Szałas

SzałasAndrew Boock               Toruń, 15.03.2020 - 26.03.2020

Szałas
     Korony drzew delikatnie poruszały się grając hipnotyczną muzykę szumu lasu. W tę symfonię wdarł się trzepot skrzydeł słowika, który zasiadł na gałęzi przekręcając niepewnie główkę. Ptak zaczął ćwierkać śpiewnie wtórując rosnącemu szumowi koron. Nagle urwał swoją pieśń przekręcając nerwowo główką. Wpatrywał się paciorkowatymi oczami na falujący koc w wejściu do szałasu. Wyczuwał nieprzyjemną aurę przepełnioną złem. Zerwał się gwałtownie z gałęzi, gdy materiał naprężył się nienaturalnie.
     Nagle las ucichł.

(I)
     Trójka nastolatków stała na popękanej powierzchni asfaltu, starej zatoczki autobusowej, przy której znajdował się szpetny, zardzewiały znak wzbudzający obrzydzenie brązowymi pasami przesłaniającymi stary symbol popeerelowskiej komunikacji. Znajdowali się na skraju lasu, gdzie wśród drzew można było wypatrzeć wydeptaną ścieżkę. Upalna pogoda zapraszała pod bujne korony liści i igliwia rzucające chłodny cień. Powietrze było ciężkie od kilkudniowej spiekoty, a nad drogą unosił się falujący obraz gorącego mirażu.
     Ciepły podmuch wiatru rozwiał blond włosy trzynastoletniej dziewczyny ubranej w krótkie, sprane jeansowe spodenki i koszulkę z logo Slayer'a, ciasno przylegającą do kształtnych piersi. Dwaj chłopcy patrzyli niepewnie na ścieżkę prowadzącą w głąb lasu. Pucołowaty brunet zaczesał przetłuszczoną grzywkę do tyłu, odsłaniając czoło pokryte czerwonym trądzikiem. Kolega obok nagle zainteresował się powierzchnią spękanego asfaltu spod którego wydobywała się kępka trawy. Zaczął ją trącać nerwowo trampkiem starając się nie patrzeć na dziewczynę, na której twarzy pojawiła się dezaprobata. To on, od samego początku, był przeciwny całemu wypadowi w tak parny dzień. Jego koszulka przyklejała się do mokrych pleców tworząc nieprzyjemnie pachnącą plamę.
     - Jesteście gotowi boidupki? - zapytała Kasia wskazując wydeptaną dróżkę za plecami.
     Dominik, ten z przetłuszczoną grzywką, spojrzał na rowery skryte w wysokiej trawie na poboczu drogi. Przeniósł wzrok na dziewczynę w krótkich spodenkach i obcisłej bluzce głośno przełykając ślinę na widok uwypuklonych krągłości oraz nagości bladych ud. Nie często można było zobaczyć zgrabne nogi nastolatki, która przeważnie nosiła długie spodnie i ciężkie glany. Teraz pogoda działała na korzyść chłopaka wchodzącego od niedawna w etap podziwiania ciała koleżanki. Po kryjomu zamykał się w pokoju, mieszczącym się w piwnicy jego domu, zanurzając się w wyobraźni z obrazem nagich piersi Kaśki. Gdy zaproponowała wypad do lasu w odnalezieniu szałasu z upiornej opowieści dziadka, od razu się zgodził licząc, że będą sami i może uda mu się chociaż złapać za cycek. Był zawiedziny, gdy zdał sobie sprawę, że również zaprosiła Adama, który teraz wcierał kępę trawy wystającą z pęknięcia.
     Trio nastolatków nadal stało na piekącym słońcu niezdecydowanych na nową przygodę. Kaśka, młoda metalówa, była zdecydowanym liderem grupy. Adam, był tym mrukliwym kujonem z połamanymi wiecznie okularami, które poprawiał za każdym razem, gdy ślizgały mu się na spoconym nosie. Dominik lekko podtuczony z pryszczatym czołem odkrywający w sekrecie zakamarki pornografii znajdującej się w skrzynce narzędziowej ojca. Łączyło ich bliskie sąsiedztwo oraz zamiłowanie do strachu. Okryli moc historii z dreszczykiem, które chłonęli jak gąbki przed zakazami rodziców. Te wakacje były dla nich błogością, gdyż dorwali kasety VHS z filmami pełnymi grozy i krwi, a ostatnio w ich ręce wpadły interesujące książki, z przerażająco odpychającymi okładkami, wydawnictwa Phantom Press. Połączyła ich pasja - poszukiwanie strachu. Teraz stali prażąc się w słońcu i zastanawiając się czy mają dość odwagi by sprawdzić zasłyszaną starą historię od dziadka Kaśki.
     Stary chłop zdawał sobie sprawę z rosnącego zamiłowania nastoletniej wnuczki. Opowiedział jej o starym szałasie pośrodku lasu, gdzie w tak niedawnych czasach pewna kobieta została oskarżona przez księży o czary i spółkowanie z demonami. Miejsce schadzki z szatańskimi pomiotami znajdowało się w lesie pod nienaturalnie rosnącymi drzewami. Dziadek powiedział, że kobietę nakryto w szałasie w bluźnierczym akcie. Kilku kleryków wywlekło ją i sowicie ukarało. Do tego stopnia, że wyzionęła ducha przeklinając miejsce kaźni, który miał być dla niej schronieniem. Od tamtej pory nikt nie zapuszcza się w tamtą część lasu bojąc się widoku szałasu i gołego miejsca przed wejściem, gdzie czarownica umarła.
     - A jeżeli to bujda? - zapytał Adam poprawiając okulary.
     - Myślicie, że nie sprawdziłam tego? Zapytałam rodziców, a oni kategorycznie zabronili mi się szwędać w tamtych okolicach. Dziadek dostał małe zjebki od tatuśka za tą historię - powiedziała Kaśka. - Poza tym, to musi być ekstra miejsce!
     Dziewczyna zerwała się biegiem zanurzając się w chłodnym cieniu drzew. Chłopacy popędzili za nią z niezadowolonymi krzykami. Adam kleił się cały od potu i podczas przebierania nogami podtrzymywał ręką okulary. Dominik zaś dyszał jak stara lokomotywa ciężko pokonując zabójczy dystans. Kaśka zwinnie poruszała się po coraz bardziej porośniętej drodze, przeskakując przez przewrócone drzewa. Czuła na plecach niesforne krople potu spływające po rozgrzanej skórze. Zmierzała w głąb lasu szukając wzrokiem upiornego szałasu. Wiedziała, że znajduje się gdzieś w pobliżu starego przystanku autobusowego, który został zapomniany jeszcze za wczesnych czasów PRL-u. Czuła powiew gorącego powietrza na skórze, a włosy podskakiwały przy każdym pokonaniu przeszkody. Nagle męczące ukucie w klatce piersiowej przerwało szaleńczy bieg. Oszalałe serce niemal chciało przebić się przez żebra. Pochyliła się wspierając dłonie o kolana. Oddychała ciężko parnym powietrzem, które nasiliło piekący ból w płucach. Wyprostowała się słysząc za plecami gwałtowne zatrzymanie się dwójki kolegów, którzy dyszeli gorzej niż ona.
     - Weź przestań, bo się zgubimy - powiedział Adam ciężko dysząc i poprawiając okulary ześlizgujące się ze spoconego nosa.
     Dominik stał obok kolegi z purpurową twarzą ledwo łapiąc oddech. Kasia mruknęła coś niezrozumiałego odwracając się do nich z nieprzyjemnym kłuciem w klatce piersiowej. Rozejrzała się po okolicy zamierając na chwilę.
     Kilkanaście metrów przed nimi znajdowały się dziwnie wygięte drzewa z konarami sięgającymi ziemi. Gałęzie igliwia tworzyły kopułę szałasu oraz łukowe wejście, nad którym była zamocowana złuszczała deska. Zerwała się ponownie biegiem nie zwracając uwagi na złośliwe bóle płuc. Znalazła się przed wejściem do szałasu przyglądając się desce, na której wyryte zostały dziwne symbole. Czuła bijące serce w gardle, a wewnątrz rozpłynęła się fala przyjemnego podekscytowania.
     - Dziadunio nie pierdzielił głupot - wyszeptała słysząc za plecami dobiegających kolegów.
     Obaj wpatrywali się w łukowe wejście przykryte poplamionym kocem. Dominik poczuł na karku gęsią skórę, a po plecach spłynęła lodowata kropla potu. Serce podeszło do gardła na typowo normalny widok szałasu. Z doświadczenia wyniesionego z filmów grozy wiedział, że "normalny widok" - oznacza upiorne miejsce. Przełknął głośno ślinę spoglądając na plecy dziewczyny, do których przykleiła się czarna koszulka. Zadrżał czując jak w jego spodniach poruszył się gwałtownie penis, ponieważ zdał sobie sprawę, że koleżanka nie założyła stanika. Potarł dłonią niesforne krocze starając trzymać na uwięzi swoje podniecenie.
     Adam odruchowo przytrzymał okulary zsuwające się z nosa. Patrzył na kreski wyryte na starej desce przytwierdzonej nad wejściem. Zadrżał czując chłodne powietrze otaczające kostki. Nagle w jego głowie odezwało się przeczucie mówiące, że wejście do szałasu w środku lasu będzie złym pomysłem. Nabierał już powietrze w płuca by wyrazić swoje zdanie, ale Kaśka chwyciła już poplamiony koc.
     Dziewczyna poczuła szorstkość wilgotnego materiału. Dziwny prąd przeszedł przez jej ciało wywołując przyjemny dreszcz spływający w dół podbrzusza. Przygryzła dolną wargę tłumiąc narastające podekscytowanie. Zdecydowanym ruchem osłoniła wejście do szałasu, czując na kostkach chłodną mgiełkę. Przyklejona koszulka do pleców stała się zimna, gdy znalazła się wewnątrz upiornej konstrukcji. Zeszła po dwóch wysokich stopniach na ubite klepisko pochylając się. Spodziewała się ciasnoty, ale zaskoczyła ją panująca przestrzeń. Wyprostowała się wdychając chłodne, kwaśnawe powietrze. Serce uspokoiło rytm, a podekscytowanie uwypukliło się poprzez twardniejące brodawki odznaczające się na logo zespołu muzycznego. W środku panował półmrok rozświetlany wąskimi stróżkami światła, w których migotały drobinki kurzu. Naprzeciwko wejścia znajdował się mały, spróchniały stoliczek ze spoczywającą książką. Kasia podeszła z bijącym sercem czując narastające podekscytowanie. Wyciągnęła drżącą dłoń po mały tomik pokrytą grubą warstwą kurzu.
     - Stój!
     Podskoczyła pisnąwszy przez zaciśnięte zęby. Krew w żyłach zabuzowała, a fala strachu wywołała gęsią skórkę. Obróciła się w stronę kolegi piorunując go morderczym spojrzeniem. Adam wzdrygnął się czując na plecach panujący chłód pod kopułą igliwia.
     - Przepraszam - wyjąkał stając na miękkich nogach. - Chyba nie powinniśmy tu wchodzić.
     - Strachajło! - żachnęła się Kaśka.
     Dominik wszedł od środka z gracją słonia, łapczywie wdychając powietrze w zbolałe płuca. Błogi chłód działał na niego kojąco. Wzdrygnął się widząc uwypuklone sutki na ciasno przylegającej koszulce koleżanki. Nie mógł powstrzymać gwałtownego drgnięcia członka. Błyskawicznie schował się za plecami Adama modląc się, by dziewczyna nie zauważyła jego reakcji. Z reszta wyglądało na to, że sama nie zdawała sobie sprawy ze stwardniałych sutków.
     - Widzicie? Dziadzio nie wciskał kitu - powiedziała dziewczyna spoglądając na starą księgę. Dopiero teraz dostrzegła, że została ona przewiązana sznurkiem z drewnianymi paciorkami. - O kurwa! - sapnęła uświadamiając sobie widok krzyżyka kończącego plecionkę.
     Różaniec! Ta myśl przyprawiła ją o jeżące się włosy na karku. Chłopacy stali jak wmurowani patrząc na plecy Kaśki. Dziewczyna ponownie wyciągnęła drżące dłonie, ale tym razem protest ugrzązł w gardle Adama, który wydał z siebie stłumiony charkot. Kaśka poczuła szorstką okładkę, na której zacisnęła palce. Przez jej ciało przebieg przyjemny dreszcz powodujący westchnienie oraz narastające gorąco miedzy udami. Krzyżyk zsunął się, zwisając smętnie, a koraliki naprężyły się. Wątły sznurek nagle pękł rozsupłując drewniane paciorki upadające w piasek.
