Przyjaciele z dzieciństwa

Byli już prawie na miejscu. Wjeżdżali właśnie do kotliny i ich oczom ukazywał się krajobraz, którego nie widziała od roku. Ośnieżone szczyty gór z migającymi światełkami maleńkimi jak świetliki wyłaniały się zza gęstych drzew w miarę jak wjeżdżali na szczyt. Już prawie zapomniała jak to jest kochać góry. Tu się wychowała, tu spędzała swoje dzieciństwo.
Konrad nie sprawiał wrażenia jakby te widoki robiły na nim jakiekolwiek wrażenie, choć może to, dlatego, że był skupiony na prowadzeniu samochodu. W tym roku święta Bożego Narodzenia zapowiadały się wyjątkowo śnieżne. Jechali w milczeniu, z radia puszczano świąteczne piosenki, które wprawiały ją w przyjemny nastrój pomimo ciężkiej atmosfery między nimi. Tuż przed wyjazdem posprzeczali się dosyć ostro i jeszcze nie umieli się pogodzić.
Miała nadzieję, że świąteczna atmosfera i kilka dni spędzonych u rodziców naprawią atmosferę między nimi. Obiecała pomóc rodzicom w sklepie, bo okres Świąt Bożego Narodzenia zawsze był bardzo pracowity. Po cichu liczyła też na to, że będą w stanie troszkę od siebie odpocząć i na nowo znajdą wspólny język.

Sprawdziła jeszcze raz czy zamknęła sklep i skierowała się w stronę parkingu. Było ciemno, a ona oczywiście musiała znaleźć jeszcze kluczyki od samochodu w torebce. Wielkie płatki śniegu spadały leniwie z nieba a ona zagryzła zęby ze złości na siebie, że nie zrobiła tego jak jeszcze była w pracy. Spróbowała zaglądnąć do swojej torby, kiedy usłyszała przed sobą znajomy głos.
- Magda? – Momentalnie popatrzyła przed siebie na dźwięk swojego imienia. Przed nią stał mężczyzna w grubej puchowej kurtce i czapce naciągniętej prawie na same oczy.
- Mati?
- Ha, czyli jednak poznajesz jeszcze starych znajomych? – Wyszczerzył białe zęby w szerokim uśmiechu.
- O mój boże jak dawno Cię nie widziałam! – Bez zastanowienia wyciągnęła ramiona żeby go uściskać. Poczuła zapach jego perfum, pachniał wspaniale. Faktycznie nie widzieli się kilka ładnych lat, dokładnie pamiętała ich ostatnie spotkanie. Były wakacje, ostatnie, kiedy pracowała u swojego ojca. Przyszedł do niej i po chwili luźnej rozmowy zapytał się czy z kimś się spotyka, odpowiedziała wtedy szczerze, że tak i to od roku. Nie zapomni smutnego "acha”, które wtedy z siebie wydał. Od zawsze była między nimi chemia, on starszy o trzy lata bardzo jej imponował. Spędzali ze sobą dużo czasu, bo razem uczęszczali do tego samej szkoły i klubu sportowego. Zimy na stoku a wakacje na obozach, wiele ich łączyło w tamtym czasie, dorastali razem i obserwowali się jak dojrzewają. Próbowali się zacząć spotykać, kiedy on był w klasie maturalnej, ale byli zbyt nieśmiali i gdzieś wszystko zanikło.
- Opowiadaj, co tam u ciebie? Świetnie wyglądasz. Słyszałem, że się zaręczyłaś? Moje gratulacje! Kiedy ślub? – Mówił dużo i szybko, jak to on, kiedy się denerwował. Czyżby znała go aż tak dobrze? Uśmiechnęła się na tę myśl.
- Spieszysz się gdzieś? Może masz ochotę na gorącą kawę i chwile pogawędki? – Zaproponowała. Faktycznie miała ochotę spędzić z nim trochę czasu, wcześniej obserwowała go kilkakrotnie przez portal społecznościowy, pokazując koleżankom ze studiów swoją pierwszą miłość. Z tego, co pamiętała to miał za sobą kilka związków i pobyt za granicą.
- Pewnie, chodźmy. – Podał jej swoje ramie a ona chętnie je przyjęła i uścisnęła mocno. Był trochę niższy niż pamiętała i chyba przytył parę kilo, ale może to tylko jej wyobraźnia.
Usiedzieli w pobliskiej kawiarni. Nie była tutaj wcześniej, musiała powstać, kiedy mieszkała już poza miastem. Rozmawiali o starych czasach o znajomych z klubu sportowego i wspomnieniach z wakacji. Patrzyła jak się zmienił. Miał czarne gęste włosy i równie ciemne oczy otoczone długimi rzęsami, zawsze mu ich zazdrościła. Sylwetka też mu wydoroślała, ramiona zrobiły się szersze i widać było, że te parę kilo poszło raczej w mięśnie. Jednak uśmiech wciąż miała taki sam, szczery i pełen ekscytacji z niespodziewanego spotkania.
- Na ile zostajesz u rodziców?
- Aż do sylwestra, mamy tutaj jeszcze kilka spraw do załatwienia zanim wrócimy do siebie.
- To świetnie! Nie chciałabyś mi pomóc przy szkółce narciarskiej?
- Prowadzisz swoją szkółkę?
- Tak, razem z Olkiem, ale on wyjechał na święta do siostry do Irlandii i zostałem sam z bandą dzieciaków. Strasznie ciężko ich upilnować samemu.
- Dawno nie jeździłam na nartach, mam nadzieje, że nie zapomniałam jak to się robi.
- To znaczy, że się zgadzasz? – Oczy mu błyszczały, jakże mogła mu odmówić.

