Małgosia brała prysznic i próbowała myśleć, co się dzisiaj wydarzyło. Jednak nie mogła się na tym skupić. Zwykle myślała o wszystkim zaraz przed zaśnięciem, więc skończyła mycie, wytarła się ręcznikiem i założyła koszulkę do spania, którą znalazły wcześniej w tej łazience. Obiecała sobie, że tylko przytuli Jasminkę, bo w ten sposób będzie im raźniej. Jednak kiedy cicho wsunęła się pod kołdrę, stwierdziła, że jej przyjaciółka już śpi.
,,Och, jak mogła tak łatwo zasnąć, musi być bardzo twarda” – pomyślała blondynka.
Przez chwilę wsłuchiwała się w wolny i spokojny oddech przyjaciółki.
Uświadomiła sobie, że dzisiejszy dzień zmienił jej życie i pewnie Jasmin także. Najpierw beztroskie rozmowy w samochodzie, potem problem a autem i w końcu ten horror. Przypomniała sobie, jak bardzo się bała, kiedy się obudziła z narkozy. Na szczęście ta dziwna kobieta zmieniła zamiar i wygląda na to, że będą żyć. Tak! Małgosia pomyślała, że zrobi wszystko by żyć. Była stanowczo za młoda, żeby umrzeć. Musi wykorzystać ofertę. Jeśli Jas będzie oporna, o co nie mogła mieć do niej pretensji, sama się poświęci i będzie spełniać zboczone prośby morderczyni. I już przy tym pierwszym rozważaniu się zatrzymała. Jeśli to jest perwersyjne, to już ona sama taka zaczęła być. Pocałowała się z Jasmin a na dodatek zrobiła coś znacznie bardziej intymnego. Czy stało się to tylko dlatego, że Jas przyznała, iż o niej fantazjowała? Może nie traktowała jej tylko jako przyjaciółki? Może ją kocha? Rosina ich nie zna, więc jeśli od nich czegoś chce, to jest zboczoną lesbijką. I ponownie się zatrzymała ze swoim rozmyślaniem. Co tamta powiedziała? Że nie będzie ich gwałcić. Blondynka zapamiętała minę Rosiny, kiedy o tym mówiła. Z pewnością nie udawała. A skoro gwałt nie wchodzi w rachubę, to jak do tego dojdzie? Będą musiały chcieć. Jas miała racje, to by się nigdy nie stało, gdyby wisiała nad nimi groźba śmierci.
Czy Rosina robiła to z innymi kobietami, a tamte wiedziały, że umrą? A może też je oszukała jak Małgosię i Jas. Najpierw postraszyła, że zabije, potem rzekomo zmieniła zdanie, by je zdobyć! Tylko Małgosia czuła, że tak nie jest. Być może była naiwna, ale uwierzyła brunetce. Gdyby w tym ich okłamała, byłaby najgorszym potworem. Odrzuciła czarne myśli. Uznała, że Rosina po prostu zmieniła zdanie i może kiedyś im powie dlaczego. Blondynka postanowiła zaraz rano porozmawiać o tym z Jasminką. Co dwie głowy to nie jedna. Odwróciła głowę i patrzyła na włosy przyjaciółki. W sypialni nie było zupełnie ciemno, bo nad podłogą świeciły się cztery małe lampki. Małgosia uważała Jasmin za bardzo ładną a wręcz piękną dziewczynę. Obie miały niezłe figury. Od dwóch lat chodziły na siłownię, często dwa razy w tygodniu, rzadziej trzy. Jas miała nieco bardziej zarysowane mięśnie brzucha i reszty ciała. Małgosia też nie miała za wiele tkanki tłuszczowej, jednak nie mogła osiągnąć takiego ciała jak miedzianowłosa. Małgosia pomyślała dłużej o tym, co zrobiła. Ten pocałunek i potem to drugie, wybitnie nie w jej stylu. Zawsze uważała się za wstydliwą. Dlaczego więc to zrobiła? Pod wpływem impulsu, czy było to bardziej przemyślane? A już się zdecydowała na więcej! Muszą to mieć najpierw ze sobą, zanim w ogóle pomyślą, aby być w intymnej sytuacji z Rosiną.
Małgosia znowu się zatrzymała i analizowała pojedyncze myśli. Jas nazywa Rosinę wiedźmą, a ona tytułowała brunetkę; Rosiną. Czy Jas nienawidzi brunetkę? Może i Małgosia powinna, ale czuła, że nie potrafi. Coś musiało się stać w życiu kobiety, która je porwała, że popełniła te zbrodnie. A może to blef? Koniecznie musi widzieć zdjęcia już nieżywych kobiet i chce zobaczyć miejsce, gdzie Rosina rozpuszczała zwłoki. Trochę się tego bała, ale potrzebowała mieć dowód. Powróciła do rozważania czemu to zrobiła z Jas. Musiała się przed sobą przyznać, że to miało drugie dno, a może głównie z innego powodu tak zareagowała. Co prawda nie fantazjowała nigdy o zielonookiej, ale jej wyznanie coś w niej zmieniło.
Nie powiedziała całej prawdy swojej przyjaciółce. Rzeczywiście raz się dotykała, nie marząc o niczym, ale ostatnim razem właśnie myślała o Tomie. Jaki tam jest i czy sprawiłoby jej przyjemność z nim się kochać. Nie miała pojęcia, czemu go strzeliła w policzek. To prawda, nie była gotowa na pocałunek, ale chłopak na to nie zasłużył, co zrobiła. Czy go przeprosi, kiedy się zobaczą? Może. Wiedziała już, dlaczego pocałowała Jasmin. Chciała jej podziękować za cały czas, jaki przeżyły ze sobą. Ile razy miały wspólne spanie? Kilkanaście. Co prawda zawsze spały osobno, ale zanim zasnęły leżały kilka razy blisko i plotkowały, a jednak Małgosia nigdy nie odczuła niczego dziwnego w zachowaniu Jasminki. Musiało być jej ciężko, skoro nie dała poznać przez długi czas, co czuje do Małgosi.
Blondynka się uśmiechnęła do siebie. Minęła już więcej niż godzina, a nadal czuła smak ust Jasminki i dotyk palców na łonie. Chciała więcej. Tego była pewna. Na razie Tom i cała męska rasa musi poczekać. Chce się przekonać, jak to jest być w intymnej sytuacji z osobą, która pragnie. A może i kocha? Chyba na to wyglądało. I wówczas Małgosię coś poraziło. Ten pocałunek z Jas ją zmienił! Zaczęła inaczej odbierać swoją wieloletnią przyjaciółkę. I w sferze duchowej i fizycznej. Nawet w tej chwili kiedy o tym pomyślała, poczuła się podniecona, ale nie zamierzała się dotykać. Byłoby to zbrodnią! W zasadzie umówiły się na jutro, żeby spróbować. Blondynka chwilę walczyła, aby nie obudzić miedzianowłosej i dać upust temu, co teraz musiała hamować. Tylko blondynka nie miała już pewności, która z nich tego bardziej chce. Jasmin pewnie dość długo to czzuła do Małgosi i musiała umieć sobie z tym radzić. U Małgosi to było nowe, może dlatego silniejsze.
Zaczęła czuć, że jej powieki ciążą. Wpadła w stan między jawą a snem. Zwykle lubiła te chwile. Pomyślała jeszcze raz o Rosinie. Czy uznała Małgosię za łatwiejszy kąsek? Blondynce zrobiło się miło. Jutro dwie kobiety będą o nią zabiegać. Rano Jaminka a po południu może i Rosina. A może brunetka skupi się, żeby przekonać do siebie Jasmin, a ją zignoruje? Przecież wyglądało, że Małgosia będzie i tak posłuszna. O tym już Małgosia nie zdążyła pomyśleć, ponieważ wpadła w objęcia snu.
