużyć. Szukał on mężczyzn, od których jedyne czego oczekiwał to by zrelaksowali się, gdy on w tym czasie będzie robił im laskę, pucował ustami ich fiuty i dogadzał im, aż nieuchronnie wytrysną, opróżniając dla niego swoje męskie jaja. Wyobraziłem go sobie w naszym więzieniu i uznałem, że po kątem swoich zainteresowań odnalazłby się tu doskonale. Byłem pewien, że gdyby tylko tu trafił, a inni osadzeni zdaliby sobie sprawę z jego preferencji to miałby ręce, a także usta pełne roboty.  

Nie brakuje tu w końcu chętnych na takie zabawy, a popularność regularnie obserwowanego przeze mnie kolesia sugerowała, że mimo jego starań popyt na takie usługi być może jest nawet większy niż podaż, którą może zapewnić. Taki kolejny, pasywny koleżka mógłby go nieco odciążyć i sprawić, że przynajmniej kilku z jego znajomych nie nagabywało by go tak często. Kto wie, może z czasem zaczęli by jednak rywalizować? Ciągnęli by kutasa za kutasem, w pocie czoła pracując ustami i językiem tak aby odwiedzający ich mężczyźni byli zadowoleni z tego jaki dobrze im ssą. Robiąc to podświadomie po cichu liczyli by, że jeśli zrobią to wystarczająco dobrze to wtedy właśnie do nich, a nie do tego drugiego lachociąga przyjadą kiedy tylko ich jaja ponownie się napełnią i zaczną uciążliwie nakłaniać ich do opróżniania swojej zawartości.  

***

Właśnie takie chore myśli skłoniły mnie do regularnych wspomnień mojego własnego gejowskiego doświadczenia. Muszę tutaj zaznaczyć, że zanim zacząłem pracę w tej placówce zdarzenie te już od jakiegoś czasu zostało zepchnięte na peryferia mojej seksualności. Już gdy się tu pojawiłem pierwszego dnia, minęło wówczas od niego sporo czasu i pamięć o nim zdołała lekko przygasnąć. Nigdy jednak tak naprawdę o tym nie zapomniałem, ale jak wspominałem wcześniej niedługo później poznałem kilka kobiet i przeżyłem okres życia, w którym zdecydowanie nie brakowało mi seksu. Uprawiałem go jednak wyłącznie z żeńskimi partnerkami. Wśród nich była także moja aktualna kobieta, z którą obecnie od blisko trzech lat jestem w stałym związku. Nie będę się na ten temat zbytnio rozpisywał, zaznaczę tylko że dalej robimy to regularnie. Jak wspomniałem zawsze miałem spore libido, ona chyba też, a przynajmniej nie daje mi oznak że jest inaczej. W tej kwestii zgraliśmy się całkiem dobrze. Pod względem wizualnym również mi się podoba, choć nie będę ukrywał że nie jest też jakąś seksbombą. W łóżku daje jednak radę, robi to o co poproszę i naprawdę nie ma problemu z tym by dać mi dupy albo possać mojego kutasa. Generalnie powinienem być zadowolony, lecz jednocześnie z bólem zauważam, że w nasz związek wkradła się nieubłaganie już pewna doza monotonii i znużenia. Niemniej jednak chciałbym zaznaczyć, że gdy zaczynałem tutaj pracę na pewno nie byłem jakoś specjalnie sfrustrowany pod kątem seksualnym. Moje potrzeby były dość regularnie zaspokajane, choć zdarzało mi się oczywiście oglądać za innymi kobietami.  

Kiedy jednak za poleceniem mojego zmiennika natrafiłem na kamerę nr 65 i tego kolesia, który z czasem zaczął na moich oczach regularnie ciągnąć kutasy innym osadzonym, coś się zmieniło. Już wtedy, za pierwszym razem gdy to zobaczyłem i w przypływie chorego instynktu zwaliłem sobie, obserwując wydarzenia dziejące się na ekranie, a jednocześnie ignorując zdrowy rozsądek i to jak spaczone było podglądanie kogoś w takiej sytuacji. Mogę zapewnić, że naprawdę ciążyło mi to później na sumieniu i przez jakiś czas nie chciałem tego kontynuować. Niemniej jednak moje popędy ostatecznie zawsze okazywały się silniejsze niż samokontrola, a niemal każda zmiana kończyła się tym, że prędzej czy później niby przypadkiem, zahaczyłem w końcu o nagranie z pralni. Często okazywała się pusta, a ja z chorej ciekawości cofałem wtedy nagranie, sprawdzając co tego dnia działo się tam wcześniej. Nie zawsze zdarzało się to bowiem dokładnie o 21:00, choć ta godzina była zdecydowanie najpopularniejsza. Ba, niekiedy działo się to nawet w innych miejscach w więzieniu, chodź przypadki kiedy namierzyłem go robiącego to gdzieś indziej mogłem policzyć na palcach jednej dłoni. To miejsce było najpopularniejsze, najbardziej ustronne i bezpieczne zarówno od innych więźniów jak i strażników, którzy rzadko się tam zapuszczali. Z czasem zrozumiałem również, że to o tej porze ekipa patrolująca główne trasy miała akurat zmianę, a przekazywanie jej zaczynali od bardziej kluczowych rejonów. Kiedy więźniowie pojawiali się tam o 21:00 mieli więc zasadniczą pewność, że przez najbliższe 30 minut raczej nikt inny się tam nie znajdzie, ani pewnie nawet w najbliższym otoczeniu. Pół godziny, może nie jest to jakoś specjalnie dużo czasu. Jak się jednak okazywało, wystarczająco dużo by zadowolić kutasa, a nawet kilka.