     Nagle czas zatrzymał się dla dziewczyny, która przesunęła pieszczotliwie opuszkiem palca po skórzanej okładce księgi, zsuwając warstwę kurzu. Przygryzła dolną wargę tłumiąc rozkoszny dreszcz przebiegający wzdłuż pleców. Skórcz podbrzusza wywołał ciche westchnienie. Potrząsnęła głową odganiając od siebie narastające podniecenie, które zaczęło ogarniać jej młode ciało. Nie mogła się powstrzymać przed otworzeniem księgi, jednocześnie zanurzając dłonie między rozgrzane uda. Wilgotny materiał majtek zaczynał pieszczotliwie ocierać się o nabrzmiałe wargi sromowe. Podniosła ciężką okładkę odsłaniając pierwszą stronę księgi i poczuła jak jej ciałem wstrząsa kolejny rozkoszny skurcz.
     Adam, w tym czasie, skupił się na spróchniałym stoliczku zbitym nieporadnie z kilku desek. Patrzył na wyżłobione proste linie układające się w pentagram. Przełknął głośno ślinę czując narastające przerażenie. Zerknął na dziewczynę chcąc krzyknąć, żeby odłożyła książkę, ale zauważył tylko spadające koraliki różańca, zanurzające się w piasku. Otworzył usta, ale nie wydobył z siebie żadnego dźwięku, gdyż jakaś niewidzialna siła ścisnęła mu krtań. Na bladej skórze pojawiły się siniejące plamy, a oczy zaszły krwią niemal wyskakując z czaszki. Chłopak wyzionął ducha patrząc na pierwszą pożółkłą stronę księgi.
     Dominik nie zwrócił uwagi na lekko uniesione stopy kolegi smętnie zwisające nad uklepaną ziemią. Patrzył zahipnotyzowany na plecy dziewczyny mając w myślach wypukłości sutków na koszulce. W jego spoconych spodenkach penis drgał nerwowo ocierając się przyjemnie o materiał. Poczuł tylko lekkie ukłucie na zaokrąglonym brzuchu. Przeniósł otępiałe spojrzenie w dół dostrzegając niewidzialną dłoń wbijającą się w trzewia. Zamarł z krzykiem na ustach, gdy z brzucha wypadły parujące jelita. Nagle poczuł w gardle grudę przeciskającą się głębiej. Usłyszał trzask pękającej szczęki i zaczął dławić się krwią.
     Kaska zapatrzona na pożółkłą stronę, na której widniał koślawy zapis w dziwnym języku, nie zwracała uwagi na wydarzenia za jej plecami, oderwana zupełnie od świata. Papier zdobiło kilka ciemnych kropel, po których przejechała palcem. Uśmiechnęła się wzdrygając się ponownie skurczem pochwy. Ścisnęła uda tłumiąc westchnienie. Obróciła pierwszą kartkę czując w nozdrzach zatęchły zapach starego pergaminu. Przyglądała się zakreślonej plamie pod którą znajdował się wyrysowany krzyż spoczywający do góry nogami. Zmarszczyła brwi, studiując pochylone pismo pod rysunkiem.
     Przewróciła kolejną kartkę natrafiając ponownie na dziwny język. Gdy patrzyła się na pochylone pismo, czuła jeżące się włosy na karku i falę strachu, która płynęła wraz z rozkoszą. Nie potrafiła zapanować nad nagłym wybuchem podniecenia.
     Poczuła na ramieniu wilgotną dłoń, która pieszczotliwie przesunęła się po gęsiej skórce pozostawiając krwawy ślad. Ciało dziewczyny zadrżało z podniecenia, a z ust wydobył się głośny jęk, którego nie potrafiła stłumić. Silny skurcz między udami spowodował, że straciła równowagę przewracając się na piaszczyste podłoże. Jęknęła ponownie, gdy niewidzialna chłodna dłoń przesunęła się po rozgrzanych udach. Księga upadła obok niej w rosnącą kałużę krwi. Blond włosy zanurzyły się w gęstym szkarłacie, gdy napięła swoje ciało w łuk mocno ściskając rozkoszną dłoń między udami. Zerknęła w dół spod półprzymkniętych powiek i zauważyła krwawe ślady na bladych udach. Gwałtownie podniosłą się na łokciach opanowując falę podniecenia, a mokre włosy uderzyły ją w plecy. Odwróciła głowę i zamarła.
     Patrzyła na leżącego Dominika z rozerwanym brzuchem, z którego wypływały wnętrzności. Ciało drgało, gdy niewidzialne dłonie mieszały w trzewiach. Chłopak patrzył na nią pustym wzrokiem zamglonych oczu, nie mając dolnej połowy twarzy. Krzyk ugrzązł w gardle Kaśki, gdy gwałtowne szarpnięcie przesunęło jej ciało wzbijając tuman kurzu, który osiadł na niewidzialnej twarzy rysując potworne rysy. Zatrzymała się gwałtownie, czując na ramionach czyjeś zaciskające się dłonie. Gwałtowne szarpniecie rozsunęło szeroko nogi. Kaśka zamarła widząc jak od ciała kolegi odrywają się zakrwawione ręce podnoszącej się postaci. W nozdrzach poczuła mdły zapach krwi i fekaliów unoszący się w powietrzu. Zakrwawione dłonie zbliżyły się do jej bladych ud. Sparaliżowana strachem dziewczyna patrzyła, jak na skórze pojawiają się nowe krwawe ślady pnące się ku górze. Nagle niewidzialna dłoń spoczęła na mokrym kroczu wywołując paniczne jęknięcie. Kasia próbowała się wyszarpnąć ze stalowego uścisku demonów, ale poczuła mocne naparcie na podbrzuszu. Załzawionymi oczami starała się szukać pomocy, ale dostrzegła kolejne ciało z wytrzeszczonymi oczami utkwionymi w koszmarnej scenie. Wrzasnęła głośno dławiąc się płaczem oraz zakrwawionymi palcami wepchniętymi w gardło. Jej usta wypełniła ciepła krew spływająca do przełyku, a między nogami niewidzialna dłoń naparła na spodenki pocierając materiałem i wywołując przerażającą falę strachu. Kaśka obracała spanikowanymi oczami nie mogąc uchwycić oprawców. Czuła obezwładniające przerażanie. Niewidzialne dłonie zacisnęły się na jej ramionach tworząc zaczerwienione miejsca. Poddała się otępiałym wzrokiem patrząc na rozgałęzienia szałasu.
