Tinder Life cz.5- Koniec tego dobrego

Po powrocie wykąpałem się jeszcze raz, bo wychodząc od niej musiałem założyć nieświeżą bieliznę. A mam fioła na tym punkcie i straszną bolączką było dla mnie ponowne założenie majtek z poprzedniego dnia.  
- Następnym razem wezmę w kieszeń jedną, albo lepiej dwie pary majtek. Na zapas, jakbym miał zostać dłużej- pomyślałem i uśmiechnąłem się sam do siebie.
Połknąłem jeszcze jedną tabletkę przeciwbólową i padłem na łóżku. W moim wieku powinienem szukać stabilizacji, a ja nadal ganiałem za przygodami na jedną, no góra dwie noce. Z jednej strony strach, że nie poradzę sobie, jako mąż i ojciec, a z drugiej poczucie potencjalnej rozpaczy gdybym miał utracić możliwość realizacji swoich seksualnych fantazji, gdybym związał się na stałe z jedną kobietą.  
Pornografia to straszna rzecz. Człowiek naogląda się tych cudów, niesamowitych pozycji i tak niewybrednych akcji, że w końcu i jemu przychodzi ochota na spróbowanie takich rzeczy. Oczywiście są rzeczy, których nie zrobię nigdy, ale skąd druga połówka może wiedzieć, co jest zakazane?  
Kilka chwil po piętnastej zbudził mnie dźwięk powiadomienia. Odblokowałem telefon. Wiadomość z Tindera. Albo odezwała się inna dziewczyna, której dałem tak, albo odezwała się Agata.  
- Nie zapomniałeś o niespodziance?
O jakiej niespodziance? Myślałem przez chwilę, ale przecież ona nic nie powiedziała na ten temat. Odpisałem:
- Jak niespodzianka? Odpowiesz kotku?
Odłożyłem telefon i poszedłem do kuchni. Odgrzałem zupę z poprzedniego dnia. Grzybowa z przepisu matki z dodatkiem makaronu, to nic wybitnego, ale jest prosta w przyrządzeniu. Jadłem w oczekiwaniu na odpowiedź. Przyszło powiadomienie akurat jak się zabrałem za zmywanie naczyń. Dokończyłem i odblokowałem telefon.
- Mam dzisiaj urodziny. Kończę 22 lata.
Świetnie- pomyślałem- Nie mam żadnego prezentu. Najlepiej jak nie pójdę. Nie będzie problemu z prezentem, ale nie będę mógł się przekonać czy przygotowała coś specjalnego dla mnie. Nie sprawdzę jak bardzo jej zależy, gdy się nie pojawię.
Przebrałem się i poszedłem do garażu. Podjechałem do Zielonych Arkad. Był tam tylko jeden sklep, w, którym mogłem odnaleźć ratunek w tej chwili. Zostawiłem auto na parkingu i pobiegłem do środka.
Wielu zakochanych spędzało tutaj czas. Wiele par przechadzało się wzdłuż witryn stale trzymając się za rękę. Jak na swój wiek miałem odmienne zdanie, co do spędzania czasu z drugą osobą. Wolę kino, park i ewentualnie wieczór przed telewizorem niż szlajanie się po galerii.  
Wszedłem do sklepu z bielizną. Postawiłem wszystko na jedną kartę. Postanowiłem, że wybiorę coś fajnego. Najwyżej wyrzuci mnie na zbity pysk za słaby gust, albo fatalny pomysł.
- Dzień dobry- usłyszałem z ust blond ekspedientki zanim zdążyłem powiedzieć to, jako pierwszy.
- Dzień dobry- odpowiedziałem speszony, że będę musiał jednak skorzystać z jej pomocy.
Chodziłem i rozglądałem się przez długi czas. Tyle bielizny było do wyboru, a ja kompletnie bez pomysłu zabrałem się za wybranie czegoś odpowiedniego.
- Czego szukamy?
- My?- zapytałem w głębi siebie.
Przecież to ja szukam, a nie my.  
- Sam nie wiem- wzruszyłem bezradnie ramionami.
- Żona, dziewczyna?
- Koleżanka?- zapytałem sam siebie.
- Proszę dać mi chwilkę.
Kobieta wyszła zza lady i zaczęła przeglądać towar. Co chwila coś wyciągała, aby po chwili odwiesić i przejść do kolejnego stojaka. Trochę jej to czasu zajęło, ale w końcu podeszła do mnie z jednym zestawem.
- Proszę- podała mi wieszak z koronkowymi majtkami i biustonoszem w błękitnym kolorze.
- Dlaczego akurat ten zestaw?
- Dla żony, albo dziewczyny poleciłabym czerwień albo czerń. Dla koleżanki lepszy będzie błękit.
- Nadal nie rozumiem.
- Czy to coś więcej niż miłość?
- Bo ja wiem? Znamy się ledwo kilka dni.
- W takim razie proszę go wziąć.
- A rozmiar?
- Jakiego jest wzrostu? Szczupła?
- A skąd ja mam wiedzieć ile ma wzrostu?- pomyślałem- Nie była chudym patykiem, ani puszystą dziewczyną- Średniego dodałem. Podobna do pani w budowie.
- Proszę wziąć S. Ja taki noszę.
Nie byłem pewien, co do słuszności wyboru i chętnie bym zobaczył jak wygląda ekspedientka w tym stroju, ale nie miałem zbyt wiele czasu. A i ona mogłaby odmówić.  
- Mogę wymienić, gdyby nie pasował?
- Wierzę, że będzie pasować. Ale oczywiście można wymienić na większy, bądź mniejszy.
- W takim razie biorę.
- Gotówka czy karta?
- Karta- wyjąłem plastik i przytknąłem do czytnika. A ten zawołał o PIN. Spojrzałem na kwotę. Ponad dwieście pięćdziesiąt złotych. Nigdy nie żałowałem pieniędzy wydawanych na kobiety i nigdy żadnej nie prosiłem o zwrot czegokolwiek. Ale niewielka ilość materiału składająca się na cały zestaw musiała mieć swoją wartość.
- Dziękuję. Do widzenia- rzuciłem na odchodne i wróciłem do auta.
Wróciłem do auta i zacząłem rozmyślać na swoim zachowaniem. Nigdy, ale to nigdy nie bawiłem się w takie prezenty po pierwszym spotkaniu.
- Zwariowałeś?- skarciłem się za swoje zachowanie.
Przekręciłem kluczyk, odpaliłem samochód i wróciłem do siebie. Znowu powiadomienie z Tindera.
- O której będziesz u mnie?
- A, o której mam być?- odpisałem i poszedłem się przebrać.
Wciągnąłem czarny t-shirt z logo Hugo Boss kupiony po przecenie podczas ubiegłorocznych wakacji w Hiszpanii. Do tego jasne dżinsy i czerwone adidasy. Kilka psiknięć 212 Men i byłem gotowy.
- Możesz być już- odczytałem wiadomość.
- Kto będzie?
- Tylko my.
- Świetnie. Zapowiada się romantyczny wieczór, ale podejmuję wyzwanie.
Zszedłem na dół i udałem się do pobliskiej kwiaciarni. Z braku laku zapłaciłem za niewielki bukiet róż i poszedłem na autobus. Po wczorajszej zabawie nawet nie myślałem o jeździe samochodem. Podczas jazdy przyglądała mi się młoda blondynka. Dałbym jej góra szesnaście lat i z tego powodu nie wyrażałem większego zainteresowania jej osobą. Rodzice takich są najgorsi i choć dziewczyna mogłaby już uprawiać seks, to jej rodzice mogliby się nie pogodzić z tym, gdyby do tego doszło. Uśmiechnąłem się lekko, a potem odwróciłem głowę w stronę okna. Nie warto palić mostów, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość.
Kilka chwil po szesnastej stanąłem pod drzwiami klatki, z której wyszedłem kilka godzin wcześniej. Serce waliło jak oszalałe, a ja odniosłem wrażenie, że wariuję na jej punkcie.  
- Chociaż spróbuj- wahałem się przez chwilę zanim wdusiłem przycisk domofonu.
- Słucham?
- To ja.
- Wejdź- zamek brzęknął i wszedłem na górę.
Zapukałem dwa razy i zasłoniłem się bukietem róż.
