Niepokorna dziewica cz.2

Patrzyłam na niego z fascynacją. Był taki piękny. Lekko wyrzeźbione, smukłe ciało, regularne rysy twarzy, pełne usta i delikatne zmarszczki dookoła oczu. To wszystko teraz, przy przygaszonym świetle, wyglądało jeszcze bardziej efektownie. Stał przede mną w bokserkach (dzięki bogu), podczas gdy reszta jego ubrań leżała odrzucona, gdzieś pod ścianą. Poza marynarką – ona była na mnie, przykrywając wszystko, czego zdjęta wcześniej odzież, nie miała już okazji.
- Jesteś taka śliczna… - Nie twierdzę, że nie była to sprawka alkoholu, ale powiedział to i nikt mi tego nie odbierze. Komplement to komplement, a jak jeszcze od takiego gorącego gościa...  

Napięcie między nami było wręcz namacalne. Mężczyzna jednym kolanem uklęknął na pościeli i nachylił się do moich gładkich (zimą!), bladych nóg. Złożył delikatny pocałunek na jednej z łydek i zaczął konsekwentnie kierować na północ.
-Agata… - Usłyszałam własne imię.
- Tak? – Niemalże jęknęłam. Chwila, sekunda, stop. To nie był głos napalonego kochanka. Ba, nie był nawet męski. Spojrzałam na drzwi pokoju, w których nagle pojawiła się moja matka. Co ona tu robiła, do cholery? Z narastającą paniką zwróciłam wzrok w kierunku partnera, który ku mej niewysłowionej rozpaczy, zaczął się rozpływać. "Co tu się właściwie wydarzyło?” – mój mały móżdżek przestał ogarniać. Że niby marzyłam o tym zarozumiałym dupku?  
- Agata, nie zamierzam się powtarzać. – Nachalny ton rozwiał resztki, mimo wszystko, przyjemnego snu.
- Zabiję się. – powiedziałam bezgłośnie i uchyliłam powieki. Gdybym za każdy raz, gdy wypowiadam te słowa, dostawała pieniądze, już dawno widzielibyście mnie w rankingach Forbesa. – Już wstaję. – odparłam rodzicielce. Prawdopodobnie sformułowanie "budzę się”, byłoby bardziej odpowiednie, bo jeszcze długo nie zamierzałam wychodzić spod ciepłej i bezpiecznej kołdry.

- I jak było wczoraj, kochanie? – Oho, zaczyna się przesłuchanie.  
- Dobrze. – odpowiedziałam tylko i wróciłam do śniadania, nagle wykazując szczególne zainteresowanie płatkami. "Błagaj nie pytaj o nic więcej, błagam.”- skrzyżowałam pod stołem palce, zaklinając matkę.
- A co to za marynarka, która wisiała u ciebie na krześle? – No i pięknie.
- Hm? – Postanowiłam zgrywać niewiniątko. Nie, żeby miała w to kiedykolwiek uwierzyć, ale może przynajmniej da spokój.
- O nie, młoda damo, tym razem tak łatwo się nie wywiniesz. – Wycelowała we mnie palcem. – I nie przewracaj oczami! Co to był za mężczyzna?
- Pojęcia nie mam. – W sumie jakoś bardzo nie skłamałam.
- I dał ci swoją marynarkę tak po prostu? "Halo, dziewczynko, chcesz może marynarkę?”Ja mam w to uwierzyć? – Przysięgam, jaka ona była irytująca.
- Nie, ale koleżanka oblała mnie piwem... – zaczęłam.
- Mówiłaś, że nie będzie alkoholu. – Przerwała mi zdenerwowana. No poważnie, uwierzyła mi, że na licealnej imprezie, nie będzie napojów procentowych, a w historię z marynarką już nie chciała.
- Ja nie piłam! – Włączył mi się tryb antyrodzicielski.
- Porozmawiamy jak wróci ojciec. – powiedziała, dając mi jasno do zrozumienia, że rozmowa skończona. Wściekła wyszłam z kuchni, głośno tupiąc weszłam po schodach i trzasnęłam drzwiami, żeby wszystkim maksymalnie okazać swoje niezadowolenie.

Zła, włączyłam swój komputer. Teraz tylko jedna rzecz mogła poprawić mój humor. Weszłam w wyszukiwarkę, "ostatnio wyszukiwane”... I jest! Gdzieś między hasłami takimi jak "Tom Hiddleston bez koszulki” i "Czy Jared Leto sypia z fankami na trasie”( Dziewczyny (Wy, chłopcy, w sumie też możecie), zapisujcie, właśnie podrzucam Wam najlepsze ciacha), znalazłam mój ulubiony ranking: "top 100 gejowskich filmów". Byłam już przy czterdziestej-którejś pozycji i, co prawda, z każdym kolejnym filmem moje serce, a czasem i oczy, krwawiło coraz mocniej, ale dzielnie brnęłam dalej. Może trzeba było zacząć od końca? Bo jak, cokolwiek, po kultowym "Brokeback Mountain", albo "Samotnym mężczyźnie" Toma Forda ma na mnie zrobić wrażenie? Ba, nie skrzywdzić, chociaż, mojego poczucia estetyki i dobrego smaku? Gejowskie Bollywood to nie jest coś, co powinno się oglądać z własnej woli, uwierzcie mi. Może jednak powinnam się przerzucić po prostu na porno, zamiast szukać podniety w filmach, które na filmwebie nie mają nawet 5 gwiazdek?  

