Zacznijmy od tego, że opowiem ci o placówce więziennej, w której pracuję. Jest to zakład karny monitorowany 24-godziny na dobę, a każda z cel ma przynajmniej dwie osobne kamery stale monitorujące wszystko co ma miejsce na kilku, a maksymalnie kilkunastu metrach kwadratowych pomieszczenia, w którym zazwyczaj zamkniętych jest od dwóch do czterech osadzonych. Takie rozwiązanie wynika z wyjątkowo trudnych przypadków, których więzienie doświadczyło wielokrotnie w czasie poprzednich lat. Nie jest to nic szczególnie dziwnego, gdyż w naszej placówce zamkniętych jest wielu kolesi, którzy mają naprawdę sporo za uszami, a za kratkami wcale nie zrobili się grzeczniejsi. Na pewnym etapie zdecydowano więc, że ze względów bezpieczeństwa należy zastosować stały monitoring, nawet jeśli miałoby się to odbyć kosztem niemal całkowitego zlikwidowania jakiejkolwiek prywatności wśród osadzonych. Oczywiście decyzja zapadała stopniowo, lecz ostatecznie cały zarząd poparł tę inicjatywę i blisko trzy lata temu kolejno każda z cel została wyposażona w kamery, a jedynym ukłonem w stronę więźniów okazał się fakt, że w przeciwieństwie do innych na terenie placówki nie rejestrują one dźwięku. Po prostu na bieżąco nagrywają i wysyłają wizualny sygnał do pomieszczenia ochrony, w którym bez przerwy pracuje jeden strażnik. Jego zadaniem jest przede wszystkim spoglądać na nagrania i w razie niebezpiecznej sytuacji zareagować przy pomocy specjalnego przycisku uruchamiającego alarm w placówce.
Właśnie w tym miejscu i na tym stanowisku od blisko dwóch lat pracuję ja. Na tę chwilę nie musisz o mnie nic wiedzieć, poza tym że jestem biseksualnym mężczyzną. Zaciekawić cię może jednak czemu wspominam akurat o swojej orientacji. Dzieje się tak, gdyż to właśnie aspekt “seksualny” przekonał mnie ostatecznie do pozostania w tej pracy, która mimo tego że jest dość łatwa, to jednak nie wiąże się ze szczególnym prestiżem ani też znaczącymi pieniędzmi. Z początku miała to być dla mnie jedynie fucha na przeczekanie kilku miesięcy aż znajdę coś lepszego. Blisko dwa lata temu, kiedy się tu zatrudniałem przechodziłem pewne chwilowe życiowe problemy i skończyłem bez posady, więc za namową znajomego zgłosiłem się na rozmowę w związku z ogłoszeniem tutejszej placówki. Nie była to dla mnie praca marzeń, ale nie martwiłem się jednak jakoś szczególnie z tego powodu, gdyż posiadam dość dużo różnych kwalifikacji, a do tego jestem całkiem zaradny. Wiedziałem więc, że niewątpliwie w końcu dorwałbym jakąś lepszą posadę, a zatrudnienie się tutaj traktowałem jako chwilową przygodę i sposób zapewnienia płynności mojego budżetu. Los chciał jednak, że już po kilku miesiącach mojej pracy w tej placówce, w trakcie trwania nocnej zmiany na monitoringu do której zostałem ostatecznie przypisany, na jednym ze znajdujących się przede mną ekranów trafiłem na coś co z czasem rozbudziło moją ciekawość i sprawiło, że wciągnąłem się w tę pracę znacznie bardziej niż początkowo zakładałem. Żeby to jednak dobrze wytłumaczyć zacznę może od źródła problemu, który po ponad dwudziestu miesiącach spędzonych przed tutejszym monitoringiem jestem chyba w stanie dość dobrze przedstawić.
Więźniowie, ktôrzy odsiadują tutaj swoje nieraz naprawdę długie wyroki są niemal całkowicie odcięci od zewnętrznego świata i pozbawieni wszystkiego co ten mógłby im zapewnić. W związku z tym funkcjonują w swego rodzaju pułapce, nie tylko fizycznej, ale także psychicznej. Te dwa aspekty z czasem łączą się holistycznie w jeden i sprawiają, że każdy mijający dzień i tydzień, a potem już miesiące nieuchronnie przechodzące w całe lata uniemożliwiają im realizację swoich niekiedy nawet podstawowych pragnień i potrzeb. A nie jest przecież tajemnicą, że jednym z fundamentalnych aspektów ludzkiego życia jest potrzeba seksualnego spełnienia. Zwłaszcza w przypadku facetów można by ją nazwać w zasadzie instynktem, czymś fundamentalnym o jakże pierwotnym i natarczywym charakterze. Wraz z chwilą przekroczenia bramy naszej placówki goście osadzeni tutaj trafiają jednak do innego świata, takiego w którym z dnia na dzień zostają brutalnie oderwani od swoich partnerek i pozostawieni sami sobie. Dodam, że przynajmniej niektórzy z nich na wolności mieli kobiet tych naprawdę sporo, tu zaś pozostają sami, a bez nich z dnia na dzień stają się pozbawieni seksu, który dotychczas w przeważających przypadkach stanowił przecież element ich codziennego życia. Nagle orientują się jak bardzo niesłusznie brali go za pewnik, a upływający czas sprawia, że stopniowo coraz bardziej zaczyna brakować im tego zwyczajowego narzędzia, które oprócz dostarczania przyjemności stanowi też metodę pozbycia się stresu oraz jakże czasem potrzebnego rozładowania nieprzyjemnego napięcia oraz frustracji.
W naszej placówce istnieje co prawda specjalne pomieszczenie, w którym osadzeni mogą na prywatności spotkać się z bliskimi członkami swojej rodziny. Jest to jednocześnie jeden z nielicznych pokojów całkowicie pozbawiony monitoringu, co niewątpliwie wzbudza pewne niewypowiedziane rozczarowanie wśród wszystkich z dostępem do tego systemu, łącznie ze mną. Z tego co jednak udało mi się zauważyć i ustalić korzysta się z niego nie częściej niż raz w tygodniu. Z opowieści strażników pracujących w tamtej części więzienia wiem, że na początku odsiadki większość osadzonych widuje się tam z całymi swoimi rodzinami. Partnerki więźniów często pojawiają się tam z dziećmi i razem z nimi mogą tam spędzić godzinę z odbywającym u nas wyrok kolesiem we względnie normalnych warunkach. Pozbawieni osadzających spojrzeń pracowników personelu przysłuchujących się każdej ich rozmowie mogą się tam na krótką chwilę poczuć może nie jak w domu, lecz na pewno nieporównywalnie bardziej swobodnie i zwyczajnie ludzko. Jednocześnie jednak z ust tych samych strażników, a także ze swoich własnych obserwacji nagrań z terenu więzienia, które mogę swobodnie przeglądać do 7 dni wstecz, wiem o pewnej tendencji, która sprawdza się niemal zawsze z całkowitą skutecznością. Na pierwsze wizyty zazwyczaj przychodzą tam bowiem całe rodziny, lecz potem z każdą kolejną dzieje się to jakby rzadziej. Po kilku miesiącach z reguły na odwiedzinach pojawia się już tylko żona, czy inna partnerka i to wyłącznie ona spędza tam z osadzonym godzinę sam na sam. Tego co dzieje się wtedy za zamkniętymi drzwiami mogę się tylko domyślać, lecz od kolesia który niekiedy ma za zadanie pilnować tego pomieszczenia i podjąć ewentualną interwencję w razie jakichś problemów wiem, że mimo iż tamte ciemne mahoniowe drzwi są dość grube, to stojąc obok nich i tak da się dość dobrze usłyszeć odgłosy cielesnych uciech, które się tam regularnie odbywają.