- Jakie piękne- odebrała je z moich rąk, a potem uwiesiła mi się na szyi i pocałowała tak, że zrobiło mi się gorąco.
- Jeszcze to- wręczyłem jej niewielką torebkę.
- Domyślam się, co to może być.
Uśmiechnąłem się szyderczo i usiadłem na krześle w kuchni. Stół był przykryty białym obrusem. Na środku stała świeczka, dwa kieliszki, dwa talerzyki i sztućce.
- Pachnie wspaniale.
- Przygotowałam coś specjalnego.
- Co to?
- Niespodzianka.
Kręciła się przez kilka chwil po kuchni. Miała na sobie jasnoniebieską sukienkę sięgającą nieco poniżej ud. Tylko w jednym momencie niewiele zbrakło, abym się przekonał jakiego koloru bieliznę włożyła. Sięgała mięso z piekarnika, ale zabrakło dosłownie centymetrów.
- Oh my god- powiedziałem prawie szeptem.
- Co?- odwróciła się nagle.
- Stworzyłaś tak romantyczny klimat, a ja ubrany tak prosto.
- Nie szata zdobi człowieka. Liczy się to jaki jesteś.
- A jaki jestem?
- Miły, zdecydowany i delikatny.
- Łał! Nigdy nie słyszałem takich komplementów.
- Serio?
- Nie- pokręciłem głową.
- Czyli jestem pierwsza.
- W tym tak- pomyślałem- Pomóc ci?
- Dam sobie radę.
Zaczęła rozkładać jedzenie do półmisków, a ja się stale przyglądałem jej ruchom. Robiła wszystko z ogromną precyzją. Żadna plama tłuszczu nie przyozdobiła wspaniale przygotowanego stołu.
- Smacznego- powiedziałem i zabrałem się za pałaszowanie jedzenia, bo zupa już dawno była strawiona.
- Powiedziałam mamie o nas…
- Co?- wyplułem przed siebie ziemniaki. Na szczęście wylądowały na moim talerzu.
- Powiedziałam, że spotykam się z fajnym chłopakiem.
Śmiem twierdzić, że po jednym spotkaniu w klubie i całkiem miłych chwilach w jej mieszkaniu jest stanowczo za wcześnie na deklarowanie takich rzeczy i to jeszcze matce.
- Zrobiłam coś złego?
- Nie, skąd. Trochę mnie zaskoczyłaś.
- Nie podobam cię się?
- Jesteś kurewsko zajebista. To znaczy…przepraszam. Zbyt prostacko się wyraziłem.
- Masz na myśli mnie czy to, co przeżyliśmy razem?
- Wybacz, ale inaczej nie potrafię określić ciebie i tego, co zaznałem. Brak mi słów.
- Świetnie. Widzę, że smakowało.
- Tak. Było wyśmienite. Ja tak dobrze nie gotuję, ale z miłą chęcią zaproszę cię do siebie w razie, czego.
- Przyjmuję zaproszenie- dolała nam wina, które piłem z ogromnym trudem. Robiłem to tylko dla niej. Jakoś nie przepadałem za jego smakiem.
- A co z twoją koleżanką?
- Niedawno poznała kogoś i poszli do kina.
- Czyli dzisiaj nie wparuje bez pukania?
- Tego nie wiem- zachichotała- Ale to była akcja.
- Myślałem, że będzie chciała się przyłączyć- rzuciłem pół żartem, pół serio.
- A chciałbyś?
- Co?- przełknąłem ślinę.
- Spróbować trójkąta.
- Ledwo, co zaspokoiłem ciebie, a co dopiero kolejne dwie dziurki.
- Nie wiem czy ona lubi w pupcię, ale tą pierwszą musiałby ktoś jej przewiercić.
- Co zrobić?- parsknąłem.
- Dobrze wiesz, o co mi chodzi.
- Domyślam się.
- Obejrzymy film?
- Co konkretnie?
- Puszczają Titanica.
- O boże- pomyślałem- Nie cierpiałem tego filmu, a jego oglądanie na kanale ze słoneczkiem w logo zapowiadało potworną mękę.
- Oglądamy?- chwyciła mnie za rękę i przeszliśmy do salonu na kanapę.