Mateusz uczył jeździć dzieci w wieku przedszkolnym i kilku z podstawówki. Grupka liczyła dwanaścioro maluchów, to faktycznie ciężka praca dla jednego człowieka. Pomagała mu podczas treningów, usadzała dzieciaki na krzesełkach na wyciągu, zapinała narty i buty narciarskie, uspokajała je i uczyła prawidłowej postawy na stoku. Kiedy kończył się czas treningu jeździli razem aż do zamknięcia wyciągu. Ścigali się między sobą, a Mati pokazywał jej swój kunszt, który kontynuował na studiach sportowych. Daleko jej było do niego, ale i tak była mu bardzo wdzięczna za przypomnienie ile radości niesie ze sobą ślizganie się po szlakach wysoko w górach z mrozem szczypiącym w nos.
Tego dnia była niewielka odwilż, a hałdy śniegu zaczynały leniwie spływać po drodze. Zaczynało się ściemniać, kiedy skończyli swoją jazdę i z nartami na ramieniu w porozpinanych kurtkach powoli zmierzali w stronę jej auta. Byli tak zagadani, że nawet nie zauważyła przejeżdżającego samochodu, kiedy podeszli do drogi. Pojazd poruszał się dosyć szybko i z impetem oblał ich z góry na dół wodnistym śniegiem zmieszanym z piaskiem i solą.
- Aaaa! – Zdążyło jej się tylko wyrwać, kiedy zimny wodospad spływał jej z twarzy. Pokazała kierowcy środkowy palec krzycząc kilka niecenzuralnych słów. Spojrzała na towarzysza, który wcale nie był w lepszym stanie niż ona. Szok na jego twarzy przerodził się w salwę głośnego śmiechu. Śmiał się tak bardzo, że złapał się za brzuch a każde podniesienie wzroku na nią powodowało histeryczny napad po raz kolejny – I z czego się tak cieszysz, sam wcale nie wyglądasz lepiej! – Nie mogła się na niego gniewać, ale nie chciała, żeby śmiał się z niej tak bardzo, położyła powoli narty na ziemi a schylając się ulepiła niewielką śnieżkę i rzuciła nią w niego trafiając w pierś.
- O nie! Ja ci zaraz pokażę. – Sam zaczął się schylać, żeby zrobić własne pociski, a ona w tym czasie ze śmiechem i udawanym strachem zaczęła uciekać na pobliską polanę otoczoną drzewami. Poczuła jak śnieżka uderza ją w plecy, więc schowała się za jednym z nich i tyłem do napastnika zaczęła lepić nowe kulki. Kiedy się zorientowała, że go nie słyszy podniosła głowę i otrzymała wielką garść miękkiego śniegu prosto w twarz. Wciąż miała go na twarzy, kiedy otworzyła oczy i usta w niemym zaskoczeniu. Mati stał przed nią szczerząc się w triumfie.
- O, jaki piękny karpik. – Powiedział i zaczął ścierać jej śnieg z twarzy gołymi rękoma. Były ciepłe w porównaniu do jej buzi a ich dotyk wyjątkowo ją zaskoczył, poczuła jak coś się przewraca w jej żołądku. Dawno już zapomniała, jakie to uczucie. Ten wyjazd przypomniał jej tak wiele i to wszystko przez tego jednego człowieka. Jego twarz była tak blisko, a duże dłonie obejmowały jej policzki. Szybkim ruchem przyciągnął jej twarz do siebie i mocno pocałował. Jego wargi były takie miękkie i kuszące. Szybko oprzytomniała i mocno odepchnęła go od siebie. Odskoczył zaskoczony, a ona szybko skierowała się w stronę porzuconego sprzętu.