Jas obudziła się pierwsza. To jednak nie sen! Wciąż są w złotej klatce. Mogą robić, co chcą, ale są w niewoli. Spojrzała na złote, lekko faliste włosy Małgosi. Och jak uwielbiała ten pocałunek, a potem...
Czemu Gosia to zrobiła? Szczególnie że usłyszała jej wyznanie. A może zrobiła to właśnie dlatego? To nie była nadzieja, raczej deklaracja, że Jas może ją mieć. Zielonooka nie chciała tylko ciała Małgosi. Chciała ją całą. Dla siebie. Dlatego się ucieszyła w głębi duszy, że blondynka zerwała z Tomem. Teraz mogła ją mieć jak nigdy przedtem, ale doszła rywalka. Rosina. Dla niej wiedźma. Małgosia nie wyraziła się ani razu źle o brunetce.
Jas przybliżyła twarz i prawie dotknęła nosem złote włosy przyjaciółki. Wciągnęła powietrze nosem. Przez sekundę odczuła odurzenie. Niejednokrotnie uświadamiała sobie, że zapach włosów Małgosi a także jej skóry działa na nią jak narkotyk. Inna myśl przegnała wspaniałe doznania. Nie chce tego z morderczynią i porywaczką. Chce Małgosię. Nie może zabić Rosiny, bo zginą, więc będzie z nią rywalizować. Ma przewagę, Gosia ją chce. Małgosia ją zna. Lubi, są przyjaciółkami. Tylko że Jas chciałaby być jeszcze kimś innym dla blondynki. Chce nie tylko jej ciała, ale głównie serca. Chce, by ją kochała jak ona nią. Czy powiedziała jej to wprost, że ją kocha? Niezupełnie. Musi to zrobić, ale bardzo umiejętnie. Odczuła, że pęcherz domaga się uwagi. Nie mogła dłużej wytrzymać, wysunęła się spod kołdry i poszła szybko do łazienki.
Małgosia obudziła się chwilę później. A jednak to nie jest zły sen. Są nadal w domu Rosiny. W pierwszej sekundzie po przebudzeniu poczuła strach. Gdzie Jasminka! Na szczęście usłyszała szum wody z prysznica. Czy ma do niej iść? Nie. Spokojnie. Mają cały dzień. Nie może tak po prostu koło niej stanąć naga i zacząć pocałunki. Weszła do drugiej łazienki. Tu był zlew, gustowny i w dobrym tonie. Spore lustro, kibelek i bidet. Dziwne, bo w drugiej łazience był tylko zainstalowany wewnątrz muszli klozetowej. Zrobiła siusiu i przesiadła się na bidet. Uregulowała wodę i umyła swoją intymność. Patrzyła na białe ceramiczne kafle na podłodze i podobne, ale mniejsze na ścianach. Przepłukała buzię, bo szczotki do zębów miały w dużej łazience, gdzie była wanna i kabina. Wyszła z pomieszczenia i przeszła od razu do drugiej, ale Jas tu nie było.
,,Pewnie zaczęła zwiedzanie domu” – pomyślała.
Umyła zęby swoja błękitną szczotką. Zielona szczoteczka Jas była mokra, więc jej przyjaciółka już umyła swoje równe ząbki. Małgosia nie uważała, że jest brzydka, ale wszystko jej się więcej podobało w Jasmince. Wielkie zielone oczy, prawie szmaragdowe, wpadające podczas słonecznego dnia w turkusowy kolor, delikatne piegi koło nosa, a przede wszystkim włosy. Gęste i ciężkie w kolorze miedzi. Ślicznie kontrastowały kolorem do jej jasnej, o lekko oliwkowym kolorze skóry. I zęby. Równiutkie i białe jak kafle, które niedawno oglądała.
Jas po prysznicu wytarła ciało. Spojrzała na swoje odbicie. Wyglądała nieźle, oczywiście nie była tak piękna, jak Małgosia. Nie raz widziała przyjaciółkę na plażach, których w ich mieście nie brakowało i oczywiście na siłowni, którą odwiedzały od dwóch lat zwykle dwa razy w tygodniu. Schowała koszulkę do szuflady i wyszła nago. Zobaczyła, że Małgosi nie ma w sypialni. Usłyszała szum wody w mniejszej łazience.
,,Ciekawe, jakie wrażenie na niej zrobi, że jestem goła” – pomyślała.
Małgosia nie była pruderyjna, tylko nieco wstydliwa. To akurat bardzo Jasmin się podobało. Miedzianowłosa poszła w kierunku kuchni. Zatrzymała się w salonie umeblowanym w dobrym stylu. Ta porywaczka i zabójczynie miła dobry gust. Stała tu kanapa z jasnej skóry. Stół z solidnego drzewa i sześć krzeseł. Jasmin chciała iść do kuchni, ale jej wzrok zatrzymał się na książce. Czy brunetka zostawiła ją specjalnie na kanapie, bo wczoraj jej nie zauważyła? Rzuciła okiem na tytuł ,,Hand in the bush. The fine art of vaginal fisting” (Ręka w krzaku. Sztuka waginaknego fistingu) napisana przez Deborah Addington. Wzięła księżkę do ręki i zaczęła przerzucać kartki. W środku znajdowało się wiele ilustracji. Poczuła się dziwnie, odłożyła książkę i poszła do kuchni.
Weszła i stanęła jak wryta, aż lekko otworzyła usta z wrażenia. Widok tego, co stało na stole, nawet odsunął wrażenie, jakie zrobiło spojrzenie na tę nietypową publikację.
Stół zastawiono jedzeniem. Kanapki z serem żółtym, wędlinami z drobiu i szynki. Na tym Rosina ułożyła plastry pomidora, rzodkiewki i ogórka. Poza tym w trzech małych, kryształowych półmiskach stały sałatki. Jedna Grecka, druga Cezara, a trzecia była z buraka, jabłka z odrobiną marchewki. Na stole stała musztarda i dwie śliczne ceramiczne filiżanki z torebkami herbaty z owoców lasu. Kiedy już chciała o tym oznajmić Małgosi, dostrzegła kartkę. Pierwsze co zobaczyła to spore czerwone serduszko. Wzięła papier do ręki i od razu odkryła, że serduszko namalowano szminką o wiśniowym zapachu. Dziwne, bo brunetka nie stosowała kosmetyków, przynajmniej Jas wczoraj nie dostrzegła. Rosina miała ciemne brwi i rzęsy a usta o naturalnym kolorze maliny. Jas przeczytała.
,,Hej moje śliczne. Mamusia zostawiła dla was śniadanko. Mam nadzieję, że będzie wam smakować. Szkoda, że nie zostawiłyście listy waszych ulubionych potraw, ale mamusia postara się kupić dużo smakołyków. (Smutne słoneczko)
. Mam zamiar przywieść butelkę dobrego szampana i dwa musy z najlepszej francuskiej cukierni w LA. Dlatego przyjadę później. Och, bym zapomniała. Kupię wam kilka par ciuszków. Mam nadzieję, że wam się spodobają. To tak na dobry początek naszej relacji. Ps. Z tym, co mówiłam, nie musicie się spieszyć. Rosi poczeka, aż będziecie tego chciały, a naprawdę się postaram, aby na to zasłużyć. Nie chodzi mi o wasze ciała, no może nie tylko. Rosina (Imię napisane czerwonym długopisem).
