
On ją bierze.
Unosi się nisko, przy skórze,
ciepły jak wieczór zamknięty w pokoju bez okien.
Nie jest kwiatem ani perfumą —
jest śladem obecności,
pamięcią ciała, które wie, że jest obserwowane.
Bielizna nosi w sobie całą historię dnia:
ruch bioder, rytm oddechu,
sekundę ciszy między jednym spojrzeniem a drugim.
Jej aromat jest gęsty, niemal lepki,
jakby powietrze nagle zgęstniało od myśli,
których nikt nie wypowiedział na głos.
Mężczyźni nie myślą wtedy jasno.
Myśli rozpadają się na impuls,
na napięcie w szczęce,
na dłonie, które nie wiedzą, co zrobić z własną bezradnością.
To zapach, który nie uwodzi —
on przejmuje kontrolę.
Zostawia ich na granicy wytrzymałości,
gdzie jedyne, co zostaje,
to pragnienie i świadomość, że ona wie,
co z nimi robi.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.