Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Nasze namiętności

Nasze namiętnościTego dnia stał w uchylonych drzwiach sypialni, podglądał mnie a ja, z jedną nogą wciągniętą w gładki, czarny stylon pończochy, zamarłem jak posąg, z sercem tłukącym się o żebra. Czekałem na gniew, na wstyd, na potępienie. Ale on tylko wszedł, zamknął za sobą drzwi i powiedział cicho: Pokaż pomogę tobie.
Nie było w tym ani odrobiny szyderstwa. Była tam tylko głęboka, niezgłębiona ciekawość. A może rozpoznanie? Podałem mu drugą pończochę. Jego dłonie, zwykle ociężałe od pracy, przesunęły się po materiale z niespodziewaną delikatnością. Dotknął mojej łydki, gdzie jedwab spotykał się ze skórą. Jego oddech stał się nieco głębszy. Założył mi tą drugą pończochę na nogę starał się podciągać ale w końcu sam to zrobiłem a on mógł już tylko podpinać żabki podwiązek. Był niecierpliwy dotykał mojego krocza. Głaskał moje nogi a ja tak to uwielbiam. Sprawia mi to nieopisaną przyjemność połączona z ekstazą.
To nie był wybuch. To było powolne, nieuniknione rozpalanie ognia.
Od dotyku przez jedwab, do dotyku przez skórę. Od szeptanych pytań: „Czy to przyjemne?”, do wyznanych pragnień. Od nieśmiałych pocałunków w ciemności, do wspólnych poszukiwań w świetle dnia. Nasz świat skurczył się do rozmiarów tego pokoju, do szeptów ukrytych przed resztą świata, do języka, który rozumieliśmy tylko my dwaj.
Uwielbiałem te chwile. Nie tylko sam seks, który był mieszaniną niezgrabnej czułości i dzikiej intensywności. Uwielbiałem moment przed – to elektryzujące napięcie, gdy jego wzrok błądził po mojej szyi, piersi, po moich nogach gdy wiedziałem, co nastąpi. Gdy pieścił i głaskał moje nogi w tych czarnych stylonowych pończochach. Ukladaliśmy sie tak aby mógł swojego czlonka wprowadzic pomiedzy moje uda.Te momenty kiedy jego duży członek delikatnie przemieszczał sie pomiedzy moimi udami ja trzymałem oba w swojej dłoni czułem jak się porusza pulsuje i potem ten moment ekstazy i rgazmu. Tlumiłem ten strumień spermy ... mmmm..... było cudownie i czasami wspólnie razem eksplodowaliśmy spermą to było cudowne. Uwielbiałem moment po – leżenie splątani, jego palce rysujące niewidzialne wzory na moich plecach, absolutna, duszna cisza wypełniona bijącymi sercami.
To była miłość najdziwniejsza i najprawdziwsza, jaka mogła istnieć; płomień, który ogrzewał, ale i którego nie można było pokazać nikomu innemu. Było pięknie. Było przerażająco. Było nasze.
Tylko czarne, stylonowe pończochy były tym elementem, który cementował wichry naszej namiętności. Były naszym początkiem, naszym rytuałem, naszym tajnym znakiem. W ich gładkim, ścisłym dotyku zawierała się cała nasza historia – niepewność, odkrycie, pragnienie i akceptacja. Gdy świat za drzwiami był szorstki i pełen oczekiwań, w nich znajdowaliśmy wspólny, jedwabisty język ciała i duszy.
Czasem, gdy patrzyłem na jego ręce – te same, które obsługiwały ciężkie maszyny – jak z niezwykłą precyzją poprawiają fałdę na mojej nodze, myślałem, że to właśnie ta delikatność była największym wyznaniem. Nie potrzebowaliśmy słów. Pończochy były naszym słowem, dotyk naszym zdaniem, a cisza po – naszą najpełniejszą rozmową.
Płomień trwał. Ukryty, ale niegasnący. I choć nie można było go pokazać światu, jego ciepło rozchodziło się po całym naszym ukrytym świecie, czyniąc każdy wspólny oddech, każdy spojrzenie, każde dotknięcie jedwabiu – aktem najczystszej, najdzikszej, najbardziej naszej miłości.

Kerad21

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 633 słów i 3617 znaków, zaktualizował 27 maj o 21:14.

Dodaj komentarz