Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Przewartościowanie. Z porządnej, puszczalską

Przyśniło mi się coś strasznego. Pan doktor stawia okrutną diagnozę. Nowotwór. Zostało mi 3 miesiące życia. Ale jak to?! Przecież dobrze się czuję! Wyniki są nieubłagane.  

W jednym momencie przewartościowuj całe swoje życie. Po co mam teraz tak dobrze się prowadzić? Nie ma sensu już czekać na księcia z bajki.  
Postanawiam zacząć używać życia. A co?! Byłam taka porządna, wręcz cnotliwa, to teraz nie mogę być puszczalska?  

Podnieciło mnie to postanowienie. W myślach odmieniałam słowa. Stanę się "łatwa", będę się "puszczać"... Coraz bardziej mnie to nakręcało. Do tej pory udawałam, że nie widzę zaczepnych spojrzeń mężczyzn, teraz wprost przeciwnie! Będę się do nich zachęcająco uśmiechać. Do tej pory próby podrywów odrzucałam, teraz będę na nie otwarta...

W tym „zbożnym” celu wybrałam się na wczasy do Hiszpanii.  
Będę sama… nikt mnie tam nie zna… Może będę podrywana przez interesujących mężczyzn…
Przecież ja tam mogę się puszczać i nikt tutaj nie będzie o tym wiedział.

Jestem niepoprawną elegantką. Nawet w podróż wybrałam się w stylowej, żółtej sukience i szykownych bucikach odkrywających nogi, na wysokiej szpilce.
Boy hotelowy, który przytargał mój bagaż, taksował mnie wzrokiem.

Na początek dałam się poderwać właśnie boyowi hotelowemu. Stwierdziłam, że nie mam pieniążków na napiwek…  
- I jak ja biedna mogę się inaczej zrewanżować? Cóż mogłabym zrobić?
Łopotałam rzęsami… uśmiechając się kusząco…

Chłopiec gapił się wyzywająco, lustrując mnie wzrokiem.
- Ma pani piękne usta…
- Dziękuję za komplement, ale co miałabym zrobić tymi ustami…?
- Dobrze… - Cedził słowo patrząc się mi prosto w oczy.
- Mam panu zrobić dobrze…?
- Taaa…
- Mam panu zrobić dobrze…? Ustami… - Udawałam zaskoczoną i zdeprymowaną.
- Taaa… - Jurny młodzieniec odpowiedział zdawkowo, rozpinając spodnie i wyciągając członka. Nieustannie śledząc moją minę, usiadł na łóżku.

- Zatem zrobię panu dobrze… ustami…  
Nachyliłam się. Podwinęłam sukienkę, żeby młodziak widział moją pupę i jeszcze bardziej się na mnie napalał.
Przysunęłam się i wzięłam sterczący narząd do buzi. Zaczęłam robić mu dobrze ustami. Patrzyłam się prosto w jego oczy, wyrażające zachwyt, wręcz jakby przeświadczenie, że jest w siódmym niebie.
Lizałam go i połykałam jak najgłębiej mogłam. Miarowo i żwawo poruszałam głową.

Boy rozciągnął się jak basza.
- Na jak długo pani przyjechała?

Postanowiłam poznać okolicę hotelu. Wybrałam się na spacer po parku i ogrodach. Założyłam w tym celu cieniutką bluzeczkę, ale niestety „zapomniałam” założyć stanika…
Miałam wrażenie, że mężczyźni nieustannie gapią się na mój biust… Spoglądają bałamutnie i uśmiechają się frywolnie, a ja, nie mniej powabnie, odwzajemniam te spojrzenia i uśmiechy.
Niektórzy nawet pozdrawiali mnie! Reagowałam na to żywiołowo.

Przez moment nawet pobiegłam ścieżką. A niech widzą jak podskakują wtedy moje piersi pozbawione umocowania biustonosza…  

Wtem wpadłam wprost na ogrodnika… Z jego wężem… Sama nie wiem jak to się stało, ale zalał mnie wodą zupełnie! A najbardziej niestety mój biust!  
Urządził mi klasyczny mokry podkoszulek!

- Jestem mokra! – Wykrzykiwałam, doskonale zdając sobie sprawę z dwuznaczności mego wołania. – Jestem cała kompletnie mokra!