- Magda, czekaj! – Nie zamierzała odwracać się w jego stronę. Wciąż czuła jego ciężar na swoich ustach, ciężar jego słodkiego pocałunku. Była zła na siebie, że tak bardzo jej się to podobało. Bezwiednie zaciskała ręce w pięści. Podbiegł do niej i złapał ją za ramię obracając do siebie. – Magda przepraszam. Ja.. Ja dałem się ponieść chwili, nie chciałem. – Patrzyła mu w oczy pełne żalu i przeprosin. Wolno wypuściła powietrze rozluźniając całe ciało.
- Spoko, nie jestem zła na Ciebie. Wracajmy. – Znów się odwróciła i twardym krokiem skierowała w stronę, w którą przed chwilą zmierzała.
- Nie możesz w takim stanie wsiąść do auta, jesteś cała przemoczona! Mieszkam zaraz za zakrętem, chodźmy do mnie osuszysz się trochę i wrócisz do domu. – Miał rację. Wszystko było mokre spodnie, bluza, nawet kurtka była cała w piachu i śnieżnej mazi. Skinęła głową
- Tylko żadnych takich sztuczek! – Pogroziła mu palcem
- Rączki mam tutaj. – Podniósł dłonie w górę i uśmiechnął się. Nie mogła go nie odwzajemnić.
Mieszkanie było niewielkie, sypialnia, łazienka i salon z niewielką kozą otwarty na kuchnię. Widać było, że mieszka sam, jednak było czystko, nie było widać żadnych walających się brudnych ubrań czy butelek po piwie.
- Ładnie tu. – Powiedziała, kiedy weszli do środka.
- Dzięki. Chcesz wziąć prysznic? Wciąż masz piasek we włosach.
- Byłabym wdzięczna. – Podał jej czysty ręcznik i wskazał łazienkę. Gorąca woda była przyjemnym końcem zimowych szaleństw. Dotknęła ust tak gdzie dotykały ich jego wargi. Więc tak całuje, pomyślała. Wcześniej nigdy się nie całowali, czuła się winna, nawet z powodu takiego niewinnego pocałunku. Była ciekawa jak smakuje jego pocałunek, jego język. Zganiła się za te myśli i zakręciła wodę. Założyła leginsy, które miała pod spodniami, ale jej polar był całkowicie mokry, więc wzięła jedną z jego koszulek leżących na pralce, była duża, sięgała jej za pupę i pachniała nim. Chwilę rozkoszowała się tym zapachem, był całkowicie różny od Konrada, poczuła delikatne łaskotanie w podbrzuszu. Magda weź się w garść, powiedziała sama do siebie rozczesując mokre włosy.
Kiedy wyszła z łazienki Mateusz zdążył rozpalić ogień w kozie, tak, że w salonie było ciepło i przytulnie? Stał w kuchni nalewając wrzątek do dwóch kubków i po chwili wręczył jej gorącą herbatę. Zwrócił uwagę na koszulkę, ale nie odezwał się słowem, tylko uśmiechając usiadł na kanapie.
-Wybacz moja była całkowicie mokra. – Usprawiedliwiła się siadając obok. Machnął tylko ręką jakby to był drobiazg. Siedzieli chwilę w milczeniu popijając parujące napoje.
- Dobra teraz moja kolej. – Wstał z kanapy i skierował się do łazienki. Zanim do niej wszedł odwrócił się do niej – Czuj się jak u siebie. – Z tym samym rozbrajającym uśmiechem zamknął za sobą drzwi. Czyżby to było zaproszenie? Chciał żeby do niego dołączyła? Pokręciła głową na te myśli.
