Letni, wilgotny deszcz

Letni, wilgotny deszczStrużki ciepłego wilgotnego deszczu nadawały rytm późnej, nocnej porze. Lekko żółtawe światło pobliskiej lampy zgrabnie oświetlało pobliskie otoczenie. W dali tańczyły światła bliskiego dużego miasta. Zacinający coraz intensywniej letni deszcz rytmicznie odbijał się od daszka niewielkiego prowincjonalnego przystanku z głęboką przestrzenią wewnątrz, który o tej porze powinien już być dawno pusty. Niemniej pomimo aury można było dostrzec męską, przysadzistą postać, oraz niewielką walizkę która stała tuż przy ławce w głębi wiaty. Silne ramiona, pokrywał jasny sweter. Mężczyzna siedział i kontem oka obserwował wiotką kobiecą postać, która walcząc z zacinającym coraz mocniej deszczem próbowała z trudem utrzymywać równowagę, niosąc parasol w jednej ręce i jednocześnie taszcząc podręczy kufer w drugiej. Marsz który powinien trwać minutę, kuriozalnie ciągnął się w nieskończoność. Parę metrów przed wiatą mocniejszy podmuch wiatru sprawił że postać zachwiała się przez chwilę by następnie wypuścić bagaż i wciąż kurczowo trzymając się rączki parasolki, obrócić się i z impetem i zakończyć nagły wyskok w pobliskiej kałuży, mocząc już do końca, krótką zwiewną sukienkę.  
Mężczyzna poderwał się z ławki i nie bacząc na deszcz podbiegł do kobiety, szybko chwytając ją za delikatne ramię i jednocześnie pomagając wstać.
- Nic Pani nie jest? – spytał podnosząc niewielki kuferek.
- Jestem cała – odrzekła rozdygotanym głosem odgarniając mokre włosy z czoła.
- Chodźmy – rzucił szybko, podczas gdy kolejne krople rzęsistego deszczu spadały na nich oboje.
W chwilę później byli już pod daszkiem odstawiając kuferek na ławkę.
Silne ramiona zagrały kiedy zdejmował swój sweter przez głowę i podawał kobiecie aby się ogrzała.  
- Co pani strzeliło przedzierać się w taką pogodę? – spytał opiekuńczym głosem
- Byłam u rodziców i teraz mam ostatnią szansę wrócić następnym autobusem do siebie – odparła poprawiając sukienkę na biodrach.
- Widzę że pani to tutejsza? - spytał zaczepnie.
- Tak moi rodzice mieszkają w tym żółtym domu tuż za rogiem.
- Ja… znam to miejsce… odpowiedział przyglądając się jej z zaciekawieniem.
- Ttto Ty – wyszeptała – to przecież Ty… znam Cię przecież… - ostatnie słowa ugrzęzły jej w gardle, zaś napływające do oczu łzy nie pozwalały na dłuższe zdania.
- Tak dawno Cię nie widziałem… - dodał z narastającym wzruszeniem.
Na moment deszcz stal się nie słyszalny, a jedynym punktem orientacyjnym w przestrzeni były źrenice pięknych oczu. Wyciągniętą dłonią musnął delikatny policzek.
- Ile to już lat…? – spytał z rozrzewnieniem w głosie.
- Dużo… ale to dla mnie było wczoraj… - odpowiedziała trwając w dziwnym trasie.
- Świetnie się trzymasz… wiek dodał ci powabu… - ciągnął dalej nie mogąc oderwać od niej wzroku.
- Ty za to zmężniałeś… niezłe ciacho wyrosło… - szepnęła dotykając opuszkami palców jego silnego ramienia.
Przez moment w ciszy patrzyli na siebie jak za dawnych lat porównując w głowie obraz wspomnień z rzeczywistością. Magiczna chwila która zdawała się nie mieć końca przynosiła tyle pięknych, ciepłych myśli.
- Przytul… - szepnęła, bezpardonowo wtulając się jego ramiona.
