
Tego wieczoru losy sprzyjały jej planom. Natalia musiała wyjść na jakieś spotkanie, zostawiając Tomka samego w kuchni, czekającego na autobus, który miał go odwieźć do domu. Beata wykorzystała okazję od razu. Przyniosła kolejne butelki piwa, rozkoszując się widokiem młodego, wysportowanego ciała siedzącego naprzeciwko niej. Tomek był miły, chętnie podbiegał po kolejne piwka, a Beata lubiła jego obecność. Po kilku głębszych łykach atmosfera zrobiła się luźna, a alkohol podniósł jej nastrój i odwagę.
Rozmowa kręciła się wokół niczego, ale Beata celowo skierowała ją na tematy drażniące. Z uśmiechem obserwowała, jak Tomasz nerwowo przesuwa się na krześle, gdy zaczęła wypytywać go o to, co dokładnie działo się w sypialni jej córki.
– No jak to jest, że tak rzadko? – zapytała, unosząc brew i celowo nachylając się nad stołem, odsłaniając dekolt bluzki. – Przecież jesteś młody, zdrowy facet. Musi cię swędzieć.
Tomek zaczerwienił się, mrużąc oczy, ale nie zaprzeczał. Beata poczuła ukłucie podniecenia. Wiedziała, że jest na głodzie. Coraz częściej przy "przypadkowych" przeciąganiu się czy sięganiu po butelkę, jej dłoń lądowała nieco za blisko jego uda, raz nawet ocierając się o krocze. Wtedy poczuła to – wyraźne drgnienie pod materiałem spodni. Jej cipka, już wilgotna od samego myślenia o tym, co mogłaby zrobić, zaczęła pulsować mocniej. "Chociażby do buzi by wzięła" – pomyślała, czując, jak ślina gromadzi się jej w ustach.
Kiedy rozmowa zwolniła, Beata zaczęła masować swój kark, wydając z siebie przeciągły jęk udawanego bólu.
– Oj, ten kark... – mruknęła, kręcąc głową. – Siedzę przy komputerze i mi strasznie sztywnieje.
– Mogę spróbować – rzucił Tomek, widząc szansę na zmianę tematu. – Mam kursy masażysty, to potrafię.
Beata nie czekała na powtórzenie. Przesunęła krzesło, odwracając się plecami do niego i odsłaniając kark. Tomasz wstał za nią i położył dłonie na jej ramionach. Jego dotyk był pewny, mocny, a ciepło jego dłoni przenikało przez jej skórę. Zaczynał od szyi, powoli schodząc niżej, w stronę obojczyków. Beata zamknęła oczy, pozwalając mu na więcej. Jego palce zaczęły wędrować w dół, pod materiał bluzki, dotykając krawędzi jej biustu.
Kiedy jego palce przypadkowo, a może celowo, ominęły stanik i dotknęły jej nagiej piersi, sutki natychmiast ztwardniały w odpowiedzi na jego chłodne, ale pewne dłonie. Tomasz nie cofnął się, delikatnie ściskając pierś i gładząc palcem po wypukłym sutku. Beata jęknęła cicho, czując, jak podniecenie rozlewa się po jej całym ciele. Nie mogła już dłużej czekać.
Gwałtownym ruchem odwróciła się na krześle. Jej twarz znalazła się dokładnie na wysokości jego krocza. Bez słowa, z łapczywym spojrzeniem, sięgnęła do jego pasa. Jej palce, nieco drżące z podniecenia, rozpięły pasek, a potem zamek błyskawiczny spodni. Pociągnęła dżinsy w dół wraz z bokserkami, a jego kutas wyskoczył na wierzch, stercząc twardo i dumnie.
Beata nie straciła ani sekundy. Chwyciła go jedną ręką u nasady, drugą oplatając jego jajka, a potem wsunęła go do ust. Był gorący i pulsujący. Zaczęła ssać go z pasją, jakiej nie pokazywała od dawna. Jej język wił się wokół żołędzi, a usta zaciskały mocno, rytmicznie przesuwając się po jego trzonie. Tomasz stał jak zaskoczony, z rękami wciąż w powietrzu, patrząc z niedowierzaniem na kobietę, która powinna być jego teściową.
Nigdy by nie przypuszczał, że ta "stara babka", jak czasem myślał o matce Natalii, może być królową loda. Jej umiejętności były zjawiskowe. Brała go głęboko, aż po same gardło, nie krztusząc się, a jej oczy patrzyły prosto w jego, pełne lubieżnego błysku. Szybka, głęboka, mokra – jej buźka pracowała jak dobrze naoliwiona maszyna, doprowadzając go do szaleństwa w kilka chwil. Oczy mu prawie wyszły z orbit, gdy poczuł, jak gardło Beaty zaciska się na jego czubku.
– O kurwa... – wyszeptał Tomek, chwytając ją za włosy.
To było za dużo. Po chwili intensywnego ssania i lizania jego ciało napięło się do granic możliwości. Beata poczuła, jak jego członek pulsuje w jej ustach, zapowiadając koniec. Nie zwolniła tempa, wręcz przeciwnie, przyśpieszyła ruchy głowy, ssąc go łapczywie. W końcu Tomasz jęknął głośno, a jego sperma zaczęła strzelać jej do gardła. Ciepły, słony płyn wypełniał jej usta, a ona połykała go łyk po łyku, nie wypuszczając ani kropli.
Ssła go jeszcze przez chwilę po wytrysku, wyciągając z niego resztki, dopóki on nie zaczął drżeć z nadwrażliwości. Dopiero wtedy puściła go, wytarła usta ręką, oblizując wargi z satysfakcją. Wstała, wyprostowała bluzkę i bez słowa, ale z uśmiechem na twarzy, ruszyła w stronę łazienki, zostawiając Tomasza z opuszczonymi spodniami i umysłem w kompletnym rozsypce.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz