Podwójne życie Nauczycielki

Dzwonek kończący ósmą lekcję rozniósł się po szkole. Mało jednak było osób, które były nim zaskoczone. Większość wpatrywała się w zegar odliczając sekundy ostatniej lekcji w ten piątkowy dzień.
Iga nie mogła patrzeć na zegar, ponieważ stała zwrócona do niego plecami, a jako nauczycielce nie wypadało okazywać zniecierpliwienia czy znudzenia. Niemniej równie mocno jak jej uczniowie wyczekiwała końca dnia.
- Pamiętajcie żeby powtórzyć materiał. W poniedziałek zrobię sprawdzian – krzyknęła jeszcze w ostatniej chwili, ale tylko pro forma. Z westchnieniem ulgi, na które mogła sobie pozwolić dopiero teraz wyszła z klasy.  
- Widziałaś tego nowego – zapytała Alina chyba jedyna bliższa koleżanka w szkole, gdy tylko Iga weszła do pokoju nauczycielskiego.
- Jakiego nowego – musiała mrugnąć kilka razy by przestawić się na nowy tor myślenia. Duchem była już w domu.  
- Przeprowadził się tu z Warszawy. Ma córkę w trzeciej klasie. Codziennie ją odbiera. Przystojny jak Bradley Cooper.  
- Od kiedy obejrzałyśmy „Narodziny Gwiazdy” wszyscy są przystojni jak Cooper – zbyłam ją. Nie chciałam kolejnych swat z pierwszym lepszym i wolnym. Alina chyba jako jedyna nie straciła wiary, że kiedyś uda jej się uczynić z Igi uczciwą kobietę.
- Ale ten faktycznie jest niezły. Zaraz powinien przyjechać. Zerknij tylko.
- Dobrze, ale do razu mówię, że nie dam się wplątać w kolejną randkę w ciemno.
- Ale…
- Nie. Ostrzegam!
Zabrała swoje rzeczy i wyszła ze szkoły. Powiedziała prawdę, nie była ciekawa kolejnego faceta. Pomimo, że miała już trzydzieści sześć lat nie szukała obsesyjnie jakiejkolwiek znajomości. Przejechała się już tyle razy na nudziarzach lub pozerach, że już wolała zostać sama niż męczyć się z jakimś dupkiem przez całe życie. Niestety tacy ludzie jak Alina nie mogli tego zrozumieć. Trzydzieści sześć lat i sama? Kobieta? Ładna? To nie zgodne z naturą. Uśmiechnęła się do siebie. Wszyscy myśleli, że jest wybredną starą panną. Taką której nic nie pasuje. Uczniowie nazwali ją Drętwą, co nawet jej się podobało, była chyba taka zabójcza ryba czy coś w tym stylu? Właśnie dochodziła do parkingu, gdy go zobaczyła. Szedł trzymając za rękę ładną dziewczynkę i tu Alina się nie myliła, był przystojny. Wysoki, co ceni chyba każda kobieta, odpowiednio szeroki w barach z ładnymi włosami. Kiedy pomagał małej wejść do samochodu i ich spojrzenia się spotkały, poczuła lekki dreszczyk. Sama się sobie dziwiła, ale tak. Działał na nią ten facet.

Za to on przejechał po jej twarzy niewidzącym wzrokiem, skinął głową i tyle. Trochę ją tym zirytował, ale wytłumaczyła sobie, że jest w swoim służbowym ubraniu i uczesaniu. Nie przedstawiała sobą niczego, co przyciągałoby do niej wzrok. A jednak była ładna, a on nawet jej nie zauważył.

W domu wreszcie poczuła się swobodnie. Szybko przebrała się w wygodny dres, zakrzątnęła się przy kolacji, później zatonęła na godzinę w książce. To jednak były tylko zapychacze czasu. Rzeczy, które robiła czekając na wieczór. Gdy wreszcie zmrok zaczął przeważać nad światłem, zamknęła drzwi na klucz, zaciągnęła dokładnie wszystkie zasłony, wyłączyła telefon.  

Po długiej kąpieli, wysuszeniu włosów i starannym makijażu była już inną kobietą. Wstała i nago przeszła przez cichy dom. Jak zawsze przystanęła przed lustrem i przyjrzała się sobie. Teraz Cooper zwróciłby na nią uwagę, była tego pewna. Uśmiechnęła się do swojego odbicia zadowolona z tego, co widzi. Codzienne ćwiczenia sprawiły, że jej ciało było gibkie i mocne. Nie było tego widać pod służbowym strojem, zwłaszcza, że miała małe piersi. Za to teraz nikt nie wziąłby jej za spokojną i nudną nauczycielkę. Czasem zastanawiała się nawet czy ktoś z jej znajomych rozpoznałby ją gdyby obok niego przeszła. Kiedyś chciała nawet spróbować, ale odrzuciła ten pomysł. Była zbyt wielkim tchórzem.

Stanęła na palcach i zdjęła ukryty na szafie kluczyk. Tym kluczem otworzyła szafkę i wyjęła kolejny, przemyślnie ukryty na listwie i dopiero tym otworzyła ukrytą kasetkę. Jak zawsze przyjrzała się swojej kolekcji. Było tu wszystko, co zgromadziła do tej pory. Różnego rodzaju, kształtu i materiału wibratory, i dilda. Były też korki analne, kulki gejszy, żele, olejki, wibrujące jajka, wszystko co mogłoby posłużyć kobiecie do sprawienia sobie rozkoszy. Więcej nawet. Niektóre z tych gadżetów służyły tylko ozdobie, albo wzbudzenia perwersyjnego dreszczu.
Wiedziała oczywiście po co dziś sięgnie. To był rytuał wypracowany przez lata. Cały tydzień planowała scenariusz na piątkowy dzień, podniecała się myślą o nim, drażniła. Gdy było to konieczne szykowała scenerię i rekwizyty, obmyślała warianty rozwoju sytuacji. Dziś było ukoronowanie tych słodkich wysiłków i aż drżała z podniecenia na myśl o finale.