Ogrodnik pospieszył z pomocą i zaczął mnie wycierać, ale odniosłam wrażenie, że nie po to, by wysuszyć, a raczej, żeby wymacać moje piersi…  
Udawałam nieco oburzoną… ale tak naprawdę podsuwałam mu cycki pod sam nos…

Niestety, gdy pośpiesznie wracałam do hotelu, nadal byłam mokra. Teraz dopiero mieli widoki mijani przeze mnie panowie. Mieli też niezły ubaw i używanie…

Zgadnijcie, co do mnie krzyczeli?

W południe opalałam się. Na słoneczku prężyłam się w mym ulubionym bikini. Chyba moje pozy okazywały się dość zachęcające, bo wokół, co rusz pojawiali się mężczyźni, którzy natarczywie wbijali we mnie wzrok.
Uśmiechałam się do nich łopocząc rzęsami i często zmieniałam pozycję. A to wypinałam mocno pupę, a to dawałam im sposobność rzucania ukradkowych spojrzeń w zawartość stanika…

Wreszcie zaczął mnie dość śmiało podrywać pewien młody człowiek. Dopytywał skąd jestem, prawił komplementy. Jak mogłam, okazywałam mu swą przychylność.
Poprosiłam, żeby nasmarował mnie olejkiem. Rzucił się bez wahania do niesienia pomocy.

Prężyłam się, nadstawiając kolejno poszczególne części ciała. Gdy wyprężałam przed nim biust, masował go zachłannie, co rusz, „przypadkowo” błądząc pod miseczki stanika. Kilka razy zahaczył o moje sutki… Wtedy wzdychałam przeciągle.
Wreszcie wskazałam, żeby wymasował moje uda i w tym celu rozłożyłam je szeroko…

Jego dłoń ochoczo… niecierpliwie… błądziła po nich. Jakby chciała je zbadać… zapamiętać… W końcu zjechała na moją kobiecość!

Na początku, kokieteryjnie udawałam, że mu na to nie pozwalam. Ale nie łatwo dawał się odwieść od swego niecnego zamiaru i jego ręka wciąż powracała na zakazane, intymne miejsce…

Potem protestowałam tylko „pro forma”, a później wcale. Pozwalałam mu smarować mnie, jak chciał.
Masował mi muszelkę przez majtki, a ja na to zezwalałam… wzdychając i pojękując…

Zaobserwowałam, że z pewnej odległości przypatrują mi się jacyś mężczyźni. Zrazu potwornie mnie to zawstydziło, ale już po chwili zaczęło to niezwykle ekscytować.
Wreszcie chciałam wręcz, żeby to dobrze widzieli…

Zwłaszcza, że ten młody człowiek wymacał mi cipę jak napalony uczniak…

Na obiedzie zagadywał mnie nieustannie pewien młody człowiek, który przysiadł się do mojego stolika. Komplementowałam jego intelekt, a on chwalił moją białą sukienkę i biust! Zrobiło mi się bardzo miło. Podziękowałam i żeby połechtać jego ambicję karmiłam go pochlebstwami:
- Ależ zna się pan na damskiej garderobie! Zapewne umiejętnie pan sobie radzi z kobietami…

Na co on szepnął mi do ucha:
- Jeśli trochę się znam na damskiej garderobie… to czy wydaje mi się, że nie założyła pani biustonosza?

Zawstydzona nieco, śmiechnęłam się tylko i nic nie odpowiedziałam. Ale po obiedzie poprosiłam go, żeby odprowadził mnie do pokoju.

Wskazałam mu miejsce na łóżku i tam przysiedliśmy.
- Rzeczywiście jest pan niezaprzeczalnie biegłym koneserem… Istotnie… nie założyłam stanika…

To mówiąc, rozsunęłam sukienkę i odsłoniłam biust w pełnej krasie...


Wieczorem szykowałam się na uroczystą kolację w hotelu. To dogodna sposobność. Na wczasach musi być rodzaj „wieczorku zapoznawczego”… Ciekawe, kogo tam poznam?

Uwielbiam zakładać galową, szykowną bordową suknię. Jest długa, zakrywa nogi, a specyficzny dekolcik nieco ukazuje piersi. Do niej konieczna jest wykwintna i gustowna biżuteria. Czy ona także wabi mężczyzn?

Ciekawe, czy gdy będę samotna siedziała przy stole, znajdą się jacyś adoratorzy? W jaki sposób zaczną mnie podrywać?

Oczywiście dżentelmeni, których spotkam na kolacji, nie będą wiedzieli, że pod tą długą kiecką, kryją się tak pyszne, seksowne pończochy…
Dostrzegą natomiast te strojne ekstra-szpile… Czy nie są odrobinę zbyt dziwkarskie? Mogą sobie wszak wyobrażać, że mam je na sobie także podczas intymnych sytuacji w łóżku...

A co będzie, jeśli zaczną się do mnie dobierać jacyś nieokrzesani dranie? Co, jeśli będą wpychać łapy pod moją wytworną suknię? Czyżby mogło dojść do tego, że w tej dystyngowanej kreacji zostałabym „wymacana”?

A co jeśli, któryś z podłych podrywaczy zwabi mnie podstępnie do swojego pokoju?
Jak mnie tam potratuje…?

Zapewne będzie go intrygować, czy jestem łatwa? Czy się puszczam?

Co będzie, gdy zadrze do góry mą wykwintną suknię i dostrzeże, że mam tak seksowne pończochy i majteczki?
Czy uzna, że celowo je założyłam, żeby podniecić potencjalnego uwodziciela?

A co, gdy popchnie mnie na łóżko… i będę zmuszona rozłożyć się na plecach?

Od początku uroczystej kolacji właśnie to sobie wyobrażałam, że zostanę gdzieś zaciągnięta… że jakiś napalony typ właduje się do mej biednej piczki i rozpocznie jej ostre „kołatanie”…

Czy może dojść do tego, że będę wracała do swojego pokoju w wygniecionej sukni?

Tuż obok naszego hotelu umiejscowione były korty tenisowe. Uwielbiałam przyglądać się wysportowanym mężczyznom wykazującym się zwinnością i siłą…

Przyznaję, że nieco ich prowokowałam, przychodząc tam w zwiewnej bordowej sukience i wysokich szpilach.
Zdarzało się, że niesforny wietrzyk wysoko zadzierał moją rozkloszowaną kieckę i ukazywał panom seksowne pończochy.

Czasami gubili się, nie trafiali w piłkę, bo ich wzrok uciekał w zupełnie inną stronę.

Czasami w moją stronę leciały męskie odzywki… Bardzo mnie to podniecało…  

A mnie strasznie korciło, żeby się tutaj puścić… w tej sportowej atmosferze…
Sama nie wiem, jak znalazłam się nagle w szatni… Wypełnionej męskim potem…

Ależ to było podniecające, gdy agresywny typ zadarł mi kieckę i zerwał majtki! Bezpardonowo zarzucił moją nogę na bark, żeby mieć jak najlepszy dostęp do cipki…
Wbił się w nią z impetem, z jakim przebijał piłki rakietą…
A jego rakieta też była niczego sobie… gotowa do akcji… do backhandów i forhendów…  
Uderzała raz za razem…
W końcówce meczu tempo nie spadło… Przeciwnie… Znacząco wzrosło!

Jęcząc i stękając, kadziłam mu:
-Aaaaa…. Jesteś stworzonym zwycięzcą… urodzonym zdobywcą trofeów… Aaaaa… aaachhh!


Gdy w butiku hotelowym robiłam zakupy, wpadłam w oko samemu dyrektorowi hotelu. Zagadał, że dla wyjątkowej klientki ma specjalne, darmowe bony do sklepów hotelowych. Ależ zrobiło mi się miło!
Z łatwością dałam się zaprosić do jego gabinetu. Dodał nawet, że jest w stanie załatwić dla mnie najbardziej ekskluzywny apartament.  
Byłam wniebowzięta. W końcu przybyłam na te wczasy, żeby pławić się w luksusie.
Okazało się jednak, że to wszystko nie za darmo!

Bezczelny dyrektor stwierdził, że obserwował mnie od początku mego pobytu. I uznał, że się zgodzę… Że się zgodzę, żeby… mu dać...

Poczułam się potraktowana jak dziwka! Oburzyłam się i zaprotestowałam. Ale… wkrótce przypomniałam sobie o moim postanowieniu… Że będę łatwa…

Tym bardziej, że czekają mnie za to takie frukta.

Wkrótce oparta o biurko podciągałam do góry jasną spódnicę i rozpinałam transparentną bluzkę.
Pochyliłam się nad blatem, wypinając pupę… Miał dogodny dostęp do mojego tyłka… do piersi…

Jurny dyrektor wbił się we mnie z taką werwą, że omal nie upadłam twarzą na biurko. Grzmocił zapamiętale, co raz siekąc ręką po tyłku.

Czułam wtedy, że jak prawdziwa cichodajka… daję za dość znikome korzyści materialne...


Postanowiłam miło spędzić czas w kasynie. Uznałam, że to dogodne miejsce do wystawienia swych wdzięków na męskie spojrzenia. Może mnie ktoś poderwie? Może jakiś nadziany gość mnie uwiedzie…
W sumie, jak już i tak mam dać dupy… to może lepiej jakiemuś krezusowi…

Nieustannie pochylałam się nad stołem – pozwalając na potęgę gapić się mężczyznom w moje cycki…

Jeden młodzian niesłychanie się na mnie napalił. A że chyba nieco oszukiwałam w kartach, powiedział, że muszę mu to zrekompensować i zażądał, żebym poszła z nim do pokoju…
Tam natychmiast popchnął mnie na łóżko.

- Skoro tak wypinałaś cycki w kasynie, to je teraz pokaż! – I bezceremonialnie zsunął sukienkę z mojego biustu…
Macał piersi jak szalony! Ściskał je, gniótł!

Ale największą ochotę miał na moją pisię…
Zadarł kieckę do góry… zsunął majtki i rzucił się na nią jak zwierz!  

- Jaka wypielęgnowana! Zadbana! Iście godna damulki!

Lizał ją jak opętany!
Szeroko rozłożyłam nogi, żeby jak miał jak najlepszy dostęp.

Językiem wyczyniał cuda, aż przechodziły mnie dreszcze! Jęczałam tak głośno, że za ścianą słyszano mnie niechybnie…


Kolejnym razem puściłam się z motocyklistą.
Poszłam do baru na piwo, a tam siedziała już grupa harleyowców. Ależ podziwiałam ich wspaniałe skórzane stroje. Zawsze bardzo mnie kręciły. Wyobrażałam sobie wtedy, że taką elegantkę jak ja, porywa i gwałci cały gang motocyklowy…

Teraz, przy barze, komplementowałam ich samych i ich rumaki…  
Długo nie musiałam czekać… Wyrwał mnie sam szef gangu.

W moich wyobrażeniach o harleyowcach, wyobrażałam siebie na tym wspaniałym motorze, siedzącą na nim nago i mocno wypiętą dla muskularnego motocyklisty…  
Tego dnia zostałam wzięta dokładnie w tej pozycji…
Jechał mnie… jak jedzie harley – mocno i majestatycznie…

Na koniec rzucił mi, że może mnie zabrać w podróż motorem po Hiszpanii, ale wtedy musiałabym dawać wszystkim członkom gangu…
Jakże podnieciła mnie ta propozycja! Zostałabym motocyklową dziwką…


Na kolację ubrałam się elegancko, założyłam wytworne pończochy i szykowne szpilki. Założyłam kupiony w Hiszpanii drogi pas do pończoch. Umalowałam się dość wyzywająco.
Niech mężczyźni wiedzą, po co tu przyszłam…
Dość szybko poderwał mnie pewien wysportowany młodzieniec i zaciągnął do swego apartamentu.

Oczywiście mu uległam.

Najpierw zdjęłam elegancką suknię, potem rozpięłam stanik i w wyuzdany sposób zsunęłam majteczki.

Zaszarżował na mnie z gorliwością godną wyczynowca!
Jakich to nie wymagało akrobacji?! Zdarł mi do góry nogę, żeby mieć jak najdogodniejszy dostęp do mej norki! Wbił się w nią po same klejnoty.  

Wygrzmocił mnie należycie… jak przystało na długodystansowca…


Drugiego dnia znowu założyłam wyzywającą sukieneczkę. Żółtą, z potężnym dekoltem. Gdy szłam chodnikiem, miałam wrażenie, że moje piersi zaraz się wysuną z tej kiecki…

Nie muszę mówić, jakie wrażenie robiło to na mijanych panach… Pierwsi zaczepili mnie dwaj umięśnieni i bardzo podejrzani mężczyźni… Brudni i nieogoleni…
Mimo, że ich zaczepki były bardzo trywialne, można rzec wulgarne…, po początkowym oporze, dałam się poderwać i zabrać do ich domku…

Początkowo z oburzeniem reagowałam na ich sprośne propozycje.  