Czasem nie znajdowałem tam jednak nic ciekawego i wtedy z głęboko skrywanym rozczarowaniem przełączałem się na kolejną kamerę, niekiedy jednak udawało mi się go tam namierzyć. Niemal zawsze był tam z kimś i spotykał się w wiadomym celu, a ja na moment oderwałem się od innych monitorów by skupić uwagę na nim. Patrzyłem co robił, a kiedy to się działo mój kutas sztywniał w spodniach szybciej i mocniej niż chciałbym to przyznać. Koniec końców rzadko kiedy udawało mi się powstrzymać i ostatecznie kończyłem trzymając go w dłoni, energicznie szarpiąc i patrząc na wydarzenia dziejące się na ekranie. Podniecało mi to co widziałem, a z czasem zacząłem sobie nawet wyobrażać, że to ja jestem z nim w tej pralni. Myślałem wtedy o tym, że trzepany przeze mnie fiut niego byłby dla niego po prostu kolejnym kutasem do wydojenia. Tak jak ma to w naturze padłby przede mną na kolana, a w swoje głowie, cokolwiek tam miał, zaczął przygotowywać się do kolejnego rytuału, czy choćby mentalnie nastawiać do odwalenia kolejnego żmudnego obowiązku. Tak jak z każdym innym, w końcu wziąłby go do buzi, a mój kutas sztywniałby i rósł w jego ustach. Nie musiałbym nic robić. Gdybym jednak tylko chciał mógłbym nawet przeruchać jego usta. Świadomy tego na co pozwalał innym więźniom, mającym niekiedy nawet wyraźnie większe ode mnie fiuty wiedziałbym, że gdybym tylko miał takie życzenie to nie musiałbym się ograniczać. Mógłbym rżnąć jego usta, wpychając w nie moją pałę wprost do jego gardła.  

Ja pewnie zrobiłbym jednak inaczej. Byłbym jednym z tych kolesi, którzy staliby na nim, albo nawet usiedli i po prostu zostawili tu jemu. Z jakiegoś powodu wizja tego, by to on wyszedł z inicjatywą, lizał, ssał i ciągnął mojego kutasa, aktywnie dbając o to by sprawić mi jak najwięcej przyjemności, wydawała mi się lepsza. Posiadanie pod sobą kogoś, a chyba nawet zwłaszcza innego mężczyzny, sprowadzającego się do roli narzędzia przynoszącego rozkosz mi oraz mojemu fiutowi cholernie mnie kręciło. Wyobrażałem sobie jak zaciska na mnie swoje usta, jak ssie go niczym pokorne ciele w nadziei że mnie zadowoli, a potem jak na koniec nagradzam go tak jak tylko na to zasługuje. Jak mój fiut pulsuje, a ja ciężko dyszę, czując pompowane nasienie. Jak po chwili wybucham spermą w jego ustach, zalewając je jej kolejnymi falami. No i o tym, jak on w tym czasie nieprzerwanie ciągnie, wysysając ze mnie każdą jej kroplę i sprawiając mi przy tym niewypowiedzianą przyjemność.  