- Agata? - Usłyszałam pukanie.
- Zajęte. - odkrzyknęłam. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Złość, co prawda, trochę już mi przeszła, ale nie było gwarancji, że na widok jakiejkolwiek żywej, ludzkiej istoty, nie wróciłaby ze zdwojoną siłą. Wiecie, przezorny zawsze ubezpieczony. Drzwi jednak otworzyły się i tak, co było do przewidzenia, a zza nich wyjrzała promienna twarz Julii. - O, nie wiedziałam, że to ty. – Zrobiło mi się trochę głupio. Dziewczyna spojrzała na mnie z dziwną, jakby wyczekującą miną. Odpowiedziałam niewiele rozumiejącym spojrzeniem. Jest na mnie zła?
- No nie patrz ma mnie, jak na wariatkę, opowiadaj, co się wczoraj wydarzyło! Robiliście... No wiesz, "to"? – Aaa, że o to chodzi. Najwidoczniej była bardziej podekscytowana całą sytuacją, niż ja. Znacznie bardziej. Stop, ale skąd ona w ogóle...?
- Skąd wiesz?
- O mój boże! - Wytrzeszczyła na mnie oczy. - Ty to naprawdę zrobiłaś! Jestem taka dumna. - Przysięgam, że widziałam w jej oczach łzy wzruszenia.  
- Nie zrobiłam, oczywiście, że nie. - Bezlitośnie obdarłam ją ze złudzeń. - Ten gość miał ze trzydzieści lat.
- Dwadzieścia dziewięć. - Poprawiła mnie. Co? Ale jak to...? Milion pytań zalało mój biedny, mały móżdżek, ale oczywiście z wrażenia żadnego z nich nie byłam w stanie z siebie wykrztusić. - To Janek. - Wyręczyła mnie. Powiedziała to tonem, jakby ta informacja miała mi wszystko wyjaśnić.  
- I...? - W takich właśnie momentach, dochodziłam do wniosku, że powinnam bardziej udzielać się w mediach społecznościowych, zamiast spędzać wieczory ze zdjęciami półnagich aktorów. Może wtedy miałabym większe pojęcie, o czym mówiła przyjaciółka?
- Żartujesz? Każdy go zna. Aktualnie kręci z Gabrysią. - Stop, kim jest Gabrysia? - Wcześniej z Anią, Olą, Wiktorią... No wiesz, tą z drugiej "A". - Czy naprawdę powinnam znać tych ludzi?  
- Tak, tak. - Przytaknęłam na znak, że wiem, o czym mówi.
- No... - Julia najwyraźniej trochę zgubiła wątek. - W każdym razie to brat Gabriela. - O, No i to by wiele wyjaśniało. Jakaś rodzinka zarozumiałych dupków, najwyraźniej.
- A skąd wiesz... No wiesz, o wczoraj? - Ta kwestia wciąż pozostawała dla mnie zagadką.  
- Wiedzą wszyscy. - Mrugnęła do mnie okiem. Zaje... Ekhm, świetnie. Wygląda na to, że właśnie w oczach połowy szkoły zyskałam jakieś plus pięć do popularności i minus czterysta do szanowania się.  
- Zabiję się. - Teraz nawet dodawanie pieniędzy do mojej wyimaginowanej skarbonki już mnie nie bawiło.



- No, więc o co chodzi? – Tata najwyraźniej nie za bardzo odnajdywał się w konflikcie między mną, a mamą.  
- Chodzi o to, że twoja córka wyszła wczoraj na imprezę, gdzie był alkohol, mimo że zapewniała mnie wcześniej, że go nie będzie, a potem wróciła po czwartej, w marynarce jakiegoś mężczyzny.
- Impreza bez alkoholu? – Ojciec roześmiał się i puścił do mnie oko. Rodzic idealny, przysięgam.
- Zignorujesz to? – Rodzicielka była coraz bardziej wściekła, nie takiej reakcji męża najwyraźniej się spodziewała. Sorry mamo, 1:0 dla mnie.
- Nie no, ten... – Staruszek podrapał się po głowie. Nie zawiedź teraz, błagam. – Jakiś szlabanik? – No i zawiodłeś, gratulacje.
- Oj, dajcie spokój. – odezwałam się błagalnym tonem. – Przecież to nie ja piłam alkohol, a ten człowiek mi tylko pomógł.
- Skoro tak... – zaczął ojciec, ale zgromiony przez kobietę wzrokiem, szybko zamilkł.
- To nie podlega dyskusji. – Ale ja jej nienawidziłam w tym momencie. W sensie, podobno dużo nastolatek ma konflikty z rodzicami, ale, jakby kiedyś je o to spytać, to odpowiadają, że to właśnie oni byli ich autorytetami. U mnie było podobnie, matka była dla mnie przykładem idealnym. Za każdym razem jak na nią patrzyłam myślałam sobie "O, i taka właśnie nie będę.”
- Ale ja wam mogę wszystko wyjaśnić. – powiedziałam.
- Świetnie, to zacznij od tego, kim był ten mężczyzna. – Serio, mamo, serio.
- To był uprzejmy, starszy pan, który po tym, jak jakaś nieostrożna imprezowiczka oblała mnie piwem, pomógł mi, podarowując mi swoją marynarkę. – rzekłam wymuszonym, słodkim tonem, nie przestając się uśmiechać.
- No i sprawa wyjaśniona. – Zadowolony ojciec klasnął i zatarł ręce. – Co mamy do jedzenia?
- Nie tak szybko. – Mężczyźnie zrzedła mina. Zadowolenie gdzieś wyparowało. – Masz szlaban.
- Co? – Zarówno ja, jak i moja opoka, wytrzeszczyliśmy na nią oczy. – Ale za co?
- Za całokształt. – odparła i najwyraźniej zadowolona z samej siebie wyszła z kuchni.
- Dziwka. – powiedziałam tylko pod nosem i ruszyłam w kierunku swojego pokoju.
- To co mamy do jedzenia? – Usłyszałam jeszcze głos wołającego na pustyni, zanim zatrzasnęłam drzwi.

gemma

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1703 słów i 9512 znaków, zaktualizowała 8 mar 2017.

5 komentarzy

 
  • Palmer

    Brawo!  :bravo:

  • agnes1709

    Powalasz, kobieto! I ten kąśliwy języczek... trafiłaś w mój gust w 200%! W końcu coś z nieco złośliwym poczuciem humoru, dość już tych smętnych, mdłych wypocin!:nerw: Pokochałam i czekam na kolejne. Dzięki!!!:kiss:

  • gemma

    @agnes1709 miło coś takiego słyszeć (albo bardziej czytać)! Dziękuję i pozdrawiam ;)

  • agnes1709

    @gemma Tylko nie każ czekać długo. Tu naprawdę nie ma nic podobnego, a chętnie JUŻ bym poczytała, idzie jak burza:D. Również pozdrawiam!;)

  • Szarik

    Całkiem waleczna ta dziewica ;) Chyba jednak nie zrozumiałem dlaczego akurat gejowskie filmy? No, ale nic to. Poczekam na kolejną część, to może zagadka się rozwiąże. Chyba, że ojciec padnie z głodu, ale to będzie krok w stronę horroru :D

  • gemma

    @Szarik, ta sprawa akurat nie ma drugiego dna. Taki fetysz autor... ekhm, bohaterki :)

  • MrHyde

    "północ" i "tryb antyrodzicielski" - miodzio. Jeszcze nigdy nikomu tego nie napisałem: Poproszę o ciąg dalszy. ;)

  • gemma

    @MrHyde, dziękuję. :) Ja natomiast jeszcze nigdy nikomu nie napisałam: MrHyde mnie chwali, mogę umierać. ;) A nie, stop, chyba jednak napisałam :D

  • MrHyde

    @gemma tym razem to krytyka :D za niedokończenie rozdziału ;)

  • MrHyde

    Zastanawia mnie miejsce nawiasu. "Stał przede mną w (dzięki bogu) bokserkach" = dobrze że nie w slipkach. Jakby było tak: "Stał przede mną (dzięki bogu) w bokserkach" = dobrze że nie pod bokserkami,  "Stał przede (dzięki bogu) mną w bokserkach" = mógł przed obrazem, Stał (dzięki bogu) przede mną w bokserkach" = dobrze że nie za mną, "(dzięki bogu) Stał przede mną w bokserkach" =fantastico, że nie leżał, i wreszcie "Stał przede mną w bokserkach (dzięki bogu)" = allah akbar amen!  Czytam dalej :D

  • gemma

    @MrHyde nauczka na przyszłość, żeby nie mieszać bogów w te sprawy ;)

  • Bogu

    @MrHyde @gemma *ekhem*

  • gemma

    @Bogu, z refleksem szachisty, ale odpowiadam. "Nie będziesz wzywał imienia mego nadaremno..." - czy jakoś tak. W każdym razie wybacz, bo zgrzeszyłam :)

  • Bogu

    @gemma No, skoro ukazałaś skruchę, to wspaniałomyślnie wybaczam

  • gemma

    @Bogu niech będą dzięki :D