Symetrycznie i równo (Jesienny Esej cz. 2)

To zabawne, jak szybko i drastycznie spokojny, jesienny wieczór jest w stanie zmienić się w ekscytujące przeżycie. Siedziałam sobie spokojnie, nie wadząc nikomu, opatulona kocem na swoim łóżku w internacie. Na kolanach trzymałam książkę, gdyż nie ma nic lepszego na jesienny wieczór niż beletrystyka. To nawet nie opinia, acz fakt. Natomiast po mojej prawej stronie, na stoliku nocnym stał, ku memu zdumieniu, wciąż gorący kubek kawy. Miałam właśnie sięgnąć po ów przedmiot, ale moje plany zostały zrujnowane głośnym trzaskiem drzwi. Moja współlokatorka weszła do pokoju szybkim krokiem. Moja współlokatorka, która jednocześnie była moją jedyną prawdziwą przyjaciółką. Przyjaciółką, która była niezwykłą ekscentryczką, różniącą się ode mnie na wielu płaszczyznach. Podczas, gdy ja byłam zadeklarowaną humanistką, ona była umysłem ścisłym. Na dodatek bardzo utalentowanym. Widać po niej było, że jest sfrustrowana zanim nawet się odezwała.  
-Nawet nie zgadniesz co mnie dzisiaj spotkało, Zuzanno! - powiedziała zdejmując glany i odstawiając je tak, aby stały równo. Wszystko wokół niej musiało być równe i symetryczne, bowiem Agata cierpiała na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, a w skrócie OCD.  
-To prawda. Nie zgadnę, bo średnio mnie to interesuje - rzekłam w przerwie pomiędzy kolejnymi łykami kawy.
-Och, czyżbyś pokłóciła się z czarnowłosym? Czy też może za twój brak zainteresowania odpowiedzialna jest twoja naturalna markotność? - zapytała zdejmując skórzaną kurtkę. Ze swoich włosów wyciągnęła gumkę, a następnie potrząsnęła swoimi prostymi, bardzo jasnymi blond włosami.  
-Mieszanka obydwu. - odpowiedziałam nie odrywając oczu od książki.
-Tak czy inaczej, opowiem ci wszystko. Ze szczegółami. - Jak powiedziała, tak i zrobiła. Opowiedziała wszystko. Ze szczegółami, których nie ma sensu tutaj przytaczać. Powodów do frustracji Agata miała dzisiaj wiele. Opowiadała o nich zawzięcie, robiąc przy tym wiele min, mających w jej mniemaniu nadać jej opowieści odpowiedniego dramatyzmowi zdarzeń. Wyglądało to raczej komicznie.  
-Słuchasz mnie, Zuz? - Przytaknęłam kiwnięciem głowy. Pytanie Agaty było retoryczne, zdawała sobie bowiem sprawę z mojej podzielności uwagi. Śledziłam akcję książki zarówno jak i niuanse jej opowieści. Wracając do jej opowieści, to była ona raczej długa i całkiem zawiła. Zanim skończyła mi ją przekazywać, ja zdążyłam przeczytać kilkanaście stron. Winę za to można też zrzucić na moją umiejętność szybkiego czytania. Jeśli o zrzucaniu mowa, to warto też odnotować, że Agata zrzuciła z siebie większość swoich ubrań podczas swojego monologu. Przez większość, mam na myśli swoją koszulkę, spódnicę w kratkę oraz zakolanówki. Stała teraz jedynie w bieliźnie.  
-I jak? Co powiesz o mych niesamowitych przeżyciach z dnia dzisiejszego, Zuz? - zapytała sięgając dłońmi za plecy, rozpinając swój kremowy stanik.  
-Wybitna. Godna Oskara, jeśli nie nagrody Darwina. - odrzekłam odkładając książkę i poprawiając swoje krótkie, brązowe włosy. Blondwłosa nie skomentowała. Położyła jedynie swój stanik na reszcie swoich ubrań. Położyła go równo, rzecz jasna, tak jak resztę swojej garderoby wcześniej. Patrzyłam jak pozbywa się ostatniej przeszkody stojącej na jej drodze ku pełnej nagości, mianowicie swoich białych majteczek. Byłyśmy przyjaciółkami od bardzo dawna, także widok jej nago nie był dla mnie czymś nowym. Agata była bardzo zgrabnym dziewczęciem, zaprzeczyć tego nie mogłam. Miała bardzo ładną, alabastrową skórę bez żadnej skazy, figurę której pozazdrościłaby niejedna modelka, wydatne kości jarzmowe. Kości owe sprawiały, że jej twarz była bardzo smukła, nieco chłopięca nawet, zaryzykuje stwierdzenie, oczywiście w tym pozytywnym znaczeniu tego określenia. Jedynym chłopięcym atrybutem mej współlokatorki oprócz tego, był jej biust. Był bardzo mały. Cóż, domyślam się, że gdyby był większy, to byłby pewnie też nieco niesymetryczny, jak u większości kobiet. To raczej by jej nie pocieszyło.  
