Trzy(sta)

Trzy(sta)

Cholera, cholera, cholera.. Za cztery dni, miały minąć trzy lata, a ja nie byłam w stanie nic wymyślić. "Makbet" - był, Agata Christie - zbyt banalna.. No jak do cholery go zaskoczyć?!

Niecałe 3 lata temu miałam okazję poznać pewnego studenta. Wpadłam na niego zupełnie przypadkiem, ale od razu wiedziałam, że jest mój. Skąd ta pewność ? Otóż siedziałam na nim okrakiem, po tym jak zgrabnie powaliłam go całym swoim ciężarem na ziemię. Nic specjalnego. Po prostu byliśmy w tramwaju, a panu kierowcy najwidoczniej się nudziło. Jednak siedząc tak na nim stwierdziłam, że to właśnie chłopak dla mnie. No dobra, nie był opalonym blondynem z rysującymi się pod koszulką mięśniami, ale a) ujął mnie swoimi dużymi okularami, b) i czarującym uśmiechem, c) wkasaną koszulą i d) siedząc na nim miałam okazję wyczuć co nieco. A więc po pierwszej niezręcznej chwili między nami, zrozumiałam, że jeśli ja tego nie powiem, nie powie tego nikt. Zaprosiłam go na kawę. Zdaję się, że był dość zakompleksiony. Jego policzki szpecił trądzik, ale do cholery, rysy jego twarzy były idealne. W każdym razie zgodził się i od tamtej pory byliśmy nierozłączni. A więc na czym polega cały trik? Nie powiecie mi, że "Makbet" na początku ani trochę Was nie zaciekawił.  
Otóż chodzi o to, że na drugiej randce odkryłam jak bardzo Piotr (bo tak miał na imię) jest inteligentny i oczytany. Postanowiłam mu zrobić niespodziankę. Wcieliłam się w rolę Anny Kareniny na czas zabaw łóżkowych. I tak zaczęła się nasza gra. Co tydzień któreś z nas miało przygotować jakąś postać literacką, a druga i osoba jak najszybciej musiała odgadnąć z kim ma do czynienia i jak najlepiej odegrać drugą połówkę. Obowiązkowo był, właśnie "Makbet", "Romeo i Julia", Coben, Agata Christie.. Tylko, że po 3 latach okazało się nie być taką prostą rzeczą znaleźć coś wyjątkowego.  

Pierwszym moim pomysłem były książki z bardziej młodzieńczych lat. Jednak nie wyobrażałam sobie Hermiony i mojego Piotra mającego odegrać Rona.. Nie. Potrzebowałam czegoś mocnego. Czegoś co zapamięta. Jednak, żeby tego dokonać trzeba bylo nagiąć reguły gry.  
- Już wiem! - wykrzyknęłam sama do siebie i z satysfakcją stwierdziłam, że tego na pewno nie zapomni.

Szczerze mówiąc najwięcej czasu spędziłam na przygotowywaniu samej siebie. Mocny makijaż, odpowiednia sukienka.. To wszystko zajmuje dużo czasu. Którego zresztą nie miałam, bo jedna, głupia szmata wprosiła się do mnie rano na herbatkę i pogaduchy. Pierwszy raz od trzech lat miałam tremę. Zawsze wybieraliśmy łagodniejsze role, nie wiedziałam jak to przyjmie.  

Chrobot klucza w drzwiach, oznaczał koniec mojego czasu.
- Cześć kochanie. - Piotr stał w drzwiach z różami. Odebrałam od niego kwiaty i od razu przeszłam do ataku. Rozluźniłam jego krawat, zdjęłam marynarkę i pozbyłam się koszuli. Przejechałam ręką po jego klatce piersiowej, aby po chwili zacisnąwszy zęby złapać go ręką za gardło. Widziałam po jego minie, że próbuje skojarzyć skąd to wzięłam. Zlustrował mnie wzrokiem.. I już wiedział.
- To chyba wbrew zasadom, co? - wyszeptał mi na ucho. Po plecach przeszły mi ciarki.
- A kogo obchodzą zasady? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- "300. Początek imperium." Czy to nie za proste dla ciebie? - zamiast odpowiedzieć gwałtownie przycisnęłam go do siebie.
- Dziękuję za te trzy lata - i właśnie po tych słowach zaczęliśmy się zabawę. Ja w roli Artemizji, a on Termistoklesa.  

Zaniósł mnie do salonu i wręcz rzucił na stół. Po raz pierwszy widziałam go tak napalonego. Ogniki w jego oczach mówiły mi:
"Zerżnę Cię. Zerżnę jak szmatę, rozumiesz?", a mi to szczerze nie przeszkadzało. Figlarnie przygryzłam wargę. Ocipiałam do reszty. Podniecać, podnieconego do granic możliwości mężczyznę?! Jego ręce dosłownie rozerwały moją sukienkę. Moją cudowną, nową sukienkę, kupioną dopiero wczoraj.. Och, nieważne.