- Już ty dobrze wiesz damulko, po co my tu cię zaprosiliśmy! Nie po to, żeby pić herbatkę i rozmawiać o pogodzie…
- Panowie… jak tak możecie traktować porządną kobietę…
- My lubimy takie porządne kobiety, co to chodzą ubrane w takie ładne sukieneczki, mocno kręcąc dupkami…

Wciąż udając opór, w końcu pozwoliłam im ściągnąć z siebie tę sukieneczkę.
Pozostawiając mnie w samych szpilkach – powiedzieli, że dzięki temu, do końca pozostanę damulką…

Pierwszy raz w życiu ulegałam dwóm mężczyznom na raz.  
Jednemu, atletycznie wręcz wyrzeźbionemu, robiłam dobrze ustami… a drugiemu pozwoliłam się nabić na berło…  
Obie moje dziurki przez to „były w robocie…” Usta pracowały zapamiętale, a cipka przyjmowała potężne pchnięcia.

Obaj stękali i prześcigali się w wulgaryzmach.
- Dajesz suczko… Obrabiaj pałę!
- Masz ciasną pizdę! Trudno! Wrócisz z tych wywczasów z porządnie rozepchaną!

Ależ mi się spodobało oddawanie się dwum mężczyznom na raz…  
Panowie, którzy mnie przelecieli, dali mój telefon swoim kolegom!
Gdy ci zadzwonili i zaprosili mnie na randkę… byłam oburzona.
Ale w końcu, miałam być łatwa…
Tylko trochę się ociągałam. Na spotkanie przyszłam w eleganckiej spódniczce i bluzeczce oraz w czarnych pończochach. Natomiast nie założyłam ani stanika ani majteczek…

Panowie się ze mną nie certolili… Bez ceregieli posadzili między sobą, rozpięli bluzkę, podwinęli spódnicę… i szeroko rozłożyli uda…

- Pokaż się damulko!  

Jakąż rozkosz sprawiało mi spełnianie ich poleceń…
Znowu przyszło mi zostać wziętą na „dwa baty”…
Do hotelu wróciłam w potarganej bluzeczce i pogniecionej oraz poplamionej spódniczce.

Od zawsze chciałam zobaczyć na żywo murzyńskiego penisa!  
Dlatego łatwo dałam się poderwać czarnoskóremu turyście Martinowi z USA. Poznaliśmy się na kręglach. Żartował, że mam porządne bile… Jak zauroczona, zaproszona, poszłam do jego apartamentu, niemal na pierwsze zawołanie…

Nie protestowałam kiedy rozpinał mi bluzkę i podziwiał cycki…
A kiedy wyjął swoją sterczącą czarną kolumnę i położył na niej moją rękę, byłam wprost zachwycona!

Z lubością badałam dłonią jej kształt… wielkość… twardość…
Wręcz nie mogłam się doczekać kiedy poczuję ją w ustach… w sobie…

Uklękłam przed moim dzielnym i władczym wojownikiem. Żeby w ten sposób oddać hołd dla jego odwagi, waleczności i władztwa.

Pierwszy raz miałam przed oczami czarnego kutasa… Z pietyzmem ujęłam to berło i poczęłam ustami pieścić czubek…
Moim zachwytom i pochwałom nie było końca.
- Mój ty władco! Masz taką wspaniałą włócznię! Doskonały atrybut twej męskości i dominacji!

Robiłam mu dobrze ustami z taką pasją, że aż sama siebie nie poznawałam.
- Chcę być twą białą, uległą niewolnicą…

Podniecał mnie ten kontrast. Niewolnikami byli murzyni, a tu, w tym miejscu, rola się odwróciła…

Najbardziej jednak chciałam go poczuć w sobie. Położyłam się przednim, tam gdzie stałam, na podłodze.  
Ależ podniecało mnie to, że tak łatwo mu ulegam… że ulegam... murzynowi…

Kiedy bohaterski wojownik przeszedł do ataku i bezlitośnie wbijał swoją włócznię, towarzyszyły mu moje liczne jęki oraz krzyki zachwytu nad jego postawą.