Te pomieszczenie dało mi też z czasem sporo do myślenia. Zacząłem się w końcu zastanawiać jak napalonym trzeba być i jak bardzo musieć chcieć zerżnąć swoją kobietę, żeby zrezygnować z godziny prywatnej rozmowy z własnymi dziećmi, które jako osadzony widzisz przecież maksymalnie raz w miesiącu. Doskonale rozumiem, że libido potrafi być wysokie, gdyż ja też takie miałem przez całe życie, ale mimo wszystko ciężko mi to było zrozumieć. Dopiero po jakimś czasie przyglądania się codziennym perypetiom dziejących się tutaj pojąłem jednak jak specyficzne jest to miejsce pod kątem potencjału w budowaniu seksualnej frustracji. Zanim przejdę jednak do szczegółów na ten temat dodam jeszcze do kwestii pomieszczenia prywatnych wizyt fakt, że i tak nie jest ono dostępne dla sporej części osadzonych. Jest to swego rodzaju przywilej, który dotyczy wyłącznie tych z najlżejszymi wyrokami, których jest blisko jedna trzecia, a także nielicznych osób nagrodzonych za wieloletnie dobre zachowanie. Jest to jednocześnie dość kruche prawo, którego pozbawić cię może tutaj jeden głupi wybryk, co wielokrotnie działo się w przeszłości. Rzeczywistość wygląda więc tak, że większość osadzonych swoje rodziny widuje jedynie zza szyby, a o chwili intymności ze swoją kobietą mogą jedynie pofantazjować. To z kolei sprawia, że sposobów i możliwości realizacji swojego libido jest dla nich niewiele.
***
Owszem, można się tutaj masturbować i wielu więźniów próbuje ratować się właśnie w taki sposób. Problem z tym jest jednak dwojaki i nad wyraz uciążliwy. Po pierwsze sprawa ta jest skomplikowana z racji tego, że absolutnie żaden z osadzonych nie ma tutaj pojedynczej celi, a przez to jakiejkolwiek prywatności by załatwić to na spokojnie. Pomieszczenia te są niewielkie, wszystkie wyglądają podobnie i jest to zaledwie od kilku do kilkunastu metrów kwadratowych z niewielką szafką, stolikiem z dwoma krzesłami, stalową toaletą z umywalką oraz zazwyczaj dwoma piętrowymi pryczami, na których osadzeni spędzają większość swojego czasu. Z racji takich warunków masturbowanie się raczej nie uszłoby uwadze innych współwięźniów, a robienie tego w obecności innych mężczyzn, którzy dodatkowo byliby tego świadomi, dla znacznej większości z nich pozostaje tematem tabu i czymś nieakceptowalnym. Do tego dochodzi dodatkowo problem z dostępem do pornografii. Osadzeni nie mają prawa do posiadania przy sobie telefonów, a jakiekolwiek inne materiały, takie jak np. czasopisma erotyczne są rzadkością, a po wykryciu ich personel więzienia natychmiast rekwiruje je jako kontrabandę. To zaś sprawia, że dla znacznej większości więźniów pozostaje wyłącznie fantazja wspomnieniami, która jak się domyślam na dłuższą metę często okazuje się niewystarczająca. Tym bardziej, że wraz z upływającym czasem pewnie nawet wspomnienia kobiet stają się mgliste i rozmyte.
Do tego dochodzi kwestia fizyczności. Dla mężczyzn seks to nie tylko wizualia związane z oglądaniem kobiecego ciała, ale także a może nawet przede wszystkim dotyk. Mogą o tym zaświadczyć nawet ci będący na wolności, a których los pokarał przymusową abstynencją seksualną. Właśnie oni mogą zrozumieć, że nawet widząc i znajdując się na co dzień blisko kobiet można być w stosunku do nich wygłodzonym. Widzieć, nie znaczy bowiem dotykać, ani tym bardziej być dotykanym. Osadzeni w więzieniu znajdują się jednak w położeniu wyjątkowo gorszym. Wielu z nich kobietę ostatni raz zobaczyło na sali sądowej, albo przez szybę autobusu w czasie przewozu do naszej placówki. O dotknięciu jakiejś mogą zaś pomarzyć dopiero za wiele lat, a nie taka mała część z nich pewnie nawet tego nigdy nie doczeka. Dzisiaj zaś nabuzowani testosteronem, bez którego ciężko poradzić sobie w tak brutalnym i niebezpiecznym środowisku jakim jest więzienie, po prostu to wszystko odczuwają i cierpią z powodu nieubłaganie narastającej frustracji, która niekiedy ostatecznie zmusza ich do znalezienia dla siebie jakiegokolwiek ujścia.
Wspomniałem, że jestem biseksualny i nie mam wątpliwości, że wśród mężczyzn, których mijam na co dzień znajdują się inni tacy jak ja, a nawet po prostu homoseksualni faceci. Niemniej jednak we współczesnym świecie dalej jest to poniekąd temat tabu. Publiczne wyznanie swojej, innej niż heteronormatywna, orientacji seksualnej wiąże się często z ostracyzmem i trudnościami życiowymi, których ja osobiście zawsze wolałem zwyczajnie uniknąć. Dlatego nigdy nie byłem z tym otwarty i swoje preferencje oraz fantazje zostawiłem wyłącznie w sferze prywatnej. Sam zresztą nie mam w tym temacie zbyt wielkiego doświadczenia. Od kilku lat na co dzień żyję w zwyczajnym heteroseksualnym związku, a sferę kontaktów męsko-męskich zepchnąłem na peryferia mojej seksualności. Oczywiście, pewne niewielkie przeżycia w tym aspekcie posiadam, lecz o tym rozpiszę się nieco odrobinę później. Na tę chwilę musisz jedynie wiedzieć, że gdy przekraczałem bramę tej placówki wszelkie nieheteronormatywne aktywności w moim życiu od dłuższego czasu ograniczały się wyłącznie do okazjonalnego zwalenia sobie konia do jakiegoś pornola ze zrobioną laską shemale, rzadziej crossdresserem, a niekiedy po prostu zwyczajowego gejowskiego seksu. Nie było to nic o czym wiedziałaby moja partnerka, ani nawet nikt inny poza mną.
Wśród więźniów homoseksualizm także jest tematem tabu. Oficjalna narracja brzmi jedynie, że gejów powinno się nienawidzić i się nimi brzydzić. Jest ona na tyle silna, że rzadko kiedy ktoś ma w ogóle odwagę stwierdzić coś odwrotnego. Dzieje się tak z powodu strachu przed zostaniem “naznaczonym” i wiążącą się z tym groźbą odrzucenia, a nawet przemocy. To wszystko sprawia, że na powierzchni temat ten w zasadzie nie istnieje i się o nim nie mówi, a już na pewno w żadnych pozytywnych słowach. Wygląda to więc podobnie jak niekiedy na zewnątrz, lecz jest po prostu znacznie podkręcone przez panującą tu atmosferę i poczucie zaszczucia. Ja, po blisko dwóch latach spędzonych tutaj przed monitorami, mogę jednak z całą pewnością stwierdzić, że jest to jedynie warstwa powierzchowna, a pod spodem kryje się całkiem inny świat. To co wielu mężczyzn twierdzi oficjalnie nijak się ma bowiem czasami do tego co tak naprawdę siedzi w ich głowach i jak zachowują się gdy tylko rzeczywistość postanawia ich brutalnie zweryfikować.