Objął ją chętnie, jednocześnie czując bicie jej serca.
- Wiesz… - zaczęła – następnym razem nie dała bym Ci odejść… - szepnęła, czując jak łzy napływają jej do oczu – Nie oddała bym Cię nikomu… wiesz…
- Wiem… ta historia miałaby inne zakończenie… - odpowiedział z nutką żalu w głosie.
- Tęskniłam… - powiedziała mocniej go przytulając.
Zgrabne dłonie powędrowały na jego kształtne pośladki, zaś dorodne piersi mocniej przycisnęły się do jego torsu.  
On objął ją mocno w pasie jednocześnie przysuwając usta do jej szyi. Poczuł aksamitny zapach, zupełnie taki sam jak wiele lat temu.  
Ona czując jego ciepły oddech odchyliła głowę podświadomie sugerując miejsce gdzie ma pocałować. Pragnęła by składał pocałunki dokładnie tak jak kiedyś. W tedy kiedy byli sami a burza była jedynym świadkiem ich miłości.
Dotknął gorącymi wargami jej skóry i łapczywie zaczął muskać powoli przesuwając się w stronę ucha. Czuł kiedy mocniej odchyla głowę dając mu milczące pozwolenie aby kontynuował wyczekiwaną z utęsknieniem pieszczotę. Jedną dłoń zacisną na krągłym pośladku, a drugą uchwycił jej podbródek. Ich usta spotkały się pozwalając językom na zmysłowy taniec. Pocałunek zdawał się nie mieć końca.
Ona zamknęła oczy pozwalając nieść się fali narastającego podniecenia. Czuła kiedy twarde sutki prężyły się pod okryciem z cienkiego jedwabnego materiału letniej sukienki. Na moment świat zaczął wirować dając dzikie ukojenie – zupełnie tak jak kiedyś. Drobnymi dłońmi chwyciła mocniej jego głowę przyciskając do siebie.  
- Pamiętasz… - szepnęła głośno oddychając.
- Tak pamiętam… takich chwil się nie zapomina – odpowiedział chwytając powietrze pomiędzy pocałunkami.
Przez moment jej język pieścił wnętrze jego ucha, dając przy tym nieznośną rozkosz. Wkręcał się wilgotną końcówką dając uczucie błogości. Wiedziała że ta pieszczota była jedną z jego ulubionych.
- Ogrzej mnie – poprosiła, obejmując jego głowę i przyciągając do jędrnych piersi.
Pochwycił ją mocniej i oparł o drewnianą ścianę przystanku. W tym samym momencie zaczął ssać jej nabrzmiałe sutki, wcześniej prawie zdejmując mokrą sukienkę. Uwielbiała wypinać je w jego stronę kiedy tak namiętnie całował. Gdy mimowolnie rozchyliła uda, przytulił się biodrami naciskając nabrzmiałym fiutem do mokrych nie tylko od deszczu, atłasowych majtek z białą koronką. Zsuwając ramiączka sukienki i materiał osłaniający jej piersi poczuł jak dotyka jego pośladków i rytmicznie dogniata do siebie. Następnie zwinnie rozpina pasek i wsuwa dłonie pod bokserki.
- Tak dawno go nie czułam… – powiedziała, wyczuwając opuszkami palców znajome ciepło.
- Stęsknił się… - odpowiedział, gładząc palcami materiał majteczek szczelnie dolegający do jej muszelki.
Uklęknęła i jednym lekkim ruchem ściągnęła jego spodnie do kostek. Przez moment patrzyła na nabrzmiałego fiuta lekko się oblizując. Dotknęła palcem wilgotnej główki by zaraz potem zjechać do wysokości jąder i objąć kule dłonią. Popatrzyła na niego tymi wielkimi pięknymi oczami, w identyczny sposób jak wiele lat temu. Poczuła jego silną męską dłoń na głowie, która w tym momencie zaczęła ją głaskać i pieścić. Objęła dłońmi fiuta i wsadziła go do ust. Znała ten smak, podświadomie tęskniła za nim. Gruby, nabrzmiały członek szczelnie wypełniał przestrzeń jej ust, raz za razem ocierając się o podniebienie. Czuła gdy dociska mocniej i intensywniej. Kiedy wysunęła języczek fiut wsunął się w jej aksamitne usta po same jądra. Przez moment intensywnie penetrował jej gardło, wiercąc się we wszystkie strony. Uwielbiała to szaleństwo, podświadomie pragnęła tej pieszczoty, zwłaszcza momentu gdy ciepła lepka sperma rozlewała się w niej.