Bałam się jedynie, czy moja wrażliwa i ciasna pusia zniesie taki srogi najazd…
Wydawało się, że jest za mała na przyjęcie tak olbrzymiego najeźdźcy… A jednak przyjęła go… nawet całkiem gościnnie…

Ogromnym podnieceniem napełniał mnie fakt, że dzieje się to bez zabezpieczenia… że efekt mojego puszczenia się za granicą… może być za dziewięć miesięcy aż nadto widoczny… Ale, ale! Przecież mi zostało tylko trzy miesiące! Więc co mi tam...

Niebywale spodobało mi się towarzystwo czarnoskórych mężczyzn. Puściłam się po raz kolejny. Tym razem z dwoma uchodźcami: Nigeryjczykiem i Syryjczykiem.
Temat uchodźców od zawsze mnie ekscytował. Jestem gorącą zwolenniczką przyjmowania ich do naszego kraju bez żadnych ograniczeń…
A drugi powód moich ekscytacji to moje fantazje… często wyobrażałam sobie, że tacy „nachodźcy” nachodzą mnie w moim własnym domku i… bardzo brutalnie gwałcą…

Dlatego byłam tak podekscytowana, kiedy zaczepili mnie, gdy wyszłam z restauracji. Zrazu z oburzeniem traktowałam ich próby podrywu. Ale w końcu postawiłam im piwo. Nawet nie wiem kiedy, znalazłam się w jakimś lokalu…

Obaj byli niewyżyci i bardzo brutalni. Rozebrali mnie, a raczej zerwali ubranie i zostawili w samych pończochach.
Między dwoma pracującymi cielskami – czułam się jak zgniatana w imadle.
Czując "nachodźców" w obu moich dziurkach jednocześnie – myślałam że oszaleję… Byłam penetrowana tak dogłębnie i tak intensywnie, że moje jęki donośnie wypełniły pomieszczenie.


Na kolację przyszłam do restauracji samotna. Wybrałam najdroższy lokal w okolicy. Opłaciło się. Dosiadł się bogaty biznesmen - gracz giełdowy. Miałam wyzywający makijaż i czerwone fatałaszki: bluzkę, bieliznę i szpilki.
Okazało się, że uznał mnie za prostytutkę!
Zrazu się oburzyłam. Ale po namyśle… uznałam, że cóż przeszkadza mi odegrać taką rolę… Udałam się z nim do apartamentu. Czułam się jak dziwka. „Idę dać bogatemu mężczyźnie, który mnie zamówił… który weźmie mnie jak swoją własność…”

Powiedział mi, że jego „akcje rosną”. Że wprost czuje zbliżającą się hossę…  
Mówił też coś o punkcie podparcia…

Stało się. Po tym jak mnie ostro wychędożył, zapłacił mi 220 dolarów.  
Stwierdził, że dokonał „analizy portfelowej” i zarobił w tej minucie właśnie tyle… Powiedział o mnie, że jestem „cennym walorem”…

Jakąż mi to sprawiło satysfakcję. Nie chodzi o kasę. Ale o fakt, że mężczyzna zapłacił mi za to, że mu się oddałam.

Dupczył mnie jak chciał, a ja posłusznie musiałam spełniać jego zachcianki… Zrobić mu loda, jęczeć na zawołanie, pozwolić wejść w pupę…

Czyli robić dokładnie to, co robi dziwka… Dawać jak dziwka i jak dziwka być sprzedajną…

Po głowie chodziła mi jedna myśl… Dlaczego mnie to tak bardzo podnieciło?!

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 3588 słów i 20974 znaków, zaktualizowała 24 sty 2020.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Meherbanu

    Z wypisów w Internecie: Gdy byłam mała ojciec mi zawsze mówił „Córeczko masz świetlaną przyszłość, bo masz skarb pod spódniczką”. Dorosłam wielu szukało, ale nikt się nie pochwalił, że coś znalazł. Czyżby coś nie tak?

  • enklawa25

    Sama słodycz przepiękne

  • Aladyn

    Cytując słowa piosenki p.Maryli - "Ale to już było..."  -  trzeba jasno powiedzieć  -  "No i co z tego?"
    I choć powód takiego postępowania bohaterki można uznać za...powiedzmy kontrowersyjny, to jej "akcje" z kolejnymi mężczyznami są opisane obrazowo i bardzo soczyście. W dodatku są okraszone licznymi wulgaryzmami, którymi zawsze sprawiasz mi dużą przyjemność.   :)

  • Historyczka

    @Aladyn cały czas poprawiam to opowiadanie :) mam nadzieję, że spodoba się w odświeżonej wersji :)