Jak już wspomniałem wcześniej więźniowie częściej niż rzadziej bywają seksualnie sfrustrowani, a po niekiedy całych latach spędzonych tutaj szukają jakiegokolwiek rozładowania. Nie jest teraz dla mnie już więc niczym dziwnym, że po jakimś czasie w głowie niemal każdego z nich stopniowo pojawiają się różnego rodzaju pomysły. Wśród nich także takie, których większość z nich nigdy nikomu otwarcie by nie wyjawiła. W końcu pewnie niemal wszyscy z nich, gdy leżą nocami na swoich pryczach wielokrotnie wspominają kobiety, które mieli w swoich dotychczasowych życiach. Myślą o ich kształtnych piersiach, której niegdyś tak obficie wypełniały ich dłonie. Również o ich pośladkach, które w przeszłości pewnie regularnie dla nich eksponowały i wypinały, a zaraz po tym o ich ciasnych, wilgotnych i nagrzanych cipach, w które wsuwali swoje sztywniejące na ich widok kutasy. Wielu z nich oddałoby bardzo wiele, by choćby na chwilę jeszcze raz wbić się w taką oczekującą ich pizdę i nawet przez krótki moment móc mocno ją posuwać. Mimo że w ich stanie trwałoby to niewątpliwie niedługo, to wizja osiągniętego w taki sposób finału, przynoszącego im oczywiście rozkosz, ale także a może nawet przede wszystkim choćby chwilową ulgę od seksualnej frustracji, musiałaby wydawać się niewątpliwie czymś nadzwyczaj kuszącym.
***
Nie chciałbym zbytnio rozpisywać się tutaj o swoich własnych doświadczeniach, ale zrobię jednak pewien wyjątek i rozwinę się na temat pewnego krótkiego etapu w moim życiu, gdyż myślę że może to pomóc lepiej przedstawić punkt widzenia, który jak uważam podziela także spora część naszych więźniów. Otóż był taki okres, kiedy byłem zaraz po zakończeniu pewnego burzliwego związku. Jak stwierdziłem już wcześniej całe życie miałem dość wysokie libido i jakoś musiałem sobie z tym radzić. W tamtej chwili, przyzwyczajony dotychczas do dość regularnego seksu z dnia na dzień zostałem jednak sam. Nie widząc alternatywy uciekłem więc w masturbację, która z czasem stała się wręcz kompulsywna. Mimo wszystko jednak dość szybko zdałem sobie sprawę, że mi to nie wystarczało. Walenie sobie konia, jakże niekiedy przyjemne, nijak się ma jednak do dotyku ciała drugiej osoby i stanowi jedynie ubogi substytut właściwego i naturalnego sposobu realizacji naszych popędów. Nie chciałem wpychać się jednak w kolejny związek, a z racji że niedawno oprócz zakończenia poprzedniego zmieniłem także kraj zamieszkania, moje kręgi znajomych i możliwości nawiązywania różnorakich relacji były chwilowo dość mocno ograniczone. Z pomocą przyszedł mi internet i pewien serwis, który mówiąc prostymi słowami pozwala ludziom umówić się na seks. Zakładając na nim konto myślałem oczywiście o jakiejś kobiecie, a z czasem nawet z kilkoma nawiązałem już kontakt, lecz powolne tempo rozwoju tych relacji szybko zaczęło mnie frustrować. Byłem głodny szybszego, by nie powiedzieć natychmiastowego rozładowania, a w ich przypadku to ja czułem się, a w zasadzie nawet byłem jak petent wnoszący swoją prośbę i łaskawie czekający na jej rozpatrzenie. W pewnym momencie chciałem już po prostu, jak kilkukrotnie w przeszłości, umówić się z jakąś dziwką i nawet zacząłem jakiejś szukać, ale wtedy zaskoczyła mnie inna wiadomość, zawierająca propozycję której absolutnie się wtedy nie spodziewałem.
Napisał do mnie bowiem inny facet i zaproponował spotkanie męsko-męskie. Nie będę ukrywał, że naprawdę wtedy mnie to zaskoczyło i przez chwilę zastanawiałem się czemu w ogóle wpadł na taki pomysł. Skonfundowany ponownie wszedłem na swój profil i wtedy zorientowałem się, że podczas zakładania konta, może nieco zbyt szczerze, obok opcji “orientacja”, gdzie wybrałem “heteroseksualny”, zaznaczyłem ptaszkiem także kwadracik z napisem “curious/ciekawy”. Przez dłuższy czas biłem się wtedy ze swoimi myślami, aż w końcu postanowiłem że odpiszę. Nie chciałem być chamski, ale jednocześnie wolałem żeby sobie za dużo nie pomyślał. Spytałem, może nieco naiwnie, co takiego mógłby zaoferować mi na takim spotkaniu. Odpowiedź otrzymałem dość szybko i aż uniosłem brwi, gdy ją przeczytałem. Ten anonimowy koleś z internetu bezpruderyjnie stwierdził, że może zrobić mi loda. Nawet dzisiaj pamiętam jak na sam widok tego stwierdzenia mój wyposzczony fiut drgnął gwałtownie w spodniach. Pamiętam również jak dalej biłem się ze swoimi myślami i stopniowo łamiąc kolejne psychiczne bariery, niby lekko przypadkiem jednocześnie informowałem go, że nie jestem gejem, aby równocześnie zaraz po tym dopytywać go o kolejne szczegóły spotkania, na które hipotetycznie moglibyśmy się umówić. Uściślił wyraźnie, że ode mnie samego nie oczekuje niczego, żadnego odwdzięczenia ani tym podobnych rzeczy. Zaoferował że po prostu się spotkamy, a ja tak zwyczajnie udostępnię mu swojego kutasa i dam sobie obciągnąć.
Teraz z perspektywy czasu wiem, że sprawa była przegrana już na starcie. Lata okazjonalnego oglądania gejowskiego porno już wtedy wyryły mi się w umyśle dostatecznie mocno, by sama wizja rozładowania mocno skumulowanego już w moich jajach napięcia, nawet takim feralnym sposobem, stała się nad wyraz kusząca. Po kilku miesiącach samemu czułem już przecież silnie palące wewnętrzne pragnienie tego, by wreszcie ponownie znaleźć na sobie dotyk drugiej osoby. Uczucie to kumulowało się zwłaszcza na moim członku, tak spragnionym tego by wreszcie ktoś się nim zajął. Sam co prawda regularnie dostarczałem mu rozrywki, a dotyk moich dłoni był dla niego przyjemny, lecz od jakiegoś czasu regularnie pozostawiał go, a więc także mnie, nie do końca usatysfakcjonowanym. Mimo usilnych prób, obaj z utęsknieniem coraz częściej z utęsknieniem wspominaliśmy ciepłe i wilgotne otwory, w których w przeszłości regularnie bywaliśmy, a które dostarczały nam wrażeń daleko bardziej przyjemnych i intensywniejszych. Było mi już tego tak brak, że przecież byłem nawet skłonny zapłacić za to niemałe pieniądze, aby znów dostarczyć sobie tego choćby na moment. W grę wchodziła oczywiście kobieta, zwykła dziwka, lecz teraz pojawiła się niespodziewanie ta nieprzyzwoita oferta, która z jakiegoś powodu kusiła mnie bardziej niż powinna. Sam byłem przekonany, że moje nietypowe instynkty już zawsze ostaną się w sferze fantazji, a o tym do czego raz na jakiś czas biję sobie konia nie dowie się nikt inny poza mną. A jednak, los sprawił że na mojej skrzynce pocztowej pojawiła się ta feralna wiadomość i w dodatku trafiła na mnie w momencie, w którym byłem najbardziej podatny.
Już na drugi dzień byliśmy wstępnie umówieni, a ja nie mogłem skupić się na pracy, zastanawiając się jak będzie wyglądać nasze spotkanie. Z jednej strony strasznie się denerwowałem, z drugiej zaś byłem podekscytowany, a chyba jeszcze bardziej po prostu uradowany z faktu, że być może wreszcie znajdę przynajmniej chwilową ulgę dla seksualnej frustracji, która tak bardzo mi wtedy doskwierała. Moje podniecenie osiągnęło nawet taki poziom, że zwykła wizyta w toalecie w czasie przerwy lekko się przedłużyła. Napisał wtedy do mnie wiadomość, prosząc o potwierdzenie i podanie adresu, a ja po chwili wątpliwości podjąłem decyzję i mu go wysłałem. Byłem tym wszystkim tak przejęty, że równocześnie ledwo dusiłem w sobie te wszystkie emocje. Cały ten dzień spędziłem w końcu w towarzystwie innych znajomych mi mężczyzn, nieświadomych tego że ja, czyli ich zdawałoby się całkowicie zwyczajny i dość męski kolega jest nie tylko skłonny, a już wręcz umówił się na coś takiego. Zastanawiało mnie jak bardzo część z nich gardziła by mną, gdyby tylko znała prawdę. Wiedziałem i czułem równocześnie jednak, że nie ich sprawą jest to co robię prywatnie i jakie fantazje postanawiam realizować. Dlatego nie myślałem o nich zbyt wiele, a jedynie z lekkim rozbawieniem zastanawiałem się o ile mniej gardzili by mną, świadomi tego że to nie ja będę tym, który będzie wówczas miał fiuta w swojej buzi. Sam zaś myślałem głównie o tym jakie będzie to uczucie, po tak długiej przerwie ponownie znaleźć na swoim kutasie zaciśnięte usta, przyssane do niego niczym ciele ssące łapczywie wymiona dojnej krowy.
Sam nie wiedziałem skąd wzięło się wtedy w mojej głowie to porównanie, lecz z jakiegoś pokręconego powodu według mnie doskonale ono do tego wszystkiego pasowało. Czułem się bowiem trochę jak taka przepełniona krowa, pragnąca jedynie chwilowej ulgi, tego by ktoś wydobył z niej zalegający nadmiar mleka, a doskwierające uczucie przepełnienia zastąpiła wyzwalająca, przynosząca komfort pustka. W jej przypadku rozwiązanie przyniosłoby jej własne ssące ją ciele, a jeśli nie ono to choćby nawet i ręce gospodarza lub mechanizm maszyny, efekt byłby ten sam. Mój przypadek patrząc powierzchownie był co prawda inny, ale po rozłożeniu na czynniki pierwsze sprowadzał się do tego samego. Miałem bowiem w jajach zalegający nadmiar, mniejszy objętościowo lecz znacznie bardziej gęsty, a na pewno nie mniej uciążliwy. A choć dalej nie mogłem w to uwierzyć moim przynoszącym ulgę cielakiem miał był jakiś przypadkowy pedał z internetu, lubujący się w obciąganiu anonimowych kutasów. Wizja ta być może dalej mnie lekko przerażała, lecz na tym etapie i tak byłem już sprzedany. Miałem już po prostu nadzieję, że za kilka godzin przyssie się on do mojego jednego, sztywnego już wymiona i będzie ssał tak łapczywie, że wydoi mnie do ostatniej kropli. Fantazjując tak chore rzeczy w czasie przerwy w firmowej toalecie nawet nie zorientowałem się kiedy moja ręka znalazła się na fiucie i zaczęła go energicznie trzepać. Powstrzymałem się dopiero po chwili, ochłonąłem przez moment, a kiedy już lekko oklapł ogarnąłem się i wróciłem do pracy. Miałem jeszcze robotę do wykonania i wiedziałem, że muszę jeszcze trochę poczekać.
***
Przyjechał do mnie dopiero około osiemnastej. Mieszkałem sam, więc nie musiałem się martwić o lokum, co jego też bardzo ucieszyło. Wszystko więc wydawało się w najlepszym porządku, lecz mimo tego i tak nerwowo kręciłem się w miejscu, długo i niecierpliwie oczekując na to aż do mnie dotrze. Gdy wreszcie oznajmił, że jest już na moim osiedlu zrozumiałem, że to ostatnia chwila by jeszcze się wycofać. Mogłem napisać mu, że coś mi wypadło, a on z pewnością byłby zły, lecz i tak nie miał tu wiele do gadania. Cholera, mogłem nawet po prostu zablokować jego numer i go zignorować. Pomyślałem, że przecież jeszcze tego samego dnia mogłem wyszukać wreszcie jakąś dziwkę, udać się do niej choćby do sąsiedniego miasta i załatwić sprawę po męsku, nie bawiąc się w takie pedalstwo. Bałem się wówczas sromotnie przekroczenia granicy, której naruszenia będę być może żałował. Nawet jeśli w przeszłości masturbowałem się do takich rzeczy, to były to jednak jedynie fantazje. Teraz zaś niepokojąco szybko stawało się to nad wyraz realne, nawet bardziej namacalne niż kiedykolwiek wcześniej mógłbym to sobie wyobrazić. Mogłem się wycofać i przez chwilę nawet to rozważałem, lecz w końcu uznałem że chyba zrobiłem już za dużo by tak po prostu z tego zrezygnować. Dalej byłem cholernie podniecony i wiedziałem, że potrzebuję rozładowania, a wręcz że po prawdzie chcę go i pożądam, jakimkolwiek dostępnym sposobem. Co więcej, czułem że jakaś wewnętrzna część mnie naprawdę chciała tego spróbować, tego zakazanego owocu o którym dotychczas jedynie fantazjowałem, a teraz byłem zaledwie o krok od jego skosztowania. Ostatecznie uznałem, może nieco głupkowato, że żyje się tylko raz, a następnie drżącymi rękoma odpisałem mu, że zaraz po niego wyjdę i już po chwili wyraźnie poddenerwowany kierowałem się w dół schodami klatki.
Zobaczyłem go stojącego samotnie na szczycie mojego budynku mieszkalnego. Byłem wtedy tak podekscytowany tym co się działo, że ledwo co mu się przyjrzałem. Zauważyłem jedynie, że był to po prostu zwyczajny facet w średnim wieku. Próbując utrzymać emocje na wodzy i nie wiedząc jak się zachować po prostu podszedłem do niego i zwyczajnie spytałem go czy to on na mnie czeka. Potwierdził moje przypuszczenia, a ja kazałem mu za sobą podążać. Pamiętam jak bardzo byłem poddenerwowany prowadząc go na górę klatki schodowej, wprost do mojego mieszkania. Dopiero gdy wreszcie byliśmy w środku spojrzałem na niego, oceniłem i uznałem że wyglądał przeciętnie. Był niezbyt przystojny, ale mi to szczególnie nie przeszkadzało. To nie był konkurs piękności i to nie jego urody potrzebowałem. Gdy już zaś byliśmy sam na sam, atmosfera natychmiast zgęstniała, a on nie czekał długo. Zbliżył się do mnie, a jego twarz zaraz znalazła się przy mojej. Chciał mnie pocałować, a ja zaskoczony tym jak szybko się to rozwijało niemal mu na to pozwoliłem. Powstrzymałem go dopiero w ostatniej chwili, mówiąc że nie mam zamiaru tego robić. Lekko mnie tym zdenerwował, lecz z jakiegoś powodu nie wybuchłem wtedy gniewem, mimo że zazwyczaj bywam dość porywczy. Być może dlatego, że mimo iż jestem wyraźnie asertywny, a do tego zazwyczaj całkiem pewny siebie to w tamtej sytuacji czułem się zalękniony, niczym prawiczek szykujący się do pierwszego seksu. Uszanował moją uwagę, ale nie oderwał ode mnie swoich ust, tylko zaczął je po prostu przenosić niżej, składając najpierw delikatne pocałunki na mojej szyi, by zaraz po tym podnieść moją koszulkę i ponownie zaskoczyć mnie, gdy zaczął pieścić ustami moje sutki.
Z jednej strony w ogóle mi się wizualnie nie podobał, a to co robił wydawało mi się odpychająco “gejowskie”, co poniekąd potwierdził również swoją próbą pocałunku. Jego działania w tamtej chwili odrobinę mnie odrzucały i chciałem już mu przerwać, ale chyba trochę z ciekawości, a na pewno lekko upojony ekscytacją wstrzymałem swoją reakcję. Wtedy po kilku pierwszych sekundach okazało się to na pewien sposób przyjemne. Zaskoczony uznałem w końcu, że miała to być przecież realizacja fantazji, a miałem ich wiele. Uznałem więc, że jeśli coś mi się nie spodoba to po prostu to zakończę, a na tę chwilę po prostu zobaczę jak to się potoczy. Dodatkowym, dość intensywnym argumentem było to, że wyraźnie czułem, iż moje wyposzczone ciało łaknęło dotyku, a niewątpliwie on dostarczał mi go z nieukrywanym entuzjazmem. Nie podobał mi się wizualnie, ale ja jemu najwidoczniej bardzo, sądząc po tym jak pieścił moje wyrzeźbione latami treningu ciało. Widziałem to w jego oczach oraz odczuwałem w sposobie w jaki mnie dotykał i dlatego na krótką chwilę zastygłem, pozwalając mu kontynuować tę podróż. Z czasem jednak miałem już tego dość, ale wtedy uprzedził mnie i zaczął schodzić jeszcze niżej, składając pocałunki najpierw na mojej klatce, a potem już na brzuchu i dalej kierując się w dół. Wtedy zrozumiałem że być może wreszcie doczekam się tego co mi obiecał, a czego tak bardzo chciałem ja, jak również mój powoli sztywniejący w spodniach z każdą chwilą fiut.
To właśnie dzięki temu spotkaniu ostatecznie zrozumiałem, że jeśli odrzuci się ograniczające nas okowy norm kulturowych i obyczajowych, to nawet ze spotkania męsko-męskiego pozostanie jedynie to czego tak naprawdę chcą nasze prymitywne żądze. Pragnąłem dotyku, a jeszcze bardziej potrzebował go wówczas mój własny kutas. Pamiętam jak odruchowo się odchyliłem, umożliwiając mu rozpięcie paska moich spodni, po który sięgnął gdy odpadał jednocześnie na kolana. Po chwili przełknąłem nerwowo ślinę, a on zsunął ze mnie moje jeansy, ściągając je aż do kostek, a mnie pozostawiając jedynie w bokserkach. Następnie zrobił krótką pauzę, wpatrując się najpierw w wyraźne wybrzuszenie pod materiałem mojej bielizny, a potem rzucając krótkie spojrzenie w moją stronę. Nie wiem czy zobaczył wówczas na mojej twarzy cokolwiek poza mieszanką strachu, konsternacji oraz podniecenia, ale mimo mojej reakcji a raczej jej braku, kontynuował wszystko dalej. Zaraz po tym przycisnął bowiem swoją twarz do znajdującego się przed nią wybrzuszenia, a mnie przeszył dreszcz, zaś moje palce odruchowo zacisnęły się na blacie aneksu kuchennego, do którego dosunęliśmy się w międzyczasie. Wzdychnąłem wtedy, ciężko oddychając, wyczuwając na sobie jego oddech. Pamiętam jak nerwowy byłem, co tylko się nasiliło gdy zaraz po tym powolnym ruchem sięgnął po moje bokserki i zaczął zsuwać także je. Mój kutas wyskoczył z nich, na wpół już sztywny i wyprężył się w jego stronę, a on przez moment lustrował go wzrokiem. Wydawało mi się to wszystko jakby nierealne. Byłem obnażony w tak intymny sposób, przed kimś kogo ledwo znałem, kto w dodatku był innym facetem. Tak naprawdę to ta druga część była dla mnie szokująca i nie mogłem wtedy uwierzyć, że do niej dopuściłem. Twarz tego kolesia znajdowała się zaraz obok mojego na wpół stojącego fiuta, a on nie odrywał od niego swoich oczu. To co jednak było najbardziej pojebane to fakt, że mimo ciążącego mi strachu cholernie mnie to podniecało. Chciałem by patrzył na mojego kutasa, by mu się podobał, a nawet by postanowił wreszcie coś z tym faktem zrobić. Cholera, zastanawiałem się nawet jak wyglądał kutas w jego własnych spodniach!
Niedługo potem chwycił go w swoje dłonie. Nie były kobiece, tylko męskie, a przez to większe i szorstkie, zupełnie nie przypominały dłoni moich poprzednich partnerek. Mimo wszystko gdy złapał za mojego fiuta okazały się równie ciepłe, a dostarczane przez nie doznania wcale nie mniej przyjemne. W końcu pewnie i tak nie różniły się znacząco od moich własnych, z którymi był przecież najbardziej zaznajomiony. To co dla mnie się jednak wtedy liczyło to fakt, że dotykał mnie ktoś inny niż ja sam, a nawet jeśli był to facet to choćby to, że mogłem po prostu się zrelaksować i oddać doznawanym wrażeniom było dla mnie uwalniające. Stałem wtedy nad nim oparty o blat kuchni, a on klęczał przez co mimo nerwów czułem się nieco swobodniej, niejako kontrolując sytuację. Mój fiut mimo początkowych oporów w jego uścisku zaczynał powoli stawać już na baczność, co niewątpliwie nie umknęło także jego uwadze. Zacisnął wtedy na nim swoje palce i zaczął posuwiście trzepać go, przesuwając uścisk po jego trzonie. Gdy zaczął to robić na chwilę odchyliłem głowę i przygryzłem wargę, dając się na moment ponieść temu wrażeniu, ale gdy tylko powróciłem wzrokiem na dół zobaczyłem jak dalej trzymając go w garści przysunął się do mnie jeszcze bardziej. Nie zdążyłem nawet zareagować, a zaraz po tym wyczułem jak żołądź mojego kutasa oplotło przyjemne, mokre ciepło. Jego głowa przesunęła się posuwiście w przód, a ja mimowolnie jęknąłem, gdy uczucie to zaczęło stopniowo pochłaniać resztę mojej pały. Zaraz potem cofnął swoją głowę, a ja poczułem jak jego wargi oplotły się ściśle wokół mojego kutasa, płynnie się po nim przesuwając. Wtedy zrozumiałem już, że nie było już odwrotu.
***
Pamiętam jakie wyzwalające było uczucie próżni, które wywołały jego wilgotne, delikatnie mlaszczące w czasie przesuwania się po moim fiucie usta. Dotyk jego dłoni był przyjemny, ale to co robił teraz było czymś zupełnie innym. Tego już nie mogłem zapewnić sobie sam, a przez ten fakt oraz to jak bardzo byłem wyposzczony po blisko trzech miesiącach seksualnej abstynencji, doceniałem to uczucie doprawdy całym sobą. Wszystko to spowodowało, że po chwili zdawałem się pozbyć ostatnich oporów i resztek wątpliwości, przynajmniej na tamten moment. Zamknąłem oczy i po prostu skupiłem się na uczuciu jakiego mi dostarczał. Było ono tak świetnie, że aż ciężko było mi się pogodzić z tym, że tak długo nie dane było mi go doświadczać. Uczucie to zaczęło szybko wypierać z mojej głowy wszystkie inne myśli i już po krótkiej chwili niemal zapomniałem już o tym, że zaledwie kilka minut wcześniej, wbrew wcześniejszym ustaleniom próbował mnie pocałować. Z kolei fakt że to inny facet sprawiał, że tak się teraz czułem stopniowo początkowo spychałem zaś na samo dno mojej świadomości. Już po chwili mój kutas całkiem spęczniał w jego ustach i prężył się już na baczność. W pełnej okazałości stanowił teraz 17-centymentrów żylastej męskości, lekko wygiętej w kształt banana i mimo jego prób z ledwością mieścił się już w jego buzi. W pewnej chwili musiał nawet go z niej wypuścić. Z plaskiem uderzył wtedy w moje podbrzusze, chlapiąc na boki ociekającą z niego śliną. On jednak, nie czekając na moją reakcję, natychmiast chwycił jednak wtedy za niego swoją dłonią, po czym skierował na niego swoje usta i po chwili ponownie mi obciągał, a ja zadowodolony z jego starań po prostu mu na to dalej pozwalałem.
W pewnej chwili, podniecony tą pokręconą sytuacją i tym jak się potoczyła, położyłem rękę na jego głowie i mierzwiąc palcami jego włosy, równocześnie zacząłem lekko kołysać biodrami, sprawiając że zagłębiałem się w jego buzi jeszcze bardziej. Miał z tym wyraźne trudności, ale niewątpliwie robił co tylko mógł, a ja byłem więcej niż wdzięczny, że mi na to pozwalał. Stałem już wtedy kawałek od blatu, oddalony od aneksu kuchennego i bardziej na środku salonu. Pomyślałem wówczas, że wszystko to działo się to w moim własnym mieszkaniu, w którym właśnie klęczał przede mną inny facet i obrabiał mi ustami kutasa. Kiedyś myślałem, że byłoby to niemożliwe, a teraz zaś było mi tak dobrze, że nawet nie zorientowałem się gdy z moich własnych ust wydobyły się słowa, które musiały wyrwać się z jakiejś głęboko zakorzenionej warstwy mojego umysłu. Musiała być to jakaś jego spaczona część, zapewne od lat podsycana moimi fantazjami i gejowskim porno, które sporadycznie oglądałem. Sprawiła, że z jakiegoś powodu w odruchu wyrzuciłem z siebie obraźliwe słowa, mrucząc je pod nosem zaraz po tym gdy stopniowo otworzyłem już na stałe swoje oczy i w końcu zebrałem się na odwagę by wyraźnie spojrzeć na to na co pozwoliłem i do czego sam się przyczyniłem. Wycedziłem wtedy między zębami zdania, których w życiu w innych okolicznościach nie ośmieliłbym się tak wulgarnie i bezrefleksyjnie użyć, zwłaszcza wobec kogoś kogo ledwo znałem. “O taaak, cioto!” - wypaliłem do niego. “Ssij tego kutasa!” - wymruczałem następnie na tyle głośno, że nie mógł tego nie usłyszeć. On jednak wydawał się w transie i zdawał się nie reagować na to co docierało do jego uszu. Być może mu to umknęło, a być może to nie był pierwszy raz, gdy ktoś tak chamsko się do niego zwrócił. Po prostu dalej nieprzerwanie ciągnął mojego fiuta, a ja w pewnej chwili aż musiałem na moment wyjąć go z jego ust. Stało się tak, gdy tylko poczułem znajome dreszcze i zrozumiałem, że niedługo dojdę. Odruchowo więc go wyciągnąłem i dopiero potem zdałem sobie sprawę czemu właściwie to uczyniłem. Owszem, chciałem dojść, ale równocześnie chciałem by to trwało, bo mimo iż moim pierwotnym celem było przecież doprowadzić się do finału, to uczucie jakiego w tamtej chwili doświadczałem było nieziemskie. Mimo wszystkich wątpliwości i strachu, który początkowo mi towarzyszył oraz faktu, że klęczący przede mną facet w żaden sposób mi się wizualnie nie podobał, nie mogłem się już dłużej okłamywać, że mimo tego mi się to nie podobało.
Było w tym coś hipnotyzującego. Miałem przed sobą innego faceta, klęczącego przede mną i ssącego mojego pulsującego już kutasa, niczym kolejna z moich kobiet, a nawet bardziej dziwek, którym płaciłem. To że po raz pierwszy w życiu obsługiwał mnie w ten sposób właśnie inny mężczyzna dodawało do tego chorej pikanterii. Z jakiegoś powodu gdy patrzyłem na niego, na to jak pochłaniał moją męskość w swoje splugawione pedalstwem usta, czułem się władczy. Wiedziałem, że robi to by wyłącznie po to, by sprawić mi przyjemność. Że z jakiegoś powodu chciał tego tak bardzo, że był skłonny skłonny zaryzykować tak wiele, żeby spełnić swoją chorą fantazję bycia mi uległym. Wiedziałem jednocześnie, że nie dostanie ode mnie za to nic poza poniżeniem. Poniżeniem oraz obfitym ładunkiem prosto z moich jaj, który jego mlaskające, śliniące się usta oraz język stopniowo zapraszały do siebie coraz bardziej. Pomyślałem o tym jak bardzo zdesperowany musiał być by pisać do przypadkowych gości, prosząc o to by pozwolili mu sobie obciągnąć. Uznałbym to za idiotyczne, gdyby nie fakt, że sam byłem tutaj i stanowiłem dowód, iż czasem nawet tak proste rozwiązania potrafią zadziałać. Po chwili przebodźcowany ponownie musiałem na moment wyciągnąć go z jego ust. Wtedy jednak nie czekał już biernie, a od razu przeniósł się niżej. Poczułem na sobie jego język, który zsunął się w dół i za moment zaczął pieścić moje jądra. Wzdrygnąłem się, zaskoczony tym co zrobił, a potem zrobiłem go ponownie, gdy jedno z moich jaj wylądowało w jego ustach, a on zaczął je delikatnie ssać. Złapałem wtedy za swoją pałę i odruchowo samemu kilkakrotnie przesunąłem po niej swoimi palcami, gdy on skupił się na pieszczeniu mojej moszny. Potem poczułem jednak jak odsunął moją dłoń i zastąpił własną. Widocznie nie chciał bym wykonywał jego robotę za niego. Zadowolony z jego determinacji po prostu ponownie oddałem się wówczas jego pieszczotom.
Uczucie ssania, jakie wywołały jego usta pochłaniające moje jądra dobitnie uświadomiło mnie jednak jak napęczniałe były już w tamtej chwili. Było to jednocześnie cholernie przyjemne, ale także lekko bolesne, gdyż naprawdę potrzebowałem już rozładowania. On chyba też to rozumiał, bo po kilku sekundach jego pieszczoty powróciły wyżej, a następnie ponownie pochłonął moją pałę i znowu zaczął mi ciągnąć. Zadowolony z tego ponownie położyłem ręce na jego głowie, tym razem obie i ponowiłem ruchy swoich bioder. Zauważyłem, że gdy wpychałem go głębiej, sprawiało mu to już chyba lekki dyskomfort. Nie było to jednak nic dziwnego, gdyż robił mi gałę już od dłuższej chwili. Mimo tego zepchnąłem tę myśl gdzieś na bok, uznając że mimo iż na co dzień jestem dość uważny na innych, to w tych chorych i nietypowych okolicznościach wolę egoistycznie skupić się na swojej własnej przyjemności. W końcu wiedział po co tu przyszedł. Wpychałem więc swojego fiuta w jego usta na całego, on zaś mimo iż czasem lekko się przy tym krztusił to pokornie to wszystko przyjmował. Gdy zaś tylko wstrzymywałem swoje ruchy natychmiast przejmował inicjatywę i zaczynał samemu ruszać swoją głową, nie przerywając mojej stymulacji. Gdy to robił pomyślałem, że musiał zrobić już niejedną laskę i przyjąć w te pedalskie usta niejeden ładunek, a gdy wyobraziłem go sobie, klęczącego i obsługującego tak innych facetów, ponownie poczułem, że zaraz dojdę. Przez moment chciałem ponownie wyjąć go z jego ust, ale chwilę z tym zwlekałem, a potem było mi już tak dobrze, że w mojej głowie zakiełkowała myśl o tym, że jest już najwyższy czas i nie ma sensu tego przeciągać.
Złapałem mocniej za jego głowę i ponownie wcisnąłem go głęboko w jego usta i przez moment miałem wrażenie, że byłem aż w jego gardle. Przez kilka sekund pozostałem w tej pozycji, delektując się uczuciem jakiego doświadczałem i dopiero po chwili powoli cofnąłem swoje biodra, słysząc jednocześnie jak z wyraźnym trudem złapał wtedy powietrze. To wówczas, podniecony tym na co mi pozwalał ostatecznie uznałem, że miałem dość i nadszedł czas to zakończyć. Równocześnie wiedziałem jednak, że czekała mnie jeszcze jedna atrakcja, będąca tak naprawdę wisienką na torcie, a można by rzec, że nawet głównym daniem i której tak naprawdę, mówiąc szczerze, nie mogłem się już doczekać. “Wydój go!” - przerwałem wtedy trwającą od dłuższej chwili ciszę, gdy już całkiem cofnąłem swoje biodra, a mój kutas ledwo ocierał się o jego wargi. On zaś na moje polecenie posłusznie ponownie zacisnął na nim swoje usta i zaczął obciągać mi z jeszcze większym zapałem niż wcześniej. Zaskoczony jego entuzjazmem głośno jęknąłem, a jednocześnie przez moją głowę przemknęła myśl o tym, jak bardzo zadowolony byłem z faktu, że trafił mi się taki pokorny cielak. Robił mi gałę równie dobrze, jeśli nie lepiej niż najbardziej doświadczona kurwa, w której ustach znalazł się mój kutas. Co więcej, robił to z entuzjazmem, którego nie dało się nie odczuć.
***
Mówi się, że geje robią loda lepiej, bo też mają penisy, a co za tym idzie lepiej wiedzą co się podoba facetom. Być może to po części prawda, lecz ja osobiście myślę dzisiaj, że wynika to głównie z faktu, iż po prostu częściej mają ochotę faktycznie to robić. Doświadczyłem tego na własnej skórze i zrozumiałem właśnie na tamtym spotkaniu, gdy ledwo co spotkany przeze mnie koleś, którego imienia nawet nie znałem i szczerze mówiąc nie zamierzałem poznać, łapczywie ciągnął mojego fiuta, ssąc go tak mocno i intensywnie, jak tylko ktoś zagubiony na pustyni i odnaleziony po kilku dniach może pić podarowaną mu wodę. “O tak, wydój go! Wydój tego kutasa” - mruczałem wtedy pod nosem. Robiłem to chyba bardziej dla siebie niż dla niego, gdyż po prostu podniecało mnie to, że mogłem bezkarnie wyrzec takie słowa. Mówię to, gdyż już wtedy byłem świadomy, że on sam nie potrzebował do tego żadnych nakazów, ani poleceń. Mając w ustach mojego sztywnego, silnie pulsującego już fiuta był w swoim żywiole i niewątpliwie nie zamierzał przestać dopóki nie dam mu tego po co tu przyszedł. Mimo tego ja, będący w swoim własnym transie, i tak kontynuowałem moje bełkotanie. “Po to tu jesteś! O taak! Żeby mi obciągnąć!” - powiedziałem, choć sam nie byłem wtedy już pewien czy zwracałem się do niego, czy sam do siebie.
To wówczas zobaczyłem że kiedy równocześnie obsługiwał mnie ustami to niżej, na dole zaczął już wciskać ręce w swoje spodnie i dotykać nimi swojego własnego kutasa. Być może podnieciła go już ta cała sytuacja, a może nawet moja gadka nakazująca mu mnie wydoić. Niemniej jednak ja sam byłem już na krawędzi i czułem już że powoli się spuszczam, a ta nagła rewelacja jedynie to przyspieszyła. Podświadomie zrozumiałem wtedy to jak bardzo również jego podniecało to na co mu pozwalałem, a nawet nakazywałem mu robić, a to wszystko przechyliło szalę. Poczułem wtedy mocno jak moje jaja się napinają, a potem jeszcze silniej, jak nasienie z ich wnętrza zaczęło być pompowane na zewnątrz. Odruchowo zacisnąłem dłonie na jego głowie i przez moment chciałem ponowić ruchy moich bioder, starając się zmaksymalizować doznawaną przyjemność. Coś jednak podkusiło mnie by zrobić inaczej, odpuściłem więc uścisk i opuściłem ręce na boki, wzdłuż tułowia, ostatecznej opierając je na swoich biodrach. Chciałem być bierny, tak by to on musiał na to wszystko zapracować. Nie rozczarował mnie i dalej pozostał w inicjatywie, łapczywie pochłaniając go w usta. Stałem więc nieruchomo, drgając w ekstazie gdy mój kutas pulsował, a on zaczął rytmicznie się na niego na nabijać. Z każdym swoim ruchem pochłaniał teraz przynajmniej połowę jego długości i starał się to pogłębiać, a jego zaciśnięte na moim fiucie wargi doprowadzały mnie do ekstazy, ślizgając się i ocierając o jego użylony trzon, w czasie gdy jego język oplatał go od dołu i stymulował jeszcze bardziej. Jego ruchy przyspieszyły wówczas i stały się tak szybkie, że z czasem ustępowały jedynie biciu mojego własnego serca. Uradowany tym co robił poczułem jak cały się napiąłem, a w końcu jęknąłem, gdy wreszcie pierwsza spermy wystrzeliła ze mnie głęboko w jego usta, sprawiając wrażenie silniejszej niż kiedykolwiek wcześniej. Po chwili zaś pompowałem w jego buzię już drugą, a następnie trzecią falę mojego nasienia, zaciskając wówczas twarz w groteskowym grymasie seksualnego uniesienia.