Opadłem ciężko, ale objąłem ją, kiedy usiadła obok z pilotem w ręku. Czas przed telewizorem dłużył mi się niemiłosiernie, ale była tam jedna scena, dla której trwałem w bezsenności. Rose i Jack w samochodzie z parującymi szybami. Zbliżyłem swoje usta do jej szyi. Liznąłem skutecznie, bo wzdrygnęła się i lekko podskoczyła.
- Ej!
- Moja Rose- szepnąłem i pozwoliłem sobie złapać ją za biust. O tak, ścisnąłem miękkie piersi wzbudzając w niej kolejny dreszcz.
- Jack- grała swoją rolę.
Jej ręka zatrzymała się na moim kroczu.
- Rose- szeptałem, bo spodobała mi się ta zabawa.
- Chwila- wstała i wyszła z salonu.
- Akurat w takiej chwili- westchnąłem i przełączyłem kanał na inny. Dosyć Titanica.
- Możemy- usiadła się obok i wróciliśmy do sceny sprzed chwili.
- Nie ma już filmu?
- Jest reklama- skłamałem i wsadziłem rękę pod sukienkę.
Czułem bijące spod majtek ciepło. Fiut wzdrygał się na samą myśl co się pod nimi kryje.
- Nadal masz ochotę. Musisz mi dać kolejny prezent.
- Dam ci dzisiaj wile prezentów- szepnąłem stanąłem przed nią. Podwinąłem sukienkę do góry. A jednak przebrała się w sprezentowaną przeze mnie bieliznę. Sprzedawczyni miała rację, no nie do końca. Jej cycki dusiły się w moim przekonaniu w ciasnym biustonoszu. Wstałem i pocałowałem ją, schodziłem niżej. Na piersiach też złożyłem pocałunki. Zatrzymałem się na pępku, jemu też należał się pocałunek. Przytuliłem głowę do jej łona.
- Tak krótko?
- Co?
- Chcesz je ściągnąć?
Odchyliłem jej tylko, ale były już lepkie. Wodziłem językiem po cipce, o tak była już nieźle nawilżona. Wwiercałem się językiem, aż sama zaczęła przyciskać moją głowę do krocza.
- Nie przestawaj- szeptała, a ja oblizywałem obie dziurki odchylając po trochu niebieskie majteczki.
Zrobiło mi się gorąco z wrażenia. Zrzuciłem koszulkę i spodnie.
- Widzę, że gotowy- spojrzała na fiuta, a potem zrzuciła bokserki.
Jej dłonie objęły go tak mocno, że byłem bliski wystrzału, ale zacisnąłem zęby i powstrzymałem orgazm. Bawiła się nim na przemian ustami i ręką. W końcu uklęknęła i wsunęła go między wielki biust. Co kilka sekund zwężała szparkę, a ja czułem się jakbym zmieniał dziurki na mniejsze.
- O tak. Rżnij moje cycki, bo cipka w kolejce.
I wsuwałem jak szybko się dało, aż oblałem je spermą strzelając również do jej ust. Złapała go zębami i delikatnie wyciskała ostatnie krople w buzi. Potem wyjęła go i malowała spermą cycki.
- To chyba jeszcze nie wszystko?
- Masz na myśli prezenty? Jasne, że nie- podniosłem ją i posadziłem na skraju kanapy. Przyklęknąłem i zabrałem się za pieszczenie cipki językiem i palcami. Gmerałem, oblizywałem spluwając do środka i wpychałem język z czubkiem nosa. Piszczała wciskając do siebie moją głowę. Moja fryzura ucierpiała, ale nie przestawałem.
- Kurwa mać- wrzasnęła, wygięła się i opadła na kanapę ciężko dysząc.
- Niegrzeczna dziewczynka. Grzeczne nie używają takich słów.
- Dla ciebie mogę być zawsze niegrzeczna- głaskała moją głowę nadal tkwiącą między jej ściśniętymi udami. Drżała oblewając mnie sokami swojego wnętrza.
- Gdyby Andzia wiedziała co traci…
- Podzieliłabyś się mną?
- Gdybyś zechciał.
- A ona dzieli się chłopakiem z tobą?
Pokręciła głową przecząco.
- Ale jestem skłonna spełnić twoje fantazje.
- A skąd wiesz jakie mam?
