Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Detektyw dusz

- Miejsce docelowe znajduje się po prawej stronie – oznajmił miły choć odrobinę sztuczny głos nawigacji. Nataniel zwolnił i zatrzymał się przed czarnymi skrzydłami bramy. Wysiadł z samochodu i przyjrzał się posesji za szarym płotem. Jednorodzinny dom wyglądał na całkiem nowy. Od razu widać było, że ktoś włożył w niego mnóstwo pracy i miłości. Mieszkający tu ludzie musieli bardzo lubić zieleń, bo najwyraźniej postanowili obsadzić drzewkami i kwiatami każdą wolną piędź ziemi. Przyjrzał się czerwonym klonom pomimo pięknej lipcowej pogody sypiącymi zwiędłymi liśćmi. Gdzie nie spojrzał widział to samo. Hortensje chyliły głowy do ziemi, lawenda zmieniła kolor z atłasowej zieleni na rudy, na trawie odznaczały się żółte plamy, jak wypalone ogniem koła. Westchnął ze znużeniem i otworzył furtkę. O razu przeszył go dreszcz. Z trzydziestostopniowego upału wszedł w chłodny jesienny poranek.  
Nie potrzebował innego dowodu. Zwykły człowiek nie czuł tego, a przynajmniej nie świadomie, ale rośliny i zwierzęta już tak. Nie mogły rosnąć w tak przenikliwym zimnie. Zapukał do drzwi i czekał rozglądając się dookoła. Chwilę później szczęk zamka powiedział mu, że jego pukanie sprowadziło właściciela posesji.
Otworzyła mu kobieta w wieku czterdziestu lat. Kiedyś, może nawet niedawno była bardzo ładna. Jeszcze teraz widać było ślady dawnej urody. Ciemne, gęste włosy miała poprzetykane pasmami siwizny, której nawet nie starała się ukryć, cienie pod oczami i zgarbione plecy nadawały jej wygląd staruszki, ale gdyby się wyprostowała jej sylwetka nadal cieszyłaby oko.  
- Dzień dobry – wyciągnął do niej rękę – dzwoniła pani do mnie. Jestem Nataniel.
- Lena – dłoń, którą mu podała była zimna jak sopel – proszę wejść. Napije się pan kawy czy herbaty?
- Kawę poproszę – odpowiedział uśmiechając się do siebie. To właśnie oznacza Polska. Nawet na krawędzi psychicznego załamania gospodyni zaproponuje coś do picia. Zgodził się, bo miał nadzieję, że gorący napój choć trochę przegna lód wkradający się w jego żyły. Miał też pewność, że znajome czynności pozwolą kobiecie uspokoić się przed tym co ją czekało. Usiadł przy stole rozglądając po salonie. Kwiaty, którymi obstawiony był dom powoli dzieliły los swoich kuzynów na zewnątrz.
- Proszę – postawiła przed nim filiżankę, obok cukiernicę i dzbanek z mlekiem. Usiadła po drugiej stronie obejmując kubek z herbatą, jakby chciała wyciągnąć z niego całe ciepło – przepraszam za mój wygląd, ale nie miałam czasu się ubrać.
- Nie ma za co – odparł i upił łyk. Pomimo południa nadal miała na sobie atłasową pidżamę, a na ramiona narzuciła szlafrok, jak gdyby nie zdając sobie sprawy, że za oknem jest w tej chwili plus trzydzieści stopni – zanim mi pani o wszystkim opowie chciałbym sam wyrobić sobie zdanie, dobrze?
Skinęła głową, więc wyjął z kieszeni złotą, carską pięciorublówkę i przerzucał ją na kostkach dłoni. Wpatrywał się w nią przez kilka minut, jak migoce w lipcowym słońcu, aż poczuł spokój i podniósł wzrok. Światło zmieniło się i teraz w domu panował półmrok. Jeśli jeszcze potrzebował jakiegoś dowodu, że dom jest nawiedzany przez ducha to teraz już wiedział na pewno. Wstał od stołu i z Leną następującą mu na pięty ruszył na obchód. Pierwszy ślad dostrzegł w garderobie. Błyszczące srebrem smugi pokrywały dwie szuflady.
- Co w nich jest – zapytał.
- Moja bielizna – odparła zdziwiona kobieta.
Zmarszczył brwi skonsternowany, ale ruszył dalej. W sypiali gospodarzy aż świeciło się od śladów. Całe łóżko było nimi upaprane, tak samo jak jedna z szuflad.
- A w tej – zapytał ponownie.
- Tu są – Lena zarumieniła się wyraźnie co nadało odrobinę życia jej twarzy – zabawki erotyczne. Mój mąż je kupuje… kupował… dla mnie…
- W porządku rozumiem – uspokoił ją. Wrócili do stołu. Upił łyk kawy, ale ta wystygła całkowicie, choć minęło zaledwie kilka minut. – Teraz niech mi pani wszystko opowie.
- To zdarzyło się – zająknęła się – ponad rok temu, nie pamiętam dokładnie, kiedy. Czy to ważne?
- Nie, proszę kontynuować – odpowiedział nie mogąc patrzeć w udręczone piwne oczy, błagające go o pomoc.
- Pojawił się, kiedy uprawialiśmy seks… było ciemno więc nie od razu go zauważyłam… wrzasnęłam, bo myślałam, że to włamywacz, ale kiedy zapaliłam światło nikogo nie było i pomyślałam, że coś mi się przewidziało. Niestety tak nie było.
Zamyśliła się, nie poganiał jej. Ważne było, żeby przypomniała sobie jak najwięcej.
- Z każdym dniem rosło wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, ale tylko wtedy, gdy się przebierałam, albo myłam. Z czasem zaczęłam go widzieć za każdym razem, kiedy chcieliśmy się kochać. Nie mogłam znieść myśli, że mnie obserwuje i jeszcze jego wygląd… obrzydliwy staruch! Teraz mój mąż ma mnie dość i chce się rozwieść, i co najgorsze nie mogę go za to winić, ja też bym ze sobą nie wytrzymała. Nie pozwalam mu się dotknąć, śpię w ubraniach, myję się szybko i byle jak, bo wiem, że stoi za mną i patrzy. A Mateusz go nie widzi i nie rozumie. Chce mnie oddać do psychiatryka. Niech mi pan powie, tylko szczerze. Zwariowałam?
- Nie – uśmiechnął się do niej przyjaźnie, co miało dodać jej otuchy, ale był zaniepokojony. Nigdy jeszcze nie spotkał ducha, który zachowywałby się tak dziwacznie. – Postaram się pani pomóc, ale muszę go zobaczyć, żeby się go pozbyć.
- Może go pan przywołać – zapytała z nadzieją.
Czy mogłem? Wątpiłem w to. Oni sami wybierali, kiedy chcieli się ujawnić, zwykle następowało to w wyniku silnych emocji osoby, którą nawiedzali albo gdy chcieli ją dręczyć. Moja gospodyni mogła to zrobić, tylko czy jest w stanie się przemóc.
- Niestety – powiedziałem jak najłagodniej mogłem, nie chciałem dręczyć tej nieszczęsnej kobiety więcej niż już zniosła, ale nie miałem wyboru – pani musi go zwabić.
- Mam się rozebrać – domyśliła się wzdrygając się wyraźnie.  
- Niestety tak.
- Chodźmy do sypialni, tu jest za dużo okien – zdecydowała. Jej głos stał się twardszy. Wiedziałem, że postanowiła to zakończyć i była gotowa na każde poświęcenie.
Zaczęła zdejmować pidżamę, gdy tylko minęliśmy drzwi. Sztywne, niezgrabne ruchy dobitnie świadczyły o strachu, w żadnym razie nie był to pokaz dla niego. Rozejrzał się, ale duch się nie pojawił Patrzył zatem jak kobieta ściąga spodnie od razu razem z majtkami. Nadal stała tyłem do niego obejmując się rękoma. Przyjrzał się jej mimowolnie oceniając sylwetkę. Była wychudzona, ramiona sterczały jak kościste wyrostki, żebra zaznaczały się wyraźnymi pręgami, ale zostało w niej coś budzącego pożądanie, może było też tak, że podniecająca była sama jej bezbronność.
