Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Iwona

Jestem trochę stremowany. Po tylu latach przypadek sprawił, że znów się spotykamy. Kto by pomyślał, że stanie się to za sprawą naszych dzieci. Chodziliśmy razem do liceum. Ja byłem wycofany, ona – wyzwolona. Podobałem się jej. Wiem, że gdybym nie był tak nieśmiały, to ja a nie Adam zagościłbym w jej łóżku, uczył rozkoszy i radości z posiadania pochwy. Iwona w wieku szesnastu lat poznawała najpiękniejsze aspekty życia, a ja onanizowałem się marząc o tym samym. Dopiero na studiach coś się zmieniło. Olga była wyjątkowa. Poważna, cierpliwa, spokojna. Nie mam pojęcia jakim cudem tak długo wytrzymała moją wstrzemięźliwość. Gdyby nie wysłała rodziców do kina i nie rozebrała się do naga, nadstawiając piersi i srom do całowania, pewnie do dziś byłbym prawiczkiem. Po latach dowiedziałem się, że nasi rodzice o wszystkim wiedzieli i działali w pełnym porozumieniu. Olga, tak jak Iwona, rozpoczęła współżycie w wieku szesnastu lat. Moi rodzice byli zachwyceni, że tak doświadczona dziewczyna odbierze ich głupiemu synowi dziewictwo. Lizałem srom i wzwiedzione sutki bez pamięci. A potem zatopiłem penisa w jej bezcennym skarbie i doznałem największego szczęścia w życiu mężczyzny, kiedy nabłonki żołędzi i pochwy łączą się ze sobą, aby za chwilę dać obojgu szczyt rozkoszy.  
Do końca studiów o dzieciach nie mogło być mowy. Olga od początku współżycia miała założoną spiralę z miedzią. Spirala działa w ten sposób, że wywołuje miejscowy stan zapalny w macicy, uniemożliwiający przetrwanie zarodka dłużej niż kilka dni. Powiedziała, że wcześniej już kilka razy poroniła, ale teraz miała ronić moje dzieci. Starałem się ją jak najczęściej zapładniać. I wiele razy się udało. Po skończeniu studiów na Akademii Medycznej zaczęliśmy pracować. U Olgi pojawił się instynkt macierzyński. U mnie ojcowski trochę mniej, ale nie mogłem jej zabronić usunięcia spirali. Prawdę mówiąc liczyłem, że jeszcze przez jakiś czas uda mi się jej nie zapłodnić. Życie potoczyło się inaczej. Byliśmy już wtedy dostatecznie zamożni, a mimo wszystko nie wyobrażałem sobie ojcostwa. Akceptacja narastała z czasem, w miarę rośnięcia brzuszka Olgi i wzrostu jej potrzeb seksualnych. Nigdy wcześniej nie kochaliśmy się tak cudownie. Wytrysk Olgi był mocniejszy od mojego. Odmawiała stosowania zalecanych w tym stanie pozycji. Dopiero w szóstym miesiącu zgodziła się, żebym kochał ją z boku i od tyłu. Drugi trymestr się skończył, a wraz z nim możliwość penetracji. Nie potrafiłem jej powstrzymać, kiedy rozbierała się do naga i kazała mi robić to samo. Wiedziała o czym marzę, i o co nie miałem śmiałości prosić. Język partnerki omiatał penisa tak długo, aż moje najądrza i odbyt zaczęły kurczyć się w cudownym duecie. Nie wstydziłem się krzyczeć z przenikającej na wskroś boskiej rozkoszy, kiedy moja najdroższa połykała całą spermę, tryskającą fontanną do jej ust. Uwielbiałem ją za urodę, brak pruderii, wyzwoloną osobowość. Tak jak ja nie chciała ślubu. W ogóle mi nie przeszkadzało, że współżyła przede mną z innymi chłopakami, że moje nasienie nie było pierwszym, które popłynęło do jej pochwy, podczas gdy ona była pierwszą dziewczyną w moim życiu. Byłem dumny, że jest tak doświadczona, że się podoba i spośród wielu kandydatów wybrała właśnie mnie. I że mnie rozprawiczyła.