- Dymałeś mnie przez sen. Nie spałam, ale podobało mi się.
- Oszustka- syknąłem.
- Wariat.
- Nienasycona wariatka.
- To prawda. Wstawaj. Już czas.
- Na co?
- Na moją cipkę.
Pchnęła mnie na kanapę. Obśliniła dwa palce i wsadziła w pochwę.
- Przecież jesteś mokra- szepnąłem.
Uśmiechnęła się tylko i usiadła na niego. Poślizg dzięki jej sokom spowodował, że opadła delikatnie uderzając cipką w jądra. Kręciła się i wiła na boki. Nie wiedziałem, że fiut jest tak elastyczny. Weszła na kanapę nogami i zaczęła rytmicznie podskakiwać ciężko uderzając tyłkiem w jądra. Wzburzała orgazm, który zaczął już nadchodzić. Przyciągnąłem ją do siebie i przyspieszyłem tempo, które pozwoliło mi dojść do końca. Wystrzeliłem w jej gorącym wnętrzu z którego zostałem natychmiast wyrzucony ze wszystkim co miało w niej zostać. Biała, ciągnąca się sperma łączyła niczym nić fiuta z cipką. Opadła wolno i rozmazywała wszystko na swoim kroczu i moim podbrzuszu. Schyliła się  i całowała mnie ugniatając jądra gorącą muszelką.
- Spisujesz się wybitnie.
- Wszystko dzięki tobie. Rozpalasz mnie do czerwoności.
Sięgnęła po butelkę wina i nalała do przyniesionych w międzyczasie kieliszków. Znów musiałem przełknąć cierpki smak wina, ale dla niej byłem skory do poświęceń.
- Czy ona tutaj przesiaduję?
- Uhm. Ogląda seriale.
- Jeżeli to zobaczy- wskazałem palcem plamy naszych orgazmów- Zmieni zdanie co do tej kanapy.
- Czym ty się przejmujesz?
- Kwasami w twoich relacjach z koleżanką.
- Współlokatorką.
- Niech będzie.
- To już mój problem z kim się spotykam.
- Ale obsmarowana moją spermą kanapa to też mój problem.
- Nie pierdol- przerwała mi- A raczej pierdol mnie. Wejdź i nie przestawaj.
- Okeeej- powiedziałem zdziwiony jej tonem.
- Ja tobie, a ty mi.
- Ale co?
- Zbudujesz mi zamek z piasku, a ja tobie.
- Przecież tutaj nie ma piasku- parsknąłem, bo dopiero zrozumiałem o co jej chodziło.
Oparłem się na kanapie i zaczęła go czyścić. Przeszła mu już wrażliwość na dotyk, ale nie spieszył się do pionu. Lizała tak delikatnie, że nie mogłem przestać się wzdrygać. Przerwałem jej podnosząc za podbródek do góry.
- Pozwolisz?
Spojrzała na mnie promiennym uśmiechem. Wyciągnąłem się jak długi na kanapie. Klęknęła na kolanach i już mogłem nadrabiać swoje zaległości w czyszczeniu jej dziurek. Moim zdaniem pozycja 69 powinna być obowiązkowa w kanonie każdego związku. Pozwala przełamać bariery i wprowadzić sporo rozluźnienia przed bezpośrednim zbliżeniem.
Skoro ona nie miała problemów z oblizywaniem fiuta po naszej rozkoszy to dlaczego ja miałem się czegoś wstydzić? Zlizywałem równie delikatnie pozasychane substancje naszych ciał. Ich zmieszany smak nie przypominał mi zupełnie niczego innego. Wodziłem językiem po kroczu aż zaczęło lśnić od mojej śliny. Pogładziłem palcami obie dziurki i językiem sprawdziłem panującą w nich temperaturę. Obie były równie dobrze rozgrzane.  
- Gotowa?- szepnąłem, a ona ostatnim szczypnięciem zębami za skórkę sprawiła mi niezły dreszcz- Ej!- warknąłem.