- Przyszedł – zapytała drżącym głosem.
- Ja go nie widzę, a pani?
Rozejrzała się dookoła wreszcie odwracając do niego i ukazując wszystko. Jej cipka była cała pokryta kępką czarnych włosów, piersi otulone ramionami i ściśnięte, zerkały na niego jednym bordowym sutkiem.  
- Nie ma go, a przecież zawsze przychodził. Może się przestraszył i poszedł sobie.
- Nie – odparł czując jak wilgotny chłód wkrada mu się w żyły – musimy go wywabić. Wie pani jak?
- Nie wiem – zająknęła się – zawsze przychodzi, gdy uprawiamy seks.
- Może pani zadzwonić po męża … albo po kogoś innego – dokończył niezręcznie.
- Nie – odparła natychmiast przerażona samą myślą – niech pan to zrobi. Proszę.
- Jest pani pewna?
- Nie ważne, zrobię wszystko co trzeba. To tylko seks.
- Dobrze – zgodził się zaskoczony jak przedmiotowo go traktuje, ale czy miała wyjście?
- Pewnie za późno żebym doprowadziła się trochę do porządku – zapytała wykonując nieokreślony ruch w stronę brzucha i po raz pierwszy uśmiechając niepewnie.
- Nie trzeba – uśmiechnął się w odpowiedzi myśląc, że kobiety to cudowne stworzenia.
- No to zacznijmy – wspięła się na łóżko i uklękła na jego brzegu. Czarne włoski między udami skrywały jej szparkę, w ich gąszczu ledwie widział wargi sromowe, ale to tylko dodawało pikanterii całej sytuacji.
- Jeszcze tylko jedno – powiedział ściągając koszulkę i zawiązując ją na jej oczach – nie będzie się pani tak stresować.
Klęczała, a on nie wiedział co dalej. Rozejrzał się wokoło, ale ducha nie było. Musiał brnąć w to dalej, choć sytuacja nawet jak na jego profesję była dziwna. Kobieta czekała cierpliwie w tej zwyczajnej, a jednak perwersyjnej pozycji. Drżała wyraźnie z zimna lub lęku, na całym ciele miała gęsią skórkę. Ukląkł obok łóżka i palcami dotknął połyskujących jedwabiście włosków. Z pomiędzy nich wychylały się wargi sromowe stulone i zmarszczone. Pogładził je palcami i rozejrzał się. Nadal nikogo nie widział, choć powietrze zgęstniało i jeszcze bardziej ochłodziło. Zanurzył twarz w łaskoczące włoski i pocałował jej cipkę. W nozdrzach poczuł piżmowy zapach i chyba właśnie to sprawiło, że zrobił się naprawdę podniecony, już bez wahania wpił się ustami w jej cipkę. Językiem rozchylił wargi i znalazł wejście w jej ciało. Zarejestrował westchnienie, ledwie słyszalne, ale wyczuł w nim zaskoczenie i coś jeszcze. Wcisnął w nią język na całej twarzy czując kłująco - łaskoczące włoski.
Wstał po chwili, czując jak sztywny penis napiera na spodnie. Kobieta przed nim nadal klęczała w tej samej pozycji ze zwieszoną głową i może tylko mocniej oddychała. Nie drgnęła, gdy przyłożył czubek penisa do jej cipki i przesunął kilka razy wzdłuż szparki. Dopiero czując go w sobie jęknęła. Chwycił ją za pośladki i wpatrując się między nie wbijał coraz głębiej. Jej cipka była ciasna, jak sama mówiła od dawna nie uprawiała seksu i lodowata. Nigdy nie czół czegoś takiego. Zupełnie, jak gdyby jego penis zanurzał się w lodowej rzeźbie.  