     Starała powstrzymać wymioty. Zablokować w umyśle dotyk niewidzialnych palców. W kilka sekund straciła szorty razem z majtkami. Patrzyła otępiała na promienie słońca przebijające się przez igliwia. Poczuła wsuwające się plugawe palce wewnątrz pochwy. Zacisnęła mocno wargi, z których spłynęła stróżka krwi należąca do któregoś z kolegów. Palce poruszały się pieszczotliwie, ale ona starała się być jak pusta lalka, odpychając od siebie wszelkie doznania. Umarła w środku, gdy była penetrowana przez coś większego. Stłumione ukłucia bólu przepełniały jej ciało przy każdym rytmicznym drgnięciu. Po kilkunastu uderzeniach wszystko się rozpłynęło. Uścisk na ramionach zelżał pozostawiając bolące zaczerwienienia. Bezwładne uda pokryte krwią kolegów upadły. Chłodne powietrze owiało rozchyloną pochwę, a po bladych policzkach płynęły łzy.
     Otępienie minęło wraz z przesuwającymi się promieniami przebijającymi się przez gałęzie. Wpatrywała się w niknące światło dnia. Podniosła się na łokciach składając odrętwiałe nogi. Nie wiedziała ile czasu leżała na piasku, który wbijał się w tyłek. Podsunęła nogi pod brodę zaczynając kiwać się, a nowe łzy popłynęły po policzkach. Po kilkunastu długich chwilach pogrążona ponownie w otępieniu zaczęła zauważać niknące światło. Zebrała się w sobie i zaczęła iść na czworakach drżąc na całym ciele, gdy mijała martwe ciała kolegów. Zmierzała do poplamionego koca, poruszającego się przy podmuchach wiatru.
     Nagle poczuła stalowy uścisk na kostce i gwałtowne szarpnięcie. Wyrżnęła twarzą w piasek, rozcinając wargę. Zerwała się przerażona biegnąc na czworaka w stronę wyjścia. Płakała patrząc na materiał koca, który z każdą mini sekundą zbliżał się do niej.
     Znalazła się na zewnątrz w zapadającym zmroku czując gorący podmuch wieczornego powietrza. Chłodny powiew wiatru smagał jej nagie pośladki. Trzęsąc się, zwinęła się w kłębek mocno przyciskając piersi do kolan. Patrzyła się otępiałym wzrokiem na smętne źdźbła trawy, popadając w stan apatii. Otrząsnęła się po kilku minutach podnosząc się z ziemi. Czuła się bezpieczna poza szałasem, z dala od demonicznego uchwytu zakrwawionych dłoni. Zrobiła pierwszy chwiejny krok na miękkich nogach. Uśmiechnęła się przez łzy pragnąc uciec z koszmarnego miejsca.
     Nagle gwałtowne szarpniecie za włosy wciągnęło ją w ciemną otchłań szałasu. Krzyk przerażenia urwał się błyskawicznie ginąc wśród szumiących koron drzew.



(II)
     Wśród cichego szumu drzew, przez które przebijały się gorące promienie słońca, szło dwóch mężczyzn obładowanych ciężkimi plecakami. Jakub poprawił tobołek, odklejając na chwilę mokrą koszulkę od pleców. Spojrzał na lśniące od potu napięte łydki przyjaciela. Poczuł przyjemny dreszcz w dole podbrzusza. Sapnął zatrzymując się, wciągając w płuca parne powietrze. Podnosząc głowę do góry delektując się zapachem lasu w letni dzień. Wypad poza miasto w dziką głusze był świetnym pomysłem na oderwanie się od ciężkiej korporacyjnej rzeczywistości oraz próbą odświeżenia relacji między nimi. Maszerowali od kilku godzin, walcząc z duszną aurą, w której zanosiło się na burzę.
     - Idziesz? - usłyszał tubalny głos Adriana, w którym zabrzmiały wyrzuty z nieplanowanego postoju.
     - Daj się nacieszyć szumem drzew - odparł Jakub, zamykając powieki. Czuł jak krople potu spływają po czole, a mokra koszulka przykleja się do klatki piersiowej.
     - Faktycznie pięknie tu - szepnął Adrian patrząc w bezchmurne niebo. - Wiatr również się lekko wzmógł. Przez te drzewa nie widać dokładnie nieba przed nami, ale dobrze byłoby znaleźć miejsce wolne od drzew na rozbicie namiotu.
     Jakub wsłuchiwał się w tubalny głos przyjaciela, unoszący się w wzmagającym szumie koron. Czuł narastające podniecenie na wspomnienie wczorajszej nocy, gdy się przytulali do spoconego napiętego ciała. Pragnął rozluźnić mięśnie partnera przesuwając dłonią po twardym brzuchu, ale on odwrócił się do niego twarzą, całując na dobranoc. Westchnął spoglądając na Adriana, który cierpliwie czekał z opuszczoną głową. Kuba zamarł widząc nad koronami drzew granatową chmurę poruszającą się na nieboskłonie. Burza była zdecydowanie bliżej niż tego się spodziewali.
     Nie zdążymy rozbić namiotu - pomyślał mężczyzna, gdy gwałtowny wiatr szarpnął koronami drzew wywołując trzeszczenie pełne grozy.
     - Kurwa - syknął Adrian patrząc w górę. - Zaraz się rozpada.
     Lodowaty wiatr zawiał ponownie maltretując potężne konary. Na spoconych ciałach obu mężczyzn pojawiła się gęsia skórka, spowodowana nagłym spadkiem temperatury.
     - Nie zdążymy wyjść z lasu przed nawałnicą - powiedział spanikowany Jakub.
     - Tam - rzucił Adrian wskazując dłonią głębiej w las. Ruszył z miejsca podrywając suchą ściółkę traperskimi butami.