Jasmin wzięła kartkę i poszła do ich sypialni.
– Jas... co ty! – blondynka otworzyła buzię i lekko się zarumieniła, ale wprost pożerała wzrokiem widok nagiego ciała Jasmin.
– Myślałam, co powiesz, kiedy mnie zobaczysz bez niczego. – Jas delikatnie przygryzał wargę i zaczęła przestępować z nogi na nogę.
Gosia dostrzegła sterczące brodawki u przyjaciółki i sama poczuła miłe prądy w dole brzucha.
– Jesteś bardzo śliczna – szepnęła – zawsze to wiedziałam. Chcesz, żeby ja też wszystko z siebie zdjęła? – zapytała.
Jas ucieszyła się z komplementu, ale musiała dodać swoją opinię.
– Trochę przesadziłaś. Nie jestem brzydka, to wiem, ale piękna, to ty jesteś.
Małgosia nie spuszczała z niej wzroku i nadal jej policzki zdobił róż.
– Chodź do kuchni. Nie uwierzysz – Jas wzięła ją za rękę.
Po chwili tam weszły i blondynka spojrzała na zastawiony stół.
– Przez żołądek do serca – powiedziała niebieskooka.
Jas spojrzała na nią dłużej.
– Interesująco, co powiedziałaś. Lepiej przeczytaj to – podała jej kartkę.
Małgosia przebiegła tekst wzrokiem, a potem przysunęła kartkę bliżej oczu.
– Wiśniowa pomadka! ,,Nie chodzi mi o wasze ciała, no może nie tylko”... – przeczytała koniec tekstu na głos.
– Właśnie! Czy jej chodzi, byśmy ją polubiły? A może o więcej? To niech nas uwolni – odezwała się Jasmin.
– Jeśli nas uwolni, to nie zdoła zdobyć naszych serc – powiedziała zamyślona Małgosia.
– Serc? Rosina chce, żebyśmy ją pokochały? Zwariowała? A ty powiedziałaś to tak dziwnie, jakbyś była rozmarzona.
Małgosia spojrzała dłużej na przyjaciółkę.
– To już nie jest wiedźmą? – zapytała delikatnie.
– Umiem docenić gest i staranie. Nie sądzę, że blefuje. Dziwna kobieta.
Małgosia odłożyła kartkę na stół.
– Jemy, czy to pyszne jedzonko poczeka? – wzięła Jas za rękę, jakby znała odpowiedź.
Zielonooka poczuła mocny prąd w dole pleców.
– Jesteś pewna, że tego chcesz? Wczoraj to może było w odruchu...– patrzyła prosto w oczy blondynki.
Stały tak bez ruchu. Jas zawsze uważała, że Małgosia jest ładna, już właściwie, od kiedy się poznały, ale teraz wprost delektowała się szafirem oczu blondynki.
– Co do mnie czujesz, Jasminko? – zapytała i zaczęła delikatnie gładzić jej miedziane włosy. – Wczoraj powiedziałaś, że o mnie fantazjujesz i od dłuższego czasu się we mnie podkochujesz.
Jas otworzyła lekko usta i nie spuszczała widoku oczu Małgosi nawet na sekundę.
– Ja... jak by ci to powiedzieć. Ja cię kocham. Kocham od więcej niż dwóch lat. Nie interesują mnie inne kobiety, tylko ty.
Małgosia przełknęła głośno ślinę.
– Możesz nie uwierzyć, ale to wszystko, co się stało – wykonała prawą dłonią okrąg w powietrzu – mnie zmieniło. Chyba się zakochałam. Tak! Z pewnością. Kocham cię Jasmin Portman. Może od dłuższego czasu miałam to w sobie, tylko bałam się przed samą sobą przyznać. Jest coś jeszcze i wcale mnie to nie przeraża. Bardzo cię pragnę. Możesz ze mnie to zdjąć? – pokazała wzrokiem białą koszulkę.
Oczy Jas się roziskrzyły, a w środku ciała poczuła gorąco. Wcale nie z podniecenia. Rozkoszne ciepło zaczęło leniwie krążyć w okolicy serca, a potem łagodnie docierało do najdalszych części ciała. Nie czekała chwili i ściągnęła jedyną część garderoby, jaką miała na sobie Małgosia.
Blondynka stała i nie czuła, że jest zawstydzona.
– Zanim pójdziemy, aby bardzo blisko się poznać, muszę ci coś pokazać. Być może Rosina chce zdobyć nasze serca, ale a pewnością ma na uwadze ciała.
Podeszły do kanapy i pokazał książkę. Małgosia zobaczyła tytuł.
– Zostawiła to dla nas? Coś o tym słyszałam. Czy to może być miłe?
– Zerknij, są fotografie. To nie porno, tylko poważna publikacja.
Małgosia wzięła książkę i przerzuciła kartki, zatrzymując się chwilę na zdjęciach.
– No teraz jestem jeszcze bardziej napalona, ale wygląda, że do tego trzeba się przygotować.
– Możemy sobie potem popatrzeć – powiedziała Jas i wzięła Małgosię na ręce i zaniosła do sypialni.
Blondynka splotła ręce na jej karku i patrzyła z miłością w jej szmaragdowe oczy. Jas postawiła ją na podłodze i jednym szybkim ruchem zrzuciła kołdrę na orzechową klepkę. Chwilę wpatrywały się w swoje oczy. Na razie powiedziały sobie nie wiele. Małgosia uważał, że Jasminka jest piękna, a miedzianowłosa nie miała wątpliwości, że jej przyjaciółka o szafirowych tęczówkach jest śliczna jak bogini. Jas czuła ogromne podniecenie i miała nadzieję, że za chwilę jej wielomiesięczne fantazje się spełnią. Zrobiła krok w kierunku Małgosi i prawie zetknęły się piersiami.
– Pozwól mi zacząć – szepnęła blondynka.
– Ale...– miedzianowłosa próbowała negocjować.
Coś się zmieniło w Małgosi. Poczuła, że rodzi się w niej bestia. Wcześniej prawie zawstydzona, teraz śmiało pchnęła Jas na prześcieradło. Zielonooka się nieco zdziwiła, ale nie zamierzała protestować. Małgosia podeszła do przodu łóżka, zabrała poduszki i rzuciła je obok niezbyt szerokich bioder Jasminki.
– Połóż to pod pośladki – poprosiła.
– Myślałam, że będziemy się najpierw całować – powiedziła Jas.
Miedzianowłosa dobrze ją wyczuwała, wprost idealnie czytała jej myśli. Ułożyła swój zgrabny tyłeczek na podwójnych poduszkach, rozchyliła uda i podciągnęła kolana do góry. Małgosia tam uklękła, a wówczas Jas położyła stopy na jej barkach.
– To już wygląda jak porno – szepnęła Jasminka.
Małgosia nie skomentowała jej słów, tylko lewą dłonią odgarnęła miedziany lasek do góry, a kciuk prawej dłoni od razu wsunęła do intymności zielonookiej.
– Ostro się za mnie zabierasz – jęknęła Jas.
– Nie masz pojęcia, co z tobą zrobię – Jas nigdy nie widziała takiej twarzy u blondynki.
Małgosia delikatnie uniosła świetnie wykrojone, jędrne pośladki Jas, a ta zrozumiała dokładnie jej intencje. Uniosła biodra wysoko i jej pozycja przypominała świecę, ale zmyślnie ponownie położyła stopy na barkach blondynki.
– Masz ogromną łechtaczkę! Czegoś takiego się nie spodziewałam!
