Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Backout część 4 Piąta fala.

     Minęły trzy tygodnie od pamiętnego poznania dwóch kochanek June. Czy Mia mogła się nazwać jej trzecią kochanką? A może pierwszą? Rozmawiała kilka razy z każdą z nich. Ani razu nie padla z ich strony propozycja prywatnego spotkania. Gabriell zaczęła zarabiać pierwsze pieniądze i szło jej coraz lepiej. Nie liczyła dochodu ze sklepów, przecież tak naprawdę nie były jej, tylko dzięki uprzejmości i szczodrości June i Selena, przynosiły jej zyski. Tego dnia umówiła się z Selena u niej w domu, bo wyjątkowo uzdolniona ruda piękność, uznał, że drobna blondynka jej może pomóc. Przyjechała truckiem pod otrzymany adres. Dom Seleny nie wyglądała tak okazale, jak brunetki. Dwupiętrowy, w mieście, otoczonym solidnym betonowym parkanem z metalowymi kolcami na zwieńczeniu. Kiedy wjechała przez stalową bramę, już dostrzegła sporo kamer.

     — Cześć, Słonko — Selena przywitała ja przy wejściu.

     Podobnie jak ostatnio ruda niespecjalnie przywiązywała wagę do ubioru. Stała w spodniach z małymi dziurami na kolanach i bluzce, która też pamiętała lepsze dzieciństwo. Wystąpiła na czarno, bo zarówno Lee Coopery jak bluzeczka firmy Boss emanowały czernią. Jasnorude włosy związała gumką. Mia dopiero teraz pomyślała, że żadna z nich nie nosi makijażu.

     — Głodna? — Selena ciągnęła ją za rękę w głąb mieszkania i weszły do kuchni.
     — Jadłam troszeczkę rano — odrzekła blondynka.
     — Czyli o której i co wrzuciłaś do brzuszka? — uśmiechnęła się miło.

     Blondynka popatrzyła na ścianę. Wisiał tam prosty zegar, a na białym cyferblacie namalowano czerwone serce i dodano napis I love NY.

     — Przecież mieszkasz w Los Angeles? — Mia spojrzała na twarz przyjaciółki i kochanki.
     — Urodziłam się na wschodnim wybrzeżu, nie za bardzo lubiłam tego molocha.
     — Pytam, bo mam taki sam zegarek, ale w Nowym Jorku nigdy nie byłam.
     — Niektórzy kochają, inni mniej. Lata upalne i wilgotne, zimy chłodne i czuć mróz z powodu prądów atmosferycznych. Chyba tylko w Chicago jest gorzej.
     — Taki sam klimat ma Toronto w Kanadzie — drobna osóbka uśmiechnęła się delikatnie, sobie uświadomiła, że gadają o pogodzie.
     — Czyli? — jasnobłękitne oczy właścicielki sporego domu świdrowały jej szafirowe tęczówki.
     — Około dziewiątej. Dwie kanapki z szynką i pomidorem i kawałek czekolady. — Selena pokiwała głową.
     — Większość ludzi by zapytała: Czyli o co chodzi, ale ty masz otwarty umysł, nie pomyliłam się co do ciebie, z pewnością mi pomożesz w projekcie.
     — Nie mam pojęcia o komputerach, znaczy, wiesz, jak jest, potrafię pisać i otwierać strony oraz ogarniam logowanie.
     — Nie o takie umiejętności chodzi, wytłumaczę. Przeszłam na dietę jarską, ale nadal w zamrażalce jest surowe mięso. Skoro je mam, to nie wyrzucę. Kupowałam z firmy, która tylko sprzedaje zamrożone produkty i w najlepszym gatunku. Jeśli masz ochotę na steka albo surowe, wyjmę.
     — Nie trudź się, kochanie — posłała uśmiech do Seleny.
     — Po jedzeniu weżniemy się do pracy. Ustaliłam z June i Gabri, że mogę... no wiesz...z tobą. Uznały, że nie damy rady bez tego. Same z tym wyszły, nie że ja bardzo chciałam. Wiem, że podoba ci się June. Chociaż naprawdę, to bym chciała.
     — Wszystkie mi się podobacie — Mia próbowała protestować.
     — Wiem, chodzi o trzecie miejsce po przecinku — Selena pogładziła dłoń blondynki.
     — Aha. 99, 997 i 99, 996? — blondynka wypowiedziała liczby.
     — Dokładnie, zaskakujesz mnie coraz bardziej. Lubiłaś matmę w szkole? — Sel była odwrócona plecami i kończyła sałatkę, którą musiała zacząć wcześniej.

     Mia podeszła, stanęła za nią i patrzyła. Przypadkowo powietrze wydechu spotkało się z szyją Seleny, a ta przymknęła oczy.
Ciężko będzie zrobić cokolwiek, już jestem mokra i mała Selenka się budzi ze snu — pomyślała.

     — Dasz przepis? — teraz nagie piersi blondynki, tylko oddzielone bluzką, spoczęły na łopatkach rudej.
     — Dam... Mia odsuń się troszkę, bo nie zdołam skończyć – szepnęła niższym tonem niż zwykle.
     — O przepraszam. Naprawdę nie zrobiłam tego celowo.
     — Wierzę i nie. Jesteś tak seksowna, że nie musisz nic robić i człowiek dostaje kręćka.
     — Człowiek, czyli ty? Jesteś kobietą!

     Selena odwróciła głowę.

     — Ty mądralo — cmoknęła półotwarte usta blondynki. — Zjemy i pokochamy się trochę, bo nie dam rady się skupić na niczym — mruknęła Selena.
     — Zarezerwowałam cały dzień dla ciebie. — Blondynka się uśmiechnęła, ale ruda tylko to odczuła, bo nie wiedziała twarzy najnowszej kochanki.
     — Tak... ja też. Ponieważ mi pozwoliły się z tobą kochać, ja również udzieliłam im dyspensy, sprawiedliwość musi być. Mamy nie dzwonić, nie wysyłać wiadomości aż do jutra rana. — Mia usiadła na taboreciku i postanowiła uważać, by dodatkowo nie pobudzać Seleny.
     — Gabriella pojęła pracę, znaczy, otworzyła swój interes.
     — Tak. Raz na jakiś czas nam wymawia, że ją psujemy. Sto tysięcy miesięcznie to nie taki wydatek. Szczególnie że jak się ma sporo pieniążków, to same procenty pomnażają wielkość konta. Ja dobrze zainwestowałam a June jeszcze lepiej. Jest koniec lata, a ona już myśli, co mamie kupić na świąteczny prezent.
     — To fajnie. Musi ją kochać – Mia pamiętała, by się nie zdradzić, że coś wie o Elwirze.
     — Rzadko się widują, ale tak. Widziałam raz jej mamę, bardzo ciepła osoba, ale dostrzegam stres z przeszłości a może i z teraźniejszości.
     — Jak się jeździ Phantomem? — cały czas patrzyła na smukłą dziewczynę z tyłu.
     — Dobrze. Co prawda to wóz przeznaczony dla komfortu pasażera, ale nic nie słychać i nie czujesz, że jedziesz. Co innego niż wóz June. Tam wszystko słychać, a jak zamierza poszaleć, to zakłada zatyczki.
     — Twój wóz jest droższy, prawda?
     — Właśnie nie. Model, którym jeździ to MacLaren Sabre. Kosztował trzy i pół miliona, jest legalny tylko w USA. Mój Phantom kosztował trochę mniej niż pół miliona. Nawet jej mama jeździ tańszym wozem. Ma również Phantoma, ale model Serenity i tamto cacko kosztowało ponad milion.
     — Poza wozem nie masz nic wskazującego na to, że jesteś dość zamożna.
     — Kilka drobiazgów. Nie należę do kapryśnych bogaczy, ale też nie jestem skąpa. Zegarek za dwieście tysięcy, naszyjnik z diamentów i pierścionek warty trzysta tysięcy. Sprzęt nie jest aż tak drogi, mam na myśli moje komputery i system bezpieczeństwa. Po śniadaniu ci pokażę pokój, gdzie pracuje, wygląda trochę jak z filmów SF. Skończyłam. — postawiła półmisek z przeróżnymi jarzynami i innymi produktami pochodzenia roślinnego.
     — Wygląda fajnie — stwierdziła Mia.

     Selena postawiła dwa dekorowane kwiatami półmiski i dała po widelcu. Zaczęły jeść.

     — Bardzo smaczne. Widzę marchewkę, buraka i chyba pietruszkę, resztę mogę zgadywać.
     — Spoko, Słonko. Selena ci wszystko prześle na telefon. Jestem dość precyzyjna. Kluczem jest sos
     — Właśnie! To chciałam powiedzieć.
     — Ładnie wyglądasz — Mia widziała już od progu, że nowa sukienka wpadła w oko Selenie.

     Znowu kupiła coś drogiego. Suknia z jedwabiu w delikatnym kolorze zieleni. Krój prosty i leżał dobrze na drobnej kobiecie. Nie za obcisły. Z pewnością i ruda i June zdołają się zmieścić. Tak naprawdę kupiła to dla Seleny i chciała sprawdzić, czy ruda piękność się domyśli. Sukienka była stanowczo za długa jak na blondynkę. Tego dnia kupiła coś również dla Gabrielli. Też z jedwabiu o nieco innym kroju w kolorze mocnej maliny. Miała nadzieje, że Gabri polubi.
Skończyły jeść i blondynka czuła jeszcze przez kilka minut smak sosu, którego składu nie mogą się domyślić.
Ponownie Selena wzięła jej dłoń i poszły na piętro po solidnych schodach z czerwonego drzewa.
Pracownia wyglądała przestrzennie. Mia nie liczył, ale z pewnością zgromadzono tu więcej niż tuzin komputerów i innych sprzętów, które mogły być czymkolwiek.

     — Chodzi o przesyłanie danych. Wiem, brzmi prozaicznie. Czasem serwery są przeciążone. Chcę zbudować całkiem coś innego. Prosto mówiąc, ma to odciążać system, selekcjonując informacje do konkretnych działań, a nie wszystkie. Wtedy odbiorca otrzyma już skomasowane dane tego, co właśnie chce. Każdy indywidualnie. A wiadomo, że ludzie pracują przy różnych tematach. Od zwykłych filmów do bardzo skomplikowanych projektów.

     — Potrajałabyś się włamać do systemu zabezpieczeń Pentagonu?
     — To nie jest tak trudne, problem w tym, żeby cię nikt nie namierzył. Mogę, ale nie potrzebuję, nie jestem hakerem.
     — Chciałbym wiedzieć, kto mi pomógł kilka lat temu. Po śmierci rodziców miałam ciężko i kiedy sądziłam, że wyląduję na ulicy, ktoś mi wpłacił pięć tysięcy. To nie ten Pickard, który przepisał mi dwadzieścia kilka milionów. Bank nie chciał powiedzieć, podobno tajne.
     — Kaszka z mlekiem. Później, chyba kilka minut cię nie zbawi.
     — Jasne, że nie. Naprawdę byś mogła? — oczy blondynki zrobiły się wielkie.
     — Dla ciebie, wszystko kochanie — Selena delikatnie ucałowała jasnoróżowe usta przyjaciółki.
     — To pokaż mi w zarysach, w czym bym mogła pomóc, bo naprawdę nie wiem. Przez pół życia byłam głupiutką kelnerką i cieszyłam się, kiedy mi ktoś dał pięć dolarów napiwku.

     Selena spojrzała prawie z miłością na drobną postać blondynki.
     
     — Zaraz ci pokażę. Nawet nie będę tłumaczyć, wierzę, że masz dar, o którym nawet nie wiesz. — Selena zaczęła pisać z szybkością światła jakieś wyrazy z literami i znakami.  

     Mia obserwowała palce kochanki, którymi poruszyła z zawrotną szybkością. Pracowała na dwóch klawiaturach naraz. W końcu, po może trzech minutach skończyła. Zapisano białymi literami na czarnym tle z wyjątkiem dwóch miejsc, gdzie zamiast białego zastosowała zielony.

     — Chodzi o te dwa miejsca. Programy się wzajemnie blokuję. To tak jakbyś miała dwa anty wirusowe zabezpieczenia. Jeden uważałby drugi za wirusa i odwrotnie. Jeśli to rozwiążemy, wszystko inne już gra — spojrzała na blondynkę.

     Ta posłała spojrzenie szczupłej dziewczynie, a potem zerknęła na ekran. Nie miała najmniejszego podjęcia, co oznaczają te zapisy. Nawet zielonego. Poczuła zakłopotanie. Dlaczego Selena uważa, że ona może pomóc? Nie ma pojęcia, o ci tu chodzi. Zrozumiała, co usłyszała. Stała i wpatrywała się w ekran.

     — Musisz się mylić, ja nie rozumiem niczego.  
     — Zrelaksuj się trochę — poczuła dłoń Seleny na swojej.

     Łatwo ci mówić. Pachniesz cudownie i jeszcze mnie trzymasz za rękę — przeleciał jej myśl.

     Do tej pory słyszała delikatne buczenie, a pochodziło z urządzeń, dopiero po chwili uświadomiła sobie, że Selana coś nuci. Niby podobnego jak ostatnio, a jednak coś innego. Rzuciła na nią wzrokiem i ponownie obserwowała ekran. Wpatrywała się w zielny zapis, a potem w dwa naraz. Odczuła, że wchodzi tam. W pierwszej chwili uznała to za złudzenie, ale potem zaczęła widzieć jakby trójwymiarowo. Po chwili już tam była! Wcale się nie bala, bo czuła dłoń Seleny i słyszała jej nucenie. Wysunęła dłoń i dotknęła czegoś, a to coś wystrzeliło jak rozpryśnięta bańka. W miejscach, gdzie te drobne promienie dotknęły brzegu wnętrza kuli, bo w niej się znajdowała, zaczęły pojawiać się wzory. Jakieś linie zapisów. Zaczęła je obserwować. Przed nią pojawił się zwykły laptop, jaki miała w domu. Dwoma, a potem czteroma palcami zaczęła przepisywać, co widziała. Sprawdziła, czy się nie pomyliła, ale nie czytając, tylko nakładała napisany tekst na oryginał. Wyłapała dwa błędy i wówczas znowu znalazła się w pomieszczeniu obok Seleny, a wolną dłoń zabrała z trzeciej klawiatury, gdzie napisała, jakieś pół strony.

     — Czy to ja?... Spojrzała zdziwiona na wielkie oczy Seleny.
     — Nie myliłam się co do Ciebie. Kurcze, że to mi umknęło.

     Nagle Mia poczuła, że Selen ją całuje. Nie po przyjacielsku i nie jak kochanka. Dziwnie.

     — Jesteś genialna. To będzie całkiem uczciwie, jeśli dostaniesz trzydzieści procent. Możesz negocjować, ale uważam, że włożyłam w to sporo pracy i więcej niż czterdzieści będzie zbyt dużo.
     — O czym ty mówisz, ja napisałam coś, czego nie rozumiem?
     — Szkoda, że cię nie nagrałam. Nigdy nie widziałam, aby ktoś w ten sposób pisał jedną dłonią. Wyglądało, jakby twoje palce nie trzymały się fizyki, a przede wszystkim jakbyś nie posiadła kości. Nie pisałaś szybko, ale to nie było z tego świata.
     — June mówiła, że ty nie jesteś również stąd.
     — Może, nie wiemy dokładnie, co to jest. Większość wie, że to planeta, ale do końca nie jestem przekonana. Najważniejsze jest, że podałaś mi rozwiązanie, nad którym pracowałam kilka miesięcy i odbijałam się jak o betonową ścianę. To usprawni systemy i pewnie dostanę za to więcej niż za kilka programów, które zbudowałam cztery lata temu. Powinnam z tobą coś wypić, ale możemy to uczcić inaczej – powiedziała to tak, że nogi ugięły się pod blondynką.
     — Podoba mi się June, ale chyba ja jej więcej. Czuję dobrą kolekcję z Gabriellą, ale z tobą mam jakąś więź od pierwszego pocałunku. Fajnie mi się z tobą kocha, ale jest coś głębszego...
     — Też to odczułam. Idziemy stąd.

     Po chwili wyszły i Mia sądziła, że pójdą do sypialni lub innego miejsca, gdzie będą się kochać. Weszły do jej gabinetu. Stało tu biurko, fotel i szafa z kilkoma książkami Zdjęcie domu na wsi.

     — Potrzebuje danych. Masz dostęp do kont banku na komórce? — spojrzała na blondynkę.
     — Tak. Zaraz otworzę – wyjęła komórkę z torebki.

     Nawet nie pamiętała, jak się tu znalazła jej torebka na biurku. Po wejściu do kuchni zawiesiła ją na wieszaku przy drzwiach. Selena dostrzegła jej konsternacje.

     — Zabrałam ją, kiedy zjadłyśmy surówkę, przepraszam, że ci nie powiedziałam. Myślałam, że zauważyłaś.
     — My nie wchodziłyśmy do tego pomieszczenia.
     — To prawda. Trochę oszukałam. Jak ci powiem, to może niewłaściwie zareagujesz.
     — Nie rozumiem... Co masz mi powiedzieć.
     — Obiecaj, że nie zemdlejesz.
     — Czuje się dobrze, mów.
     — Przyniosłam tę torebkę z przedpokoju, kiedy zostałaś sama w moim miejscu pracy.
     — Trzymałam cię cały czas za rękę. Owszem czułam, że jestem gdzieś indziej, ale nie traciłam z tobą kontaktu.
     — Niezupełnie. Nie było cię dwie minuty. Wiedziałam, że wrócisz i wiedziałam, że muszę wyjść. — Twarz Seleny się zmieniła.
     — Nie rozumiem. Dlaczego MUSIAŁAŚ wyjść?
     — Bo gdybym nie wyszła...to bym się znalazła gdzie ty i już by nas nie było. Dlatego musiałam wyjść.
     — Seleno, rozumiem, że nie chciałaś mnie dekoncentrować. Nie mam pojęcia jak, ale czułam twoją dłoń i słyszałam nucenie.
     — Też nie wiem. Wpisz hasło i daj mi komórkę. — Selena cały czas pamiętała chwilę, kiedy Mia zniknęła.  

     Co prawda coś jej mówiło, że blondynka wróci i kazało jej wyjść, bo inaczej również zniknie w matriksie. Mia skupiła się na chwile na swoim telefonie i podała go dziewczynie.

     — Dane giną po miesiącu, a to zdarzyło się kilka lat temu, konkretnie dwa i pół roku wstecz.
     — Nie przejmuj się, zaraz wejdę do systemu. Zlokalizuję twój bank i to mi ułatwi. To nie potrwa długo. Możesz podotykać moją głowę? Lubie dotyk opuszków twoich palców.

     Mia uznała, że może to zrobić. Stanęła za rudą i położyła dłonie na jej włosach i rozpoczęła masaż czaszki. Nawet nie patrzyła, co robi Selena. Przymknęła powieki i w ten sposób bardziej chłonęła zapach. Oddzieliła go od zapachu June i Gabrielli i teraz czuła tylko Selenę.

     — Dziwne — usłyszała głos dziewczyny — pieniądze przesłała Eliwra Ruben-Strauss. Matka June. Nie mogłyście się znać — spojrzała na blondynkę.
     — Nie znam jej osobiście. Widziałam obraz.
     — Tak, jest z nią namalowanych kilka obrazów. Głownie z czarnym ogierem lub klaczą, bo na obrazie nie widać płci konia. Czekaj, zrobiłam pomyłkę, ona nie jest jedynym właścicielem konta. Poczekaj.

     Znowu trwało to chwilę i tym razem Mia patrzyła na ekran.

     — Znalazłam Michael Somerhill. Konto wspólne Elwira Ruben-Strauss i Michael Somerhill. Gdzieś słyszałam to nazwisko...  

     Selena zmieniła stronę i coś napisała.

     — Dziwne. Był prokuratorom generalnym stanu Kalifornia od 1999 do 2004.
     — Urodziłam się w roku zniszczenia wież WTC — powiedziała Mia a Selena popatrzyła na blondynkę.
     — Chcesz, żebym dalej sprawdzała?
     — Nie. Pan Eaton ma listy mojej mamy z panem Henry Pickardem, dobroczyńcą, który mi zapisał spadek.
     — Rozumiem. Gdyby robił trudności, postaraj się dostać informacje. Nazwiska, telefony, bank, w jakim miał konto. To samo o rodzicach. June mówi, że wuj jest uczciwy.
     — Dobrze. Jestem trochę zaszokowana. Nie wiem, czy mam poprosić June o kontakt z jej mamą. Pewnie byłaby ciekawa skąd moje zainteresowanie.
     — Masz racje. Porozmawiaj z panem Rubenem.

     Mia się uśmiechnęła.

     — Obiecał mi zniżkę w ciągu miesiące, a już ten czas minął. Zapłacę cztery stówki, ale to nic. Już wydałam ponad tysiąc na dwie sukienki. — Mia uznała, że Selena i tak się dowie, że Gabriella dostanie od niej sukienkę. — Właściwie kupiłam trzy. Bo w tę Gabriella się nie zmieści.

     Selena spojrzała na nią inaczej.

     — Chcesz powiedzieć, że to, co masz na sobie, jest dla mnie? Widzę, że jest troszkę za duże.

     Mia przełknęła głośno ślinę.

     — Nie tylko to ci kupiłam. Majteczki, które mam na sobie, również. Uznałam, że ci nie będzie przeszkadzać, że... Nie planowałam, ale też jestem pobudliwa i kiedy stałyśmy w kuchni...

     Selena wstała i Mia widziała w jej oczach, że już jest gotowa.

     — Jestem dość silna. Wiem, że nosiłaś June na rękach. Mogę cię znieść do sypialni?
     — Pewnie, że tak. Nie ważę dużo.

     Selena uniosłała ją jak piórko. Selena szła z przewieszonym ramieniem Mii na szyi i wpatrywała się w oczy kochanki. Doszły do drzwi, które nie zostały całkiem zamknięte i Selena uchyliła je stopą. Ułożyła drobne ciało blondynki na wielkim łożu, którego sam król by się nie powstydził.

     — A ubranko? — mruknęła sugestywnie Mia.
     — No tak, w końcu jest dla mnie, kochanie.
     — Tak, moja cudna — Mia zmarszczyła nieco nosek, przez co wyglądała jeszcze bardziej ponętnie, jak dojrzała brzoskwinka do schrupania.

     Wstała i patrzyła na wyjątkową osobę, jaką był niewątpliwie Selena. Smukła dziewczyna wolno zaczęła rozpinać perłowe maleńkie guziczku, umieszczone nieco z boku sukni, a gdy się z tym uporała, zrzuciła kreację na drewnianą podłogę. Spojrzała na lekko uniesione kule piersi i nabrzmiałe sutki ze sterczącymi nieco do góry brodawkami. Znała widok ciała blondynki, ale i wyraźnie sprawiało jej przyjemność patrzenia na zgrabne i niemal doskonałe kształty. Ukucnęła i wolniutko zaczęła zdejmować ładne majteczki z jedwabiu, półprzezroczyste z maleńką różyczką pośrodku. Selena przymknęła oczy i przysunęła twarz do złotych spiralek łona. Przesuwała wolno nos w obie strony i wciągała powietrze, by nasycić się zapachem wydzielanym przez podniecona intymność kochanki.

