(Nie)przypadkowa zdrada cz.1

Po raz kolejny nie znalazłem nic ciekawego więc…  

Nie mogę powiedzieć że byłem nieszczęśliwy ze swoją dziewczyną. Mądra, wychowana, skromna. Gotowanie wychodziło jej wcale nie najgorzej, nie czepiała się o wyjścia z kumplami na piwko czy spotkanie z dawno niewidzianą koleżanką. Nie była księżniczką która na wszystko kręciła nosem, nie szlajała się po imprezach gdy wracaliśmy do swoich miast akademickich, co w duchu bardzo mnie cieszyło gdyż była bardzo atrakcyjna.  Długie brązowe włosy, śliczna twarz, wysoka, zgrabna, nieduży ale kształtny biust, nieźle zarysowana pupa której jednak przydałyby się delikatne ćwiczenia, co ciągle delikatnie sugerowałem swojej wybrance. Słowem, dobra partia. Czego chcieć więcej.

Niestety, jak to bywa w życiu, nie da się mieć wszystkiego. W moim przypadku chodziło, a jakże, o sprawy łóżkowe – tutaj była masakra. Nie mówię o częstotliwości zabaw łóżkowych lecz o ich przebiegu. Większość panów pewnie zna uczucie gdy ląduje się w łóżku z panną 8/10, w głowie ma się już tą przepełnioną dzikim seksem noc, i bum – laska okazuje się totalną kłodą. No właśnie… Ja tak miałem na stałe:  
Nowe pozycje ? Wolne żarty! Misjonarz, jeździec, czasem na pieska.  
Dodatkowe akcesoria w łóżku ? O nie nie, tak się bawić nie będziemy.  
Może jakiś strój, chociaż seksowna bielizna ? Za drogie, gdzie ja to poza łóżkiem założę.  
Spontan seks u kogoś na imprezie, na parkingu w samochodzie etc ? Nigdy, ktoś nas może przyłapać.
Lodzik dłuższy niż 20 sekund i głębszy niż ¼ długości mojego przyjaciela ? Taki temat nie istnieje.
O „finale” gdzie indziej niż w gumie nawet nie będę wspominał.

Wiadomo, nie chodzi mi o najbardziej wyuzdane wybryki z kina fik akcji, ale sami przyznacie że w wieku dwudziestu kilku lat ostatnią rzeczą o jakiej marzy chłopak to pożycie seksualne rodem z sypialni typowego małżeństwa z 40letnim stażem. Nie sądzę też że powodem był mój brak umiejętności zaspokajania partnerki w sposób inny niż seks, gdyż po pierwsze miałem całkiem sporą praktykę w tym temacie, a dwa – bardzo lubię tą formę zbliżenia z kobietą. Rozmowy na ten temat zwykle kończyły się albo kłótnią albo poprawą na krótki okres, więc zrezygnowany raz na jakiś czas oddawałem się praktykom dziadka Onana przy ulubionych brykańcach gdyż zdradę uważałem za coś mega nie fair.

Tak się złożyło że moja ukochana potrzebowała zmienić lokum w mieście w którym studiowała. Trafiła się bardzo fajna oferta, mieszkania które jeszcze było w remoncie, dwa pokoje do wynajęcia, cena dość zaporowa więc była szansa na normalne towarzystwo. Razem z nami mieszkanie oglądała Aneta, niewysoka blondyneczka.Kształtna figura, a piersi na oko większe niż u mojej lubej. Nie byłbym sobą gdybym jej nie obciął na szybko wzrokiem i doszedłem do wniosku że jest to jedna z tych dziewczyn które może nie mają aparycji czy wymiarów modelek, ale swoim zachowaniem, sposobem mówienia, grą ciała potrafią omotać faceta w kilka chwil. Pech chciał że obiekt obserwacji zauważył mój wzrok wlepiony w jej zgrabny tyłeczek, co skwitowała tylko puszczonym oczkiem i uśmiechem. Moje szczęście że Magda, moja dziewczyna, zajęta była oglądaniem swojego nowego pokoju. Krótka rozmowa z właścicielem, przejrzenie warunków umowy i kwestię mieszkania mieliśmy załatwioną.  