– Czyli ci się podoba? Byłam zaniepokojona, jak to przyjmiesz. To zaczęło rosnąć, kiedy skończyłam dwanaście lat. Bałam się, że mi zaczyna rosnąć członek – szepnęła.
– Szkoda, że tak się nie stało – mruknęła blondynka. – Teraz bądź cicho i odbieraj rozkosz, bo dam ci jej wiele.
Małgosia bezceremonialnie pochyliła głowę, wyjęła kciuk z jej intymności i od razu wsunęła do drugiej dziurki, a mogła to zrobić, ponieważ sluz, który i zaczęła namiętnie pieścić ustami i językiem jej intymność...
Po prawie dwóch godzinach pieszczot Jasminki zamieniły się rolami. Miedzianowłosa była spocona i wymęczona, ale nie chciała tracić chwili na mycie, tak bardzo jej się spieszyło, by się odwdzięczyć złotowłosej kochance. To podziękowanie trwało również prawie dwie godziny.
Spodziewały się, że po pierwszych szczytach będą leżeć na łóżku i na siebie patrzeć. Nic bardziej mylnego. Pierwszy raz pogłębił ich pragnienie. Zaczęły robić to, czego się po sobie nie spodziewały. Usta i języki wciąż dominowały, ale doszyły palce. Czyżby to był wpływ książki? Kobieta nie ma odpowiedniej części, więc jest zrozumiałe, że musi używać więcej ust, języka i właśnie palców. Obie odkryły, że daje to im większą rozkosz, kiedy wszystko to ze sobą współpracuje. Jas poznała pulchne płatki intymności u Małgosi, natomiast blondynka wprost nie mogła opanować podniecenia na widok nadmiernie rozwiniętej łechtaczki u Jasminki. Więcej, ta część przypominała bardziej kciuk do pierwszego zgięcia i ku radości Małgosi jeszcze rosła podczas kochania. Małgosia odkryła, że nie tylko pieszczenie intymności sprawia jej radość i rozkosz, ale dotykanie całej okolicy a konkretnie jednego rejonu uważanego przez niektórych za zabroniony. Po godzinie ich miłosne igraszki już bardziej przypominały wyjątkowo pikantne filmy dla dorosłych, ale nie zatrzymały się, tylko poszły dalej. Skończyły po czterech godzinach a przestały tylko dlatego, że chciały odwdzięczyć się brunetce i ugotować obiad.
– Było mi miło się z tobą kochać, słoneczko. Wiesz, dlaczego tak cię nazywam? Z powodu koloru włosów, ale nie na głowie.
– Dziękuję, kochanie – odrzekła Małgosia – ale muszę jedno sprostować. To nie było kochanie.
– Nie, a co? – zdziwiła się miedzianowłosa.
– My się pieprzyłyśmy i to ostro. – Co dziwne Małgosia powiedziała to, wcale się nie rumieniąc.
– Uprzedzam cię Nowacka! Wszystko powiem twoim rodzicom – Jas udała zagniewaną.
– O tak? A co im powiesz? Że poznawałaś moje jamki? I to dość głęboko. Sądziłam, że dwa paluszki to mój limit.
– Poznawałam, bo mnie prosiłaś. Kto by pomyślał, że będziemy robić takie rzeczy! Ja się otwieram, kiedy stymulujesz moją sporą łechtaczkę, ty kiedy... Matko święta, w życiu bym nie pomyślałam, że tak to polubisz. Byłaś czerwona jak buraczek, ale bardzo chciałaś.
– Możesz wszystko powiedzieć, ale nie to, że mi lizałaś tyłek i wsadzałaś trzy paluszki – Gosia chciała to przekazać z powagą, ale wybuchnęła śmiechem.
– Trochę cię oszukałam, to były cztery – miedzianowlosa chyba pierwszy raz się zawstydziła.
– Nie wiem, jak to działa, ale jestem tam nadal jak dziewica. Ciało jest niesamowite. Myślałam, że będzie bolało, a było bardzo miło. – Małgosia już zaakceptowała, że lubi coś bardzo wstydliwego.
– Teraz już rozumiem, czemu niektórzy lubią anal. Zawsze sądziłam, że to faceci chcą, a wygląda, że może i kobiety tego chcą – dodała Jas.
– Na razie nie mogę sobie wyobrazić, żeby mieć to z facetem.
– Nawet z Tomem – zapytała nieśmiało zielonooka.
– Przestań. On by pewnie uciekł, gdzie pieprz rośnie, gdyby dowiedział się o moich upodobaniach. Czegoś nie rozumiesz, Jas. Ja lubię, jak ty mi to robisz.
– Aha, to się zgadzamy, bo ja lubię te wszystkie pieszczoty od ciebie. – rzekła miedzianowłosa.
– Będziemy to robić z Rosiną? – Gosia spojrzała na Jas.
– Nie wiem. To będzie zależało od wielu czynników.
Rozmawiały o tym po wspólnej kąpieli.
– Zrobimy obiad z tego, co znajdziemy. Potem ja popiorę, a ty łapiesz odkurzacz. Pomogę przy kurzach – powiedziała Jasminka – a jak się obrobimy, to możemy sobie przejrzeć dokładniej tę książkę. Sądzisz, że Rosina to lubi?
– W jakim innym celu by to zostawiła? Ty jesteś nieco większa, chociaż z na zewnątrz to ja tak wyglądam. Jeszcze nam trochę brakuje, chociaż ty jesteś blisko – mruknęła Małgosia.
– Uwielbiam twoją pulchną brzoskwinkę – Jas delikatnie przygryzła opuszek ucha Małgosi.
– Jasminko, mam nadal na ciebie ochotę, ale jak znowu zaczniemy, to nie zrobimy nic, co zaplanowałyśmy.
Wzięły się do roboty Jas założyła koszulkę, podobną, jaką miała Małgosia. Byłoby im naprawdę ciężko robić obiad, kiedy by pozostawały nagie. Znalazły łososia w zamrażalniku. Małgosia pamiętała, że jej mama wkładała do zimnej wody, żeby zamrożona ryba się szybciej odmroziła. Ugotowały ziemniaki i zrobiły surówkę z marchewki, jabłka i kwaszonej kapusty. Znalazły słoik niemieckiej firmy. Obiad i sprzątanie i pranie skończyły około trzeciej. Zaczęły zwiedzać dom. Małgosia odkryła, że w garażu stoi samochód Jasmin, ale są też tam zamknięte drzwi. Tam pewnie Rosina rozpuszczała zwłoki. Mimo starań nie znalazła zdjęć zabitych kobiet. Wszystko w domu było otwarte z wyjątkiem gabinetu Rosiny z monitorami i tych drzwi w garażu. Małgosia postanowiła zapytać o te sprawy brunetkę, ale oczywiście nie dzisiaj. Znalazły siłownię, ale postanowiły poćwiczyć jutro. Dzisiaj ich ciała były nieco zmęczone.
Odkryły też jeden szczególny pokój. Tam było pełno zabawek Rosiny oraz maszyna do seksu. Fotel z miękkiej skóry oraz miejsca, gdzie mocowano ręce w nadgarstkach i nogi w kostkach. Nie jakimiś ordynarnymi łańcuchami, tylko skórzanymi paskami wyłożonymi mięciutkim materiałem. Postanowiły któregoś dnia poprosić brunetkę o prezentacje. Przez pół godziny przeglądały książkę, a potem przez dwie godziny siedziały w salonie i słuchały muzyki, bo znalazły i kompaktowe dyski i oryginalne płyty. Rosina miała muzykę w różnych stylach. Jazz, klasykę, miękki rock, ciężki metal, a nawet techno i trance i muzykę relaksującą z mantrami hinduskimi i medytacyjną muzykę buddyjską. Właśnie zasłuchały się w tej ostatniej muzyce, kiedy usłyszały, że weszła Rosina.