     — Spróbuj mnie, pewnie tęskniłaś za moim smakiem — poprosiła Mia.
     — Och wiesz, że chcę, ale najpierw ty mnie rozbierz. — Wyprostowała ciało i stanęła przed blondynką.

     Mia się spieszyła. Zdjęła szybko czarną bluzkę i z podobną szybkością czarne spodnie. Selena została w jasnoróżowych majteczkach. A kiedy Mia je zdjęła, mocno się zdziwiła, bo zobaczyła dokładnie wygolone łono.

     — Och, czemu? Lubiłam twój lasek.
     — Nie wiedziałam, już tak nie zrobię. Wybaczysz?
     — A czy mam wybór, też kiedyś goliłam. Dobrze, że zostawiłaś włoski na łydkach.
     — W okolicy drugiej dziurki też są — odrzekła lekko zarumieniona.

     Mia dostrzegła jeden pozytyw zgolenia włosków z łona. Potężna łechtaczka była lepiej wyeksponowana. Selena musiała być silnie podniecona, bo wspaniały organ mierzył już cztery cale i delikatnie zadzierał łebek i resztę nieco do góry.
Mia podniosła głowę i spojrzała na kochankę.
     
     — Czy próbowałaś wsadzić Małą Selinkę do cipki June lub Gabrielli?
     — Nigdy, to jest zbyt małe. Mała Selinka, jak słodko nazwałas moją łechtaczkę, też tak ją nazywam, ale ci nie mówiłam.
     — Jestem innego zdania. Nie co do nazwy, fajnie, że ci się podoba. Chodzi mi ruchanie łechtaczką. Może uda mi się tak ciebie pobudzić, że jeszcze urośnie i stwardnieje tak mocno, że stanie do góry.
     — Chyba już nie będzie większa i tak jest ogromna — odrzekła, ponownie się rumieniąc.
     — Zaraz się przekonamy — mruknęła Mia.
     — Chciałaś pieszczoty — szepnęła Selena.
     — To może trochę poczekać — wzięła długonogą dziewczynę za rękę i posadziła na łożu.

     Mia otworzyła jej uda i na razie patrzyła na dwa nowe cuda świata: ogromną łechtaczkę i potężny srom. Rzuciła okiem na poduszki, Selena podchwyciła spojrzenie i sięgnęła i podłożyła pod pośladki. Mia uklękła i zbliżyła głowę do krocza. Przejechała mokro językiem od dziurki odbytu as do podstawy łechtaczki.

     — Uuu!! — jęknęła ruda.

     Mia wsunęła język między pękate płatki, od razu bardzo głęboko. Selena tonęła w sokach rozkoszy, a Mia się rozkoszowała smakiem. Selena była blisko orgazmu od pierwszej chwili, ale czuła, że ten stan trwa i nie miała pewności, kiedy nastąpi kulminacja. Mia na razie rozkoszowała się jej pochwą i wewnętrzną częścią grubych płatków.

     — Mia, połóż się inaczej i daj mi się pieścić, proszę.

     Blondynka od razu się zgodziła. Wsunęła się na smukłe ciało kochanki, ale zmieniła zamiar i zaczęła długo i namiętnie całować z Seleną. Ocierała łonem o łechtaczkę, twardymi brodawkami o podobne części u Seleny. Po trzyminutowym mokrym pocałunku, tańcu języków, wzajemnego ssania i wymianie śliny Mia zaczęła całować resztę ciała kochanki. Brodawki piersi, pachy, włosy na głowie. Wsuwał koniec języka do ucha, bu gwałtownie zmienić rejon i przesuwać język między palce nóg. Myśl o tym, że może być ruchana łechtaczką, podniecała ją najbardziej. Jednak przypomniała sobie prośbę Seleny i położyła się w klasycznej pozycji 69. Selena chciała nadrobić zaległości i zaczęła gwałtownie lizać cipkę blondynki, a potem pakować cały język do środeczka. Mia odbierała miłe bodźce, ale bardziej się skupiła na wielkiej łechtaczce. Pierwsze co zrobiła, to zdarła prawie brutalnie napletek. Selena jęknęła z przyjemności, ale i bólu. Mia trzymała mocno skórkę, tak by łechtaczka pozostawała cała obnażona i pieściła ją, czym mogła. Językiem, zębami, ustami i palcami. Odczuła, że Selena najsilniej reaguje na mocne pieszczoty a z nich branie łechtaczki w zęby i delikatne unoszenie było najmocniejszym bodźcem.

     — Och, co robisz, zwariuje — jęczała Selena.

     Chwilę później dopadł ją niezapowiedziany orgazm. Mia nie mogła się opanować i wsadziła od razu całą dłoń. Selena jeszcze głośniej jęknęła. Mia kręciła dłonią i pobudzała punkt G i na rezultat nie trzeba było czekać. Selena trysnęła śluzem o nieco zasadowym smaku, ale Mia nawet na chwilę nie zaprzestała pieszczoty. Ostatnio, kiedy kochał się Mią, też nie czuła zmniejszenia odczuć tylko stały ich poziom, a momentami wzrost. Mia pracowała dłonią, ale i ustami. Trzymała łechtaczkę w zębach, jedna dłoń w jej pochwie a drugą trzymała skórkę, chciała mieć łechtaczkę Seleny obnażoną i najbardziej wrażliwą na pieszczoty. Wymagało to wysiłku.

     — Chcę by Selinka urosła i potrzebuje pomocy — szepnęła po rozluźnieniu szczęki i uwolnieniu łechtaczk .
     — Mały uparciuch — jęknęła ruda.

     Mia zdołała dostrzec, jak zbudowane jest łoże i przyszedł jej dość nietuzinkowy pomysł. Nie sądziła, że Selena kiedykolwiek pomyślała, że dekoracja łóżka może być zabawką seksualną. Cztery rogi łoża wieńczyły drewniane kolumny a ich końce dwie kule. Wyższa mniejsza o średnicy małego jabłka, druga poniżej nieco większa.

     — Widzisz to? Nadziej się na to – poprosiła.
     — Czym? — Selena z pewnością myślała klarownie.
     — Dupką, chyba odrobinę bardziej lubisz niż cipką.
     — Och, sądzisz, że dam radę? — zapytała nieco zawstydzona.
     — To jest wielkości mojej pięści. Miałaś już moją dłoń dupce.
     — Ale twoja łapka nie jest tak twarda.
     — Nie marudź. Mam plan.

     Selena była posłuszna, każdej z kochanek, a szczególnie blondynce. Tym razem była nieprzygotowana, ale pamiętała, że pieszczota odrzucanej przez trzy czwarte populacji kobiet dziurki dawała jej rozkosz podczas penetracji. Nie martwiła się o naoliwienie. Wypływające soczki z cipki zrobiły dobrą robotę. Usiadła na kulę. Przez chwilę zwieracze odbytu się broniły, ale w końcu uległy.

     — Aaa!! — jęknęła.
     — Widzisz, jesteś grzeczną suczką — szepnęła Mia i pocałował jej usta, ale niezwykle delikatnie. — Masz zadanie. Trzymaj napletek swojej boskiej łechtaczki i nie puszczaj.

     Selena od razu to zrobiła. Na razie się trzymała dobrze i częściowo unosiła ciało na nogach. Każde nawet małe przemieszczenie bioder pobudzało nerwy zwieraczy odbytu. Mia ukucnęła i od razu wzięła łechtaczkę w zęby. Nie tylką ją ciągnęła lekko do góry, to jeszcze delikatnie odchylała na boki. Selena dość dokładnie pamiętała swoje odczucia.  

     Od dwóch lat nie miała problemów z orgazmami po pozbyciu się przykrych doświadczeń z napastnikiem, który chciał ją zgwałcić w brutalny sposób, ale mu się nawet nie udało wejść członkiem do jej pochwy. Wbiła mu palce w oczy, a potem udusiła, wgniatając grdykę. June i Gabriella leczyły ją miłością i rozkoszą, potem w ramach wdzięczności nauczyła je osiągać wielokrotne orgazmy dzięki jej mantrom. Pierwszy kontakt, kiedy uczestniczyła Mia, dał jej większą rozkosz. Potem przy następnych spotkaniach ze swoimi dwoma kochankami to się utrzymywała na tym poziomie. Dzisiaj? Teraz? Nie mogła się skupić, bo rozkosz ją topiła, ale wiedziała, że ma o połowę większą przyjemność niż ostatnio, a to sprawiało dodatkowo dwie rzeczy. Zwiększało wielkość i brodawek i przede wszystkim łechtaczki. Mia już to zauważyła. Ten ogromny organ dzięki krwi, która jak oszalała napływała do wielkiej wypustki, powiększyła ją o cal i jeszcze pogrubiła. Selena to widziała i czuła przez to jeszcze większe podniecenie, które powodowało dalszy wzrost łechtaczki. Spróbowała puścić napletek i stwierdziła wzrokowo, że łechtaczka jest tak gruba, że skórka nie może się naciągnąć. To spowodowało jeszcze coś innego. Łechtaczka zsiniała i wręcz zbielała wkoło ściśniętej skórki i spowodowała, że krew w ogóle nie odpływała, co miało miejsce wcześniej. Zaczęła gwałtownie się unosić i jeszcze bardziej grubieć, bo chyba wykorzystała możliwości wzrostu w długości.

     — Ooo! — wykrzyknęła Mia — to jest ogromne i stoi jak kutas Larrego.
     — Och czuję. Jest tak pobudzona, że chyba zaraz dostanę szczytu — jęknęła. — Jaki jest kutas Larrego? — zapytała
     — Wielki, ma dziesięć cali i jest gruby jak moja ręka w przedramieniu.
     — Och!!! — jęknęła i Mia po raz pierwszy nie miała pewności czy Selena nie pomyślała czasem o członku Larrego.

     Blondynka wiedziała jedno. Łechtaczka Seleny była gotowa, by mogła ją ruchać. Nie chciała tracić ani sekundy. Podniosła się z kucznej pozycji i usiadła, rozkraczona nadziewając się na ogromną łechtaczkę, która praktycznie przypominała wielkością średniego członka. Jednak jej nadzianie spowodowało jeszcze coś, o czym chyba zapomniały obie. Nogi Seleny były już zmęczone a dodatkowy ciężar, chociaż Mia nadal się wspierała stopami o materac, spowodował zmiany. Mia sama zaczęła się ruchać, a gdy Selena chciała jej pomagać, robiąc to w odruchy, nagle poczuła, że grubsza drewniana kula wdziera się w jej odbyt. Gdyby była zbyt szeroka, po prostu by się zatrzymała na kościach miednicy, rozciągając do maksymalnej wartości, jej odbyt a tak po prosty się nadziała. Dalej kolumna łóżka miała już taka samą średnicę jak większa kula i ponieważ i Mia i Selena zaczęły mieć orgazmy, obie nie pamiętały o tym, że Selena jest nadziana. Odbyt był już przywykł do wielkości i Selena zaczęła nadziewać się głębiej. Obie głośno jęczały, Blondynka miały szalenie przyjemny orgazm a Selena prawie mdlała z nadmiaru rozkoszy. Kiedy szczyt się skończył, jęknęła.

     — Kolumna łóżka wbija mi się w dupę. Jest miło, ale chciałbym zejść.
     — Och! — Mia szczerze się zmartwiła.

     Zeszła z Seleny i wzięła ją pod pachy i wolno uniosła. Selena czuła jak nadmiernie rozciągnięte zwieracze odbytu się kurczą i dają jej miłe odczucie.

     — Mia to było najmilsze w życiu, ale nie wiem, czy mi się tyłek nie rozciągnął trwale.
     — Mia pocałuje i przestanie — blondynka położyła ją na brzuch.

     Selena uniosła brzuch, a blondynka podłożyła poduszkę. Pochyliła się delikatnie, lizała tylko lekko rozciągnięty odbyt, który nadal się zamykał.

     — Będzie dobrze. Powiedziałaś trzy cale, to daje obwód dwadzieścia pięć centymetrów — powiedziała Mia.
     — Było dobrze, a w właściwie zajebiście. Super — powiedzała Selena. – Tak szybko przeliczyłaś w pamięci? Dwadzieścia pięć to sporo na dziurkę.
     — Sporo albo i nie, było cudownie. To, że ruchałaś mnie łechtaczką, to, że byłam blisko ciebie  i to wszystko razem. Przecudownie. Tobie chyba też było miło, sądząc po jękach? Wracając do obliczeń. Widziałam drobną kobietę na filmie porno. Wsadzała sobie przedmioty o obwodzie trzydzieści dwa centymetry, a jej cipka wyglądała normalnie.

     — Zwykle nie jestem wstydliwa jak Gabriella, ale miałam to w dupie i sądząc go śladach … — przysunęła głowę i zobaczyła filar łoża. — Miałam dobre dwanaście cali drewnianej kolumny w tyłku. I jeszcze mi było miło – roześmiała się nieco histerycznie.
     — Odbyt ma większą pojemność, pochwa kończy się macicą. Nic by się nie stało, bo już siedziałaś na bocznym spojeniu. Przewidziałam, to zanim ci zaproponowałam nadzianie się na to. Powiem ci coś. To powinno boleć, ale kiedy robiłam to z Larrym i wsadził mi swoją dość szeroką dłoń, dotknął szyjki macicy i było miło. Naprawdę.

     — Jak go poznałaś, ile ma lat? To nie może być gówniarz. Młodzi nie są zainteresowani takimi perwersjami.
     — Uważasz, że to perwersja? Miałaś najmocniejszy orgazm w życiu i tak to nazywasz? — Mia nie mówiła tego emocjonalnie, tylko po prostu pytała.
     — Wszystko się na to składało. Twoja pomoc przy projekcie, oczywiście twoja obecność, zapach, smak spoconej skóry, pieszczota łechtaczki jej nadmierny rozrost, ruchanie i oczywiście ten pal w dupie – uśmiechnęła się dziwni. – Nie odpowiedziałaś na pytanie.  

     Mia nie chciała niczego ukrywać przed tak cudowna osoba, jaką była Selena.

     — Załatwiałam w biurze pana Rubena sprawę spadku. Sądziłam, że to żart. Kiedy zjeżdżałam windą, była awaria prądu. Byłam i oszołomiona, że z biednej dziewczyny stałam się milionerką. Od kilku miesięcy nie miałam nikogo, bo chłopak, z którym wiązałam nadzieję, okazał się chujem i mnie zdradził. W windzie było dwóch facetów w moim wieku, dość przystojnych i Larry. Ma blisko pięćdziesiątki. Mówiąc, na skróty podnieciłam się i mnie ruchali. W buzię cipkę i pupę. Larry zaczął od tyłka. Miałam analny seks z tym dupkiem, który potem mnie rzucił, ale było tak sobie. Z Larrym... marzenie. Potem pierwszy raz miałam dwa spore kutasy w cipce naraz. Larrego i Steva. Na końcu doświadczyłam pierwszy raz fistingu, bo trzeci z nich Bill nie chciał analu, ale chciał tego. Potem za jakiś czas spotkałam się z Larrym i mieliśmy super czas. Ruchał mnie w usta, waginę i pupkę. Wsadził mi najpierw jedną dłoń, a potem dwie do pochwy i od tego momentu polubiam fisting.

     Selena milczała przez chwilę.

     — Jak wiesz, nie lubię facetów. Nigdy nic do nich nie miałam, ale świadomość, że mam czterocalową łechtaczkę w erekcji mówiła mi, że żaden facet tego nie zdzierży.
     — Larry by polubił, nie tylko zaakceptował. Żebyś nie zapomniała, dzisiaj mierzyła pięć i pół cala.
     — Wierzę, daj skończyć. Poznałam dupka, który robił najpierw wrażenie dość normalnego. Potem adwokat, który mnie bronił, powiedział, że ten ktoś był poszukiwany za dwa gwałty. Potrafił się maskować. Udało mi się mu wsadzić palec w oko, a potem go zabiłam. Zostałam uniewinniona, ale gdybym nie wydała pięćdziesięciu tysięcy na adwokata, to nie wiem, czy bym trochę nie siedziała. Dwie kompanie komputerowe mi także pomogły. Potem stałam się lesbijką. W zasadzie kocham June i Gabrielle a teraz i ciebie.

     — Kochasz mnie? — zdziwiła się Mia.
     — Tak. To nie tylko, że mi się podobasz i że lubię się z tobą pieprzyć, to coś głębszego.

     Słowa Seleny coś otworzyły w sercu blondynki.

     — Teraz pomyślałam, że mam do was takie uczucie, ale nie wiedziałam, że was kocham. Do ciebie mam odrobinkę bardziej intensywne uczucie, ale nie wiem, czy to się wiąże z tym jaka jesteś, jak wyglądasz. W każdym razie z nikim się tak nie czułam, nawet z Larrym.
     — Chcesz go przyprowadzić do June, czuję.
     — Powiem ci, tylko się nie wygadaj. Chciałbym, żebyśmy wszystkie cztery się z nim kochały, może któraś z was jednak chce poznać faceta. Powiem ci jedno na jego temat. Rozmawialiśmy i ja nazywałam, że się pieprzyliśmy on, że się kochaliśmy. Rozumiesz?
     — Całkowicie. Wiesz, co Mia, planowałam, jeśli tak mogę powiedzieć się z tobą pieścić. Sporo całować, trochę pieszczot paluszkami. Oczywiście marzyłam o twojej dłoni, a tu wyszło to – wskazała filar łoża.

     Mila się uśmiechnęła.
     
     — Zastanawiam się, czy bym zdołała się nadziać cipką.
     —Zwariowałaś! Poza tym ma moje wydzieliny z tyłka.
     — Są jeszcze trzy — posłała uśmiech — a to umyjemy.
     — Nie mówisz poważnie! Podnieca cię to? — Selena wyglądała także na lekko podjaraną.
     — Sama bym może nie chciała, ale z tobą...
     — Nie dam rady. Masz bardziej pakowną cipkę. Mnie pieszczota jednym palcem wystarcza.
     — Ale lubiłaś dwie dłonie June ostatnim razem. I jestem pewna, że to robicie od tamtego czasu.
     — Nie za każdym razem, chociaż... Tylko się nie wygadaj... Gabriella polubiła najbardziej analny seks a fisting wyjątkowo, June odwrotnie, lubi łapkę w dupce, ale woli w cipce, a jak się podnieci to dwie.
     — A ty? Miałaś marzenie?

     Selena się zarumieniła.

     — Właśnie się spełniło, chciałam cię wyruchać łechtaczką, ale w życiu bym ci nie powiedziała.
     — Może się mylę, ale na sekundę twoje oczy się zmieniły, kiedy wspomniałaś o nadzianiu na kolumnę.
     — Och, to nie tak — Selena zaczęła uciekać oczami.
     — Przyznaj się, proszę — Mia pogładziła jej policzek.
     — Dobra, masz rację. Chciałbym zobaczyć jak się tym ruchasz. Jestem zboczona, prawda?
     — Wcale. Mnie podnieca widok twojej łechtaczki, sromu, poza tym cię uwielbiam. Zapach, smak skóry, twoje mantry. Wszystko. Coś w środku czego nie umiem określić. Popieść mnie najpierw.

     Selena nie chciała czekać. Położyła Mię i zaczęła pieszczoty. Całowała wszędzie, dotykała dłońmi, ocierała się z nią sromami w pozycji nożyczek. W końcu wsunęła dłoń do cipki blondynki i tylko lizała jej dupkę językiem. Mia uznała, że czas na przedstawienie. Była mokra i podniecona. Usiadła na mniejszej kuli i po chwili się nadziała. Selena lizała jej łechtaczkę, całował piersi i usta.

     — Uwielbiam, kiedy mi kładziesz stopy na barki, gdy cię liżę — szepnęła Selena.
     — Ja też lubię taką pozycję. — Postawiła jedna, a potem drugą stopę.

     Poczuła, że własnym ciężarem się nadziewa.

     — Aaaa!!! — jęknęła Mia.

     Selena sądziła, że jest jej tak dobrze, bo ją liże po łechtaczce, ale zrozumiała po chwili powód. Ponieważ była silna, wzięła jedną, a potem drugą stopę blondynki dłonią ze swoich barków. Teraz Mia opierał się całym ciężarem i po chwili z jękiem rozkoszy nadziała się na większą kulę.

     — Jest zajebiście, ale podtrzymuj mnie albo pozwól opuścić stopy, bo nie chcę umrzeć.

     Selena nie wpadła w panikę, tylko postawił jej stopy na łóżka. Mia już kontrolowała sytuację. Chwilę się poruszała łagodnie, a potem spróbowała nadziać głębiej, ale zaniechała. Zeszła z kolumny i położyła się na łóżku. Selena obserwowała z uwagą jej srom. Wolnymi pulsującymi ruchami się zamykał. Zaczęły się całować, ale nie penetrowały swoich cipek ani dupek. Dotykały cipki, piersi i długo całowały. Po godzinie delikatnych pieszczot poszły się umyć. Potem się ubrały i usiadły grzecznie na sofie w salonie.

     — Pojedźmy na obiad — zaproponowała Selena — lubię gotować jak June, ale jestem głodna. Zanim coś zrobimy minie sporo czasu.
     — Wracasz do jedzenia mięsa? Jest bardziej kaloryczne.
     — Nie myślę. Sądzę, że dobre jarskie danie mi wystarczy.

     Pojechały do restauracji i spędziły ze sobą jeszcze dwie godziny. Potem się rozstały, a zanim to się stało, długo tuliły. Mia obiecała, że się odezwie dużo szybciej niż ostatnio.


     Następnego dnia blondynka zadzwoniła do Rubena i umówiła spotkanie. Przyjął ją po drugiej po południu. Doriss był miła i po pięciu minutach Mia weszła do gabinetu.

     — Witaj Mio — Eaton był jak zawsze szarmancki. — Co mogę dla ciebie zrobić?
     — Chciałbym zobaczyć listy Henrego do mojej mamy.

     Eaton zmienił się na twarzy.
     — Poczekaj sekundę, Mio. — Otworzył sejf, chwilę szukał i wyjął dwa listy. Wcześniej sprawdził coś w papierach.
     — Mio. Zapoznałem się z warunkami umowy. Mogę ci dać przeczytać listy, tylko w mojej obecności.
     — Nie mogę ich wziąć do domu? — lekko się zdziwiła.
     — Nie. Przykro mi. Dobre jest to, że nic nie zapłacisz.
     — Mogę, mam pieniądze. Dzięki Henremu.

     Eaton lekko się skrzywił.

     — Przeczytaj.

     Mia otworzyła pierwszy, a potem drugi. Przeczytała dwa razy, a potem spojrzała na Rubena.

     — Czy pan wiedział, co jest napisane w tych listach?
     — Nie — zaprzeczył ruchem głowy, ale Mia wyczuła, że kłamie.
     — Prosze powiedzieć prawdę — stuknęła kilka razy palcem w blat.
     — Tak. Przepraszam. To zawierała umowa.
     — Z treści wynika, że Gordon Williams i Lucy Williams wcale nie byli moimi rodzicami. Zabrali mnie z ośrodka dla sierot. Henry Pickard otrzymał dwadzieścia pięć milionów od osób trzecich. Kim są moi rodzice? – zapytała.

     On patrzył na nią inaczej. Zdjął okulary i je przetarł.

     — W warunkach umowy zawarta jest klauzula, że mam ci ułatwić poszukiwania, ale nie mogę zdradzić nazwisk.
     — To nie jest sprawiedliwe. Wiesz Eatonie kim są, czuję to. Dalszego mi nie powiesz?
     — Kochanie — ponownie zdjął okulary i je ponownie założył.— Bo nie chcę skończyć jak Gordon i Lucy Williams. Stali się pazerni i chcieli dojść, czyim jesteś dzieckiem. Odkładali na boku pieniądze, a miałaś żyć lepiej. Dostawali dość.
     — Ktoś ich zabił? To nie byli źli ludzie.
     — Sprawców złapano i dostali dożywocie. Wiem, ale nie mogę powiedzieć, żeby cię uspokoić, twoi biologiczni rodzice nie mieli z tym nic wspólnego. Mam pomagać, ale nie mogę wyjawić nazwisk. Ta sprawa dotyka bezpieczeństwa narodowego. Wybacz.

     — Proszę mi zatem pomóc — spojrzała na niego.
     — W dokumentach jest napisane, że mam ci pomagać. Jeśli zadasz odpowiednie pytanie, odpowiem. W klauzuli jest napisane, że nie mogę wprost.
     — Cholera. To jakaś pieprzona łamigłówka. — Mia się zdenerwowała.
     — Wybacz, kochanie — powiedział to po raz drugi.
     — Dobrze. Na razie nie wiem, jakie mam zadać pytanie poza tym, kim są moi rodzice. Kim jest moja matka! Dziecko ma prawo to wiedzieć! — Z trudem powstrzymała się od płaczu.

     Eaton nic nie odpowiedział. Zdjął okulary i otarł łzę.

     — Przykro mi, kochanie — powiedział to po raz trzeci.
     — W takim razie dziękuję. Koniec spotkania — wstała.
     — Pozwól mi, że cię odprowadzę.
     — Nie trzeba, znam drogę.
     — Nalegam — powiedział miło.

     Mia poczuła się źle. Skrzywdzona, oszukana. Wolałaby nie mieć tych pieniędzy i poznać matkę, skoro Lucy Williams nią nie była. Mężczyzna podał jej ramie.
     Nie był dla mnie zły. Może nie jestem sprawiedliwa. — pomyślała.

     Weszli do gabinetu, nie było nikogo. Za marmurowym blatem siedziała Dorris Cambel.

     — Dziecko powinno wiedzieć, kto jest jego matką — szepnęła po raz drugi.
     — Zupełnie się z tobą zgadzam, kochanie — uśmiechał się i spojrzał na obraz.

     Mia spojrzała mu w oczy. Poczuła radość.

     — Dziękuję, Eatonie — pocałowała go w policzek i wyszła.
***

     Tym razem jechała sama w windzie i dojechała do podziemnego parkingu.

     — Kochałam się z Seleną a nie nie miałyśmy awarii prądu. Może to fatum się skończy — powiedziała do siebie.

     Zadzwoniła jeszcze z samochodu do June.

     — Hej, to ja — powiedziała.
     — Mia! Chcesz, żebym umarła z tęsknoty? Słyszałem, że pomogłaś zarobić Selenie sześćdziesiąt milionów, czyli za kilka minut pracy zarobiłaś dwadzieścia baniek.
     — Też to wiem. To nie jest tak ważne, są bardziej istotne sprawy. Chcę się spotkać, jutro.
     — Jutro? Jutro mamy piątek. Dobra, w południe będzie dobrze?
     — Jasne. Będzie Gabri i Selena?
     — Oczywiście.
     — Nie przyjdę sama.

     Nastąpiła chwila ciszy.

     — Żadnych mężczyzn, mówiłam.
     — Przyjadę z Larrym — powiedziała łagodnie.
     — Mia... Dobrze. W sumie rozmawiałam o tym z Seleną i Gabriellą. Jestem jedyną przeciwną i mnie przegłosowały. Postaram się być miła.

     — Nie musisz się starać. Jesteś miła Do jutra. Kocham. — Powiedziała to ciszej, ale bardzo ciepło i próbowała sobie wyobrazić co poczua brunetka.
     — Ja ciebie też, kochanie — powiedziała ciszej June.

     Mia przerwała połączenie i zadzwoniła do Larrego.

     — Mia, skarbie. Co u ciebie?
     — Spotykamy się jutro w południe. Podam adres.
     — Nie skarbie. Juto, mam golfa.
     — Larry! Mam w dupie twojego golfa. Prześlę adres. Masz tam być! Do widzenia.
     — Pa — powiedział nieco zaszokowany, a Mia przerwała połączenie.

     Ma jutro grać w golfa. Może się jednak pomyliłam co do niego — pomyślała.

     Wiedziała, że przyjdzie. Dojechała do domu. Otworzyła szafę i zastanawiała się co jutro założyć. Kupiła kilka ciuchów. Od spotkania z Selena zarobiła już siedemdziesiąt tysięcy z groszami, Dwudziestu baniek nie liczyła. Selena mówiła, że to potrwa kilka miesięcy, może dostanie dwie szóstki z sześcioma zerami.
Mia kupiła sukienkę i komplet bielizny i dla brunetki.
Wyjechała piętnaście po jedenastej. Zapakował gustowne prezenty dla Gabrielli i June. Zabrała też czarne Lee Coopery i bluzeczkę, bo wówczas w tym wróciła. Następnego ranka dzwoniła do Seleny i zapytała o dziurkę. Troszkę spuchła, ale po trzech dniach doszła do normy.
Tym razem miała ważniejsze sprawy niż przypominanie sobie o dziewczynach. Wiedziała, że pójdą na całość. Gabri i Selena. Nie maiła pewności co do June. Oczywiście nic nie powiedziała Larremu. Nie chciała mu dać czasu na przygotowanie. Liczyła, że się ubierze niegorzej niż ostatnio, kiedy spędzili nic w hotelu.
Larry czekał, bo wysłała wcześniej wiadomość June by nie wpuszczała nikogo, zanim sama przyjedzie.

     Larry przyjechał swoim Bentleyem GT. Trzyletni wóz wyglądał dobrze.

     — To ogromny dom. W jakim celu się spotykamy?

     Zamiast odpowiedzieć, namiętnie go pocałowała w usta. Była pewna, że wszystkie trzy patrzą w monitor.
June otworzyła garaż.

     — Wjeżdżaj swoim autem, ja zostawię RAM na zewnątrz. — Larry powoli wjechał, a Mia czekała już w garażu.
     — Biednych ludzi tam nie zastaniemy. Rolls Royce Phantom, McLaren Sabre. Czyj to dom?
     — Moich przyjaciółek. Jesteś tu by zmienić ich nastawienie o mężczyznach.
     — Ja? Dlaczego ja? – Po minie stwierdziła, że ma niezły problem.
     — Bo jesteś miły, czarujący, dobry i tylko trochę głupi. Najważniejsze jest, że masz dziesięciocalowego, grubego członka. To rozwiąże wiele kwestii – pokazała swoje ząbki.
     — Mia, przestań żartować — zrobił dziwną minę.