Po kilku weekendowych pobytach w nowym lokum mojej lubej, dowiedziałem się paru nowych faktów o Anecie – ma chłopaka, jest dwa lata starsza, i fakt mojej obecności w mieszkaniu wcale jej nie przeszkadza w paradowaniu w szortach i bluzce, bez stanika pod spodem. Mi taki stan rzeczy także wcale nie przeszkadzał, czego nie można było powiedzieć o mojej dziewczynie. Kilka razy przez ściany pokoju zarejestrowałem ich pogadankę na ten temat, jednakże bez widocznych efektów. Okazji do obserwacji nie miałem jednak zbyt wiele gdyż Aneta w weekendy pracowała od rana do nocy a ja zwykle tylko w weekendy bywałem, więc sprawa jakoś rozeszła się po kościach, choć w mojej świadomości raz na jakiś czas pojawiał się obraz kuso ubranej współlokatorki mojej dziewczyny i jej uwolnionego biustu – zwykle podczas korzystania z dobrodziejstw internetu.

Złożyło się tak że na uczelni weekend rozpocząłem jakoś w środku tygodnia, więc spakowawszy się, pojechałem zrobić niespodziankę ukochanej. Dotarłem jakoś pod wieczór a że nie widzieliśmy się dłuższy czas to bardzo szybko obraliśmy kurs na łóżko. W łóżku jednak nie było żadnych efektów rozłąki – co do sekundy mogłem określić kolejne etapy naszego powitalnego bzykanka: ciuszki w dół, moja wędrówka językiem i palcami po wszelkich punktach rozkoszy, jej 20 sekundowa „zabawa” moim sprzętem, misjonarz, jeździec, grande finale, voilla. Po wszystkim szybki prysznic, buziaczek i do spania. Nuda…  Z racji tego że Magda, nie miała jeszcze weekendu, w łóżku obudziłem się sam. Zaspany ruszyłem do kuchni, strzelić jakąś kawkę na rozbudzenie. Rozbudzenie przyszło jednak dużo łatwiej gdyż przy stoliku, czytając gazetę siedziała Aneta, standardowo w szortach, cienkiej bluzce i blond włosach związanych w kucyk. Jej pochylona postawa pięknie eksponowała nieskrępowane niczym piersi, a zarys sutków był idealnie widoczny na białym materiale. Przełknąłem ślinę, czując jednocześnie przyjemne mrowienie w bokserkach. Aneta podniosła wzrok znad gazety i uśmiechnąwszy się promiennie powiedziała :
- Ooo, Marek. Tak myślałam że przyjechałeś, chyba słyszałam szczęk zamka w nocy. I prysznic.
- Aa tak, taka mała niespodzianka. Poprzesuwały mi się zajęcia i mam od wczoraj wolne. Chcesz kawę ? – odparłem.  
- W zasadzie to jedną właśnie dopijam, ale spoko, dotrzymam Ci towarzystwa jak już tak nalegasz – roześmiała się. Wstała od stolika i, jak to miała w zwyczaju, kołysząc seksownie bioderkami, podeszła do jednej z szafek, i cudownie wypięta w moim kierunku, intensywnie czegoś szukała. Mój penis szalał.
- Masz, tą mi zrób –rzuciła we mnie torebką instant cappuccino. – Nie wpatruj się tak, bo będę musiała pogadać z Magdą – dodała mrużąc oczy i śmiejąc się. – Ona ciągle mówi o tym jaki jesteś porządny i nie obracasz się za innymi, chyba będę musiała ją trochę uświadomić…
Zalana wrzątkiem kawa rozniosła w kuchni przyjemny aromat.
- Hola hola, to żadne obracanie się. Po prostu mając taki widok przed oczami jest to czynność automatyczna u faceta, taki nasz męski defekt. Nic na to nie poradzę. – odpowiedziałem z przepraszającą miną. – Ty nie masz dziś zajęć ?