Małgosia odkryła jeszcze jedno. Stosunek Jasmin do Rosiny się diametralnie zmienił. W rozmowach o brunetce wymieniała jej imię, przeważnie mówiąc Rosina, ale kilka razy powiedziała Rosi, a raz nawała brunetkę mamusią. Wówczas Gosia pomyślała o swoich rodzicach. Czy bardzo się martwią? Wyrywają włosy z głowy? Nie bardzo to widziała. Nie byli dla niej źli, ale często słyszała, że im nie jest łatwo i musi się dobrze uczyć, żeby zdobyć jakiś zawód i im pomóc. Blondynka była jedynaczką i sądziła, że jako jedyne dziecko rodziców będzie otrzymywać nieco więcej uczucia.
– Hej słonka – zawołała od progu brunetka. – Jak się macie moje śliczne?
Dzisiaj nie była w mundurze tylko po cywilnemu. Miała na sobie ciemnobrązowe sztruksy podkreślające jej ładnie wykrojone pośladki i niezbyt szeroko biodra, górę okrywała gustowna bluzeczka, pewnie z jedwabiu lub rejonu.
– Dobrze – odpowiedziała Jasminka – bardzo dziękujemy za pyszne śniadanko. W ramach rewanżu zrobiłyśmy obiad, sprzątanie i pranie. Ładnie wyglądasz. Bluzka to jedwab czy rejon? – zapytała miedzianowłosa.
– Rejon. Mam kilka ciuszków z jedwabiu, ale są kosmicznie drogie. Padam z nóg. Nie mam pracy za biurkiem, przynajmniej nie zawsze. Chodzenie w szpilkach męczy. Przydałby mi się masaż, ale nie chciałam, żebyście czekały na mnie do siódmej trzydzieści.
– Słuchaj Rosi – zaczęła Jaminka podchodząc bliżej brunetki – po obiedzie możemy zrobić ci masaż stóp i kąpiel z płatkami róż. Znalazłam sporo pudelek w twojej łazience. Co ty na to?
Rosina otworzyła szeroko oczy i otarła łzę.
– Naprawdę chcecie to zrobić? To wyszło od Małgosi? – spojrzała na blondynkę.
– Nie, to ja o tym pomyślałam przed sekundą. Wspomniałaś coś na kartce o dobrym początku. Nie chcesz? Nie jesteśmy specjalistkami, ale się postaramy.
– Och! Nie wiem, co powiedzieć. W Tahoe są paczki. Dwie z jedzonkiem a dwie z ciuszkami dla was. Miałam przynieść, ale muszę odpocząć.
Małgosia patrzyła i nie mogła uwierzyć. Jasmin wzięła dłoń Rosiny, posadziła ją na sofie, podsunęła skórzany fotel i położyła na nim jej stopy.
– Przyniesiemy rzeczy z auta – powiedziała blondynka i poszła.
Rosina spojrzała na Jas prawie tak jak na nią patrzyła Małgosia.
– Nie wiesz, jak się cieszę, że zmieniłaś do mnie nastawienie. Jesteście dla mnie jak światło w mroku. Nie mogę was uwolnić wcześniej. Gdybym mogła, zrobiłabym to choćby i teraz. Nie pytaj dlaczego. Pozwólcie mi się nacieszyć wami przez te dwa ostanie tygodnie – nieco posmutniała.
– Rosi... – Jasmin chciała coś powiedzieć, ale brunetka uniosła dłoń.
– Kochanie, wiem, co chcesz powiedzieć, ale tak postanowiłam. Tego nie zmienię i nie mówmy o tym więcej.
– Kochanie? Tak tylko mówisz, prawda?
– Nie Jasminko. Idź do Małgosi. Powtarzam. Nie stanę między wami. Mam doświadczenie z psychologii i widzę, co jest między wami, a jeszcze wczoraj tylko ty to miałaś do niej. Będę się bardzo starała was pokochać równo.
– Powinnaś to powtórzyć przy Małgosi. Nie chcę jej sama o tym mówić – Jas podeszła do brunetki i delikatnie pocałowała ją w usta i poszła do garażu.
– Och Rosi. Jesteś potworem, czemu to robisz. Czemu? – szepnęła do siebie brunetka.
Małgosia wyjęła już kartony z SUV.
– No już jesteś. Co tak długo?
– Rosina ma ci coś do powiedzenia. Powiedziała mi, ale uznałam, że też powinnaś to usłyszeć od niej.
– Coś złego? – twarz Małgosi okrył niepokój.
– Złego? Wręcz przeciwnie. To coś jak śniadanie i kartka, tylko trzy razy mocniejsze.
– Dobrze. Pochowamy wszystko i zrobimy jej kąpiel i masaż. Taka kolejność będzie lepsza.
– Nie, skarbie. Po kąpieli coś dostanie na deser. To, co robiłyśmy sobie, tylko może bardziej...co ona lubi.
Małgosia popatrzyła na kochankę.
– Chyba zdobyła twoje serce. Bardzo się cieszę. Jest dziwna, ale wyczuwam w niej coś dobrego.
– Pewnie masz rację – powiedziała Jas.
Wzięły pudła i weszły do domu.
Rosina wydała sporo na jedzenie. Kupiła biologiczne mięso z kurczaka, przednią wołowinę, sporo jarzyn i owoców. Dodatkowo szampan Dom Perignom, różowy i dwa musy. Malinowy i z czarnej porzeczki. Kiedy się uporały z upychaniem wszystkiego do lodówki i zamrażalnika, zaczęły ustawiać talerze i sztućce do obiadu. Rosi bardzo chwaliła ich obiad, chociaż obie wiedziały, że nie dorastają jej do pięt w zdolnościach kulinarnych.
Posprzątały stół i chciały przygotować masaż, ale brunetka poprosiła, aby obejrzały ciuchy.
– Mam nadzieję, że będzie się wam podobać. Bielizny nie mogę zwrócić ani wymienić, ale jestem pewna, że trafiłam w rozmiarach. Małgosia ma małe C a ty Jasmin duże B. Mam rację?
– Tak, dokładnie – odpowiedziała blondynka za obie.
Na jednym pudle była duża liter M a na drugim J. Zaczęły oglądać. Dostały po dwie pary jeansów, kilkanaście par majteczek, bluzki dwie sukienki z bawełny i kilka par skarpetek. Na dnie pudełka Jasminka znalazła mniejsze pudełko a w nim jasnozieloną sukienkę z jedwabiu i francuski komplet bielizny Chantelle w kolorze brzoskwini. Małgosia dostała odpowiednio jedwabną suknię w kolorze malinowym i biały komplet bielizny Aubade.
– Bardzo dziękujemy – powiedziała ucieszona Gosia. – Jas wspomniała, że coś jej powiedziałaś i że ja powinnam to usłyszeć z twoich ust.
Rosina spojrzała na Małgosię.
– Powiedziałam do niej kochanie i zapytała, czy to był tylko zwrot. Powtórzę. Nie stanę między wami, bo widzę, co się dzieje. Postaram się pokochać was równo.
– Postarasz się pokochać nas równo? Jak mam to rozumieć? Widzę, znaczy, obie widzimy, że pragniesz zdobyć nasze serca. Postarasz się pokochać, to nie brzmi dobrze.