Postawiła kubek na ławie i wstała z kanapy, żeby rozejrzeć się po mieszkaniu. Na dworze było już całkowicie ciemno, pomimo wczesnego wieczoru. Światło latarni wpadało przed duże okno, widać było zza niego stok i światła ratraków ugniatających trasy dla narciarzy. Zaczęła oglądać fotografie powieszone na ścianie, przedstawiały góry o każdej porze roku. Skierowała wzrok na półkę z książkami, stało na niej kilka przewodników, książek z anatomii i fizykoterapii, zapewne jeszcze ze studiów. Weszła do sypialni. Tam na komodzie stało kilka ramek ze zdjęciami. Jedno z nich wydało jej się bardzo znajome. Piątka nastolatków stała nad brzegiem jeziora obejmując się ramionami. Była jedną z nich, a tuż obok niej z zamkniętymi oczami i wielkim uśmiechem stał młodziutki Mati. Takiego go zapamiętała.
Usłyszała kroki i obejrzała się w tamtą stronę. Stał tam z gołym torem, umięśnionym i jeszcze mokrym od wody, na biodrach miał przewiązany ręcznik. Patrzyła na niego w osłupieniu, zmienił się bardziej niż sądziła, nie był chłopcem, tylko bardzo przystojnym mężczyzną. Znów poczuła falę ciepła rozpływającą się w jej dolnych partiach. Podszedł do niej niespiesznie i spojrzał na zdjęcie, które ciągle trzymała.
- To były fajne czasy, nie? – Popatrzył na nią z lekkim uśmiechem.
- Tak… Bardzo się zmieniłeś, ale wciąż masz ten sam uśmiech. - Postukała paznokciem w szybkę zdjęcia.
- Ty też. Już wtedy byłaś ładna, ale teraz… - Westchnął głęboko – Teraz jesteś piękna. – Patrzył na nią, prosto w oczy. Sięgnął dłonią do jej twarzy i długimi miękkimi palcami gładził ją po policzku. Zamknęła oczy, wiedziała, że nie powinna mu na to pozwolić, ale to było takie przyjemne uczucie, chciała się nim chwilę rozkoszować zanim czar pryśnie. Kiedy otworzyła z powrotem oczy jego twarz znowu była bardzo blisko, niebezpiecznie blisko, wiedziała, że już mu się nie oprze, będzie mógł z nią zrobić, co tylko będzie chciał, a ona mu na wszystko pozwoli.
- Mogę? – Zapytał, a kiedy nic nie odpowiedziała uznał to za zgodę i ponownie tego dnia ją pocałował. Tym razem go nie odepchnęła, tylko odwzajemniła pocałunek. Otworzyła usta na powitanie jego języka, smakował słodką herbatą i nim. Nogi się pod nią ugięły, więc objęła go w pasie. Miękka i wciąż wilgotna skóra była bardzo przyjemna w dotyku, był taki gorący. On drugą rękę położył na jej plecach i przycisnął ją do siebie. Poczuła jak jej piersi dotykają jego torsu oraz jak jego penis pulsuje na jej podbrzuszu. Wsunął rękę pod koszulkę i teraz on również wodził palcami po jej kręgosłupie rozpalając żar w jej wnętrzu. Przesunął ją w stronę łóżka i kiedy ich wargi w końcu oderwały się od siebie popchnął ją na nie.