Patrzyła na mnie zamglonymi oczami przez chwile. Zarumieniłam się nieco, gdy patrzyłam na nią w całej jej okazałości. Podeszła do mojego łóżka, podniosła koc którym byłam okryta i wsunęła się między moje nogi.  
-Aguś, wygląda na to, że znów zapomniałaś, że twoje łóżko jest po drugiej stronie pokoju. - odrzekłam, wciąż się rumieniąc. Agata natomiast oblizała dolną wargę, patrząc mi prosto w niebieskie oczy.
-Te wszystkie dzisiejsze perypetie sprawiły, że nie chcę dzisiaj spać sama - powiedziała, uroczo przechylając głowę w prawą stronę i przygryzła wspomnianą wargę. Uśmiechnęłam się. - Robią ci się ładne dołeczki na policzkach, gdy się uśmiechasz.  
-Jesteś już dużą dziewczynką, Aga. Najwyższa pora nauczyć się spać sama... - Chciałam powiedzieć coś jeszcze, niestety nie udało mi się. Agata złapała mnie za podbródek prawą dłonią oraz wykorzystała fakt, że moje usta były wtedy otwarte. Wsunęła do nich swój język i zaczęła powoli pieścić nim moje podniebienie. Chciałam zaprotestować, jednak widok jej nagiej sprawił, że nie potrafiłam się jej teraz oprzeć. Wsunęłam swoje paluszki o pomalowanych na czarno paznokciach w jej jasne włosy. Zrobiło mi się ciepło, a wręcz gorąco. Mój oddech stał się szybki, a klatka piersiowa zaczęła poruszać się szybciej. Na domiar złego, poczułam jak moje fioletowe majteczki robią się mokre. Agata nie próżnowała, jej język zaczął pieścić moje dziąsła. Najpierw prawą stronę, a potem lewą. Najpierw lewą część mojej jamy ustnej, a potem prawą. Symetrycznie i po równo. Nasze mokre języki połączyły się i zaczęły odprawiać szalony, mokry taniec. Agata pachniała swoim brzoskwiniowym szamponem. Po dłuższej chwili oderwała swoje usta od moich. Między nami zawisła cienka strużka śliny. Blondwłosa zabrała ją z powrotem do swoich ust. Patrzyłyśmy na siebie, nasze oczy zamglone podnieceniem. Zieleń oczu Agaty była hipnotyzująca. Nie wytrzymałam, chciałam poczuć smak jej ust ponownie, zatem gwałtownie złączyłam nasze wargi. Przygryzłam jej górną wargę zębami. Po czym wsunęłam swój język do jej jamy ustnej. Pieściłam ją skrupulatnie, ale zarazem delikatnie. Słyszałam jedynie nasze oddechy oraz co jakiś czas mlaśnięcia i cmoknięcia naszych ust. W końcu, oderwałam się od niej. W przeciwieństwie do Agi, ja nie byłam naga. Jednakże moja współlokatorka nie pozwoliła, aby ten stan rzeczy trwał. Powoli zdjęła ze mnie moją czarną, prześwitującą koszulę nocną na ramiączkach. Złożyła ją na pół i starannie odłożyła ja obok łóżka. Naturalnie symetrycznie i równo. Przewróciłam oczami. Agata natomiast przyssała się do mojej szyi z głośnym cmoknięciem. Natomiast jej dłonie powędrowały do zapięcia mojego czarnego stanika. Rozpięła go i odłożyła na koszulę nocną, tym razem nie przerywając naszych igraszek. Widocznie symetryczne odkładanie staników opanowała już do perfekcji. Podczas, gdy jej usta robiły mokre malinki na mojej szyi, a potem też na obojczyku, to jej dłonie delikatnie ściskały moje piersi, które, nie chwaląc się, były znacznie większe niż jej. Ledwie mieściła je w swoich delikatnych dłoniach. Oderwała się od mojej szyi, a następnie mocno ścisnęła mój biust. Jęknęłam donośnie. Uśmiechnęła się widząc to i zaczęła pieścić mnie intensywniej. Po dłuższej chwili wsunęła mój już twardy, różowy sutek do ust. Lizała go namiętnie i uporczywie, od czasu do czasu przysysając, a ja mruczałam rozkosznie. Mruczałam do momentu w którym go przygryzła, dosyć mocno szczerze mówiąc, syknęłam wtedy z bólu, ale był to przyjemny ból. Moja współlokatorka zachichotała i zaczęła pieścić mój drugi sutek w podobny sposób. Uznałam, że wypadałoby odwzajemnić się, zatem zgięłam ramiona w łokciach. Agata wyprostowała się i powiedziała  
- Coś nie tak?
- Wręcz przeciwnie - odparłam, wyciągnęłam język i przejechałam nim po brodawce blondynki. Ona wsunęła swoje zgrabne palce w moje krótkie włosy i przycisnęła moją głowę do swej piersi. Zaczęłam czule lizać i ssać jej nabrzmiałe, brązowe sutki. Najpierw lewy, a potem prawy. Na sam koniec przygryzłam obiekt swoich pieszczot. Agata aż się wzdrygnęła. Tym razem to ja zachichotałam, ale zielonooka nacisnęła na mnie gwałtownie dłońmi, zmuszając mnie do powrotu do pozycji w pełni leżącej. Zaczęła zostawiać mokre pocałunki na moim brzuchu, szła coraz niżej i niżej. Na dłużej została jedynie przy moim pępku. W końcu dotarła do moich fioletowych majteczek. Ściągnęła je zębami, odrzuciła za nas, nie sprawdzając nawet czy będą leżeć symetrycznie i równo. Zdziwiło mnie to, ale nie na długo. Głównie dzięki poczynaniom blondynki. Zaczęła ona powoli masować moje lewe udo swoją lewą dłonią. Natomiast moim prawym udem zaopiekowały się jej usta. Zaczęła zostawiać na nim mokre, gorące pocałunki. Od kolana, powoli zbliżała się do mojej kobiecości. Z mojego gardła dobywały się ciche jęki, które przerodziły się w nieco głośniejsze, gdy Agata dotarła do swojego celu. Oblizała moją muszelkę z wierzchu. Przejechała po niej językiem, najpierw z góry na dół, a potem z dołu na górę. Przycisnęłam dłonią jej głowę. Zrozumiała od razu. Wsunęła język do środka, a ja szeroko otworzyłam oczy. Przez moje ciało przeszedł dreszcz. Język mojej najlepszej przyjaciółki penetrował moją pochwę powoli, ale dogłębnie. Delikatnie, lecz skrupulatnie. Popatrzyłam w dół, na nią. Ręką zarzuciła swoje włosy do tyłu. Zaczęłam wiercić nogami z podniecenia, ale Agata przytrzymała je. Wygięłam się w łuk. W ustach wciąż czułam mieszankę naszej śliny. Byłam już bliska osiągnięcia punktu kulminacyjnego, ale ku mojemu zdziwieniu, Agata zaprzestała pieszczot.  
- Coś nie tak?
- Wręcz przeciwnie - odparła, objąwszy swoimi udami moje prawe udo. Zaczęła ocierać się o nie. Na początku powoli i delikatnie, jednak z każdą mijającą minutą coraz intensywniej i szybciej. Pokój wypełnił się dźwiękami naszych ocierających się nóg oraz tłumionych jęków.  
-Jestem blisko...! - wyjąkała blondynka, zatem pocałowałam ją. Dwa mocne otarcia później poczułam jak jej szparka wypuszcza swoje soki, zalewając moje udo. Chwilę potem moja kobiecość zrobiła to samo.  
-To chyba ostatnie...niesamowite...przeżycie na dziś...Aguś. - powiedziałam, a ona wtuliła się we mnie.
-Raczej, nie inaczej - szepnęła mi do ucha.
-Powstrzymaj się...przed opowiadaniem tej historii.

MokryBuziak

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1980 słów i 10944 znaków.

5 komentarzy

 
  • Milo

    Tragedia......

  • nnn

    jakbys mugł jeszcze na nie popatrzec Palmer. Opowiadanie super

  • Palmer

    Jak ja lubię lesbijki :danss:

  • :3

    Super opowiadanko a z tb wszystko ok masz weber to pisz dalej  :devil:

  • MokryBuziak

    To kontynuacja "Jesiennego Eseju", ale w sumie można czytać też jako oddzielne opowiadania.
    Ech, środek nocy, a ja tu siedzę i piszę zboczone opowiadania. Co jest ze mną nie tak? :c