Jas zmarszczyła brwi. Dla niej brzmiało super.
– Masz rację, kochanie. Źle się wyraziłam. Wiem, że nie wierzycie, ale postaram się to pokazać. Kocham was. Wiem, jak to brzmi z ust porywaczki i zabójczyni, ale wczoraj Jas zmieniła moje serce. Ty zrobiłaś to kilka sekund wcześniej. Postaram się kochać was równo, znaczy, że nie chcę, by jedna sądziła, że kocham ją więcej. Nie, że postaram się was pokochać. To już się stało.
– Obiad, kąpiel i masaż to czyny, które też o czymś świadczą – odrzekła Jasmin.
– Och! – brunetka ponownie otarła łzę – nie myślcie, że ciuszkami chciałam was przekupić, zrobiłam to w odruchu czegoś, czego chyba nie mam – położyła dłoń między piersi i ponownie posmutniała.
– Nie mówmy o sprawach smutnych. Dzisiaj jest dzień na radość – powiedziała Małgosia.
Rosina spojrzała na nastolatki.
– Czy mam się przygotować do tego masażu stóp i łydek?
– Wypadałoby. Masz łóżko do masażu?
– Tak, ale czy mogę poprosić o masaż w sypialni? Przebiorę się w szlafrok. Obiecuję być grzeczna – próbowała się uśmiechnąć, a było widać, że jest wzruszona.
– Dobrze, przyjdziemy za pięć minut. Przymierzymy suknie i bieliznę jutro. Mamy weekend i chyba masz sobotę i niedzielę wolną?
– Tak. W wyjątkowych wypadkach nie, ale nie zanosi się, żeby mnie wzywali. Podano na kilku stacjach o waszym zaginięciu. Zginęło kilka osób w wypadkach i dwie osoby odeszły wskutek pożarów. Cóż, wielkie miasto to trochę się dzieje. Chcecie obejrzeć? Och! Powinnam was poduczyć jak otworzyć kanały z filmami. Przykro mi, że nie możecie nigdzie dzwonić.
Dziewczyny tylko spojrzały po sobie. Z pewnością to było bardzo dziwne porwanie.
Rosina poszła do swojej sypialni. Tam też zwiedzały. Łóżko, miała takiej samej wielkości jak one. Podłogę z orzecha. Dwie szafki przy miejscu do spania. W jednej z szuflad znalazły zabaweczki z silikonu. Przezroczysto– czerwoną i błękitną. Poza tym stała szafa z wykwintną bielizną, bo garderoba była wielkości półowy sypialni. Łazienka tak duża, jak ich. Znajdowała się tam kabina z prysznicem. Wanna, kibelek i bidet oraz wielkie lustro nad zlewem. Armatura była z Francji. Jasnoróżowe kafelki z Włoch. Rosina miała gust.
– Co powiesz na jej wyznanie? – zapytała Jasminka.
– Dzisiaj jest mój dobry dzień. Dwie osoby mi wyznały miłość. W jedno wyznanie wierzę.
– Czyli sądzisz, że Rosi, kłamie?
– Na razie nie mam powodów, by tak sądzić. Poznam, kiedy mnie pocałuje. Jedna osoba mnie z pewnością ma w sercu i więc wiem, jak smakuje taki pocałunek.
– Czy ja też będę mogła się przekonać, czy i mnie kocha? – Jasmin podeszła do blondynki.
– Pytasz, czy będę zazdrosna? Może troszkę. Potrafisz kochać dwie osoby?
– To ona mówiła, że nas kocha – stwierdziła miedzianowłosa.
– Wiem, kochanie – blondynka wsunęła dłoń pod jej włosy, po prawej stronie głowy. – Widzę jednak, co się dzieje w twojej duszy i sercu.
– Reaguję tak jak ty. Nikt nie zajmie twojego miejsca w moim sercu.
– Nie damy jej tego poznać, prawda? Byłoby jej przykro. Zobaczymy, do czego jest zdolna i czy to są tylko słowa, czy nie.
– Tak – Jas od kilku chwil bardzo chciała pocałować Małgosię i w końcu to zrobiła.
Blondynka wyzwoliła się z jej ramion po dwóch minutach.
– Chodź, bo mamy coś zrobić, a mamusia czeka.
– Tak, słonko. Zrobimy jej masaż, a potem ja przygotuję dla niej kąpiel.
– A potem podziękujemy jej za prezenty. Wypada, nie sądzisz?
Jas nie odpowiedziała, tylko wzięła swoją pierwszą kochankę za rękę i poszły do sypialni brunetki.
Rosina leżała na łóżku w białym bawełnianym szlafroku.
– Zrobimy bez olejku – stwierdziła Małgosia.
– Jestem cała wasza – odpowiedziała brunetka.
Blondynka zajęła się jej prawą nogą a Jasmin lewą. Zaczęły od stopy. Nie znały się na refleksologi, ale sam dotyk ich dłoni sprawiał Rosinie przyjemność. Potem masowały łydki. Dotarły do kolana, ale skończyły na połowie uda. Rosi była grzeczną dziewczynką, bo miała na sobie białe, bawełniane majteczki. Masaż trwał piętnaście minut.
– Zajmij się naszą Rosi, a ja pójdę przygotować kąpiel – powiedziała Jas.
Małgosia zastała sama z Rosiną. Przez chwilę milczały.
– Pewnie nie wierzycie, że mogę mieć do was uczucie? – zapytała brunetka.
– Rozmawiałam o tym z Jasminką. Bardzo łatwo się przekonam.
– O tak? W jaki sposób? – Rosi zrobiła zaciekawiona minę.
– Widzisz Rosi, kocham Jasminkę. Ona kocha mnie od dawna. Całowałam się z nią i wiem, jak smakuje pocałunek zakochanej osoby.
– Rozumiem. To zależy od ciebie. Tylko coś powiedziałam, a trzymam się swojego słowa. Nawet gdybyś to chciała sprawdzić teraz, nie mogę. Pocałuję się z tobą, jeśli zechcesz, ale przy niej.
– Dobrze. Ona też chce się przekonać. Zrobimy to po kąpieli, dobrze?
– Tak, Małgosiu. Jestem naprawdę szczęśliwa. Powtarzam, gdybym mogła, puściłabym was dzisiaj, ale nie mogę. Mam umrzeć za dwa tygodnie.
– Przestań. Masz o tym nie mówić – blondynka spoważniała na chwilkę.
– Przepraszam – Rosina zrobiła minę świadczącą, że mówi prawdę.
Weszła Jasminka. Po ich miłosnych igraszkach miały na sobie tylko koszulki z bawełny kończące się troszkę przed kolanami.
– Kąpiel gotowa – oznajmiła zielonooka.
Podeszła do łóżka i podała dłoń brunetce. Po chwili obie poprowadziły ją do łazienki.