Upadła na miękką pościel z rękami nad głową. Koszulka podwinęła jej się nieznacznie odsłaniając kawałek brzucha. Nachylił się i pocałował jej pępek. Wzięła głęboki oddech, kiedy podważał ją jeszcze wyżej całując każdy centymetr w stronę jej piersi. Kiedy je odsłonił patrzył na nie chwilę i wziął w swoje duże ciepłe dłonie całując je dookoła sutków. Wygięła plecy w rozkoszy, kiedy językiem dotknął jej brodawek. Zaczął je ssać i ściskać, kiedy jedną lekko ugryzł wydała z siebie ciche jęknięcie. Oderwał się od nich i pocałunkami zmierzał w stronę jej łona.
Obiema rękami ściągnął z niej zarówno leginsy jak i majtki. Wodził po jej nagich nogach rozkoszując się każdym centymetrem jej ciała. Przybliżył ją do siebie i położył jej nogi na swoich szerokich ramionach. Poczuła jego język na swojej cipce. Zacisnęła swoje uda na jego głowie a pięści na prześcieradle. Był bardzo dokładny, nie ominął żadnego miejsca, jego język smakował jej każdy milimetr. Ręką zaczął drażnić jej łechtaczkę. Jęknęła czując jak się roztapia pod jego dotykiem. Kiedy wstał podniosła się ściągnęła koszulką i położyła na brzuchu w jego stronę. Podpierając się na łokciu sięgnęła do jego ręcznika. Wyczuła pod nim jego męskość nabrzmiałą z podniecenia. Zadzierając głowę tak by spojrzeć mu w oczy powoli go odwinęła i rzuciła na podłogę. Jego penis był imponujący, zupełnie się tego nie spodziewała. Wzięła go w rękę i wsadziła całego do buzi. Kiedy zaczęła ssać widziała, że odchylił głowę do tyłu. Jego duża dłoń wylądowała na jej głowie popychając jej twarz do samego końca. Łapała go chciwie, czasem robiąc przerwę tylko po to by podrażnić jego jądra. Oddychał coraz szybciej, wiedziała, że jest już rozpalony do czerwoności.
Gwałtownie oderwał jej głowę od swojego członka i chwytając za ręce obrócił na plecy. Obszedł łóżko dookoła nie spuszczając z niej wzroku i wspiął się na nie tak, że teraz jego twarz była tuż nad jej. Pocałował ją dając jej posmakować jak sama smakuje, po czym podniósł się na kolana i złapał za biodra zbliżając do siebie, uniósł jej nogi i znów położył na swoim torsie. Palcem dotknął jej dolnych warg sprawdzając czy jest na niego gotowa, cały dół jej pulsował w oczekiwaniu. Powoli w nią wchodził, nie spieszył się jakby wiedział, że może ją mieć tylko raz. Kiedy dotarł do końca wypełniając ją sobą wygięła plecy w uniesieniu. Zaczął poruszać się powoli za każdym razem wchodząc do samego końca.
- Szybciej – wyszeptała.
- Nie. Chcę Cię mieć tak długo jak tylko mogę. – Odpowiedział, ale jego ruchy trochę przyspieszyły, dając jej uczucie rozkoszy, jakiego oczekiwała. Po chwili wyszedł z niej i przygniótł ją swoim ciężarem kolejny raz całując namiętnie. Ręką błądził po jej biodrze.
- Nawet nie masz pojęcia ile razy o tym marzyłem. – Wyszeptał jej do ucha. Czuła jego gorąco na swoim policzku i jego oddech na uchu. Niespiesznie całował jej szyję bawiąc się jednocześnie jej piersią. Zamknęła oczy w rozkoszy. Nagle poczuła jak znika z niej jego ciepło. Położył się za nią i przyciągnął ją plecami do siebie. Podniosła jedną nogę kładąc ją na jego. Ponownie powoli w nią wchodził jakby bał się, że zaraz zniknie. Objął ją w talii i zaczął się poruszać, tym razem szybciej niż poprzednio. Czuła jak jego jądra obijają się o nią. Przez cały czas całował ją po ramieniu, a jego ręka zaczęła drażnić jej łechtaczkę. Oddychała szybko czując, że zaraz dojdzie, on też to wyczuł i przyspieszył jeszcze bardziej. Słyszała seksowny odgłos uderzających o siebie ciał i zwolniła wszelkie tamy pozwalając by fala orgazmu ją zalała. Przylgnęła go niego plecami i zaciskając nogi czuła znajome pulsowanie. Kiedy się skończyło uwolnił ją ze swojego uścisku i obrócił na brzuch
- Jeszcze nie – wyszeptał nachylając się nad nią. Klęknął za nią i podniósł jej biodra na wysokość swoich. Wszedł w nią od tyłu tym razem szybciej i bardziej zachłannie. Obie ręce miał na jej pośladkach ściskając je mocno nadając rytm jej pupie. Po chwili poczuła jak wsadza mały palec w jej odbyt. To było dla niej coś nowego. Poruszał nim tak samo jak swoim członkiem nadając im to samo tępo. Teraz sama zaczęła masować swoją łechtaczkę czując jak ponownie spływa na nią fala rozkoszy. Pchnął ją mocno, po sam koniec jeszcze kilka razy i poczuła jak kończy w niej, jak zalewa ją swoją spermą od środka. Opadł na jej plecy wciąż w środku. Odgarnął z nich jej długie włosy i pocałował je kilka razy. W końcu z niej wyszedł i ponownie przytulił plecami do siebie.
- Wiesz… Kiedyś byłem zakochany w Tobie po uszy. – Wiedziała, że się uśmiecha.
- Ja w Tobie też. Szkoda, że nam nie wyszło. – Nic nie odpowiedział, tylko pocałował ją lekko w szyję. Zamknęła oczy na chwilę wciąż czując przyjemne pulsowanie w środku.
Poczekała aż jego oddech się uspokoi i kiedy wiedziała już, że śpi delikatnie wstała z łóżka. Podniosła ramkę ze zdjęciem i postawiła z powrotem na miejscu. Pozbierała swoje rzeczy i zanim wyszła pocałowała go w policzek uśmiechając się do swojej młodzieńczej miłości, teraz śpiącej bezbronnie.
Zamknęła za sobą drzwi i wybrała znajomy numer na telefonie.
- Cześć kochanie. Przepraszam, trochę się przedłużyło, ale już jestem w drodze.

junior69

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 3655 słów i 19628 znaków.

5 komentarzy

 
  • RomanS

    Świetne. Oczywiście przeszkadzał mi tu ten palec w jej tyłku, ale i tak świetne. Może i ckliwa historia, ale bohaterowie są tutaj niesamowicie autentyczni. W koncu nie samo bezmyslne rżnięcie.

  • Molly

    O jej, sugerowałam się nickiem i wynikła mała pomyłka. Bardzo przepraszam, ale dopiero teraz weszłam na Twój profil i zobaczyłam, że jesteś kobietą. Przyjmij moje przeprosiny, jesteś świetna i mam nadzieję, że to rozwiniesz :) Będę czekać!

  • Molly

    Spróbuj to rozwinąć! To co napisałeś, jest genialne, mega przyjemne, dlatego fajnie by było gdybyś zaszczycił nas kolejną częścią :) Świetny wstęp do dłuższego opowiadania :P

  • nienasycona

    Bardzo sympatycznie mi się to czytało:)

  • duda1995

    świetne opowiadanie  ;) fajnie by bylo gdyby powstaly dalsze częśći :)