Docisną mocniej czując ogarniające ciepło wokół żołędzia. Powoli wyjął grubego fiuta ociekającego lepką spermą i jej śliną. Przez uchylone powieki widział kiedy podnosi się i całuje go namiętnie w usta. Łapczywie całowała i wierciła się językiem nie dając złapać tchu.
- Pocałuj tam na dole… - poprosiła siadając na mokrej ławce i podciągając wyżej sukienkę.
Uklęknął przed jej rozwartymi udami. Zwinną dłonią odsunął pasek koronkowych majtek odkrywając w ten sposób okrytą jasnym meszkiem cipkę. Przylgnął wargami czując jej wilgoć. Język muskał nabrzmiały guziczek by zaraz potem opleść wejście do jej pochwy i wsuwać się raz za razem.
Ona uchwyciła jego głowę zaciskając małe piąstki na kruczkach włosów i mocno przyciskając. Drugą dłonią drażniła sutek tym samym doprowadzając siebie do szaleństwa.
- Chodź szybko, ogrzeję Cię… - wyszeptała, czując jak koronka pod wpływem jego zwinnych palców właśnie zsuwa się po jej pupie.  
Silnymi ramionami uniósł ją lekko i pozwolił aby bezpiecznie nadziała się na jego fiuta. Poczuł jej pulsujące ciepło i ciasną wilgotną cipkę. Objęła go nogami i w tej pozycji przylegli do ławki.  
Kiedy on trzymał oplecione wokół niego uda ona drobnymi nadgarstkami przytulała jego głowę. Ich wspólne głośne oddechy współgrały z rzęsiście padającym deszczem. Pieprzył ją mocno i delikatnie zarazem. Drżała czując głęboko jego gorącą męskość.  
- Chce Cię poczuć… - wyszeptała, patrząc w jego oczy i mocniej dociskając ręką pośladki.
Pchnął mocniej wciąż przyglądając się jej. Oboje drżeli, zaś ławka zdawała się im wtórować delikatnie skrzypiąc. Na moment zamilkła gdy w niej dochodził, a ciepła, lepka sperma wypełniała ją.
Przytuliła go mocniej gdy mocno oddychali – było zupełnie jak kiedyś, jednak czas nie zatarł wspomnień…

…Autobus podjechał pod oświetlony jedynie strużką światła pobliskiej lampy przystanek. Poprzez krople padającego rzęsiście deszczu dało się zauważyć dwie przytulone do siebie postacie. Drzwi otworzyły się czekając na pasażerów.  
- Jedziemy? – spytała przyglądając mu się ciepło.  
- Tak, już więcej sam nie odjadę… - odrzekł z nutką nadziei w głosie.
Wziął jej torbę i ochraniając ramieniem doprowadził do pojazdu. Wsiedli oboje znajdując sobie wygodne miejsce tuż przy oknie. Przylgnęła do niego, zaś on przetarł zaparowane okno, by mogła patrzeć przez okrągły fragment szyby, na wilgotny o tej porze roku krajobraz.
Autobus ruszył. Jechali, tym razem już ponownie razem…

1 komentarz

 
  • Somebody

    Lubię ten tekst mimo kilku drobnych błędów. Zdjęcie z 'Pamiętnika' pasuje idealnie.  <3

  • Dom

    @Somebody Dziękuję :) To niesamowite ale zdjęcie bezwiednie wybrałem dopiero po napisaniu tekstu :) Oczywiście film - świetny :)))