Cudowny Termistokles właśnie wbił się zębami w moją szyję. Stopniowo zjeżdżał coraz niżej, z każdą sekundą utwierdzając mnie w przekonaniu, że zapomniał o istnieniu innych części swojej jamy ustnej. Zamiast jęczeć syczałam, ale mojemu kochankowi najwyraźniej to nie przeszkadzało. Kiedy jednak dotarł do piersi jego język nagle ożył i zaczął działać cuda. Zataczał nim kółka dookoła brodawki, po to, by po chwili dotknąć przelotnie sutka. Jednocześnie robił to tak natarczywie i pożądliwie, że.. No brak słów.  

Jednak kiedy Termistokles zobaczył moje przymknięte oczy przerwał pieszczotę, po to, by przejść do znacznie wrażliwszej na pieszczoty, części kobiecego ciała. Wyśmiawszy mój wzrok zabójcy, zaczął powoli zsuwać się ku dołowi. Jego zarost szorował po moim brzuchu, a zęby co jakiś czas zahaczały o moją skórę. Kiedy w końcu dotarł, gwałtownie rozchylił moje uda.. I przeszedł dalej nawet nie patrząc na moją szparkę. Myślałam, że mu wydrapię oczy. Tymczasem on, najwidoczniej zadowolony z siebie, uśmiechnął się szyderczo.
- Och moja Artemizjo. - teatralnie westchnął gładząc moją nogę. Jednak zanim zdążyłam coś mu zrobić, gwałtownie wepchnął do mojej dziurki dwa palce. W tym momencie myślałam już tylko o tym, gdzie zakopię jego zwłoki. Doskonale wiedział, że uwielbiałam, kiedy jego przyjaciel wchodził we mnie bez przygotowania. Cała moja złość zniknęła gdzieś jednak, kiedy zabrał się za oralne pieszczoty..  

Zaraz. Jakie pieszczoty? Po prostu ssał i przygryzał moje wargi jak niewyżyty szczeniak. Ale to właśnie mnie kręciło. Za każdym razem robił to z takim namaszczeniem i taką dokładnością, jakby to trenował tydzień na własnej ręce. A gdzie się podziała ta zwyczajna namiętność? Najwyraźniej czekała w nim, aby dziś mnie zakatować nadmiarem przyjemności. Jego palce wciąż wykonywały gwałtowne ruchy w te i z powrotem, co jakiś czas wyginając się na boki i pieszcząc każdy zakamarek mojej cipki. Nie pozostało mi nic innego jak jęczeć i wić się pod jego dotykiem. Nagle poczułam jak palce ze mnie wychodzą, a zamiast nich do dziurki próbuje się wedrzeć coś większego.  

Uniosłam głowę, a moja brew mimowolnie podskoczyła do góry. Tak po prostu? Chyba nie odbierze mi tej przyjemności. Mój kochanek roześmiał się pod nosem i się wycofał. Podszedł do mnie i przesunął moją głowę bliżej krawędzi stołu, po to, by po chwili wepchnąć mi do gardła swojego kutasa. Wplątał swoje ręce w moje włosy i zaczął po prostu ruchać moje usta. Co tam usta. Jestem pewna, że zbadał każdy zakamarek mojego przełyku. Siłą hamowałam odruchy wymiotne, nie mogłam oddychać, a na dodatek po chwili zaczęłam się dusić. Byłam ciekawa, czy właśnie TO kobiety nazywają tym cudownym głębokim gardłem. Skupiłam się na jego pchnięciach i na tym, że pewnie właśnie tak wyglądało życie seksualne Artemizji i Termistoklesa. Nagle poczułam, że zaczyna pulsować. O nie, nie, kochanieńki. Te palce w mojej szparce nie ujdą ci na sucho. Wbiłam mu paznokcie w pośladki, a on zaskoczony się wycofał.

Generalnie, chyba za mocno wczuł się w rolę, bo wściekły przewrócił mnie na plecy i ukarał kilkoma siarczystymi klapsami. Krzyknęłam, ale zanim zdążyłam coś jeszcze powiedzieć, podniósł mnie ze stołu, popchnął na ścianę i jednym szybkim ruchem we mnie wszedł. Zaskoczył mnie. Następnie złapał jakąś szmatę i przykrył mi nią twarz. Po zapachu poznałam, że to moja cudowna, kupiona wczoraj sukienka i znów mi się zrobiło jej żal, ale tylko na chwilę, bo akurat, kiedy chciałam wziąć oddech, coś opadło na moje gardło. Po chwili poznałam, że to ręka mojego kochanka. Wygiął moją szyję do tyłu, co spowodowało, że cały mój tułów wygiął się w chiński pałąk. Mocno dociskał moje ciało do swojego. Zabawne, bo staliśmy, a ja wyraźnie czułam jak wchodzi centralnie od dołu. Ile cudów jest w stanie uczynić odpowiednia pozycja.. Po chwili poczułam jak zmienia rękę na mojej szyi na lewą. Prawa zaczęła schodzić w dół. Jego paznokcie wbijały mi się w skórę i jestem pewna, że pozostawiły ślad idący od karku aż do pośladków. Równocześnie biodra mojego kochanka nie przestawały się ruszać. Zabawne. A podobno mężczyźni nie mają podzielnej uwagi.. W każdym razie, kiedy jego ręka zeszła do moich pośladków, jej właściciel sprzedał mi kilka klapsów. W tym momencie budziły one już we mnie podniecenie, nie ból. Jeden z palców ześlizgnął się do mojej drugiej dziurki i wszedł w nią gwałtownie. O jezu Chryste.. Kolejny bodziec.. Tego nie mogłam znieść. Słyszałam przyśpieszony oddech kochanka i wiedziałam, że tym razem uda nam się równocześnie. Ręce ze ściany, przeniosłam na jego pośladki (które swoją drogą uwielbiałam najbardziej na świecie) i poczułam jak moje ciało łapie skurcz. Upadłabym, ale mój partner na szczęście mnie podtrzymał. Wygięłam się jeszcze bardziej, o ile to w ogóle możliwe i ścianki mojej dziurki zacisnęły się na jego przyjacielu. Kiedy ocknęłam się z amoku, poczułam płyn spływający po wewnętrznej stronie mojego uda. A więc w końcu. Udało nam się wreszcie dojść równocześnie! Mój kochanek pochylił się nade mną.
- Byłaś cudowna.- pocałował mnie w czoło.
- Ty też Termistoklesie.
- Ja mówiłem do ciebie, Agata. Nie do Artemizji. - patrzył na mnie zupełnie poważnie. - byłaś cudowna zarówno dzisiaj jak przez ostatnie trzy lata.

12 484 czyt.
96%2515
gemma

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 1772 słów i 9770 znaków

Komentarze (15)

 
  • Okolonocny

    Okolonocny 3 mar 2017

    Świetny motyw, nazwijmy go, aktorski, albo lepiej, fabularny. Nawet, rzekłbym, genialny. Powiem szczerze, byłem nieco zwiedzony, że nie pojawia się bardziej wyraziście już "w trakcie", ale sam opis zabawy prześwietny. Jedno Ci powiem, gdybyś przy mnie zrobiła coś podobnego, za pierwszym razem, czy po 3 latach związku, na bank by się nie skończyło na jednym razie . Ani zapewne na dwóch .

  • her

    her 18 kwi 2015 ip:3161129

    Doprawdy genialne! Gratuluję talentu i czekam na następne publikacje!  

  • gemma

    gemma 17 kwi 2015

    Bardzo się cieszę i dziękuję!

  • likeadream

    likeadream 17 kwi 2015

    świetne, baaardzo mi się podobało

  • Palmer

    Palmer 16 kwi 2015

    Myślałem nad odtworzeniem tej sceny i dopisaniem to co się nie wydarzyło

  • gemma

    gemma 16 kwi 2015

    Dziękuję bardzo Palmerze, ale nie trzeba gratulować. Film sam się nasuwa, kiedy jedynie pomyśli się o scenach erotycznych.

  • Palmer

    Palmer 16 kwi 2015

    Brawo za genialny pomysł z wykorzystaniem tego filmu Scenę w nim zawartą, osobiście uważam za najlepszą i najbardziej gorącą jaka kiedykolwiek zaistniała w filmowym światku Jeszcze raz gratulacje za pomysł

  • gemma

    gemma 16 kwi 2015

    Bardzo dziękuję za miłe słowa!

  • on

    on 16 kwi 2015 ip:3712885

    Bravo. Szukajcie, a znajdziecie. Jednak można napisać i zainteresować. Baaa wciągnąć odbiorcę. Bravo powtórzę

  • Szarik

    Szarik 16 kwi 2015

    Świetne! Gratulacje

  • gemma

    gemma 15 kwi 2015

    MrHyde mnie podziwia! Mogę umierać.

  • MrHyde

    MrHyde 15 kwi 2015

    Gwałtu, rety!  Niesłychane! (to z zachwytu) Makbet, Artemiza, Ron, Hermiona... Kto to? Co to?! (to z rozpaczy nad własnym buractwem). Kobieta Maski: jakiej Maski? O czym Wy mówicie? AAAA! (to z poczucia wstydu, że nic nie wiem, i z bezsilności) Ratunku! Spadam do książek...    
    PS. Podziwiam autorkę i bohaterów

  • gemma

    gemma 15 kwi 2015

    Bardzo dziękuję. Postaram się nie zawieść oczekiwań.

  • nienasycona

    nienasycona 15 kwi 2015

    Powiem Ci, że piszesz świetnie i czekam na kolejne Twoje teksty.

  • gemma

    gemma 15 kwi 2015

    Mimo, że nie pytasz, z przyjemnością oddaję a bycie kobietą "Maski" faktycznie musiałoby być niezapomniane