Protestowałem, ale nie miałem siły odmówić, kiedy tuż przed porodem zaproponowała kolejne fellatio. Miałem wyrzuty, stojąc nago przed klęczącą przede mną równie nagą kobietą w ostatnim stadium ciąży, liżącą moją żołądź. Następnego dnia zawiozłem Olgę do szpitala. Urodziła się Marta. Zostałem ojcem. Po dwóch miesiącach Olga zgodziła się na powrót do współżycia, ale to już nie było to samo. Rola matki zwyciężyła nad rolą kochanki. Wychowywaliśmy Martę w naszym domu, chodząc razem do łóżka coraz rzadziej. Wyrosła na piękną, zgrabną brunetkę. Chcieliśmy żeby była wyzwolona, radosna, kochała życie. Byliśmy szczęśliwi, kiedy w wieku piętnastu lat oznajmiła nam, że pragnie współżyć ze szkolnym kolegą, Aleksandrem. Zabezpieczona przed ciążą Marta straciła cnotę pod naszym dachem i przy naszej całkowitej akceptacji. Niedługo po defloracji zaprzyjaźniona z Olgą pani ginekolog założyła Marcie spiralę. Kochali się na zmianę w naszym domu i w domu rodziców Aleksandra. Kiedy po powrocie z teatralnego spektaklu przypadkiem zobaczyliśmy przez uchylone drzwi, jak współżyją w pozycji na jeźdźca, oniemieliśmy. Nigdy nie widzieliśmy naszej córki tak zachwyconej. Uśmiechaliśmy się słysząc kobiece skamlanie z rozkoszy. Niestety Aleksander wraz z rodzicami wyjechał do Kanady. Dziewczyna została sama. Dziś Marta ma 17 lat, twarz anioła i nogi do nieba. Świetnie się uczy, ale nie ma chłopaka. Nie podglądam własnej córki, ale Olga powiedziała mi, że jest zaniepokojona, ponieważ Marta zbyt często się masturbuje. Nawet sobie nie wyobrażam jak bardzo pragnie tego co utraciła. Stosunku z mężczyzną.  
Pukanie do drzwi przerwało przygotowania do codziennego obiadu. W progu stała para. Mężczyzna i kobieta. Dzień dobry, jesteśmy nowymi sąsiadami. Kupiliśmy dom obok. Chcieliśmy się przedstawić i przywitać. Po chwili ścięło mnie z nóg. Przede mną stała Iwona z Adamem. Nie miałem pojęcia, że kobieta w wieku 44 lat może tak wyglądać. Zgrabność przerastała wyobraźnię. Widziałem tę samą Iwonę sprzed lat. Delikatne rysy brunetki o oliwkowej skórze, żadnych zmarszczek. Krótka sukienka z dekoltem odkrywała przepiękne piersi i nogi. I te stopy, w klapkach. Zaniemówiłem. Ona była pierwsza. W wyobraźni. Cześć Pysiak, co za przypadek – powiedziała. Jezu, to ty? - wybełkotałem. Miałem taki pseudonim w szkole, ale teraz interesowało mnie tylko stojące przede mną zjawisko. Czołem – usłyszałem jak przez mgłę głos Adama, kolegi z podstawówki.  Przywitaliśmy się po latach serdecznie i wtedy zobaczyłem, jak patrzy na stojącą w progu Olgę. Tak samo jak ja na Iwonę. Patrzyliśmy obaj jak głodne wilki na kobiety, z którymi nigdy wcześniej nie współżyliśmy. Ja na super elegancką piękność, a Adam na moją odzianą w domowe ciuszki dziewczynę. Zapraszamy – powiedzieliśmy z Olgą chórem. Podczas naprędce zorganizowanego obiadu wspominaliśmy szkolne czasy. I coraz intensywniej zachwycaliśmy się wzajemnymi partnerkami. Adam nie mógł oderwać oczu od Olgi, a ja od Iwony. Wszystkie licealne wspomnienia wróciły. Dlaczego nie byłem pierwszy w jej łóżku?
Podczas rozmowy dowiedziałem się, że Iwona z Adamem mają szesnastoletniego syna. W następny weekend umówiliśmy się w naszym domu. Wspólny posiłek, ale te spojrzenia. Pożerałem wzrokiem Iwonę, Adam Olgę, a Marta Jarka, syna Adama i Iwony. Niesamowita kombinacja. Cieszyliśmy się patrząc, jak Marta uwodzi Jarka, chłopaka który gdyby nie moja nieśmiałość mógłby być moim synem. Póki co mógł być zięciem. Bardzo chcieliśmy z Olgą, żeby nasza córka znów była szczęśliwa w męskim łóżku. Jarek był bardzo skromny, ale zdradzał zainteresowanie dziewczynami. Marta była świetna. Doświadczona i skuteczna. Od tego czasu spotykaliśmy się częściej, z radością patrząc jak nasze dzieci coraz bardziej się do siebie zbliżają. Nawet nie zauważyłem, że podczas długich wspólnych spacerów po lesie coraz częściej chodziłem i rozmawiałem z Iwoną, a Adam z Olgą. Nie byliśmy nawzajem o siebie zazdrośni. Potrzebowaliśmy odmiany, świeżości. Uśmiechnąłem się, kiedy Iwona zwierzyła mi się z sekretnego marzenia. Powiedziała, że oboje z Adamem chcieliby, żeby Marta rozprawiczyła Jarka. Oboje z Olgą od dawna o tym myśleliśmy. Deja vu – pomyślałem. Jarek był wyższy i bez porównania przystojniejszy niż ja w jego wieku, ale tak samo potrzebował zdecydowanej dziewczyny, żeby zrzucić brzemię męskiego dziewictwa. A nasza Marta zasługiwała, żeby penis znów zagościł w jej młodej, spragnionej pochwie.  
Adam i Olga gdzieś zniknęli. Staliśmy wśród szumiących liśćmi drzew i nawet nie wiem kiedy język Iwony znalazł się między moimi zębami. Byłem oszołomiony. Nie przypuszczałem, że Iwona pragnie mnie tak samo jak ja jej. Od wczesnego etapu związku z Olgą nie doświadczyłem tego cudownego uczucia, kiedy kobieta oralnie manifestuje pragnienie stosunku. Lizaliśmy się jak nastolatki. Świat wirował. Szkolne marzenia się spełniały. Chciałem od razu ją rozebrać, ale rozsądek zwyciężył. Dogging nie był raczej naszą domeną. Trzymając się za ręce poszliśmy szukać naszych życiowych partnerów. Cichutko, popatrz tam – wyszeptała Iwona. Miała naprawdę sokoli wzrok. Niepostrzeżenie podeszliśmy do małej polanki. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem stojącą nagą od pasa w górę Olgę i Adama, na przemian pieszczącego i całującego jej piersi. Oniemiałem, ale nie poczułem zazdrości. Raczej zdumienie, że moja kobieta może jeszcze na kimś robić takie wrażenie. Klasyczny necking. Iwona czuła to samo wobec Adama. No to chyba zostaniemy swingersami – powiedziała szeptem.  
Wróciliśmy dyskretnie do samochodu. Po piętnastu minutach pojawili się Olga i Adam. Trochę zabłądziliśmy – powiedzieli wyraźnie szczęśliwi. Dalsza konspiracja nie miała sensu. Iwona wzięła sprawy w swoje ręce. Po dwóch dniach zaprosiła nas do siebie na kawę. Po tym co usłyszeli, Olga i Adam wpadli początkowo w przerażenie, które jednak szybko zamieniło się w radość. Przekomarzaliśmy się, raz po raz całując wzajemnych partnerów. Iwona nalegała, żeby nasze pierwsze wspólne erotyczne spotkanie odbyło się u niej. Postanowiliśmy zostać prawdziwymi swingersami i kochać się w czwórkę. W sobotę razem z Olgą przyszliśmy do domu sąsiadów. Drzwi otworzyła Iwona, ubrana w mini spódniczkę i bluzkę z niekończącym się dekoltem. Delikatna buzia, oliwkowa cera i zgrabne bose nogi zachwycały. Już nie pamiętam kiedy miałem taki wzwód. Chciałem od razu ją rozebrać, ale ona przyłożyła palec do ust. Chodźcie – wyszeptała. Byłem zdziwiony. Co to za tajemnice? Myślałem, że będziemy sami. Witając się z Adamem usłyszałem delikatny szum wody. To był prysznic.  
Okazało się, że nasza Marta jednak nie poszła na tenisa. Byliśmy z Olgą zdziwieni, że zrobiła sekret z intymnego spotkania z Jarkiem. Wiedziała przecież, że im kibicujemy. Dobiegające z łazienki radosne odgłosy nie pozostawiały wątpliwości. Marta kąpała się z Jarkiem. W obliczu zaistniałej sytuacji było jasne, że nasz swinging musi zostać przełożony, ale radość ze związku naszych dzieci wszystko rekompensowała. Chodźcie na górę, tylko cichutko – zaordynowała Iwona. Nie za bardzo to wszystko rozumiałem. Po schodach weszliśmy do pięknie umeblowanego pokoju, oddzielonego szklaną taflą od drugiego, równie ładnego, z dużym pościelonym tapczanem. Chcieliście mieć tu szybę? – zdziwiłem się. Tak – odpowiedziała Iwona. To był pokój Jarka, kiedy był mały. Ale to nie jest zwykła szyba. Jak to? – zdziwiłem się. To jest lustro weneckie. Z tamtej strony nic nie widać. Chciałam widzieć co się dzieje z Jarkiem, jednocześnie zachowując intymność z Adamem. Dzieciaki myślą, że jesteśmy u was. W tym momencie coś zaświtało mi w głowie. Iwona chciała żebyśmy wszyscy byli świadkami, jak Marta pozbawia Jarka cnoty. Spojrzeliśmy z Olgą na siebie. Mimo niemoralności takiego postępowania nie umieliśmy się oprzeć, zwłaszcza że niedługo sami planowaliśmy odejść daleko od tradycyjnych standardów. Iwona przekręciła klucz w zamku.  