Tym razem wyjęła wibrator z małym paluszkiem do drażnienia łechtaczki i żel. Resztę potrzebnych rzeczy miała przygotowane na piętrze. W jednym z nieużywanych pokoi zamontowała w suficie dwa nieduże haki z których teraz zwisały szerokie pasy z pętlami na końcach. Haki można było łatwo usunąć, a miejsce po nich zagipsować, więc to nie był problem. Założyła na siebie specjalnie pociętą i poszarpaną koszulkę, skróconą dodatkowo tak, że nie sięgała jej nawet do pępka. Przez poszarpany materiał wyglądały bordowe sutki. Dwie kamery były już na pozycjach, umieściła jeszcze telefon w wyznaczonym dla niego miejscu, jako trzecią kamerę i z radosnym biciem serca stanęła na środku.  

Na początek nasmarowała obficie wibrator i włączywszy na najniższy bieg wsunęła go między wargi sromowe. Zamknęła powieki rozgrzewając się, świadoma kamer, ale przyzwyczajona do ich milczącej obecności. Gdy poczuła się gotowa wsunęła w siebie wibrator z westchnieniem ulgi i rozkoszy. Ścisnęła go udami, poprawiła jeszcze odrobinę by języczek trafił dokładnie na jej maleńką łechtaczkę, a następnie wsunęła dłonie w pętle i zacisnęła je. Oczywiście pęta dawało się łatwo zdjąć. Sprawdziła to kilka razy, więc teraz bez obaw zawisła na nich niczym bezsilna pacynka na sznurkach kuglarza. Nie mogła teraz nic zrobić. Nie mogła dotknąć swoich piersi czy cipki. Wibrator w niej brzęczał cicho, jednostajnie. Rzecz której nie obchodzi czy jest jej dobrze, czy nie. Jest zajęta swoją pracą. Ona mogła tylko poruszać biodrami i udami by skierować go tam gdzie sprawiłby największą rozkosz.

Po kilku minutach zaczęła pojękiwać. Na udach czuła spływającą w dół wilgoć, przez ciało przebiegały dreszcze. Biodra poruszały się w przód i w tył jakby chciały nabić się na prawdziwego fiuta. Po raz pierwszy spojrzała w kamerę.

- Zaraz dojdę – jęknęła – och Boże jak mi dobrze.
Poruszała się coraz szybciej, coraz bardziej chaotycznie. Pęta wrzynały się w nadgarstki, teraz zwisała na nich całym ciężarem. Przez uda przebiegały skurcze. Była bezsilna, gdy orgazm rozchodził się po całym ciele, pragnęła dotknąć się, nabić mocniej. Szarpała się na pasach jęcząc głośno i prężąc, ale nie mogąc zwinąć w kulkę, odetchnąć. Podniecała ją ta niemoc. Mimo to cały czas patrzyła w kamerę chcąc by uchwyciła moment, gdy owładnie nią orgazm. Lubiła potem patrzeć w swoje jakby udręczone oczy i wychwytywać w nich tę chwilę, gdy nadszedł orgazm. Mogła, przypominać sobie zaznaną wtedy rozkosz.

Kiedy wszystko ucichło rozchyliła uda pozwalając wibratorowi wyśliznąć się i upaść na podłogę. Ona wisiała jeszcze chwilę z włosami przysłaniającymi jej twarz i piersiami unoszącymi w szybkim oddechu.

Nie lubiła tego momentu, gdy musiała wstać by wyłączyć kamery. Miała wrażenie, że czar pryska, a świat w którym była odchodzi. Miała wrażenie jakby budziła się wtedy, lub wynurzała z ciepłej wody na mroźny, szary dzień. W zwyczajność.
Założyła szlafrok i jak zawsze ciekawa jak wyszło, zgrała zawartość kamer na laptopa i zaczęła seans. Ilekroć oglądała swoje filmy miała wrażenie, że to nie ona. Tak bardzo nie przypominała kobiety widzianej codziennie w lustrze. Do tego dochodził wspaniały wygląd tamtej. Nie mogła uwierzyć, że w rzeczywistości może wyglądać tak seksownie i jak ładna jest.

Był to jeden z niewielu powodów by czuła się dumna. Ciekawe - pomyślała nie wiedzieć, który raz – czy ci wszyscy, co nazywali ją Drętwą powiedzieliby gdyby zobaczyli te filmy. To jednak nie mogło się zdarzyć. Nigdy do tego nie dopuści.

                              *

W poniedziałek po raz kolejny zobaczyła pana Coopera jak ochrzciła go w myślach i przekonała się, że nie pomyliła się w ocenie. Był diablo przystojny. Miał intrygujące oczy w kolorze burzowego nieba i bardzo męskie dłonie. Wyglądały na bardzo silne. W kolejnych dniach przekonała się, że nie tylko ona tak uważa. Niektóre kobiety nie mają za grosz wstydu, rozmyślała widząc jak, matki i żony specjalnie chyba odbierały swoje pociechy wtedy, kiedy on i zagadywały prężąc przed mu nosem swoje wątpliwe wdzięki. Obserwowała tą farsę przez kolejne dni, raz zdumiona innym razem zniesmaczona.  Coś jej szeptało, że ona też mogłaby spróbować, ale konsekwentnie odrzucała te rojenia.

Znowu był piątek i jak zawsze dzięki temu miała dobry humor. Cooper stał tym razem z matką trójki dzieci i całym sobą próbował dać znać, że strasznie się spieszy. Mama zupełnie nie miała intuicji i nic do niej nie docierało. Rozpływała się w uśmiechach, w jej mniemaniu zapewne uwodzicielskich. Mijając ich Iga uśmiechnęła się kącikiem ust i jakiś traf chciał, że w tym samym czasie on spojrzał na nią. Dostrzegł jej uśmiech i zrozumiał czego miał dotyczyć. Mrugnął do niej również się uśmiechając. Serce zabiło jej jak szalone.

Tym razem postawiła na lustro. Miała dwa na stałe przymocowane w swoim tajnym pokoju. To był jej ulubiony scenariusz. Przylepiła gumowy penis w idealne do tego miejsce i klękła tak, że dotykał jej cipki. Przez kilka chwil rozkoszowała się swoistą grą wstępną, gdy trącała sprężynujący penis cipką, by wreszcie bardzo powoli nadziać się na niego.  Kamery rejestrowały wszystko z kilku punktów, także w lustrach. Potem zobaczy jak to jest, gdy nabija się na ten kawał gumy. Uwielbiała ten widok. Przyspieszyła aż pośladki uderzały o taflę lustra. Coraz szybciej i szybciej aż włosy falowały wokół głowy, a piersi kołysały jak serca dzwonów.

W sobotę, gdy wreszcie zmontowała cały film w jedną spójną, podniecającą całość, niespodziewanie poczuła nutkę żalu. Co z tego, że wyszedł niesamowicie. Chyba była w tym coraz lepsza, bo ten wydawał jej się najbardziej podniecający. Już miała go przenieś do specjalnego zabezpieczonego hasłem foldera, ale coś ją powstrzymało. Myśl jak błyskawica sprawiła, że serce zamigotało jej, a gęsia skórka pokryła całe ciało. Gdyby tak wysłała ten film Cooperowi?

Nie znał jej, a co jeszcze lepsze, ona jego również. Przemontowałaby wszystko tak żeby nie było widać twarzy. Nie miała żadnych tatuaży, ani charakterystycznych znamion, po których można było ja rozpoznać.  Mimowolnie zaczęła planować, a w tym była naprawdę dobra.  

Była druga w nocy, a ona nie mogła spać. Planowała. Utworzy nowe konto na poczcie, zdobyć jego adres nie będzie problemem. W szkolnym sekretariacie z łatwością go dostanie. Tylko czy on otworzy wiadomość? Jest tyle spamu i wirusów, co jeśli uzna, że to podpucha? Nie, jeśli go zainteresuje. A sam film. Czy nie pomyśli, że jest żałosna, albo co gorsza nienormalna ? Jeśli będzie zniesmaczony? Że też nie miała się kogo poradzić. Przekręciła się na drugi bok w myślach układając już treść wiadomości…
Po trzech kolejnych nocach wiedziała, że albo wyśle tę wiadomość, albo umrze z niewyspania. Postanowiła zrobić to od razu. Zadała swojej klasie pracę i zaczęła układać treść wiadomości. Na razie na brudno. Postanowiła postawić na szczerość. Nie kluczyć, nie owijać w bawełnę, nie udawać. Nie pasowało to do niej.

„Mam dość nietypowe hobby – zaczęła - Nagrywam dla siebie erotyczne filmiki. Ku mojemu zaskoczeniu przestało mi to wystarczać. Co mi po tym jeśli nikt tego nie doceni. Wydaje mi się, że przemawia przeze mnie próżność. Wybrałam ciebie, bo nie jesteś z tej okolicy, nie znasz mnie, nic nas nie łączy. Jesteś idealnym kandydatem. Jeśli chcesz żebym przesłała ci to nagranie odpisz. Jeśli się zgodzisz w zamian proszę tylko o szczerą opinię i dyskrecję.”

Wysłała wiadomość, gdy tylko wróciła do domu, a potem chodziła od ściany, do ściany gryząc paznokcie. Odpisał dopiero następnego dnia. Cała noc katuszy.
„Cześć. Jest mi bardzo miło, że właśnie mnie wybrałaś do obejrzenia tego, co stworzyłaś. Muszę przyznać, że jestem zaciekawiony, ale i zaniepokojony. Proszę zapewnij mnie tylko, że nie jesteś psychopatką, która chce zamienić moje życie w piekło – tu dał uśmiech trochę łagodzący całość.
Ps. Gdybyś miała wątpliwości. Bardzo chcę zobaczyć twój film.”

Patrzyła na ekran chyba po raz dwudziesty czytając i rozkładając wiadomość na czynniki pierwsze, choć tak naprawdę nie było co. Wreszcie zrozumiała, że to do niczego nie prowadzi. Film miała już wybrany, był to ten ostatni. Nie był zbyt perwersyjny, ani dziwny. Palec długo drżał nad klawiszem nim go nacisnęła po czym natychmiast otworzyła wino i wypiła cały kieliszek na jednym oddechu.
„ Muszę przyznać, że nie spodziewałem się czegoś tak dobrego – napisał prawie od razu. Wywnioskowała z tego, że czekał – jesteś niesamowita! To jest niesamowite! Czy mogę liczyć, że wyślesz mi coś jeszcze? Bardzo chciałbym zobaczyć inne filmy.”
„ Wyślę, ale muszę mieć twoją obietnicę, że nie pokażesz, ani nie opowiesz o ich nikomu.”
„Oczywiście. To chyba oczywiste”
Iga pisała uśmiechając się szeroko, czując jak jest podniecona i podekscytowana. Wysłała kolejny film i drżała czekając na kolejne komplementy. Nie zdawała sobie do tej pory sprawy jak bardzo jest ich spragniona. Piersi nabrzmiały jej, gdy wyobrażała go sobie oglądającego zbliżenie jej cipki i zatopiony w niej czubek grubego fiuta. Pod wpływem chwili ściągnęła z siebie spodnie i majtki, i gładziła cipkę. Dziś nie musiała mieć dodatkowych podniet by dojść.

                                *
Minęły dwa tygodnie, kilkanaście wysłanych nagrań, całe godziny pisania. Nigdy nie czuła się tak wspaniale. Miałam wrażenie, że dopiero teraz żyję naprawdę. Całymi dniami rozpamiętywałam jego wiadomości uśmiechając się do siebie zupełnie jakbym była zakochana. Pełnię radości psuła tylko świadomość, że on chciałby się spotkać. Napomknął o tym kilka razy. Na razie były to delikatne, zawoalowane uwagi, ale wiedziałam, że wkrótce zaproponuje to otwarcie. Oczywiście odmówi, ale jeśli będzie nalegał nie znajdę w sobie dość siły by opierać się w nieskończoność. A przecież nie mogliśmy się spotykać. Nie mógł odkryć, że jestem stateczną nauczycielką, którą często mija i nawet nie zauważa.  

Wystarczyłoby jedno niedyskretne słowo i jej tajemnica wydałaby się, a wtedy byłaby skończona. Gdy pomyślałam, że moje filmy rozlewają się po sieci, dostępne dla każdego, dosłownie drętwiałam. Mieliby je wszyscy; uczniowie, znajomi, rodzina. Nigdy nie byłabym pewna czy osoba która na mnie patrzy, nawet w kolejce do kasy, nie przypomina sobie właśnie jak wyglądałam nago? Drugim powodem, dlaczego obawiałam się spotkania, była myśl, że on chce tylko seksu. Nie żebym nie chciała, ale czy miałam być dla niego tylko tym.  Jednak, co innego miał pomyśleć widząc pełne perwersji filmy.

„Mam coś dla ciebie – napisał w czwartek – pomyślałem, że powinienem odwdzięczyć ci się za te chwile radości i podniecenia. Wniosłaś w moje życie coś, czego w nim od dawna nie było. Teraz z niecierpliwością wyglądam następnego dnia i wiadomości od ciebie. Wprost czuję jak krew szybciej krąży w moich żyłach. Dlatego przyjmij ten niewielki podarunek.
Znasz ten niewielki las po drodze do szkoły podstawowej imienia Konopnickiej? Mniej więcej w jego środku jest szeroka droga, trudno ją przeoczyć. Wjedź nią trzysta metrów. Na środku rośnie olbrzymi dąb. W jego gałęziach ukryłam coś dla ciebie. Wystarczy pociągnąć za nić do której przymocowany jest pakunek, a spadnie do twych stóp. Tylko uważaj na głowę. Przyjmij go proszę, a sprawisz mi olbrzymią przyjemność.”

Byłam w kropce. Ciekawość zabiła kota, ale do diabła, chciałam zobaczyć, co to jest. Cooper (wiedziałam, że ma na imię Aleksander, ale wolałam myśleć o nim jak o Cooperze) nie chciał zdradzić nic więcej. Bałam się tylko, że założył tam kamerę. Słyszałam o foto pułapkach, ale na to mogłam jakoś zaradzić. Postanowiłam, że wybiorę się po tę paczkę w piątek wieczorem, dam sobie ten dzień na przemyślenie czy dobrze robię.

Gdy wychodziłam ze szkoły po zakończeniu ostatniej lekcji po raz pierwszy od dawna nie miałam nic zaplanowanego na wieczór. Tak skoncentrowałam się na pisaniu z Aleksandrem, że nie potrzebowałam innych podniet. Dostrzegłam go jak stoi przed samochodem najwyraźniej czekając na swoją córkę.

- Dziś bez wielbicielek – zapytałam nim zdążyła pomyśleć, co robię.
- Niestety – uśmiechnął się – chyba żeby Pani zechciała je na chwilę zastąpić.
-  Jeszcze się do nich nie zaliczam, ale dziękuję za propozycję. Przemyślę to. Nawiasem mówiąc, to chyba dobrze, że tak się za Panem uganiają. Jest Pan nowy w okolicy, pewnie czuje się Pan dziwnie.
- Na początku tak było, ale ostatnio jest dużo lepiej.
- O, czyżby Pan kogoś poznał? Proszę zdradzić tę tajemnicę żebym mogła puścić plotkę w obieg i pozbawić wielbicielki nadziei.  
- Niestety, chyba nie, trudno to wyjaśnić – zruszył ramionami, a ja wiedziałam, że chce mnie zbyć. Uzyskał tym u mnie małego plusa.
- O widzę, że Małgosia już wychodzi. Do widzenia.
- Do widzenia.
Ruszyłam do swojego auta, gdy podbiegł do mnie i delikatnie dotknął ramienia.
- Przepraszam, ale może Pani chciałaby się ze mną umówić.  Powiedzmy w sobotę o dwudziestej?
- A co z tamtą?
- Będę szczery, nie wiem. To trudny temat. Więc jak zgadza się Pani? Nie uczy pani mojej córki, więc nie występuje konflikt interesów.
- Dobrze i proszę mów mi Iga.
- Alek.
- Wiem, ale wolałam Cooper.
- Cooper?
Zostawiłam go z pytaniem i ruszyłam do domu. Uśmiechałam się przez całą drogę.
                         


                                                           *

Ubrana w czarny dres czapkę z daszkiem okulary i z kapturem narzuconym na głowę biegłam ścieżką przez las. Auto zostawiłam kilometr dalej, pod dąb postanowiłam dotrzeć pieszo, żeby nikt nie mógł poznać numerów rejestracyjnych mojego samochodu. Bez trudu odnalazłam drzewo i cieniutki sznureczek. Pociągnęłam za niego i do stóp upadła mi paczka. Podniosłam ją i szybko odbiegłam do samochodu. Przez całą drogę paliła mnie ciekawość, ale powstrzymałam się dopóki nie byłam bezpieczna za zamkniętymi drzwiami.  Szybko rozdarłam zielony papier i otworzyłam pudełko. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to peruka w ładnym miedzianym kolorze. Włosy były długie, pewnie do łopatek. Całość wyglądała na produkt wysokiej jakości. Obok leżał dobrze wykonany wibrator, komplet białej koronkowej bielizny i koperta. Zostawiłam na razie oglądanie i przymierzanie, za to otworzyłam kopertę.

„Witaj po raz pierwszy prawie w realu. – uśmiechnęłam się, bo wiedziałam, że i on się uśmiechnął – wiem, że nie chcesz się spotykać się i trochę to rozumiem. Pomyślałem więc, że dam ci tą perukę, bo mało prawdopodobne, że masz taki kolor włosów. Mogłabyś ją założyć i zmienić swój wygląd, tak żebym nie wiedział kim jesteś. Niestety nie mogłem podarować ci sukienki. Nie wiem jaki rozmiar nosisz i co lubisz. Dodałem też wibrator, ponieważ bardzo chcę zobaczyć cię kiedyś na żywo. Przemyśl moją propozycję, bardzo chcę cię zobaczyć.”

Natychmiast przymierzyłam perukę i komplet bielizny. W lustrze patrzyła na mnie kobieta o której nie mogłam powiedzieć, że jest obca, ale ostrzejszy makijaż, szkła kontaktowe zamiast okularów i może, tylko może nikt by mnie nie rozpoznał.  

                              *

Nie zrobiłam się na bóstwo. Miałam świadomość, że nie pasowałoby to do skromnej nauczycielki. Czułam też, że on tego nie oczekuje. Mimo tego przyglądając się sobie widziałam ładną, elegancką kobietę. Gdyby zechciał spojrzeć na mnie uważniej dostrzegłby, co kryje się pod tymi pozorami.
- Zastanawiasz cię czasem, dlaczego ludzie na pierwszą randkę wybierają się do restauracji? – zapytałam, gdy siedzieliśmy w jedynym w okolicy porządnym lokalu.
- Lenistwo? A może po to by mieć, co robić z rękami?  
- Tak, chyba coś w tym jest, a ciebie co skłoniło do wybrania tej opcji?
- Hmm, myślę, że brak doświadczenia i trema.
- Brak doświadczenia. Ty – roześmiałam się.
- Wbrew pozorom tak. Do tej pory nie miałem na to czasu. Czemu tak cię to dziwi?
- Zdajesz sobie sprawę jak wyglądasz, prawda?
- Jak Cooper?
- Tak – zaczerwieniłam się odrobinę.
- Cóż to prawda. Większość mojego czasu zajmowała praca i córka. Na randki nie było już czasu. A co z tobą? Nauczycielki też chyba nie mogą narzekać na brak adoratorów. Zwłaszcza wśród starszych uczniów.

Rozmawialiśmy i było cudownie. Aleksander był czarujący i ani przez chwilę nie było drętwo czy krępująco. Patrzyłam w jego błękitne oczy i czułam zapach. Ten zapach, Boże. Czułam go i od razu miękłam. Wyobrażałam sobie jak by to było czuć ten zapach, gdy jego muskularne ciało przygniatałoby mnie do materaca. Jakie to uczucie przesuwać dłońmi po napiętych mięśniach pleców.  Jak by to było trzymać w ustach jego penis tak głęboko żebym mogła  jednocześnie rozkoszować się tym zapachem. To jednak było niemożliwe. Czułam to. Zostałam zamknięta w wyobrażeniu o mnie. Inni ludzie i częściowo również ja postrzegali mnie jako osobę która nie uprawia seksu na pierwszej randce. Właściwie pewnie nawet o tym nie myśli. Nie chce być ot tak zerżnięta zwyczajnie dla przyjemności, bo ona jest porządna. Cóż byłam porządna i jednocześnie chciałam się z nim kochać.

Po kolacji poszliśmy na spacer. Starałam się iść jak najbliżej niego by dać mu znać, że może mnie objąć i chociaż pocałować, ale albo nie zrozumiał, albo nie chciał, bo nic z tych życzeń się nie spełniło.  

Do domu wróciłam sfrustrowana i zadowolona jednocześnie. Randka była długa i naprawdę cudownie się bawiłam. Chyba nigdy nie było mi z nikim tak dobrze, ale brakowało mi jakiegoś mocniejszego akcentu. Alek jakby nie do końca widział we mnie kobietę.  Zauważyłam też, że czasami zamyślał się na chwilę i podejrzewałam, że wiem, gdzie biegły wtedy jego myśli.
Otworzyłam laptopa i usiadłam przy stole z kubkiem herbaty. Byłam zdecydowana żeby się z nim spotkać. Aleksander był cudowny i nawet jeśli rozpozna w tym rudym wampie w jaką chciałam się zmienić, skromną nauczycielkę to istniała spora szansa, że zaakceptuje nas obie.

„Jeśli nadal chcesz mnie poznać to bądź jutro o dwudziestej pierwszej na skwerku przy fontannie.”
Szybko wysłałam wiadomość i żeby się nie rozmyślić zamknęłam komputer.
Nazajutrz chodziłam po domu jak uwięziona w klatce kotka. Czas dłużył się niemiłosiernie, tak jak to zawsze jest, gdy na coś czekasz.  Trzy godziny przed spotkaniem dałam za wygraną i zaczęłam przygotowania. Sama peruka nie sprawi, że będę wyglądać inaczej. Musiałam odmienić się tak bardzo jak to tylko możliwe. Usta pokryłam szminką w kolorze przypominającym odrobinę odcień moich nowych włosów. Przy okazji naszła mnie refleksja jak mało używane są moje szminki. Nie mam pojęcia, po co je kupuję.

Mocnymi cieniami podkreśliłam oczy i brwi. W uszy włożyłam długie bursztynowe kolczyki. I na koniec celebrując ten moment, bieliznę od niego. Przyjrzałam się w lustrze po raz kolejny podziwiając jak dobrze wszystko to na mnie leży. Majtki wydawały się raczej namalowane niż założone. Przy okazji zanotowałam w myślach, że to może być niezły pomysł na następny filmik. Namaluję sobie coś na ciele. Zobaczymy jak wyjdzie. Biustonosz, również koronkowy i tak bardzo delikatny, że widać było sterczące sutki.

Sukienkę wybrałam już rano, była to chyba jedyna taka moja kreacja. Kupiłam ją dawno temu, ale nigdy nie odważyłam się założyć. Wreszcie uznając, że nie ma na co czekać ruszyłam na miejsce spotkania.  

W życiu tak się nie stresowałam. Miałam wrażenie nie idę na randkę tylko obrabować bank. Do tego chyba każdy mężczyzna powyżej czternastego roku życia obejrzał się za mną, co dodatkowo potęgowało stres. Starałam się nie zwracać na to uwagi, ale wiedziałam, że kusa, ledwie zakrywająca pośladki, podskakująca i falująca przy każdym kroku sukienka działa bardzo prowokująca. Pod fontanną zjawiłam się dziesięć minut przed czasem, ale i tak już czekał. Stał tyłem do mnie i patrzył na niewielką fontannę, która i tak była atrakcją naszego niewielkiego miasteczka.
- Wrzuciłeś już pieniążek – zapytałam dziwiąc się jednocześnie jak inaczej zabrzmiał mój głos.
- Nie – odpowiedział po dłuższej chwili. Tą chwilę poświęcił na przyjrzenie się mojej twarzy i sylwetce. Szukałam w jego oczach błysku rozpoznania, ale zobaczyłam tylko uznanie – jeszcze nie wrzuciłem, ale chyba to zrobię. Sięgnął do portfela i nie patrząc wyciągnął dwie monety – proszę ta jest dla ciebie. Pomyśl życzenie.
Wzięłam od niego monetę i zamknęłam oczy. O czym marze? Chyba żeby się udało. Żeby udało się z nim. Zdałam sobie sprawę, że powoli zaczęłam wiązać z nim jakieś nadzieje. Co chyba nie było dobrym znakiem.  
- Gotowa?
- Tak – cisnęłam monetę i w tej samej chwili usłyszałam również plusk rzuconego przez niego pieniążka.
- O czym pomyślałeś?
- Nie wiem czy mogę ci powiedzieć. To trochę krępujące.
- Śmiało.
- Cóż, od kilku tygodni marze wyłącznie o jednym. Chciałem zobaczyć cię na żywo – umilkł niepewny czy się nie zdenerwuję.
- Bardzo proste marzenie i niezwykle łatwe do spełnienia. Jestem pewna, że dziś jest ku temu znakomita okazja.
Patrzyłam jak nagle wstrzymuje oddech, a jego ciało sztywnieje. Nie przywykłam robić takiego wrażenia na mężczyznach.
- Masz nade mną przewagę. Podejrzewam, że wiesz jak się nazywam, a ja nic o tobie nie wiem. Nie znam nawet twojego imienia.
„Cholera nie pomyślałam o tym” sklęłam się w myślach. „Co teraz?”
- Wiesz o mnie równie dużo jak ja o tobie, choć może nie są to te same kategorie wiedzy. Widziałeś w końcu moje „dzieła.” Hmm mogłabym powiedzieć, że możesz nazywać mnie jak chcesz, ale brzmi to słabo, więc mów mi Laura.
- Rozumiem, że to nie jest twoje prawdziwe imię?
- Nie, ale zawsze chciałam być Laurą.
- Ech, tajemnicza z ciebie kobieta.
- Uwierz, że nie robię tego specjalnie.
- Wierzę. Masz ochotę na lody. Jest tu świetna lodziarnia.
- Od czegoś trzeba zacząć ten wieczór.
Tak się zaczęło. Rozmawialiśmy spacerując niespiesznie, ale każde z nas doskonale wiedziało do jakiego finału zmierza ten wieczór. Każda minuta tylko potęgowała napięcie i chociaż najgorszy stres już minął to ciągle byłam odrobinę spięta. No i Alek nadal wspaniale pachniał.  
- Posłuchaj – zatrzymałam się – nie chcę żebyś wziął mnie za jakąś napaloną idiotkę, ale jestem tu głównie po to by się z tobą kochać i jeśli też tego chcesz to może udamy się już spełniać twoje życzenie.
Przez chwilę stał jak skamieniały patrząc na mnie rozszerzonymi ze zdziwienia oczyma, a ja bałam się jego reakcji.
- O niczym innym nie mażę. Zaparkowałem niedaleko, córka jest u mojej siostry więc może pojedziemy do mnie?
- Cóż, do mnie na pewno nie.
- Nie uważasz, że to trochę dziwne uczucie jechać tak i wiedzieć, że na końcu drogi mamy się kochać?- Zapytałam już w samochodzie, głównie po to by zatrzeć wrażenie po moim bezpośrednim zaproszeniu do łóżka. – Nie wiem jak wy mężczyźni, ale ja nie robię tego na co dzień.
- Mi też przydarzyło się to po raz pierwszy.
- Przy okazji. Nie podziękowałam ci za prezent. Bardzo mi się podoba. Dziękuję.
- To była prawdziwa przyjemność. Wychowywanie córki jest może wspaniałym przeżyciem, ale nie oferuje zbyt wiele ekscytujących przeżyć. Kupienie tego wszystkiego sprawiło mi ogromną frajdę, bo wyobrażałem sobie jak będzie na tobie wyglądało. Jak będziesz tego używać. Miałem zajęcie na kilka dni.
- Jeśli chcesz wiedzieć jak będzie to na mnie wyglądało to zaraz możesz się o tym przekonać. bieliznę mam dziś na sobie. Spojrzał na mnie tymi swoimi błękitnymi oczyma, w których widziałam jak bardzo mnie pragnie.
- Nawet nie wiesz jak bardzo tego chcę.
„Ty chyba też nie” pomyślałam, ale oczywiście nie powiedziałam tego na głos.  
Spojrzałam ukradkiem na wybrzuszenie w jego spodnich i przekonałam się, że mówi prawdę. Po raz kolejny pomyślałam, że nie przywykłam tak działać na mężczyzn. Nie było to bynajmniej niemiłe uczucie.
Gdy tylko znaleźliśmy się w jego domu przystąpiłam do spełniania swojej obietnicy. Już w salonie pozbyłam się sukienki i odwróciłam do niego. Patrzył na mnie, więc obróciłam się dookoła.
- Jak ci się podobam?
- Brak mi dobrego określenia, a nic, co przychodzi mi do głowy nie odpowiada prawdzie. Jesteś naprawdę wspaniała. Niesamowita.
- Dziękuję.
Podszedł do mnie przejmując kontrole nad sytuacją. Gdy ujął mnie za kark tuż za linią włosów i spojrzał w dół w moje oczy byłam całkowicie jego. Gdyby tylko o tym wiedział mógłby zrobić ze mną wszystko. Dosłownie wszystko. Na szczęście brał mnie za kogoś innego. Pocałował mnie z razu lekko samymi wargami, po chwili nieśmiało dołączył do nich język. Przytuliłam się do niego całym ciałem, on w odpowiedzi wsunął dłonie pod materiał majtek. Każda jego dłoń ujęła jeden pośladek ściskając go mocno, a ja aż piałam z zachwytu i cały czas pragnęłam więcej.