Pomieszczenie miało przygaszone światło, ale stało tu z trzy tuziny świec. Paliło się też kadzidełko. W wodzie pływało mnóstwo płatków róż. Dodatkowo Jas wkropiła kilka kropli olejku różanego dp ciepłej. Bez pytania zdjęły z niej szlafrok, a potem wspólnie ściągnęły jej białe proste majteczki z bawełny. Takiego ciała mogłaby się nie powstydzić mistrzyni fitness. Oczywiście Rosina tak nie wyglądała. Tamte kobiety stosuję środki pozbywające ciało tłuszczu i widać im każdy indywidualny mięsień. Było widać, że Rosi odwiedza często siłownię, ale przy tym pozostała bardzo kobieca. Biodra miała w tej wielkości jak Jasminka i takiego samego rozmiaru piersi. Małgosia miała nieco większy biust i odrobinę szersze biodra niż Jas. W zasadzie Rosi przypominała budową Jasmin miała tylko nieco dłuższe nogi, przez co mogła uchodzić za najbardziej zgrabną z całej trójki. Jednak dla Małgosi Jas była najpiękniejsza a dla Jas blondynka. Obie sądziły, że Rosina będzie miała wygolone łono, ale tak nie było. Wypukłe łono porastał pasek grubości kciuka, tuż nad guziczkiem wygolony, dzięki temu obie dziewczyny stwierdziły, że najbardziej unerwiona część kobiecego ciała u brunetki jest sporo większa niż u przeciętnej kobiety, czyli w tym wypadku Małgosi, ale nie jest tak duża, jak u Jasminki. Miedzianowłosa w tej sekundzie pomyślała, że któregoś dnia i Rosina zobaczy, jak ona wygląda w tym miejscu i pomyślała, jakie to na niej wywrze wrażenie. Gosi się podobało, ale nie koniecznie tak być musiało u Rosi. Co było interesujące, Rosina lekko się zawstydziła, ale oczywiście nie próbowała zasłaniać łona lub piersi. Weszła do wody.
– Och jak cudownie! Nie za zimna i nie za gorąca. Dziękuję Jasminko.
– Zapomniałam o czymś. Przypomnij mi Jasminko, że mamy sprawdzić, czy Rosi naprawdę nas kocha.
– Nie zapomnę, słonko – powiedziała zielonooka.
Brunetka leżała w wannie a dziewczyny raz na jakiś czas gładziły jej szyję, kolano czy kark.
– Chyba już starczy – oznajmiła Jasminka po więcej niż kwadransie i zaczęła zbierać płatki.
– Mam ich dużo – powiedziała Rosi.
– Wiem, ale robię to, by woda spłynęła łatwiej. Poza tym płatki nie straciły całej mocy i może je użyjemy jutro dla nas.
Małgosia jej pomagała i dopiero wówczas Rosi wstała. Delikatnie spłukały ją prysznicem. Wyszła z wanny, a nastolatki wytarły ją ręcznikiem. Poprowadziły do sypialni.
– Jesteś bardzo zmęczona? Jest prawie dziewiąta.
– Wasz masaż a szczególnie kąpiel bardzo mi pomogły. Powinnam iść spać o jedenastej.
– To mamy czas. Żebym nie zapomniała. W salonie na sofie znalazłyśmy książkę. Chyba ją specjalnie zostawiłaś. Lubisz takie pieszczoty? – zapytała Jas.
Teraz Rosina spłonęła rumieńcem.
– Chciałam, żebyście zobaczyły tę publikację. To moje marzenie, ale nie musicie nic robić na siłę.
– To już wiemy. Zobaczymy, co pokaże test. Nie mówię, że jeśli go nie zadasz, to nic z tego. Trochę próbowałyśmy, ale nieco nam brakuje – powiedziała z uśmiechem zielonooka.
– Próbowałyście? – brunetka wyglądała na mocno zdziwioną. – Sądziłam, że jesteście bardzo wstydliwe.
– To prawda – Małgosia ponownie się zarumieniła na policzkach – jeśli chcesz wiedzieć, Jas jest bardzo bliska.
– Och! – brunetka zrobiła dziwną minę.
Blondynka podeszła do niej blisko.
– Pocałuj mnie. Tylko zrób to naturalnie. Raczej nie dam się zwieść.
– Nie mam najmniejszego zamiaru cię w tym oszukiwać. – Twarz Rosiny nieco się zmieniła i przyjęła błogi wyraz wskazujący na rozluźnienie.
Brunetka była lekko podniecona, ale nie więcej niż Małgosia. Jas stała obok i patrzyła. Dla niej to też był sprawdzian. Będzie świadkiem pocałunku swojej umiłowanej osoby z kimś, kto obiecał nie rywalizować o ich serca. Już po kilku sekundach Małgosia wiedziała, że z pewnością w sercu Rosiny jest do niej uczucie. Nie takiej mocy, jakie odczuwała od Jasminki. Usta Rosiny były miękkie i wilgotne. Sprawnie operowała językiem, ale blondynka wyczula, że ten pocałunek ma więcej uczucia niż pożądania i o to jej chodziło. Jas patrzyła i czuła lekka zazdrość. Gosia przerwała w odpowiedniej chwili. Jas nie czekała i po chwili jej usta poznały wargi Rosiny. Też odniosła podobne wrażenie jak jej kochanka. Brunetka całowała się z nią subtelnie, w żadnym stopniu zachłannie.
– Wierzymy – odrzekły razem – co byś chciała na deser? Miałyśmy wypić szampana i zjeść mus, ale zrobimy to jutro.
– Co mi podarujecie, przyjmę – odrzekła skromnie.
Jas i Małgosia spojrzały na siebie.
– Chyba to możemy zrobić, kochanie? – Małgosia delikatnie pocałowała Jas w usta.
– Zaczniemy od całusków. Słodkich i subtelnych. A dalej będzie zależało czy Rosi będzie chciała coś więcej. Tylko pamiętaj mamusiu, że dzisiejszego wieczoru są nasze zasady. Żadnych więcej pocałunków w usta.
– Nie zasłużyłam na nic więcej – powiedziała wzruszona brunetka.
– Może i nie, ale znaj nasze dobre serca – powiedziała Jasminka.
Małgosia nie mogła się nadziwić zmianie u przyjaciółki, a od kilku godzin i kochanki. Wcześniej prawie nienawidziła brunetki, nazywała ją wiedźmą, nie była zadowolona, kiedy Małgosia pochwaliła zdolności kulinarne Rosiny. Cóż wpłynęło na taką zmianę u zielonookiej? Pewnie przygotowane śniadanie i z pewnością liścik. Wszystkiemu pomogły prezenty. Nie, Jasmin nie była materialistką, z pewnością odczuła, że gest Rosiny pochodził z serca, nawet jeżeli jak sama twierdziła, go nie miała. Dziewczyny kilka godzin rano obdarowywały się coraz odważniej pieszczotami, które pod koniec były już wyjątkowo odważne, a nawet perwersyjne. Czyżby to siedziało w nich od dawna? Nie rozmawiały o tym, co miały ze sobą, ale z pewnością polubiły te igraszki, których nawet rasowe amatorki kobiecych ciał by nie zawsze akceptowały.
Teraz wyglądało, że chcą tym samym, a może jeszcze bardziej odważnymi pieszczotami obdarować Rosinę, która wydawała się zaskoczona ich podejściem do niej. Całuski? Na początek? Miała je za heteroseksualne, grzeczne nastolatki. Rosina miała wykształcenie psychologiczne, zanim zaczęła zajmować się wymyślaniem nowych rodzajów broni, a to szeptało jej, że między dziewczynami coś mocno się zmieniło. Porwała je wczoraj jako przyjaciółki. Wyczuła, że Jasmin lekko podziwia, a może nawet fantazjuje o blondynce, kiedy ta druga traktuje ją jak dobrą przyjaciółkę. Kiedy wróciła z pracy z prezentami, odkryła coś nowego. Między nastolatkami aż kipiało pożądanie i zażyłość wybitnie fizyczna. Czyżby sytuacja, w jakiej się znalazły, je tak diametralnie zmieniła, czy może już dawno to istniało w ich wnętrzach, a cala sprawa z porwaniem i przebywaniem w złotej klatce to tylko uzewnętrzniła i silnie wzmocniła? Miała swoje myśli i tych nie mogła ujawnić. Nie tylko się cieszyła, że tak ją zaczęły traktować, ale musiała hamować swoje pożądanie do nich. W mig zrozumiała, że skoro chcą jej się odwdzięczyć, przyjmie to z radością.
Mówiła im prawdę. Od wczoraj wszystko się zmieniło i naprawdę zapłonęła do nastolatek uczuciem. Niestety nie mogła cofnąć, co już zaczęła, chociaż w głębi duszy szczerze tego żałowała. Postanowiła być bierna i pozwolić im działać. Cokolwiek jej dadzą, przyjmie. To oczywiście wzmocniło jej uczucie do nich i powiększyło pragnienie ich ciał. Uznała, że podda się im całkowicie a jutro i przez cały weekend wszystko, co dostanie, odwzajemni wielokrotnie, o ile jej pozwolą, a na to wyglądało. Spodziewała się lekkiej zmiany u nich po kilku dniach, ale w życiu by nie przypuszczała, że to stanie się tak szybko. Pozostawało pytanie. Co jej podarują? Czy będą pytać, co lubi? To byłoby miłe, ale Rosina odczuwała, że raczej pójdą na żywioł i sama myśl o tym ją mocno podniecała. Masaż i kąpiel była cudowna. Co jeszcze dzisiaj ją spotka. Czy na to zasługuje? Absolutnie nie. Tylko ona wiedziała, jak jest naprawdę. Spodziewała się, że Małgosia będzie uległa ze strachu a Jas zacznie balansować na pograniczu kary, którą została postraszona, a teraz wszystko wskazywała, że właśnie miedzianowłosa będzie dominować.
– Czyli twierdzisz, że nie zasługujesz nawet na całuski – zapytała Jasminka z uśmiechem.
– Tak właśnie uważam. Porwałam was i w pierwszej wersji miałam pozbawić życia, ale jak wspomniałam już kilka razy, zmieniłam zamiar. Nie jestem kompletnie głupia i wiem, że nie chcecie mi się odwzajemnić za prezenty. Dlaczego więc?
Dziewczyny spojrzały po sobie.
– Ujęłaś nasze serca listem i oczywiście śniadaniem. Nie sądzimy, że jesteś takim potworem, że to ukartowałaś, aby zdobyć nasze serca. Obie się z tobą całowałyśmy i czujemy, że rzeczywiście masz do nas uczucie, chociaż tego nie rozumiemy dlaczego. Wspomniałaś na początku, że nie zamierzałaś nigdy nas gwałcić i w to ci uwierzyłyśmy. Postąpimy podobnie. Jeśli nie chcesz nic więcej, niż pocałunków w różne części ciała, położymy cię spać i zobaczymy się jutro. Twoja decyzja.
– Och, nie powiedziałam, że nie chcę słodkich pieszczot, tylko stwierdziłam, że nie zasługuję. Jeśli jednak chcecie mi coś podarować, przyjmę to z radością i wiem, że z tego powodu moje uczucie do was tylko wzrośnie.
Jas się uśmiechnęła.
– Zostawmy na razie sprawy sercowe. Chcemy z tobą troszkę się pobawić. Chyba chciałaś tego, prawda?
– Tak, nawet bardzo. Jestem wam całkiem posłuszna. Co zamierzacie?
– W ten wieczór będziemy dawać a ty tylko przyjmować. Nie możesz nas dotykać ani całować. Twoje ciało należy tylko do nas. Nie będziemy pytać, co lubisz, raczej będziemy się starały to wyczuć i spełnić twoje oczekiwania. Sądzimy, że jesteś bardziej doświadczona od nas, ale postaramy się być bardziej gorącymi kochankami niż te, które do tej pory je miałaś. Wspomniałaś coś, że mamy się starać, prawda? To wyglądało dla nas jeszcze wczoraj prawie niemożliwe, a dzisiaj to się zmieniło i sama się przekonasz. Czy przyjmujesz nasze warunki?
Rosina nadal nie pojmowała, że to się dzieje naprawdę. Wielokrotnie przerosły jej oczekiwania. Nie wiedziała, co chcą jej robić, ale była pewna, że to będzie wyjątkowe.
– Dobrze. Mówiłam, że to mój dom i moje zasady, ale teraz zmieniamy się rolami. Wy mną rozporządzacie. Nie chcę się w kółko powtarzać, ale nie mogę was uwolnić. Naprawdę bym chciała, ale nie mogę.
– Skoro ma być, jak mówisz, nie wiemy w tej chwili czy tego
byśmy chciały. Okej, czyli obiecujesz być grzeczną dziewczynką. Posłuszną i uległą.
– Tak, słowo żołnierza – Rosina się uśmiechnęła.
Pomyślała o czymś. Wczoraj Jas trafiła w punkt. One nigdy by nie mogły robić tego z nią z przymusu, a już na pewno mając w perspektywie śmierć. Podobnie i ona pomyślała w tej chwili. Nie może myśleć, co zrobiła i dlaczego, bo te myśli pozbawią ją całej radości i rozkoszy. Postanowiła oddalić słuszne oskarżenia jak najgłębiej.
– Będziesz naszą zabawką, ale pamiętaj, że nasze serca się do ciebie otworzyły, nawet jeśli tego nie rozumiesz. Pewnie, gdyby nie ta zmiana w naszych sercach to nie byłoby w połowie przyjemne.
– Tak, z pewnością macie rację. Jestem cała wasza. Całkowicie.
Poczuła drżenie w całym ciele i to się wzmacniało z każdą następną chwilą
Jas zrzuciła kołdrę. Rosiny. Materac w łóżku Rosiny był podobnie dobrej klasy, jak i w ich miejscu do spania. Położyły ją na prześcieradle.
– Jesteśmy gadułami, odkryłyśmy to dziś rano. Najpierw sobie ciebie obejrzymy dokładniej niż podczas kąpieli, a potem się tobą odpowiednio zajmiemy.
– Dawno nie miałam tak cudownego relaksu – szepnęła brunetka.
Jas pochyliła się nad jej twarzą.
– Masz być cicho. My będziemy mówić, ty będziesz, jeśli ci pozwolimy. Oczywiście możesz wyrażać swoje wrażenia i odczucia.
Rosina zrozumiała i kiwnęła głową.
– Grzeczna dziewczynka. Wolisz być tak nazywana, czy raczej mamy cię nazywać mamusią? Możesz odpowiedzieć.
– Dzisiaj jestem waszą dziewczynką, może jutro będę mamusią. Czy może tak być? – spojrzała na Jas, a potem na Małgosię.
– Tak, zgadzamy się całkiem – odrzekła blondynka.
Jas uklękła z prawej stronie a Małgosia po lewej. Już nie chciały tracić czasu. Blondynka spojrzała w oczy brunetki.
– Czuję, że chcesz o coś prosić. Możesz mówić.
Rosina zdziwiła się, że blondynka ją tak wyczuwa, bo rzeczywiście tego chciała.
– Czy mogę was prosić, byście się rozebrały? – delikatnie przygryzła usta.
– Niestety tego nie możemy zrobić. Raczej nie dałybyśmy rady, a może bardziej ty byś nie mogła się powstrzymać przed dotykaniem naszych ciał. Jutro.
Brunetka ponownie skinęła głową. Zaczęły ją całować po policzkach. Podały jej zasady, więc nie spodziewała się otrzymać więcej pocałunku w usta. Co zatem będą u niej całować? Nawet nie chciała o tym myśleć, była i bez tego wystarczająco podniecona.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.