Kiedy usłyszeliśmy śmiech biegnących po schodach nagich nastolatków, zapadła absolutna cisza. Wbiegli razem. Przodem Marta, a za nią całujący bez przerwy jej plecy Jarek. Czułem się dziwnie, obserwując własną córkę w trakcie miłosnej gry. Nie doświadczałem podniecenia, tylko dumy, że spłodziłem taką piękność. Przyszło mi do głowy, że mogłaby być córką Iwony. Była bardziej podobna do niej niż do Olgi. Ciemna karnacja, subtelne rysy, talia osy, bajeczne nogi i wąski pasek włosków łonowych, ogolonych do bikini. Stanęli twarzą w twarz. Jarek wydawał się być onieśmielony. Po krótkim, mokrym pocałunku, Marta uklękła i zaczęła lizać obranego z napletka, wymasowanego pod prysznicem penisa. W miarę narastania wzwodu chłopak coraz bardziej się przełamywał. Wreszcie wziął dziewczynę na ręce i zaniósł do łóżka. Marta nie kryła zachwytu, że jej cudne piersi znów toną w męskich ustach. Lizał bez pamięci. Staliśmy z Olgą, Iwoną i Adamem jak urzeczeni, w obliczu piękna wolnej miłości naszych dzieci. Po chwili stało się coś niespodziewanego. Jarek ukląkł na dywanie przed dolną częścią łoża i zaczął całować stopy Marty. Myśleliśmy, że nigdy nie przestanie. W końcu usta powędrowały w górę. Czułem się trochę nieswojo patrząc, jak chłopak liże srom i połyka śluz pochwowy mojej córki. Ale z drugiej strony cieszyłem się, że oboje są tacy szczęśliwi. Skromnym gestem Marta zaprosiła Jarka do finału. Sama pomogła mu wprowadzić penisa do pochwy. Długo czekała, żeby męskość tam powróciła. Podczas gdy wykonując ruchy frykcyjne chłopak poznawał najpiękniejszą stronę życia, dziewczyna wracała do utraconego raju. Niedoświadczenie Jarka stawało się błogosławieństwem. Dotyk, pieszczoty, zapach kobiety – wszystko było dla niego nowe. Dlatego wytrysk się opóźniał, co dla Marty było prezentem wprost z nieba. Myślała o Aleksandrze, kiedy zaczęły się skurcze pochwy i odbytu. Nie miała na to wpływu. Z poprzednim partnerem kochała się dziesiątki razy, a z Jarkiem po raz pierwszy. Orgazm był cudowny. Skamlanie Marty natychmiast zagłuszył krzyk Jarka. Rozkosz przenikała go na wskroś. Po raz pierwszy w życiu jego nasienie tryskało w głąb kobiecej pochwy. Nie mogliśmy oderwać oczu, kiedy chłopak po skończeniu spazmów wyjął penisa z największego kobiecego skarbu i starał się pocałować każdy milimetr ciała partnerki. Nadszedł najwyższy czas, żeby dyskretnie udać się na spacer. O szczegółach dowiedzieliśmy się później.
Radości nie było końca. Przepojeni dumą, ciesząc się szczęściem dzieci, planowaliśmy własne. Oczywiście szczęście, a nie dzieci. Adam ściskał Olgę, a ja Iwonę. Problem polegał na tym, jak powiedzieć młodym o naszej decyzji. Po prostu – powiedziała Iwona. Jak zwykle miała rację. Zorganizowane następnego dnia wspólne spotkanie wypadło znakomicie. To, że Jarek i Marta doskonale wiedzieli o naszym poparciu wobec ich związku było zrozumiałe, ale skąd znali nasze wzajemne zamiary? Nie mieliśmy pojęcia, że dzieciaki tak się dopasują, że zdecydują się na regularne współżycie i świetnie wiedzą o naszej planowanej wymianie. Akceptowali naszą decyzję tak samo jak my ich. Byłem zdumiony. Widocznie ściany naprawdę mają uszy. Nie mieliśmy pojęcia, że z przeniknięciem naszego sekretu doskonale poradzą sobie bez lustra weneckiego. Umówiliśmy się, że będziemy się kochać na zmianę. Jarek z Martą w naszym domu, my w domu Iwony i Adama, a potem odwrotnie. Nie mogliśmy się doczekać. Następnego dnia, podczas ustalania szczegółów, byłem zdezorientowany. Zanim zniknęły, dzieciaki tryskały radością, marząc o wspólnej kąpieli w jacuzzi i ponownym stosunku, tym razem pod naszym dachem. Całując Iwonę mimowolnie kątem oka spoglądałem na Olgę. Ona patrzyła wyłącznie na pieszczącego ją Adama. Całkiem niezła – pomyślałem. Szatynka o jasnej karnacji i pociągłej buzi, autorka mojego rozprawiczenia, matka naszej córki. Po raz pierwszy od lat zobaczyłem w niej laskę tylko dlatego, że znalazła się w ramionach innego. Obie dziewczyny stanęły przed nami topless.
Topiąc ciemne, wzwiedzione sutki Iwony w moich ustach nie zwracałem uwagi, że to samo dzieje się z biustem Olgi, tak samo adorowanym przez Adama. Po chwili wszyscy byliśmy nadzy. Dwa łóżka, dwa szczęścia. Myślałem, że obserwacja kochającej się obok pary będzie najbardziej podniecająca. Nic podobnego. Istniała tylko Iwona. Balet języków był zaskakujący, tak samo jak oralna penetracja pochwy, kiedy mimo starań nie byłem w stanie dotrzeć do szyjki macicy. Absurdalne marzenie. Równocześnie wskoczyliśmy na materac. Widziałem tylko miłość sprzed lat. Nie miałem najmniejszej świadomości naszego wieku, Spełniałem marzenia. Bez pamięci całowałem śliczne stopy pożądanej od wieków dziewczyny o oliwkowej karnacji, co chwilę spoglądając na cudną buzię. Przed oczami miałem tę samą licealną piękność o delikatnych rysach, jedyną taką z orlim noskiem. Wzrokiem zaprosiła mnie do stosunku. Penis natychmiast powędrował do stolicy marzeń. Była zachwycająca. Śniada cera, ciemne sutki i prawie czarne wargi sromowe. Wszystko czego zawsze pragnąłem, a nie mogłem dostać od Olgi. Ze względu na wzrost Iwony mogłem jednocześnie topić jej piersi w ustach i zanurzać penisa w mokrej pochwie. Po raz pierwszy od zapomnianego stosunku z Olgą musiałem hamować, a nie wzmagać podniecenie. Olga była szatynką o jasnej karnacji. Myśl o niej była w tej chwili zbawienna. Pozwalała opóźnić finał do momentu zaspokojenia Iwony. Kiedy krzyknęła z rozkoszy, istniała już tylko ona. Każdy posuwisto zwrotny ruch penisa wywoływał spazm orgazmu. Oboje umieraliśmy ze szczęścia. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że Iwona miała jeszcze dłuższą przerwę z Adamem. Całowałem ją od stóp do głów, ze szczególnym uwzględnieniem bielejącej spermą pochwy. Wśród postkoitalnych pieszczot nie zauważyłem co dzieje się obok. Spojrzeliśmy równocześnie. Na sąsiednim tapczanie zachwycona Olga ujeżdżała leżącego na wznak Adama. Przytuleni obserwowaliśmy, jak poddawana pieszczotom piersi Olga porusza biodrami, poszukując najwrażliwszego miejsca w penetrowanej przez mężczyznę pochwie. Krzyk Olgi był hołdem dla rozkoszy. Całując Iwonę zupełnie pozbyłem się zazdrości o dotychczasową partnerkę. Usta same wędrowały na zmianę do sromu i sutków. Zapach i smak młodzieńczej miłości przerastał wyobraźnię. Podczas pieszczot spojrzeliśmy na uchylone drzwi. W progu stali Marta z Jarkiem. Ich uśmiech, tak jak mokry pocałunek, oznaczał pełną akceptację naszych wyborów. Moja przepełniona spermą córka lizała autora tego dzieła. A moja równie pełna męskości ukochana uśmiechała się razem ze mną. Wszyscy rozumieliśmy, że konwenanse nie mają znaczenia. Liczy się tylko szczęście.

bieniek

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3343 słów i 19030 znaków.

1 komentarz

 
  • kitu

    Bardzo pogmatwane to opowiadanie.Że też autorowi nie pomyliły się osoby-kto z kim i kiedy.Słabe to i nieciekawe.No i bez dalszego ciągu-w/g mnie.