     W tym momencie pierwsze krople przedzierające się przez drzewa zaczęły uderzać o ziemie. Zimna woda spływała po rozpalonej skórze wywołując kolejne dreszcze. Obaj zerwali się podążając w stronę szałasu, który znajdował się pod dwoma pochylonymi konarami dotykającymi ziemi. Gałęzie były ciasno ułożone i na pierwszy rzut oka tworzyły idealne schronienie przed deszczem. Dzieliło ich kilka metrów od wejścia przykrytego kocem, gdy olbrzymie krople spadły z nieba jakby ktoś wylał cały kubeł zimnej wody. Zmoczyło ich do ostatniej suchej nitki zanim znaleźli się pod gałęziami, chroniąc się przed wiatrem. Głośny grzmot przetoczył się przez las wstrząsając ziemią. Jakub przerażony wzdrygnął się. Spojrzał spanikowany na przemoczonego przyjaciela, gdy ten zrzucał z siebie plecak, który upadł na wydeptaną ziemie wzbijając tuman kurzu.
     Wewnątrz szałasu panował mrok. Nagłe rozjaśnienie, spowodowane włączeniem latarki, na kilka sekund oślepiło Jakuba. Adrian oddychał ciężko oglądając ciasno splątane gałęzie kopuły. Gwałtowny wiatr odbijał się od ścian, a deszcz nie przedostawał się przez igliwie. W lesie słychać było odbijające się echo grzmotów. Adrian odetchnął z ulgą na widok prowizorycznego schronienia i spojrzał na bladą twarz przyjaciela.
     - Spokojnie kochanie - powiedział obejmując pieszczotliwie drżącego Jakuba. – Ciii.. zaraz wszystko się uspokoi - wyszeptał.
     Partner wtulił się w ramiona czując zapach potu i orzeźwiającego deszczu. Serce walące jak oszalałe, po przerażającym grzmocie, wracało do normy. Błogie uczucie bezpieczeństwa, wywołane muskularnymi ramionami przyjaciela, działało kojąco. Odetchnął z ulgą, gdy Adrian zsunął z niego ciężki plecak, który gruchnął o wyklepaną ziemię.
     Adrian przesunął pieszczotliwie palcami po karku drżącego partnera. Czuł się niepewnie wewnątrz szałasu, który został zbudowany pośrodku lasu. Na przeciwko wejścia był zapadnięty stoliczek złożony z desek, który pod wpływem czasu spróchniał. W zgliszczach dostrzegł grzbiet skórzanej książki. Pogłaskał przyjaciela, który opanował drżenie i odsunął się. Spojrzał w jego niebieskie oczy pełne wyczekującego pocałunku. Od dawna nie uprawiali ze sobą seksu, oddalając się od siebie przez ciągłą pracę. Adrian uśmiechnął się, kierując się w stronę rozchylonych ust przyjaciela. Wargi smakowały kwaśnym potem. Zanurzył delikatnie język muskając jego podniebienie i tłumiąc westchnienie. Poczuł na udzie napierającą erekcję przyjaciela.
     - Może zrzucimy z siebie cichy - zaproponował Adrian szeptem niknącym w szumie deszczu uderzającego o gałęzie szałasu.
     Dłonie Adriana przesunęły się po ramionach przyjaciela, a następnie zdjęły koszulkę. Pochylił się nad karkiem, pieszcząc go drobnymi pocałunkami. Przesuwał się ku sutkom, które zaczął ssać delikatnie trącając językiem. Dłonią zsunął spodnie przyjacielowi, który zahipnotyzowany pieszczotami nie słyszał grzmotów wstrząsających lasem. Westchnął głośno, gdy chłodne palce objęły jego nabrzmiałą męskość i zaczęły poruszać się, wypełniając jego ciało rozkoszą. Od dawna nie czuł przyjemnego dotyku przyjaciela, który zsunął się całując jego napięte podbrzusze. Nagle zanurzył w usta jego drgającego penisa. Silny wstrząs spowodował, że jądra skurczyły się gwałtownie. Jęknął czując gorące usta kochanka, który poruszał się rytmicznie ssąc całego członka. Naprężył pośladki, przytrzymując głowę Adriana. Sapnął czując rozkoszny dreszcz, spływający w dół podbrzusza i wydobywający się z silnym skurczem z penisa. Omal nie przewrócił się tracąc czucia w nogach po silnym orgazmie. Adrian oderwał się od przyjaciela wycierając usta wierzchem dłoni. Spojrzał na jego spełnioną twarz, na której widniały czerwone wypieki.
     - O Boże - szepnął Jakub czując gęsią skórkę, wywołaną chłodnym powiewem pieszczącym skurczone jądra.
     - Teraz przeczekajmy burzę. Może tutaj zanocujmy - zaproponował Adrian patrząc na przyjaciela dawnym spojrzeniem przepełnionym pożądaniem, które kotłowało się na początku ich znajomości. - To miejsce wywołuje u mnie podniecający strach - dodał odwracając się w stronę spróchniałego cmentarzyska desek.
     Adrian wyciągnął księgę z zgliszczy i przesunął palcem po grzbiecie, ścierając warstwę zalegającego kurzu, ale nie dostrzegł żadnego tytułu. Poczuł przyjemne wibrację w dłoni, gdy dotykał stare skóry. Obracał tom z zainteresowaniem w dłoniach. Otworzył po środku, czując zapach starego pergaminu i zamarł z otwartymi ustami widząc przerażający rysunek, przedstawiający powykrzywiane ludzkie ciała scalone ze sobą.
     - Kurwa - wyszeptał z siebie zatrzaskując książkę.
     - Co się stało? - zapytał zaskoczony Jakub podchodząc do przyjaciela.
     - Znalazłem to tutaj - powiedział wyciągając w jego stronę zakurzony tom. - W środku są popierdolone szkice. Ktoś musiał mieć nierówno pod sufitem.
     - Pokaż - wyciągnął tom z drżących dłoni przyjaciela. Obrócił go podobnie, jak wcześniej Adrian i otworzył pierwszą stronę przyglądając się odwróconemu krzyżowi. - Faktycznie dość satanistyczna rzecz - mruknął zatrzaskując tomiszcze.
     - Trudno to wypchnąć z pamięci. Było to dość realistycznie naszkicowane...
     - Może ja pomogę? - zasugerował Jakub odwracając się do niego plecami. Wypiął nagie pośladki mrucząc zachęcająco. Wiedział, że jego partner uwielbia wyraźnie zachęcenie do rżnięcia. - Wessę ciebie do środka - mruknął.