Uklękłam i pospiesznie rozpięłam mu spodnie. Nie wiem, dlaczego dłonie nie drżały mi, gdy zsuwałam w dół jego bokserki. Przez chwilę po prostu na niego patrzyłam. Podziwiałam dwie kule jąder, napęczniałe żyły biegnące wzdłuż penisa i celującą w moje usta purpurową główkę.
Ujęłam go w dłoń, był gorący tak jak się tego spodziewałam, a potem w usta. Ssałam go i masowałam rozkoszując się zapomnianym dawno uczuciem. Wspaniale było robić to jemu, a nie sztucznemu penisowi. Słyszałam jak pojękuje cicho, palce myszkowały w moich włosach, a właściwie peruce. Co chwila spoglądałam w górę chcąc zobaczyć efekt moich starań i zawsze napotykałam jego wzrok. Patrzyłam mu wtedy w oczy nie wypuszczając ani na chwilę penisa z pokrytych szminką ust.
Po zbyt krótkim jak dla mnie czasie poderwał mnie do góry i zaniósł na łóżko. Leżałam patrząc jak pospiesznie zdejmuje z siebie całe ubranie. Podziwiałam jego sylwetkę, ale najbardziej sterczący penis, kołyszący się lekko na boki, gdy się poruszał. Wiedziałam, że za małą chwilę poczuję go w sobie i ta myśl rozpalała mnie do granic przyzwoitości. Wiedziałam, ze jestem mokra i że widać to na białym materiale majtek, ale nie stresowało mnie to. Chciałam by widział, że jestem podniecona.  
- Choć, zdejmij to ze mnie – szepnęłam, gdy wreszcie stanął nagi. Z radością pozbawił mnie resztek ubrania, a wtedy przygarnęłam go do siebie. Znów zaczęliśmy się całować tylko tym razem czułam jego ciężkie ciało wgniatające mnie w materac i było to wspaniałe uczucie. W ogóle to cieszyłam się każdym nowym doznaniem, bo było dla mnie czymś nowym i niezwykłym. Szybko też rozłożyłam nogi wpuszczając go między nie i od razu czując jego penis na cipce. Całowaliśmy się, a jednocześnie tak sterowałam biodrami by znalazł się u wejścia do pochwy. Oboje poczuliśmy, gdy główka na centymetr czy dwa wsunęła się w moje ciało. Zamarł na chwilę z ustami na mojej szyi, a potem pchnął lekko. Jęczałam mu do ucha, gdy się wbijał. Odlatywałam ze szczęścia i rozkoszy, trzymając go za silne ramiona wdychając jego zapach pomieszany teraz z potem i czując pchnięcia jego kutasa, które aż przesuwały moje drobne ciało.  
- Tak, tak, tak – jęczałam nieprzerwanie po każdym pchnięciu. Chyba nigdy tak się nie zachowywałam, kiedy byłam z mężczyzną. Kila głośniejszych westchnień, kilka jęków, a dziś nie mogłam się powstrzymać. Co chwilę szukałam też jego ust i całowałam, albo podstawiałam mu szyję, bo od dotyku warg w tym miejscu przechodziły mnie ciarki.
Nagle Alek jęknął i zatrzymał się wbity we mnie aż po same jądra. Było to wspaniałe uczucie, bo czułam go teraz całego, ale chciałam jeszcze. Poruszyłam biodrami, ale jęknął tylko rozdzierająco i zaprotestował. Poczułam jak napinają się mięśnie na jego plecach, a ruchy biodrami, które wykonał były spazmatyczne.
- Przepraszam- mówił leżąc na mnie całym słodkim ciężarem, a ja zrozumiałam.
-Skończyłeś?
- Tak, przepraszam. Po prostu byłem tak podniecony jak chyba jeszcze nigdy w życiu. Ta aura tajemnicy wokół ciebie, te filmy i wreszcie ty, taka seksowna. Nie dałem rady.  
- To największy komplement jaki słyszałam. I powiem ci jeszcze, że to nic straconego. Mam w torebce prezent od ciebie i mogę na żywo pokazać ci, co robię w domu.
Zsunął się ze mnie i usiadł obok. Widziałam zaskoczenie i ciekawość w jego oczach. Wystarczyło mi to za odpowiedź. Wstałam i odnalazłam torebkę. Rzeczywiście miałam tam wibrator. Zabrałam go, bo chciałam żeby poprosił mnie o jakiś pokaz. Cały dzień myślałam jak bardzo chciałabym czuć jego wzrok i na żywo słyszeć komplementy, które pisał. Teraz, gdy szłam naga przez jego dom rzeczywiście czułam ten wzrok, ale było mi mało. Chciałam żeby mnie podziwiał.
Usiadłam na fotelu zakładając nogi na poręcze. Jego spojrzenie natychmiast skoczyło ku rozwartej cipce, tak naprawdę chyba jej jeszcze nie widział. Przez chwilę po prostu patrzyłam na niego podniecając się tym jak na mnie patrzy, a potem odciągnęłam jego uwagę liżąc wibrator jakby był prawdziwym kutasem. Gdy już błyszczał od śliny przeniosłam go między nogi i wsunęłam między płatki mojej małej. Kciukiem włączyłam wibrację, na razie na najmniejszy poziom, a mimo to jęknęłam, gdy przez łechtaczkę przebiegł dreszcz rozkoszy. Z na wpół przymkniętych powiek obserwowałam jego reakcję, syciłam się jego wzrokiem, podniecałam zachłannym spojrzeniem. Postanowiłam, że nie będę robić wydumanego show, niech widzi, że robię to, bo jestem napalona. Stopniowo zwiększałam wibrację aż wiłam się na fotelu wyginałam ciało podrzucałam biodra, a kiedy poczułam, że już najwyższy czas wsunęłam go w siebie. Poruszałam nim szybko i miarowo, tak głęboko aż grzbiet dłoni dotykał warg sromowych. Jęczałam, bo świetnie potrafiłam sprawić sobie przyjemność.  
Zapragnęłam zmienić pozycję, więc uklękłam na fotelu wypinając w jego stronę moją niewielką pupkę z szarym wibratorem, zbyt wielkim w stosunku do niej, ciągle mruczącym w cipce. Teraz nie mogłam już obserwować jego reakcji, ale nie przeszkadzało mi to. W tym momencie robiłam wszystko żeby dojść. Niespodziewanie poczułam jego dłoń na mojej. Przytrzymał ją w pół ruchu w drodze w głąb cipki.  Puściłam żelowy członek, a wtedy on wyjął go ze mnie. Dyszałam czekając. Wbił się we mnie aż jęknęłam. To było zupełnie coś innego, nawet jeśli wibrator był ciut większy. Alek trzymał mnie za biodra mocnym chwytem dużych dłoni, a jego penis wbijał się we mnie raz po raz aż orgazm przeszedł przez moje ciało jak erupcja wulkanu.  
Odpoczywałam leżąc bezwładnie na oparciu fotela, a on wciąż mnie pieprzył. To również mi się podobało. To nie ja dyktowałam warunki, nie byłam panią sytuacji. Ktoś inny decydował kiedy będę miała dość i pozwoli mi odpocząć. A Aleksander robił ze mną, co chciał. Wbijał się raz mocno, raz tylko sam czubek drażnił moją spragnioną myszkę. A to jak chwycił mnie za ramiona by jeszcze mocniej uderzać biodrami o moje biedne pośladki, albo przeciwnie, rozchylał je na boki by przyglądać się mojej myszce.