Prawdę mówiąc nawet nie pomyślałem wtedy o tym, czy to tak zamierzał to wszystko zakończyć. Byłem jednak zbyt podniecony i zbyt zdeterminowany żeby w końcu osiągnąć swój upragniony finał, by w ogóle pomyśleć o nim i jego oczekiwaniach. Szczerze mówiąc byłem też wtedy po prostu trochę egoistyczny i gdzieś w środku zwyczajnie nie chciałem by w chwili mojej największej przyjemności jego usta i język choć na moment oderwały się stymulacji mojego intensywnie spuszczającego się fiuta. Seksualna frustracja ostatnich trzech miesięcy musiała jednak mocno na mnie wpłynąć, gdyż już po trzeciej fali spermy, którą wystrzeliłem w jego ustach zobaczyłem, że ładunek którym zacząłem go obdarowywać chyba przerósł jego oczekiwania. Z kącika jego warg wyciekło wtedy kilka kropek mojego nasienia. Być może chciał to wszystko wówczas przełknąć, lecz w pewnej chwili spowodowało to jedynie, że gdy tylko wyczułem czwarty już w kolejności spazm on otworzył lekko usta, a mój kutas natychmiast z nich wyskoczył. Kolejna fala zaskoczyła więc go, a także mnie i wylądowała w większości na jego twarzy, a ociekający mieszanką jego śliny oraz mojej spermy kutas ponownie z plaskiem uderzył w mój płaski brzuch. Zaraz po tym wystrzeliła z niego jeszcze jedna, piąta i ostatnia już fala mojego nasienia, która wylądowała w większości na mnie, ale część z niej także na nim, pokrywając głównie jego spodnie, w których jak zauważyłem dalej trzymał jedną ze swoich dłoni.
Kiedy było już po wszystkim nie pozwoliłem mu jednak dokończyć, ani tym bardziej nie zaoferowałem, że mu się w jakikolwiek sposób odwdzięczę. Mój oddech z czasem powoli się już uspokajał, serce zwalniało, a głowę na moment zalała mgła spowodowana gwałtownie zmniejszającym się ciśnieniem. Umysł zaś wypełniła mieszanka emocji, wśród których oprócz wciąż udzielającej mi się ekscytacji, była także lekka nuta wstydu i niedowierzania. Przede wszystkim królowało w nim jednak uczucie ulgi spowodowane orgazmem, który jednocześnie niewątpliwie spustoszył go znacznie potężniej, niż był chyba na to przygotowany. Pamiętam że po chwili staliśmy już i rozmawialiśmy więc jakby nigdy nic. Zadał mi wtedy jakieś pytanie, zahaczające chyba o rozkład mojego mieszkania. Zdezorientowany przez kilka minut dyskutowałem z nim odnośnie tak absurdalnych wówczas rzeczy, a odpowiadając na jego pytania nie mogłem jednocześnie uwierzyć w groteskowość naszej rozmowy. Pytał mnie wtedy o to bowiem ktoś, kto pojawił się w moim mieszkaniu nie w ramach koleżeńskiej wizyty, ani by nawet rzeczywiście zrozumieć układ jego pomieszczeń. Robił to inny facet, który w jego wnętrzu pojawił się w celu zrobienia mi laski.
Pytał mnie o to mężczyzna, który choć dalej nie mogłem w to chyba do końca uwierzyć, chwilę wcześniej padł przede mną na kolana, wyjął mojego kutasa, a następnie położył na nim najpierw swoje ręce, a ostatecznie usta. Który ssał mnie za ich pomocą, tak jak mi to obiecał, a ja mu na to pozwoliłem. Robił to tak długo aż wreszcie mój kutas, który zdawał się wówczas ubóstwiać to co się z nim działo, zaczął uwalniać swoje nasienie. Te same, którego falami tryskałem wprost do jego buzi i którego ślad ledwie kilka oddechów temu starł ze swojej twarzy. Ten sam koleś pytał mnie teraz o rozkład mojego mieszkania, a ja totalnie skołowany odpowiadałem mu niczym koledze, który od tak zwyczajnie wpadł do mnie w odwiedziny z przyjacielską wizytą. Z drugiej strony nie wiedziałem po prostu jak się wtedy zachować. Być może dla niego było to już czymś na kształt rutyny, lecz w moim przypadku stanowiło to wszystko pewnego rodzaju trzęsienie ziemi. Ostatecznie dość speszony i nie do końca pozbierany po tym się się stało, po jakimś czasie po prostu mu podziękowałem i stwierdziłem, że to wszystko. Zdawał się być miły, ale nie potrafiłem sobie wtedy jeszcze poukładać tego w głowie i stwierdziłem chłodno, że nie szukam kolegów. Powiedział że rozumie, a potem rozstaliśmy się jak nigdy nic, świadomi tego że być może nigdy już się nie zobaczymy. On oczywiście przed wyjściem zapewnił mnie, że jeśli będę w przyszłości chciał to powtórzyć to mam jego numer i żebym nie bał się odezwać. Lekko speszony odpowiedziałem mu wtedy że zobaczę, a potem zamknąłem drzwi.
Pamiętam, że długo nie potrafiłem się wtedy pogodzić z tym co się stało. Nie licząc głupich wybryków za dzieciaka był to mój pierwszy kontakt z innym mężczyzną o takim charakterze. Miałem oczywiście wcześniej takie fantazje i jak wspomniałem nawet często masturbowałem się do gejowskiego porno, lecz teraz nieodwracalnie przekroczyłem pewną granicę i już z pewnością nie będę się mógł nazwać w pełni heteroseksualnym facetem. Zaskoczyło mnie jednak to, że mimo tego równocześnie nie miałem ostatecznie z tego powodu żadnych poważnych wyrzutów sumienia. Jeśli zaś chodzi o samo doświadczenie, to mimo początkowych oporów okazało się ono więcej niż satysfakcjonujące. Z początku owszem, bałem się, lecz gdy tylko mój fiut wylądował w jego ustach, a ja dałem się ponieść chwili przeistoczyło się to z jedno z najbardziej oryginalnych, a niewątpliwie najprzyjemniejszych doświadczeń w moim życiu. Co więcej po raz pierwszy od dłuższego czasu wyczuwałem najprawdziwszą ulgę. Na krótką chwilę mogłem odpocząć, czując że moja frustracja seksualna jakby na moment wyparowała, a ja przynajmniej przez chwilę nie wyczuwałem żadnego męczącego popędu. Mogłem się zaś okłamywać na różne sposoby, ale nie zamierzałem jednak nawet próbować oszukiwać się co do tego, że mojemu fiutowi nie podobała się każda sekunda spędzona w jego pedalskich ustach. O ile próba pocałunku mnie odrzuciła, pieszczoty moich sutków były przyjemne lecz równocześnie dość dziwne, o tyle obciąganie jakie mi zafundował spełniło moje wszystkie pokładane w nim oczekiwania, a nawet więcej. Postawiło jednak teraz poprzeczkę tak wysoko, że niemal od razu wiedziałem, że wizja powrotu do samotnej masturbacji stała się już wówczas żałosną ułudą.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
Bicurious667
Jeśli spodoba ci się moje opowiadanie to chętnie poproszę o lajka oraz komentarz, tak aby historia miała szansę wyjść z poczekalni. Jeśli zaś lubisz masturbować się czytając moje bazgroły to nie obrażę się również o prywatną wiadomość opisującą to jak dogadzasz sobie w obliczu moich fantazji. Pikantne zdjęcie, czy też filmik także będzie mile widziane. Pozdrawiam wszystkich fanów pisanej erotyki!