     Jakub ukląkł wypinając się jeszcze bardziej w stronę partnera. Adrian poczuł suchość w gardle, widząc lśniącą od potu skórę i różowy otwór, znajdujący się nad skurczoną moszną, zapraszał zachęcająco drgając przy każdym naprężeniu mięśni. Poczuł gorący ucisk między nogami napierający na spodnie. Zrzucił je błyskawicznie pochylając się nad wypiętym tyłkiem. Przesunął pieszczotliwie językiem po odbycie, delikatnie wsuwając się do środka. Rzeczywiście tyłek partnera chciał wessać go do środka, ponieważ zagłębił się bez żadnego oporu. Podniósł się, trzymając w dłoni sterczącego penisa. Nakierował z bijącym sercem na pulsujący otwór tyłka. Wymierzył i naparł delektując się przyjemnym tarciem.
     Jakub westchnął, wspierając się na łokciach. W dłoniach nadal miał starą książkę, którą położył przed sobą otwierając na chybił trafił. Patrzył na pochylone pismo układające się w dziwnie brzmiący język. Podniecenie w jego ciele narastało wraz z każdym delikatnym pchnięciem kolegi. Przyjemne wypełnienie i ocieranie się sztywnego penisa o prostatę, spowodowało napływ rozkoszy. Poczuł dłonie Adriana zaciskające się na jego biodrach. Westchnął ciężko, gdy przyjaciel wbił się głęboko. Poczuł jego sterczącego kutasa niemal w jelitach. Kolejne gwałtowne uderzenie biodrami i brutalniejsza penetracja. Jakub zacisnął pięści, starając pochwycić falę podniecenia, która wcześniej zalewała jego umysł. Następne wbicie kutasa spowodowało falę bólu rozchodzącą się w trzewiach. Zerknął przez ramię...
     Zamarł!
     Z ust Adriana wystawał zakrwawiony koniec deski, która okazała się na tyle twarda, by przebić czaszkę. Brązowe oczy kochanka uciekły w tył głowy ukazując posiatkowane czerwonymi nitkami, białka. Krzyk Jakuba zamarł w gardle, gdy poczuł kolejne gwałtowne zanurzenie się głęboko w trzewia. Uświadomił sobie w ułamku sekundy, że nie był to jego kolega. Nagłe szarpnięcie wyrwało jelita przez rozchylony odbyt, a fala krwi i gówna opryskała umięśnioną klatkę martwego przyjaciela.
     Ciało Jakuba upadło na wyklepaną ziemie, drgając przy każdym zanurzeniu się niewidzialnej siły wyrywającej wnętrzności przez odbyt. Gęsta, czarna krew popłynęła szerokim strumieniem w stronę klęczącego Adriana, którego dłonie zwisały bezwładnie wzdłuż tułowia.
     Okładka książki zamknęła się nagle wraz z cichnącym grzmotem oddalającej się burzy.



(III)
     Natalia ścisnęła mocniej dłoń Pawła, który wpatrywał się w zardzewiały słupek z ledwo widocznym znakiem autobusowym. Chłopak spojrzał na rudowłosą dziewczynę ubraną w ciasno przylegającą białą bluzkę z głębokim wycięciem na dekolt przyciągającym uwagę, gdyż na skórze wytatuowana była czaszka kozła z pentagramem na czole. Paweł uwielbiał lubieżność partnerki, wyrażaną poprzez pociągający ubiór. Oprócz koszulki, na której uwypukliły się sterczące sutki, miała na sobie krótkie, jeansowe spodenki odkrywające uda, pokryte zawijasami przerażających obrazów. Od początku znajomości fascynowała go swoim demonicznym hobby i zamiłowaniem do strasznych opowieści. Teraz wyciągnęła go na zwieszanie lasu, gdzie na początku lat dziewięćdziesiątych zaginęła grupa nastolatków. A dwanaście lat temu dwaj mężczyźni wybrali się w te rejony na obóz i zniknęli bez śladu. Poza tym dziewczyna poznała przerażającą wiejską legendę związaną z szałasem mieszczącym się w lesie. Koniecznie chciała zwiedzić to miejsce, tak jak wcześniej zwiedzali opuszczone ruiny spalonego domu, w którym straszyły złośliwe upiory, mordując całą rodzinę w ogniu.
     Paweł poczuł na twarzy piekące słońce i zerknął na cień drzew. Dziewczyna zbliżyła się do niego pieszczotliwie ocierając się krągłymi piersiami o ramię partnera. To była kolejna rzecz, którą uwielbiał w rudowłosej piękności. Podniecała się będąc w "strasznych" miejscach, tracąc kontrolę nad sobą. Ostatnio w zgliszczach spalonego domu niemal go zgwałciła. Dlatego też z zadowoleniem ruszył się z miejsca, idąc z nią w głąb szumiących drzew.
     - Myślisz, że ten wpis na blogu nie był wyssany z palca? - zapytał się Paweł, wchodząc między drzewa. Skrzywił się, gdy ostre krzewy ocierały się o jego łydki.
     - Jasne, że był prawdziwy! Kobitka zakochana w młodym księdzu, który prawdopodobnie wykorzystał ją, odbierając tak pieczołowicie skrywane dziewictwo. Nie ma nic gorszego od wzgardzonej miłości - powiedziała dziewczyna tajemniczo uśmiechając się.  
     Paweł zerknął na nią zdziwiony, gdyż gadki o "prawdziwym uczuciu" nie pasowały do wytatuowanej w satanistyczne symbole dziewczyny.
     - Nie dziwie się - kontynuowała opowieść. - Babeczka wkurwiła się i starała się wezwać demona, by się zemścić na pojebanym czarnym. Podobno oddawała się w tym szałasie nieczystym siłom - szepnęła unosząc znacząco brwi. Chłopak poczuł gorąco rozchodzące się po ciele domyślając się, że odludne miejsce będzie idealne na kilka małych grzeszków.
     - A co rzekomo stało się z tą demoniczną babeczką? - zapytał się nie pamiętając wcześniejszych wyjaśnień. Pochłonięty zerkaniem na krągłe piersi ze sterczącymi brodawkami, które przebite były kolczykami.
     - Grupa kolegów księdza podobno przyłapała ją na oddawaniu się demonowi w szałasie i oskarżyła o czary zamęczając ją na śmierć. Ach ta piękna inkwizycja! - powiedziała wznosząc głowę w górę. - Sądzę, że pobożni księża wykorzystali biedną dziewczynę będącą na spacerze.
     - Wykorzystali?
     - Podobno ona zawsze chodziła do lasu w upalne dni. Nigdy nocą. Wiesz, myślę że księża zgwałcili ją przy nadarzającej się okazji. Pofolgowali sobie sowim uciechom tak, że babeczka wyzionęła ducha z ich pomocą - dokończyła myśl uśmiechając się do partnera.
     Paweł poczuł chłodny wstrząs targający jego ciałem. Upiorne opowieści wygłaszane przez słodkie usta przerażały go. Te straszne monologi o seryjnym mordercach, jakby byli jej bohaterami z dzieciństwa. Fascynowała go jej pasja, ale jednocześnie przerażała. Choć bardziej był zafascynowany zgrabnym ciałem.
     Zagłębiali się między szumiące drzewa, przedzierając się przez zarośla. W cieniu było zdecydowanie chłodniej. Gęsia skórka pojawiła się na skórze dziewczyny. Natalia oglądała rosnące pienie, czując narastające podniecenie. Pragnęła znaleźć miejsce z upiornej opowieści i poczuć obecność dawnego okrucieństwa. Zafascynowana była krwawymi wydarzeniami, które tworzyły potworną historię. Zgłębiała każdy przypadek morderstwa w Polsce. Odwiedzała rzekomo nawiedzane miejsca, które w większości okazywały się bujdą. Choć czasem zdarzało się natrafić na coś interesującego, gdy czuła jeżące się włosy na karku. Teraz również odczuwała to uczucie, idąc po miękkim mchu i wsłuchując się w szumiące korony drzew. Z pewnością spacer po tej okolicy był wyciszający. Brak ścieżek świadczył, że mieszkańcy niedalekiej wsi nie zagłębiali się w tą część lasu. Ścisnęła mocniej dłoń podekscytowana widokiem dzikiej okolicy.
     Paweł spojrzał na dziewczynę, która w skupieniu przeszukiwała horyzont w poszukiwaniu tajemniczego szałasu. Znów zerknął na jej krągłe piersi ze sterczącymi sutkami.  Nie mógł doczekać się zdjęcia koszulki i pociągnięcia za metalowy kolczyk, wsłuchując się w syk Natalii.
     Nagle dziewczyna zatrzymała się jak wryta, a on niemal przewrócił się, wpadając w zajęczy dół. Podtrzymała go parsknąwszy śmiechem, który potoczył się echem wśród drzew, niknąc w cichym szumie koron.
     - Bardzo śmieszne - żachnął się chłopak.
     Wyciągnął nogę z dołu. Obejmując rozgrzane ciało dziewczyny, wdychając zapach spoconej skóry i perfum. Przesunął po ramieniu delikatnie pieszcząc gęsią skórkę. Natalia westchnęła głęboko, błądząc w poszukiwaniu ust kochanka. Zadrżała, gdy dłonie zacisnęły się mocniej na ramionach, a jej wargi przywarły do jego, splątując się w namiętnym pocałunku. Elektryzująca fala rozkoszy przetoczyła się przez ciało dziewczyny, która tłumiła jęk wsysając język partnera. Paweł przesunął dłoń ku piersiom chcąc ścisnąć nabrzmiały sutek i usłyszeć podniecający syk.
     Drzewa zaszumiały pod gwałtownym podmuchem wiatru, a  lodowaty chłód wstrząsnął ich ciałami. Oderwali się od siebie wzdrygnąwszy nagłym spadkiem temperatury. Paweł spojrzał, poprzez kołyszące się korony, na błękitny nieboskłon, obawiając się załamania pogody. Zmarszczył brwi widząc bezchmurne niebo. Zerknął na rudowłosą dziewczynę, której wzrok utkwił w miejscu za jego plecami.
     - Oooo! Jest! - krzyknęła wesoło tuż przy uchu chłopaka, który skrzywił się. - Przepraszam - powiedziała szybko wymijając go i idąc w stronę, którą wskazała.  
     Szałas mieścił się pod dziwnie przechylonymi drzewami. W wejściu łopotał koc. Gałęzie z igliwiem ciasno przylegały do siebie, tworząc ochronną kopułę. Paweł poczuł jeżące się włosy na karku, widząc tajemnicze miejsce. Chciał zatrzymać partnerkę, ale ona zdecydowanie zmierzała w stronę szałasu. Podążył za nią, starając się uspokoić niepokój, wyobrażając sobie co będą robić wewnątrz.
     Natalia drżącą dłonią odsłoniła wejście do szałasu. Ostra, mdła woń uderzyła w nozdrza. Zachwiała się, czując jak miękną jej nogi. Paweł podtrzymał ją, marszcząc nos od zapachu. Przypominała mu woń spróchniałego i nadpalonego drewna. Dziewczyna otrząsnęła się z nagłych zawrotów głowy. Poderwała się, wchodząc zdecydowanie do wnętrza szałasu. Chłopak ponownie chciał ją chwycić, ale musnął tylko puste powietrze. Zacisnął szczęki, czując silniejszą falę niepokoju zalewającą jego umysł. Wkroczył do szałasu, a ciężki koc opadł ponownie wypełniając pomieszczenie półmrokiem rozświetlanym przez drobne stróżki światła przebijające się przez kopułę utworzoną z gałęzi.
     - Uuuu! - zawołała Natalia naśladując upiorny zew z filmów grozy.
     - Przestań! - żachnął się Paweł rozglądając się dookoła.
     Szałas we wnętrzu miał sporo miejsca mogący zmieścić spokojnie kilka osób. Ziemia pod ułożonymi gałęziami została wybrana i obsypana jako ściany. Dziwna woń nadpalonego, spróchniałego drewna unosiła się w powietrzu wywołując lekkie zawroty głowy. Po kilku sekundach oboje przyzwyczaili się do panującego zapachu. Paweł odetchnął z ulgą, zrzucając z siebie uczucie niepokoju. Odkryli całkiem przytulny kąt, a wiejska opowieść była najwyraźniej wyssana z palca. Spojrzał na podekscytowaną dziewczynę, która w wątłym świetle wyglądała pociągająco. Niesforny penis drgnął przypominając o sobie.
     - Mmmm... - Natalia zamruczała zbliżając się do niego. - Całkiem przytulny kącik nie uważasz? - szepnęła zdecydowanym ruchem kładąc dłoń na kroczu partnera.
     Rudowłosa dziewczyna zsunęła się na kolana zręcznie odpinając pasek i rozporek. Serce w jej piersi waliło jak oszalałe, a klatka piersiowa falowała coraz szybciej. Podniecenie wybuchło w jednej sekundzie, ogarniając jej umysł niepohamowanym pożądaniem. Pragnęła zaspokojenia płonącej żądzy między nogami. Mdły zapach, wywołujący zawroty głowy, nasilał rozkoszne dreszcze. Natalia westchnęła wydobywając stycznego penisa. Z głośnym cmoknięciem połknęła go, patrząc prosto w oczy chłopaka, który jęknął wyprężając biodra.
     Paweł zdawał sobie sprawę jak potoczy sie sytuacja, gdy odnajdą szałas, ale nie przypuszczał tak nagłej dzikości u rudowłosej piękności. Spiął pośladki skupiając całą siłę woli, by nie dojść przedwcześnie. Natalia zacisnęła dłoń na trzonie penisa, poruszając nią zwinnie. Czuła rozkoszne drżenie chłopaka, na którego twarzy pojawił się błogi wyraz. Oderwała się od sterczącego kutasa podnosząc się. Energicznie odpięła guzik spodenek zsuwając je do połowy ud. Paweł obrócił ją zwinnie napierając ręką na plecy, by wypięła w jego stronę pośladki. Natalia jęknęła czując jak gorący penis smagał chłodną skórę wślizgując się między jędrne krągłości. Spojrzała przed siebie spod przymrużonych powiek i nagle wyprostowała swoje ciało, widząc białawą kość czaszki z rogami, na której powierzchni było kilka ciemnych zaschniętych kropel. Przed czaszką leżał drewniany półmisek z resztkami wypalonych roślin, a wokół stało pięć czarnych świec wypalonych do połowy, połączonych białą linią tworzących pentagram znajdujący się w okręgu. Przy każdym wierzchołku znajdował się dziwny symbol.
     - O kurwa - wydyszała dziewczyna.
     Paweł sapnął opanowując narastające podniecenie. Zerknął przez ramię zamierając. Tajemniczy szałas w miejscu, gdzie nikt się nie zapuszczał, okazał się całkiem niedawno uczęszczanym miejscem. Przełknął głośno ślinę na widok zaschniętego wosku, który spływał po świecach.
     - Cholera - wydusił. - Trafiliśmy do jakieś satanistycznej kryjówki!
     Dziewczyna przyłożyła dłoń do czoła czując silne zawroty głowy. Zamknęła powieki odpływając świadomością na kilka sekund. Wzięła głęboki wdech, zaciągając się mdłą wonią, która teraz stała się dla niej afrodyzjakiem. Poczuła jak w jej piersiach łomocze serce, a ciało płonie. Potrzebowała ugaszenia pożaru. Otworzyła oczy i dostrzegła pod czaszką kozła księgę otwartą na inkantacji. Wpatrywała się w pochylone pismo starając się je odczytać. Pochyliła się poruszając ustami w nieskładnym bełkocie. Nie mogła wytrzymać z narastającym podnieceniem. Musiała zaspokoić je za wszelką cenę. Zerknęła przez ramię, spoglądając na chłopaka, który zamarł z przerażeniem na twarzy, na widok rozszerzonych źrenic pochłaniających zielone tęczówki. Przełknął głośno ślinę, czując jeżący się włos na karku oraz dziwne uczucie czyjejś nadludzkiej obecności. Zmarszczył brwi rozglądając się po migoczących pyłkach kurzu w smugach światła. Usłyszał cmokniecie dziewczyny wyrywające go z chwilowego otępienia.
     Smukłe dłonie rozchylały pośladki, a twarz spoczywała w cieniu. Przełknął głośno ślinę, widząc wilgotne różowe wnętrze pochwy, które zapraszało go swoim ciepłem. Sterczący penis drgnął nerwowo poganiając ociągającego się właściciela. Paweł otrząsł się odpychając od siebie po raz ostatni niepokojące uczucie. Powoli wsunął się czując każdy milimetr przyjemnego ciepła. Dziewczyna westchnęła głośno przyjmując go w siebie. Dłoń mocniej zacisnęła się na pośladku, wbijając paznokcie w bladą skórę.
     Chłopak chwycił biodra dziewczyny i zaczął poruszać się rytmicznie, wsłuchując się w ciche westchnięcia partnerki. Zamknął oczy odchylając głowę do tyłu. Natalia spojrzała przez ramię na chłopaka przepełniona rozkoszną przyjemnością. Nagle za jego plecami dostrzegła podejrzany kształt formujący się z ciemności. Syknęła pieszczotliwe widząc jak cień wchodzi w ciało mężczyzny wywołując drgawki.
Oczy Pawła rozszerzyły się gwałtownie, gdy stracił kontrolę nad kończynami. Chwycił brutalnie dwa warkocze rudowłosej dziewczyny, napierając biodrami. Oglądał wszystko jakby był pasażerem swojego ciała. Zerknął w dół widząc jak jego napięty brzuch zaczyna falować, a na skórze tworzą się wypukłości. Jęknął głęboko w duszy, czując ból wypełniający umysł i niszczący jego jestestwo. Nagle wybrzuszenia zaczęły piąć się w górę, napierając na pękające żebra. Ostre kawałki kości przecinały skórę wyciskając z umierającego ciała krew, która spływała na pracujące biodra. Blade pośladki plamiły krople szkarłatu rozmazujące się pod wpływem drgających uderzeń.
     Natalia wpatrywała się spod przymrużonych powiek na kotłujące się wnętrze chłopaka, oddając się przyjemności, która rozrywała jej pochwę. Ciemna stróżka krwi płynęła po udzie gromadząc się w kałuży na uklepanej ziemi.
     Głośne, agonalne jęki wydobywały się z szałasu ginąc w szumie koron drzew.

3 komentarze

 
  • VeryBadBoy

    Znowu wielce zajmujące czytadło, pozostawiające czytelnika nienasyconego, z tajemnicą nierozwiązaną, co dalej dzieje się z szałasem w lesie...i jego kolejnymi gośćmi. Brawo :).

  • Zap

    :bravo: Bardzo dobra opowieść. Będą kolejne części?

  • andrewboock

    @Zap hmmm... opowiadanie to traktuję jako zakończone, ale z czasem pojawią się inne teksty :) choć może kiedyś jeszcze wróce do szałasu w środku lasu

  • Zdrowynapalony

    Widzę wracasz do pisania <3 <3