Spojrzała na mnie niewinnie, ale zaraz się uśmiechnęła. Znów usiadłem na kanapie. Nadziała się zwinnie i już podskakiwała gładząc mnie ręką po torsie. Jej błyszczące oczy i falujące piersi były najwspanialszym widokiem tego wieczoru. Przyciągnąłem ją za szyję i całowałem masując cycki sprawiające mi tyle radości. Pragnąłem ich ciepła, więc przytuliłem ją do siebie przyspieszając tempo. Wilgoć jej wnętrza oblepiała jądra, a ja czułem się lepiej niż w raju. Muskałem wargami jej sutki. Nagle zatrzymała się na chwilę. Uniosła biodra do góry. Chwyciła go w ręce i kilka razy rytmicznie obciągnęła skórkę. Przejechała wzdłuż krocza i w końcu znalazł się w jej pupci. Było ciasno, ale dostosowałem się wchodząc i wychodząc bardzo wolno. Popiskiwała, a jej paznokcie wbijały się w moje plecy. Trochę bolało, ale rozkosz była silniejsza i całkiem sprawnie tłumiła, jak mi się wydawało krwawiące plecy. Po dwóch orgazmach ten przyszedł ze sporym opóźnieniem, ale był równie fantastyczny. Rozbryzg spermy w odbycie był niesamowicie przyjemny. Wszystko wypływało a ja nadal wbijałem się uderzając jądrami w jej krocze. Przytulony do niej napawałem się smakiem piersi do póki nie poczułem na dole czegoś obcego. Coś, a raczej ktoś oblizywał mi jądra. Czyjeś palce smarowały nasze krocza. Odchyliłem głowę Agaty i spojrzałem w jej oczy. Uśmiechnęła się tylko.
- Kurwa! Co jest?- wrzasnąłem i zrzuciłem ją z siebie.
Pod moimi nogami stała zdziwiona współlokatorka.
- Co ty tutaj robisz?- zapytała Agata.
- Nie przyszedł.
- Kto?
- Mój nowy chłopak.
- Wychodzę- sapnąłem.
- Dlaczego?- Agata złapała mnie za rękę.
- Prawie wepchnęła mi palec w tyłek.
- Co?- spojrzała na współlokatorkę ze złością.
- Myślałam, że wam się podobało. Chciałam…- zrobiła skruszoną minę, ale nie było w tym nic zabawnego.
Musiałem zrobić coś niezgodnego ze swoim zasadami, ale nie miałem wyjścia. Odnalazłem majtki, spodnie i wciągnąłem je na siebie. Zachowałem się jak brudas, ale nie miałem ochoty dalej tu przebywać. Nie po tym, jak ktoś bez mojego pozwolenia prawie wepchnął mi palec w tyłek. Wciągnąłem koszulkę.
- Zostań, proszę- Agata złapała mnie za przegub dłoni.
- Byłaś wspaniała, ale to było za dużo.
- Nie chcesz trójkąta?
- Chcę, ale bez niej- burknąłem i pocałowałem ją namiętnie. Może sytuacja nie była jeszcze skończona.
- Wrócisz?
- Nie wiem- wzruszyłem ramionami i wyszedłem.

Była północ, a ja szedłem sam. Bardziej niż o wpierdol martwiłem się o to co zaszło. Gdyby to była Agata, może jakoś bym to przełknął, ale wolałbym o tym wiedzieć. Najgorsze, że była to jej koleżanka, która nie miała do tego prawa. Fizycznego bólu nie czułem, ale moralnie osłabłem. Było tak wspaniale, a na koniec wszystko się spierdoliło…

Uważam, że Tinder to jakaś forma rozrywki i potrafi zgrywać ze sobą ludzi zdecydowanych dosłownie na wszystko. Pragnąłem bliskości Twojego ciała Agato i nie żałuję ani jednego zbliżenia z Tobą. Przepraszam, że tak się zachowałem, ale nie miałem wyjścia. Tymczasowo kasuję aplikację, ale Twój numer zachowałem. Tęsknię za Tobą, ale potrzebuję przerwy.  

1 komentarz

 
  • kitu

    kitu 20 godz. temu ip:46134135

    Jakoś nie przekonało mnie to opowiadanie.Mieszanka seksu z wulgarnością,nudny scenariusz,głupie odzywki obojga,zbyt długie dialogi.Jedyne sceny seksu jako tako realistyczne i do przyjęcia.Ogolnie słabiutko i nieciekawie.