***

Fantazje o tym pojawiały się coraz częściej, a z czasem nie miałem już wątpliwości. Gdybym tylko był jednym z nich, osadzonym w więzieniu w którym na co dzień pracowałem, na moim miejscu pewnie siedziałby ktoś inny. Ten ktoś, niewątpliwie inny mężczyzna, obserwował by te same nagrania, na które ja teraz regularnie patrzę samemu, a prędzej czy później na kamerze razem z nim zobaczyłby także i mnie. Stałbym tam, podniecony i podekscytowany, świadomy tego że za chwilę czeka mnie krótka lecz niesamowita chwila w jego ustach. Świadomy również tego, że skoro nawet na wolności nie potrafiłem się oprzeć takiej pokusie, to w takich okolicznościach i tak tym bardziej nie dałbym rady. Z czasem zacząłem nawet myśleć o tym, że mógłbym to zrobić nawet teraz. Wystarczyło poczekać do następnego wieczora, do kolejnej zmiany, a kiedy zaczęła by się zbliżać wyznaczona godzina na chwilę opuścić swoją dyżurkę. Wykonać krótki spacer, przejść zaledwie kilka korytarzy i zakrętów. Po jakimś czasie byłbym już w pralni, a jeśli poczekałbym tam jakiś czas w końcu pojawiłby się i on, zapewne przestraszony moją obecnością. W końcu strażnicy nie bywają tam często, a już na pewno nie o tej konkretnej porze. Wskazałbym na kamery, dał mu do zrozumienia że wiem co się dzieje i nie jest to tajemnicą. Pewnie nielicho obawiałby się konsekwencji, próbował się tłumaczyć, a może i nawet błagał. Ja jednak byłbym wyrozumiały i dałbym mu do zrozumienia, że przecież możemy się dogadać. Z początku być może nie wiedziałby co mam na myśli, a ja świadomy jego zdezorientowania oparłbym się o jeden z regałów i przywołał go do siebie skinieniem głowy. Widząc jego rozedrgane spojrzenie lustrował bym jego mimikę, patrząc jakie myśli byłbym w stanie wyczytać z jego twarzy. W końcu jednak przełamałbym ten impas i sięgnął jedną z moich dłoni w stronę mojego paska. Świadomość tego, że zrobiłbym to pomimo obecności otaczających nas kamer nie zostawiłaby mu żadnej wątpliwości.  

W końcu podjąłby decyzję. Z jednej strony miałby wizję niewiadomej, potencjalnych konsekwencji i zaburzenia marnego, ale bądź co bądź stabilnego, statusu quo jaki sobie tutaj wypracował. Z drugiej miałby przed sobą jedynie kolejnego kutasa, oczekującego aż jego usta go wydoją. Nie mam wątpliwości, że gdybym tylko to zrobił, to tym razem mój fiut wylądował by przed jego twarzą, ocierając się o nią. To na nim zaciskały by się jego wargi i to po nim przesuwał by się jego język, rozmazując ślinę po jego powierzchni. Schodziłby głową w dół i to moje jaja ssałby, starając się dostarczyć się mi na tyle przyjemności, na ile to możliwe. A widząc że jestem nie innym więźniem, a strażnikiem mającym w pewnym sensie nad nim władzę oraz możliwość zarówno ułatwienia jak i utrudnienia mu życia, zapewne starałby się jeszcze bardziej. Rozsiadłbym się wygodnie, patrzył i ciężko dyszał, gdy on robiłby wszystko by mnie zadowolić. Ssałby mnie, ciągnął i lizał jakby w pewnym sensie zależało od tego jego życie, a w gruncie rzeczy może i tak by nawet było. A kto wie, może w pewnym momencie widząc moje pośladki, wsunął by się pode mnie, a ja poczułbym jak jego język schodzi w dół, liżąc najpierw mojego kutasa, a następnie mosznę, a jego język przesunąłby figlarnie znajdujące się w niej jaja. Nie zatrzymałby się tam jednak na długo i ruszył by dalej, a ja poczułbym jego język jeszcze niżej, na skórze pod nimi. Liżąc mnie dotarłby nieubłaganie aż do mojej dupy, a jego język przywarł by do niej pieszcząc ją, tak jak wtedy gdy kilkakrotnie nakryłem go na tym w przeszłości. W tym czasie jego ręka na ślepo odnalazła mojego pozostawionego fiuta i łapiąc za niego zaczęła go szarpać, upewniając się że wiem iż dalej zdaje sobie sprawę ze swojego głównego zadania. Jego język wirowałby po moim odbycie, a z czasem nawet nieśmiało próbował się w niego zagłębiać. Pojękiwałbym, zadowolony z nowych doznań jakich by mi dostarczał, ale w końcu wróciłby wyżej. Przypomniałby sobie po to tak naprawdę tu jest i jaka jest jego rola, a trzymanego w jego szarpiącym uścisku kutasa po chwili znowu oplotły by ciasno jego splugawione usta i…

Takie właśnie fantazje z czasem zaczęły towarzyszyć mi coraz częściej. W końcu zaczęły pojawiać się także w chwilach, gdy byłem sam na sam i pieprzyłem się ze swoją partnerką. Wówczas to paradoksalnie mi nieraz zdarzało się przymykać oczy i wyobrażać sobie, że jestem gdzieś indziej. W moje głowie usta które w tamtych chwilach oplatały mojego członka nie należały do kobiety z którą dzielę życie, lecz do znajomego mi więźnia, który osadzony w betonowej pułapce robił wszystko by nowo poznany strażnik, a zwłaszcza jego kutas był w pełni zadowolony.

Bicurious667

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 9936 słów i 55194 znaków.

Dodaj komentarz