- Och Boże – usłyszał niespodziewany szept. Teraz poczuł, że jej spięte ciało zaczęło się rozluźniać i odpowiadać na jego ruchy. Plecy nie były już tak napięte i nie wydawała się już taka czujna. Płynnie wbijał się w jej lodowate choć coraz bardziej wilgotne wnętrze. Na jej czarnych włoskach i penisie dostrzegł biały płyn świadczący o podnieceniu. Palce mocno zacisnęła na pościeli, a jej ciało falowało z każdym jego ruchem.  
Nie przerywając rozejrzał się dookoła. Nadal nic, ale widział, jak coś czai się w rogach sypialni, bo cienie tam gęstniały. Kobieta oparła się ramieniem o materac i jedną rękę wsunęła między uda. Czuł jej palce muskając, co chwila, jego kołyszące się jądra, chyba bardzo ją podniecały.  
Poczuł za sobą czyjąś obecność, ale nie przerywał wbijania się w kobietę, której ciche westchnienia przechodziły w urocze wstydliwe jęki. Duch stanął obok łóżka i Nataniel wreszcie mógł go zobaczyć. Rzeczywiście widok był obrzydliwy. Staruch był prawie łysy, obwisła skóra zwisała na nim jak zbyt duże ubranie, dolna warga, fioletowa od skrzepniętej krwi, obwisła odsłaniając żółte zęby. Prawą ręką ugniatał swoje genitalia, ale jego penis nie chciał się podnieść. Oczy wlepiał w klęczącą kobietę zahipnotyzowany widokiem jej nagiego ciała. Nataniel sięgnął do kieszeni spodni, których się nie pozbył i wyciągnął z niej siatkę, ale zawahał się. Widział jak plecy kobiety napinają się ukazując każdy krąg kręgosłupa, a dłoń zaciśnięta na prześcieradle szarpię materiał i postanowił poczekać. Przez koszulkę prawie nie widział jej twarzy, tylko otwarte usta chciwie łapiące suche powietrze, oraz ręka coraz szybciej pieszcząca cipkę mówiły mu, że finał zbliża się szybko.
Całe jej ciało przebiegł dreszcz, znieruchomiała napięta, wygięta w łuk, jedynie stopy lekko drżały, tylko wypięta pupa podskoczyła kilka razy. Ledwie słyszalne kwilenie wyrwało się z jej ust i były to jedyne oznaki, że właśnie przeżyła orgazm. Poruszył się w niej kilka razy, powoli uspokajająco, a gdy wyszedł to kobiecie jakby podcięto sznurki, upadła na bok i zwinęła w kulkę. To mu odpowiadało. Nie będzie musiała patrzeć na to co się wydarzy.
Wypracowanym ruchem rzucił w stronę ducha to co trzymał w garści. Srebrna sieć osobiście wykuta przez niego z medalików zgubionych i znalezionych po latach przez różnych poszukiwaczy skarbów rozwinęła się i migocząc opadła na stwora.
Jego pełen furii wrzask Nataniel poczuł aż w brzuchu. To go nie obchodziło. Ponownie sięgnął do kieszeni i wydobył rękawiczkę. Nałożył ją i obejrzał upewniając się, że każda z trzydziestu trzech srebrnych płytek jest na miejscu. Każda taka płytka miała wyryty inny run. Nie wiedział co oznaczają. Pewnej nocy przyśniły mu się, a właściwie wypaliły w mózgu.  
Stwór patrzył na niego pełen wściekłości i strachu. Nataniel chwycił go za gardło. Wrzask rozległ się ponownie, tym razem przerażony i zdziwiony. Runy sprawiały, że mógł dotykać niewidzialnego i sprawiać mu ból.  
- Co tu robisz? Czemu nawiedzasz tę kobietę – zapytał w myślach.
Duch skierował na niego wodniste niebieskie oczy.
- Chcę zerżnąć jej cipę, spuścić się do gardła i przeorać dupę. I zrobię to jak osłabnie. Wtedy wyssę z niej duszę i oddam panu by mu służyła.
- Nie sądzę - odpowiedział Nataniel i zacisnął dłoń.
- Czekaj – wrzasnął stwór – pozwól mi ją wypieprzyć i odejdę. Tylko tego chcę. Znów poczuć gorącą cipkę.
- Nie licz na to -odparł i ścisnął jeszcze mocniej.
- Asmodeusz jest na wolności – ostatni chichot rozległ się w głowie Nata – wie o tobie i cię odnajdzie.
Wspomnienia stwora nagle runęły na Nataniela niepowstrzymaną falą. Niezmierzone bogactwo i władza zdeprawowały człowieka, którym kiedyś był. To kobiety stały się jego obsesją. Nataniel zobaczył setki nagich postaci przesuwających się przed nim. Stare, młode, a niektóre bardzo młode, wszystkie poddawane jego perwersyjnym zachciankom, które z czasem stawały się coraz wymyślniejsze.
Z trudem wyrwał się z potoku zapętlonych wspomnień ginącego ducha. Teraz gdy nie czepiał się już tego świata odejdzie, gdzie na niego czekają.
Sieć opadła na podłogę. Duch wreszcie zniknął. Nataniel podniósł się bardzo zmęczony i dostrzegł szeroko otwarte oczy kobiety patrzące na leżącą na podłodze siatkę.
- Widziałam to – szepnęła zaskoczona – i czuję. Odszedł – zachichotała nie wiadomo z szoku czy radości – nie ma go, jestem wolna. Czujesz to.
Czuł. W domu już robiło się cieplej, jak gdyby zawstydzone słońce właśnie przypomniało sobie o tym miejscu i postanowiło nadgonić zaległości. Lena wstała z łóżka z nową energią. Nadal była naga, ale przestała się już garbić, co odmieniło ją zupełnie, to i pełen zachwytu uśmiech.
- Boże jak wszystko się zmieniło – roześmiała się szczęśliwa – zupełnie jakbym urodziła się na nowo.
Nataniel zachwiał się, gdy rzuciła mu się na szyję, jego ręce odruchowo objęły jej wychudzone ciało. Zesztywniała dopiero teraz zdając sobie sprawę, że jest naga. Może poczuła jego znów twardy penis na swoim brzuchu. Jej dłoń wsunęła się między nich i chwyciła go w dłoń.  
- Wiesz, dlaczego miałam orgazm – szepnęła mu do ucha poruszając jednocześnie ręką, aż zmrużył oczy z rozkoszy.
- Nie – odpowiedział tylko by jej nie spłoszyć.
- Czułam twój zapach z koszulki i to pozwoliło mi zapomnieć o wszystkim. I twój penis był taki gorący. Za każdym razem, gdy się we mnie wbijałeś to było tak jakby wracało we mnie życie. I pomimo, że jestem mężatką to jestem ci coś winna za pomoc.  
Opadła przed nim na kolana i zaczęła lizać sterczący drąg, kule jąder trzymała w ciepłej teraz dłoni. Co chwilę podnosiła wzrok ku górze jej orzechowe oczy i usta obejmujące jego penis tworzyły podniecającą mieszankę. W pewnym momencie jej dłoń wsunęła się między uda i po jej ruchach mógł poznać, że kobieta pieści się ostro. Jej autentyczne podniecenie podziało na niego jak smagnięcie ogniem, nie chciał być już tylko biernym obserwatorem. Podniósł Lenę z kolan, choć jęknęła zawiedziona. Popchnięta na łóżko rozłożyła nogi i po raz drugi wbił się w czarną od gęstych włosków cipkę. Pieprzył ją ostro zupełnie inaczej niż poprzednio. Teraz jego biodra uderzały o nią mocno, a penis cały znikał w wychudzonym ciele. Takie ostre traktowanie chyba ją podniecało, widział to w jej oczach i zmarszczonym czole.  
- Ja pierdolę – jęknęła zdziwiona. Jego penis rytmicznie penetrował jej dziurkę, ale Nataniel czuł, że sperma wypełnia go aż po czubek omal go nie rozsadzając i dłużej już tego nie zniesie. Kobieta jęknęła głośniej zaskoczona albo zdziwiona niespodziewanym spełnieniem. Jej ciało skuliło się i zaczęło drżeć. Przeżywała orgazm w ciszy wstrząsana drgawkami, konwulsyjnymi ruchami bioder nabijając się mimowolnie na jego penisa. Jęknął i oparł się rękoma na jej brzuchu, pod palcami czuł drżenie jej mięśni, a tymczasem jego penis wystrzeliwał w nią kolejne fale spermy. Wyobraził ją sobie pod swoimi dłońmi, jak rozlewa się w kobiecie i sprawiło mu to olbrzymią satysfakcję.  
Wyszedł z domu i odetchnął ciepłym już powietrzem. To zadanie okazało się wyjątkowo satysfakcjonujące. Nie dość, że pomógł komuś w potrzebie to jeszcze przeżył wyjątkowo podniecającą i perwersyjną przygodę. Był pewien, że nie zapomni tego nigdy. Lena powiedziała mu, gdy się ubierali, że mogłaby się kochać cały dzień i pozwoliłaby mu na wszystko, co natychmiast uruchomiło jego wyobraźnię, ale musiała przeprosić męża i ratować swój związek. Nigdy nie posądzał się o jakieś zboczenia, ale teraz podniecała go myśl, że będzie się nim kochać wciąż mając w sobie jego spermę. Idąc do samochodu zastanawiał się czy o tym pomyślała, czy jej to przeszkadza, podnieca, czy może już o tym zapomniała.
Wsiadł do auta i uruchomił silnik i już miał wrzucić bieg, gdy podniósł wzrok i aż drgnął. Przed maską jego samochodu stała kobieta. Od razu zorientował się, że jest duchem, świadczyła o tym choćby bladość jej skóry. Kobieta obeszła samochód OTWORZYŁA drzwi i usiadła na siedzeniu pasażera. Nataniel przyjrzał się jej w tym czasie. Duch był całkowicie nagi i aż nienaturalnie doskonały. Jej ciało miało idealne proporcje. Długie smukłe, umięśnione nogi duże, ale jakoś pasujące do szczupłej sylwetki piersi z blado niebieskimi sutkami. Płaski brzuch przechodził zgrabnym V w idealnie ogoloną cipkę. Nieskazitelną bladość skóry podkreślały czarne jak smoła włosy, oczy i brwi. Była jak czarno biała fotografia wklejona w kolorowy krajobraz. Nie mógł oprzeć się wrażeniu, że idealna w każdym calu sylwetka kobiety krzyczała mu o czymś ważnym co powinien wiedzieć.
- Czego chcesz – zapytał w myślach, bo duch patrzył przed siebie nie zwracając na niego uwagi. Odwróciła się w jego stronę jej twarz przypominała mu Koreanki poddane tylu operacjom plastycznym, że ich piękno stało się irytująco doskonałe i zamiast przyciągać wzrok odrzucało.
- Jedź – usłyszał i to było wszystko.
Co mógł zrobić? Zabrać ducha do swojego domu? Mógł oczywiście postarać się go usunąć, ale nie miał powodu. O ile wiedział kobieta nie zrobiła nic złego. Po drugie zaintrygowała go. Samo to, że otworzyła drzwi, jak gdyby była materialna i ten jej wygląd oraz to, że wyraźnie czegoś od niego chciała.
Pomysł na opowiadanie pojawił się we śnie. Zobaczyłem w nim perfekcyjnie idealną kobietę i pół nocy nie spałem obracając w głowie ten pomysł. Dobry czy nie musiałem go napisać.  

horus33

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3680 słów i 20296 znaków.

1 komentarz

 
  • Użytkownik Pumciak

    Masz wyobraznie pisz dalej czekam na jeszcze

    4 godz. temu