Tej nocy doszłam jeszcze dwa razy nim musiałam kazać odwieść się tam gdzie się spotkaliśmy. Gdy odjechał usiadłam jeszcze chwilę na ławce oddychając ciepłym, wiosennym powietrzem, patrząc na świt i uśmiechając się do siebie. Życie było piękne.

horus33

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 6884 słów i 37624 znaków, zaktualizował 9 kwi o 8:05.

4 komentarze

 
  • AlinaK

    Bardzo fajne opowiadanie, ale - co do Ciebie niepodobne - wyjątkowo niedopracowane. Marzę pisze się przez 'rz' (bo przecież nie chodzi o wymazywanie czegoś gumką) - to drobiazg, ale zmiana sposobu narracji w trakcie??? Z trzecioosobowej na pierwszoosobową???  
    Żeby jednak nie było że się tylko czepiam, też chętnie przeczytam ciąg dalszy - jeżeli będzie :)

  • horus33

    @AlinaK Tak miało być (właściwie nie miało, ale opowiadanie samo chciało tak być pisane. Uwierz mi próbowałem zachować trzecioosobową, ale się nie dało, więc zostawiłem jak jest)
    Spójrz na to z innej strony. Gdyby wszystko było dobrze to nie napisałabyś tego komentarza. dla mnie rachunek zysków i strat jest na plus :cool:

  • Wielbiciel

    Super opowiadanie... proszę o ciąg dalszy

  • horus33

    @Wielbiciel Zabiorę się za nie jak wpadnę na naprawdę dobry pomysł.

  • Erol

    Świetnie napisane, może dalszy ciąg?

  • horus33

    @Erol Chyba teraz Meble stworzone do seksu. Mam na nie pomysł.

  • Sony1616

    Mam nadzieje, że będzie kolejna cześć? Super!

  • horus33

    @Sony1616 Ja też mam nadzieję :blackeye: