Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Młoda przyjaciółka Amelia

Cześć, jestem Marek. Powiem wam, że mam jakieś ascetyczne wakacje (poza oczywiście piwskiem do mistrzostw świata) i nigdy nie pisałem pamiętnika, to pomyślałem sobie, że tutaj napiszę o kilku o historiach. Starokawalerstwo ma swoje plusy i minusy. Plusem jest wolność i swoboda, bo mogę w zasadzie robić co chcę i nie muszę się nikomu tłumaczyć. Minusem jest brak mimo wszystko, żeby mieć to kogo wrócić do pracy albo czekać na kogoś. Ciężko jest kogoś poznać po 30stce, większość pań nie ma już czystej karty i obie strony mają swoje przyzwyczajenia. Człowiek już tyle nie imprezuje i nie jest taki towary. Na szczęście wymyślono internet, pewną aplikację randkową i opowiem wam historię ostatniego podrywu.
Nigdy nie byłem typa odludka i od studiów lubiłem towarzystwo innych ludzi. Mam swoją grupę znajomych i często robimy wypady na miasto, mając średnią wieku 35 lat. Picie na mieście z kolegami jest fajne, ale mimo wszystko człowieka ciągnie do płci przeciwnej. Dlatego założyłem konto na pewnym portalu randkowym. Powiem wam wprost, że jak nie wygląda się jak Brad Pitt albo Antonio Banderas naprawdę jest bardzo ciężko kogoś poznać. Kilka razy byłem na jakiejś randce i niestety niewiele z nich wyszło. Poza tym Panie w moim wieku zazwyczaj mają dzieci, co jest Red Flagiem. Niby to nie powinno przeszkadzać, żeby się zabawić, ale płeć przeciwna po 30stce zazwyczaj szuka na poważnie. Zawsze mi się lepiej poznawało kogoś w „realnym życiu”, ale niestety teraz było mało okazji.
Kiedyś wróciłem z wieczornego wypadu i po rozłożeniu się w łóżku poczułem się nieco samotny, więc wszedłem na aplikację randkową. Przewijałem i znalazłem bohaterkę mojego opowiadania – Amelię. Na zdjęciach jawiła się jako wysoka i szczupła brunetka o ciemnych oczach i długich nogach. W opisie miała prosty opis coś w stylu „Hej jestem Amelia” i nie wiedziałem jak zacząć. Był jeszcze inny problem - Amelia miała 18 lat, a ja prawie dwa razy więcej. Może jest to marne wytłumaczenie, ale być może wcześniej wypity alkohol jednak dodał mi odwagi i osłabił poczucie cringu, więc napisałem do niej typową, albo wprost to napiszę - najnudniejszą wiadomość: „Cześć Amelia. Jak mija Tobie wieczór?”. Odpowiedź dziewczyny była nietypowa i wręcz niepokojąca, bo brzmiała: „Cześć. Mam 13 lat”. Oczywiście zasugerowałem jej, że w takim razie nie powinna o tak późnej porze siedzieć w internecie i na portalu randkowym. Ona z kolei, że nie powinienem zaczepiać tak młodych dziewczyn. I mogło się wydawać, że to byłby koniec konwersacji , ale chyba tani komplement, że jest bardzo atrakcyjna i dlatego napisałem do niej napisałem, zmienił sytuację. Przyznała się, że tak naprawdę ma 17 lat, co zgadzałoby się z wyglądem i podanym wzrostem, ale musiała zawyżyć wiek na aplikacji i jest tutaj oczywiście z nudów. Odpowiedziałem, że też się nudzę i pierwsze lody mimo dziwnego początku zostały przełamane. Zaczęliśmy ze sobą regularnie pisać i mimo dużej różnicy wieku i co za tym idzie totalnie innych etapów w życiu dobrze się dogadywaliśmy, ale mimo wszystko tak bardziej po przyjacielsku. Zwierzała mi się ze swoich problemów czy radości, często żartowaliśmy. Wręcz wieczorne pisanie stało się rutyną. Amelia jest inteligentną dziewczyną, uczyła się w liceum i lubiła sport, więc mieliśmy wspólny temat do rozmów. Ja mieszkałem w centrum miasta, a ona na terenach podmiejskich, jednak codziennie jeździła do swojej szkoły. Długo wahałem się, czy nie zaproponować  jej spotkania. Zdrowy rozsądek mówił, żebym odpuścił i zakończył znajomość, bo różnica wieku była niemalże pokoleniowa, ale z drugiej strony ciągłe pisanie wydawało mi się nudne i chciałem poznać ją realnie.  
Przełamałem się po około miesiącu i zaproponowałem jej, żeby się umówić i zobaczyć się na żywo. Amelia na początku wyraziła pewne wątpliwości, ale oczywiście zapewniłem ją, że to ma być czysto koleżeńskie spotkanie. Więc zgodziła się. Zastanawiałem się jakie miejsce wybrać, aż w końcu zaświtało mi w głowie, żeby był to bilard. Mój pomysł się jej spodobał, więc wybraliśmy miejsce i termin. No i nadszedł ten dzień. Poszedłem w umówione miejsce nieco przed czasem. Amelia spóźniała się i myślałem, że zostałem ofiarą żartu, trollingu albo po prostu jest rozsądna i unika boomerów. Nawet pojawiła się myśl, że wpadnie z rodzicami i będzie afera, chociaż z drugiej strony w sumie nie robiłem nic nielegalnego. Nie miałem do niej numeru telefonu czy komunikatora, ponieważ kontaktowaliśmy się dotychczas tylko przez aplikację randkową. Już zastanawiałem się, czy sobie pójść, bo minęło 20 minut, ale na szczęście Amelia w końcu przyszła. I powiem wam, że warto było czekać, bo na żywo wyglądała lepiej niż. Wysoka brunetka niemalże mojego wzrostu i gdyby nie płaskie obuwie, to byłaby wyższa ode mnie. Nie kłamała ze swoim wzrostem na aplikacji i mogła mi się patrzeć prosto w oczy. Miała niesamowicie długie nogi i była bardzo szczupła, ale w taki wysportowany sposób. Ubrała się w casualowym stylu, czyli jeansy i bluzka. Przywitaliśmy się i od razu zauważyłem, że Amelia  jest bardzo nieśmiała, albo może wyobrażała sobie mnie jako Georga Clooneya. Pomyślałem, że może trochę ją zawiodłem, bo może liczyła na kogoś przystojniejszego. Nie jestem jakiś szpetny. Mam 180 cm wzrostu, szatyn, niebieskie oczy, normalna sylwetka, no taki średniak. W każdym razie wziąłem coś do picia (oczywiście softy) i zaczęliśmy grać. Amelia chyba pierwszy raz w życiu grała w bilarda i musiałem być trochę instruktorem. Może to zabrzmi trochę szczeniacko, ale przy pokazywaniu jak grać mogłem ją sobie dotykać i trochę mnie to podniecało, aczkolwiek nie dawałem po sobie poznać. Wyjątkowo miałem słabszy dzień w grze. Albo być może jej widok nie pozwalał mi się skupić, bo naprawdę wpadła mi w oko, a nawet niewinny dotyk mnie podkręcał. W każdym razie dobrze się bawiliśmy, w czasie grania i po skończonej grze zaproponowałem jej wyjście na pizzę. Amelia się zgodziła i udaliśmy się do restauracji na wspólny posiłek. Tam poznaliśmy się lepiej, było spokojniej i więcej czasu, więc rozmowa nam się układała. Najpierw rozmawialiśmy o bilardzie i tenisie (zapomniałem napisać, że ona sobie regularnie grała), a potem oczywiście żartowaliśmy. Jedyne czego nie poruszałem, to tematów damsko-męskich, chociaż poznaliśmy się na aplikacji randkowej. Być może bariera wieku, być może inne względy mnie hamowały. Na koniec się wymieniliśmy się swoimi kontaktami. Zaproponowałem Amelii, żeby ją odwieść do domu, ale powiedziała, że wróci sama, a ja nie chciałem być nachalny. Pożegnaliśmy się i każdy wrócił do siebie. Pozwoliłem sobie ją tylko przytulić.
Po tym spotkaniu kontynuowaliśmy pisać, nawet trochę częściej. O ile wcześniej to była wymiana koleżeńska, to teraz był już flirt z Amelią. Z natury jestem opanowanym człowiekiem, ale już miałem fantazje z jej udziałem po spotkaniu. Nie wiedziałem tylko, czy też się jej spodobałem i żałowałem, że na pierwszym spotkaniu tego nie poruszałem. Jak wcześniej pisałem, jestem przeciętniakiem, a ona naprawdę bardzo atrakcyjną nastolatką. Z drugiej strony wiem, że kobiety przede wszystkim zwracają uwagę, czy facet jest rozgarnięty i ma jakąś charyzmę. Po jakimś czasie się przełamałem i zapytałem Amelię, czy ma ochotę się spotkać tym razem na kawie. Amelia zgodziła się i umówiliśmy się do kawiarni w centrum miasta. Tym razem się nie spóźniła i wyglądała zjawiskowo. Swoje włosy rozpuściła, miała makijaż, ubrała się w spódniczkę i bluzkę. Usiedliśmy i rozmawialiśmy, a raczej był to flirt. Po wypiciu kawę i zjedzeniu ciasta poszliśmy na spacer, ale zaczęło padać i zaproponowałem jej pójście domnie. Amelia wahała się, ale stwierdziła, że ma dużo czasu i skorzystała z mojego zaproszenia. Pojechaliśmy do mnie. Moje mieszkanie chyba się jej spodobało, bo rozgościła się i usiadła na kanapie. Zażartowałem, czy mam ją odwieść i kiedy powiedziała, że nie muszę, to zaproponowałem po drinku. Powiedziała, że nie lubi alkoholu, ale jeśli przygotuje coś dobrego, to się nie obrazi. Zrobiłem sobie i Amelii łagodnego drinka z ginem, tonikiem i cytryną. W końcu odważyłem się poruszać tematy damsko-męskie, więc przysiadłem się do niej i kontynuowałem flirt, prawiąc jej komplementy o jej urodzie i inteligencji, chociaż przyznam, że w tamtym momencie zaczęło mnie mało obchodzić, co ma do powiedzenia. Stwierdziłem, że jest skrajnie atrakcyjna i musi być sporo jej wielbicieli. Ona mówiła, że może i ma, ale rówieśnicy są nieśmiali albo wolą niższe.  
W końcu zacząłem ją głaskać po udzie i wtedy poczułem, że nawet już wtedy mój kutas zaczął stawać. Amelia nie protestowała na mój dotyk, w zasadzie tylko zarumieniła się. Wtedy zacząłem się z nią całować, a w tym czasie moja ręka powędrowała pod jej spódniczkę. Amelia drgnęła, ale pozwoliła mi się obmacywać. Wkrótce moja ręka wylądowała pod jej majteczkami i wyczułem, że robi się mokra, a w swoim kroczu  poczułem, że kutas już stoi. Na chwilę wstałem, żeby zdjąć spodnie i bokserki, gotowy już do bzykanka, a Amelia patrzyła się na mojego penisa i zaczęła mówić coś, że nie jest pewna. Może zabrzmi to okrutnie, ale dla mnie było już za późno na odmowę i byłem jak w transie. Zaprosiłem ją do sypialni, poszła tam razem ze mną, a jak się usiadła na łóżku podniosłem jej nogi i zdjąłem jej spódniczkę, bluzkę i bieliznę. Jak zobaczyłem ją nagą to wpadłem w zachwyt – wszystko miała idealne. Wprawdzie piersi ma nie zbyt duże, ale bardzo jędrne i na pewno nie była płaska, chociaż jednocześnie miała idealnie płaski brzuszek. Po chwili podziwu pochyliłem się i zacząłem na zmianę całować i lizać jej muszelkę, Amelia zaczęła mruczeć i wszelkie oznaki sugerujące sprzeciw zniknęł i uznałem, że miała ochotę na konkretną zabawę. Wziąłem kutasa, który ciągle był twardy i skierowałem go do jej nagrzanej cipeczki. Mój kutas ma około 16-17 cm we wzwodzie i jest dosyć gruby. Poczułem lekki opór, ale kontynuowałem penetrację. Amelia głośno jęknęła i zaczęła drżeć. Dla mnie z kolei przestała być 17-letnią dziewczyną, a stała się kobietą i moim celem była przyjemność. Po pierwszych wolniejszych ruchach zacząłem coraz szybciej i mocniej ją rżnąć. Poczułem jak na moim kutasie mięśnie jej pochwy się zaciskają. Początkowe jęki zamieniły się w pisk i krzyk za każdym moim pchnięciem, które było coraz szybsze i mocniejsze. Długie nogi się zacisnęły na mnie i w plecy się wbijały paznokcie, ale to mnie nie obchodziło. Dosłownie i w przenośni poczułem krew. Amelia głośno piszczała i płakała, jednak nie zwracałem uwagi, czy to ból, czy orgazm. Po około 10 minutach penetracji w końcu poczułem, że dochodzę i spuściłem się w jej cipeczce. Łóżko wyglądało trochę jak pobojowisko, bo jak się okazało Amelia była dziewicą i były ślady krwi, jej soczków i spermy ale mieszkam sam, więc niezbyt się tym przejąłem. Jeśli chodzi o mnie to kiedy wyszedł z mojego mózgu człowiek pierwotny to uprzejmie zapytałem swojego gościa, czy się jej podobała. Amelia powiedziała, że na początku było przyjemnie, ale potem bardzo bolało i wolałaby robić to trochę wolniej. Położyłem się obok niej i zaczęliśmy się całować i przytulać, ale nie powtórzyliśmy stosunku. Następnie wzięliśmy prysznic i tym razem odwiozłem ją domu, bo Amelia wyglądała na lekko rozstrzęsioną, chociaż minęła godzina od naszego stosunku i miałem ochotę na drugi numerek. Przyznam się, że po tym było niezręcznie mi do niej pisać i dopiero po 3 dniach odważyłem się napisać, co tam u niej. Na szczęście sprawiłem więcej przyjemności niż bólu i nasza znajomość była kontynuowana.
Cóż, mógłbym  pisać jakieś kontynuację, ale w zasadzie kolejne spotkania były podobne. Pierwszy raz był w maju. Amelia przychodziła do mnie 1-2 razy w tygodniu i w tym czasie uprawialiśmy seks, a w przerwach od niego oglądaliśmy filmy albo seriale bądź jedliśmy. Czasami chodziliśmy latem na tenisa, w końcu to była najważniejsza rzecz która łączyła poza bzykaniem. Oczywiście dużo rozmawialiśmy, ale powiedziała, że mimo całej sympatii do mnie nie chce związku, bo jestem za stary. Szczerze mówiąc myślałem podobnie i nawet jakby miał być związek, to za kilka lat. Jeśli chodzi o sprawy łóżkowe, to jakoś się dopasowaliśmy. Nauczyła się robić loda, że można było mówić o niej kutasiara, polubiła jak mocniej ją rżnąłem albo przerobiliśmy różne pozycje. Ja polubiłem ją brać od tyłu i trzymać za włosy, z kolei ona lubiła w swoim tempie ujeżdżać mojego kutasa na jeźdźca. Nie zabezpieczaliśmy się, ale tym razem się pilnowałem za każdym razem, żeby kończyć nie w jej cipce. Taka sytuacja trwała niecały z kilkoma przerwami. Amelia przyznała się wtedy, że próbowała nawiązać relacje z rówieśnikami, ale nie umiała się zauroczyć, ja w międzyczasie napisałem do niej i wracała do mnie na ustronne spotkanka w moim mieszkaniu. Skarżyła się, że jej koledzy są niedojrzali, niepoważnie się zachowują i nie wiedzą czego chcą. Nie interesowało mnie, co robiła w czasie tych krótkich przerw, w końcu nie byliśmy w związku i nie wnikam co się działo. Tutaj dam wam poradę – dla kobiety trzeba być uprzejmym, cierpliwym i dopiero w łóżku można sobie pozwolić na wyraźną dominację, a nie stroić fochy. Chociaż w tej jednej rzeczy wiek i doświadczenie są jakimś atutem. Pewnie nazwany zostanę manipulantem, ale czy tak nie jest? I żeby nie było – Amelia jest z normalnego domu, a nie jakiejś rozbitej rodziny czy patologii.
Jednak sprawy potrafią się zmieniać. Amelia w tym roku skończyła 18 lat i kilka miesięcy po tym powiedziała, że jest jej przykro, ale nasza znajomość nie prowadzi do niczego dobrego i chciałaby się skupić na sobie. Oczywiście zażartowałem, że mogę jej udzielać korepetycje z matematyki, jednak była tym razem poważna. Powiedziała, że musimy się rozstać i poza tym wyjeżdża latem zagranicę, bo chce spróbować sił jako modelka. Zrobiło mi się trochę przykro, bo naprawdę ją polubiłem i nawet nie chodzi o seks z małolatą, co była takim przyjacielem w spódnicy. Mam nadzieję, że jak wróci to jej się odmieni, bo brzydko mówiąc podniosła poprzeczkę i mówiąc łopatologiczne ciężko mi się przesiąść z Ferrari do Opla. Albo po prostu się jej znudziłem jako "stary dziad"? Muszę jednak się do czegoś przyznać. Mam Instagrama, który obserwuje niecałe 50 ludzi i wrzucam tam zazwyczaj zdjęcia z wakacji. Ostatnio zauważyłem, że obserwują go dwie małolaty i mam poważne podejrzenia, że Amelia jednak nie jest taka bystra jak myślałem, jeśli komuś wspominała o naszej relacji. A już trochę minęło od ostatniego spotkania, to kusi, żeby wrócić do portalu randkowego albo zwrócić się do nich. Chociaż czy będę miał znowu takie szczęście? Możecie sobie różnie oceniać taką relację oceniać, ale nikomu nie stała się krzywda i nie było jakiś dramatów.
Jak się spodobało, to mogę opowiedzieć inne akcje z przeszłości. Zwłaszcza z czasów akademika.

Strzelec

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i miłosne, użył 2920 słów i 15853 znaków.

Dodaj komentarz