- Mam ale dopiero na 14, mam jeszcze czas. Magda dziś o której wraca ? – spytała. „Kurde, ona to chyba robi celowo” pomyślałem, patrząc jak Aneta od niechcenia poprawiała kucyk przy wiszącym w kuchni lustrze. Podniesione do góry ręce pociągnęły za sobą koszulkę która odsłoniła jej całkiem kształtną talię i dwa cudowne dołeczki wspaniale rysujące się nad pupą.
Oparty o blat, spojrzałem na zegarek.
- Hmm, gdzieś za godzinę powinna być, a co ? Stęskniłaś się już ? – powiedziałem, dopijając resztki z kubka.
- No pewnie, przecież tak dawno się widziałyśmy – parsknęła z ironią, podchodząc do zlewu by umyć swój kubek. Do moich nozdrzy dotarł zapach jej ciała pomieszany z perfumami i chyba balsamem. – Po prostu liczę ile mam czasu.
- Czasu na co ? Do 14 masz prawie dwie godziny, nie zdążysz się zebrać ? Z tego co widzę to makijaż masz już za sobą – zaśmiałem się. – Wrzucisz coś na siebie i voilla.
- Niby tak, ale wiesz… Chcę Wam gołąbeczki zostawić wolne mieszkanie, tyle czasu się nie widzieliście. W nocy chyba się wstydziliście, bo niewiele słyszałam przez ścianę – powiedziała, uśmiechając się bezczelnie. – Współczuje Magdzie jak wpadnie mój chłopak. Nie widzieliśmy się ponad dwa miesiące. Chyba dam jej znać żeby się wybrała do Ciebie, bo może tego nie znieść. No chyba że to z Ciebie taki „ostry” zawodnik że nie dajesz rady, ha ha ha.
Lekki rumieniec oblał moją twarz. „Wredna suka” powiedziałem w głowie, ale żeby nie pozostać dłużnym, odparłem szybko, ukrywając zmieszanie:
- Och no taaak, na pewno. To nie moja wina. To wy wszystkie takie wyuzdane, ociekające seksapilem i generalnie kamasutra w małym palcu, a jak przyjdzie co do czego – kłoda taka że najlepszy drwal nie pomoże. Aż mnie korci żeby podrzucić Ci dyktafon do pokoju na przyjazd Twojego chłopaka i się przekonać jaka to z Ciebie jest diablica, Anetko.
- Nie możesz przekonać się teraz ? Twój kolega jest gotowy odkąd wszedłeś do kuchni. – odparła niespodziewanie, patrząc mi w oczy.  
Nie wiem jak to się stało. W jednej chwili patrzyliśmy sobie intensywnie w oczy. W drugiej - stałem oparty o blat, a Aneta osunęła się na kolana, dobierając się do mojego fiuta. Ostatnią trzeźwą myślą była chęć odepchnięcia jej i zakończenia całej sprawy lecz w chwili gdy poczułem jej palce zaciskające się na moich jajach, racjonalne myślenie udało się na wakacje oddając władzę testosteronowi. Agata bez zbędnych ceregieli wyłuskała mojego przyjaciela z bokserek.
- Auuu… Pokaźny. Czyli to nie jest kwestia rozmiarowa. – zachichotała przesuwając dłonią po nabrzmiałym na maksa penisie.
- Przecież Ci powiedziałem że to nie moja win… - zachłysnąłem się w trakcie mówienia gdy poczułem jak moja pała od razu znika cała w jej ustach.
Z wszystkich lasek które do tej pory fundowały mi lodzika, Aneta była niekwestionowaną królową. Czułem jej język oplatający mojego penisa, krążący wokół główki czy bawiący się wędzidełkiem. Odruchowo położyłem ręce na jej włosach, lecz dyktowanie tempa przeze mnie nie było potrzebne – Aneta doskonale wiedziała kiedy przyspieszyć a kiedy zwolnić. Wolną ręką masowała jądra, dostarczając mi kolejnych porcji przyjemności. Zasysała swoje pełne usta na czubku, jednocześnie przesuwając zaciśniętą dłonią po reszcie. Byłem w niebie, a Aneta wcale nie chciała mnie z niego zabierać. Kilkukrotnie byłem bliski finiszu, ale ona jakby to wyczuwała, zwalniała tempo do minimum a wręcz używała ząbków do ostudzenia atmosfery. Raz po raz zerkała na mnie swoimi pięknymi zielonymi oczami, w których pojawiały się łzy gdy wpychała sobie moją pałę aż po migdałki. Gdy tak oddawaliśmy się niczym nieskrępowanej żądzy, jak sztylet wbił się w to wszystko dźwięk mojego telefonu. MAGDA ! Kurrw… musiałem to odebrać:
- Halooo…. – błysk w oku Anety uświadomił mnie że dobrze wie z kim rozmawiam. Przyspieszyła tempo, a pode mną zaczęły uginać się kolana.  
- Hej miś, skończyłam wcześniej zajęcia, zaraz będę. Wstaw wodę na herbatę. – usłyszałem w słuchawce. Złapałem Anetę silniej za kucyk, próbując ją wyhamować, ale w odpowiedzi poczułem ząbki zaciskające się na fiucie. Odpuściłem.  
- Ooo… a nie wstąpiłabyś mi do kiosku po nowy AutoŚwiat ? Powinnien dzisiaj być – powiedziałem drżącym głosem, walcząc o dodatkowych kilka minut. Aneta przechodziła samą siebie, ciśnienie utworzyło w jej policzkach głębokie dołki, a ona wciąż pracowała tym samym tempem. Czułem spływający do kanalików wystrzał.
- Niee, już mi się nie chce wracać, właśnie wchodzę na klatkę, paa. – zaszumiała słuchawka. Kurwa mać. 2 piętra. Koniec był tak blisko że nie pozostało mi nic innego jak zacisnąć obie dłonie na głowie mojej cudotwórczyni i pomóc jej. Kilka pchnięć w tą piękną buźkę i pierwsza salwa wystrzeliła jej prosto w gardło, za nią kolejna i kolejna. Moja pała wypluwała z siebie ilości spermy których jeszcze w życiu nie doświadczyłem.  Aneta łykała wszystko łapczywie lecz nasienia było tyle że dwie strużki pojawiły się w kącikach jej ust, ściekając na brodę i skapując pomiędzy ukryte w bluzce piersi. W przedpokoju połączonym z kuchnią rozległ się szczęk zamka dokładnie w chwili gdy ostatnia kropelka spermy wypłynęła w gardło które po królewsku obsłużyło moją pałę. Kolejny zamek. Mój penis wyślizgnął się z tych słodkich ust, a ja pospiesznie podciągnąłem bokserki i szorty na miejsce. Rozsuwany suwak kurtki. Aneta nadal klęczała na podłodze, lubieżnie zgarniając językiem resztki nasienia ze swoich ust.  
- Pospiesz się, bo oboje będziemy mieli przejebane ! – szepnąłem przerażony do Anety. – No już !
- Boisz się ? – odparła, nadal z tym lubieżnym uśmiechem na twarzy. – Smaczny jesteś. – powiedziała i zniknęła w drzwiach znajdującej się zaraz obok łazienki, dokładnie w chwili gdy na korytarzu rozległy się kroki skierowane do kuchni.  
- Kotuś ? A co Ty jeszcze nie ubrany ? I dlaczego jesteś taki spocony i rozgrzany, chory jesteś ? – Magdzie nie umknął mój wygląd.
- Wiesz co… Chyba tak., jakoś źle się czuję – odparłem. – Szukam jakiegoś gripexu i chyba wracam do łóżka. Macie gdzieś ?
Magda po chwili szperania podała mi tabletki i szklankę wody. Wziąłem je i szybko udałem się do pokoju gdzie, leżąc na łóżku, myślałem nad tym co stało się kilka minut temu. Zdradziłem swoją dziewczynę. Całkiem przypadkowo ale co to ma za znaczenie, zdrada to zdrada. Jednak co najgorsze – wcale nie jest mi z tym jakoś mega źle. W głowie miałem ciągle miałem widok tej małej blondyneczki z rozmazanym od łez tuszem i moim penisem w swoich ustach.  
Chyba będę musiał z nią pogadać.

CDN.

b7kj

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2472 słów i 13800 znaków.

1 komentarz

 
  • Dolizna

    Będzie kontynuacja?

  • b7kj

    @Dolizna Będzie, na razie nie mam czasu żeby dokończyć ;)