     Weszli. Najbardziej zainteresowana była Gabriella. Selena już trochę wiedziała a June nie była zadowolona, chociaż wszystko robiłaby, żeby tak wyglądało.  

     — To June Ruben-Strauss — przedstawiła gospodynię — Selena Torris i Gabriella Emerson. — Mia zakończyła przedstawianie.
     — Larry Saxon — podały mu dłonie, a on każdą ucałował.
     — Zrobiłam obiad z moimi kochankami, więc siadajmy — powiedziała tak specjalnie June.
     — Larry zna twojego stryja — powiedziała Mia — Jest klientem Ruben&Lewis Spółka notarialna ltd.
     — Tak, z pewnością. — June nie wyglądała na zbyt zdowoloną, że widzi tu Larrego.

     Szatyn wyglądał jak spod igły. Ciemnogranatowe spodnie z przedniej wełny, koszula z jedwabiu, ale inną niż pierwszym razem. Na nadgarstku złoty Rolex a na palcu sygnet z rubinem. W rękawach koszuli gustowne spinki z onyxu z małymi diamentami. Delikatne perfumy nie zabierały jego osobistego zapachu.

     — Och, zapomniałam waszych prezentów. Larry nie wiedział, gdzie jedzie, inaczej by wam coś kupił — spojrzała na szatyna wymownie.

     Specjalnie zostawiły sukienki w trucku. Poszła do garażu, a dziewczyny patrzyły po sobie to na niego.

     — Proszę wybaczyć. Mia mi kazała przyjechać. — Mężczyzna nie miał zbyt szcześliwej miny, nie był na tyle głupi, żeby nie odczuć niezadowolenia gospodyni.
     — Jak to kazała! — June nie wytrzymała.
     — Tak jak mówię. Miałem grać w golfa. Mia powiedziała, że mam tu być w południe. Gdybym wiedział, kupiłabym trzy tuziny róż.
     — Nie przepadam za różami — wypaliła June, a Gabriella kopnęła ją pod stołem.
     — Bądź miła dla gościa — szepnęła.

     Larry się tylko subtelnie uśmiechnął i spojrzał dyskretnie na tatuaż na ramieniu brunetki.

     — Dobra, kocham róże. Czy ta mała bestia nie powiedziała, że jesteśmy lesbijkami? — June nie zamierzała odpuścić.
     — Wspomniała coś tak... na około.
     — Co znaczy na około? — wyglądało, że brunetka ma problem.
     — Wspomniała, że miałyście niezbyt dobre wspomnienia związane z mężczyznami. Mia mówi, że jestem wyjątkowy, ale nie za bardzo się z tym zgadzam.
     — Masz racje — odparła June – wyglądasz na przeciętnego faceta.

     Tym razem Gabri kopnęła ją mocniej.

     — Możesz przestać! Tę nogę miałam nadwyrężoną. Przestań mnie kopać, bo ci nie dam lizać cipki przez tydzień – June posłała słodki uśmiech Larremu.

     — Gdzie ona jest? — zapytała Gabriella, bo odczuła, że skończyły się jej argumenty.

     Mia weszła z pakunkami.

     — To dla ciebie — położyła zawinięty w dekoracyjny papier pakunek przed June i drugi dała do ręki Gabrieli. — Przymierzycie później.

     — Podam do stołu — ogłosiła brunetka.
     — Pomogę, skarbie — Mia posłała gospodyni czarujący uśmiech.
     — Siedź, przecież ktoś musi rozmawiać z gościem, chyba zrozumiałe, że Gabriella i Selena nie będą – June przewróciła oczami, a Larry poprawił się na krześle.
     — Wybaczcie panie, ale będę musiał uciekać — kiedy tylko to powiedział, June, która jeszcze jedna noga stała w salonie, zgięła prawą rękę w dół i zacisnęła pięść i zrobiła triumfalną minę.

     Larry chciał wstać, ale Gabriella znalazła się przy nim.

     — Proszę nie zwracać na nią uwagi. Jest przed okresem i gada bez sensu. Tak łatwo pana nie puścimy. W gruncie rzeczy June jest bardzo miła. Z pewnością po obiedzie albo nawet w czasie nastąpi gruntowna zmiana w jej zachowaniu. Co pan robi zarobkowo? — Zielonooka dotknęła ramienia mężczyzny i usiadła z powrotem. Utkwiła w niego wzrok i czekała na odpowiedź.
     — Nie pracuję. Mam kilka małych interesów i pieniądze w banku pracują na mnie.
     — Małych interesów... Interesujące. Mia wspomniała o wielkim interesie, myślę, że jeden wielki interes jest lepszy niż kilka małych. — Gabri wprost pożerała go wzrokiem.

     Tymczasem w kuchni zła jak osa June nakładła do sporej miski ryż. Zwykle robiła to spokojnie, a teraz tłukła łyżką o porcelanową wazę, a blondynka zastanawiała się, kiedy waza pęknie. Mięso w sosie grzybowym czekało na kuchence. Sałatki w mniejszych miseczkach. Mia zaczęła je wyjmować z lodówki.

     — A gdzie jest jedzenie dla Sel? — zapytała bardzo spokojne.
     — W lodówce. Dostanie dwa jajka w majonezie i inne dobre rzeczy  — Brunetka miała pewność, że Mia weszła do kuchni, by jej zrobić wykład lub wprost powiedzieć, że robi jej przykrość, a głownie gościowi. Blondynka czuła, że zachowanie brunetki jest sztuczne. June nigdy nie wyrażała się źle o mężczyznach, po prostu wybrała Gabri i Selenę.

     — Chcę numer telefonu do twojej mamy — powiedziała cicho.

     June przestała nakładać ryż i łyżka zawisła w powietrzu.

     — Czemu tego chcesz, skarbie?
     — Chce ją poznać.
     — Dobrze, nie mogę ci tego zabronić. Sel wspomniała troszkę, co robiłyście u niej. Nie jesteśmy zazdrosne. Dostała dyspensę i mogłyście robić cokolwiek. Ja i Gabri miałyśmy dobry czas. To było miłe co wtedy, ale nie zawsze to robimy. Chodzi o to, że chyba nie zamierzasz tego robić z Ogniem co matka... Ma dwa lata i jest piękny, ale...

     Mia podeszła do June i ją pocałowała.

     — Nie, skarbie. Coś jest nie tak i muszę wyjaśnić. Daj półmisek i przełóż mięsko do salaterki. Wygląda bardzo smakowicie i pachnie jeszcze lepiej. — Blondynka wyszła z kuchni, a June wsparła dłonie o marmurowy blat.
Zachowuje się jak idiotka. Niczego sobie facet. Inny już dawno by wyszedł. Muszę się poprawić — kotłowały się jej myśli.

     Mia wróciła do kuchni i dopiero wtedy brunetka zaczęła przekładać mięso z sosem.

     — Jak Larry? — zapytała z normalną miną.
     — Normalnie. Gabriella jest napalona, a Selena na razie nie powiedziała słowa.
     — Chyba mu nie powiedziałaś o cudzie natury, który ma w majtkach nasza Selena?
     — Oczywiście, że nie. Postawiłam na niego w ciemno, pamiętasz. Co do innych spraw jestem pewna. To wspaniały gość. Gdyby taki nie był, nie byłabym z nim drugi raz blisko – Blondynka miała pewność, że Selena coś im powiedziała. Mia nie zaznaczyła, że to tajemnica i porozumiała się z rudą pięknością pozazmysłowo, że może o tym opowiedzieć co razem przeżyły.
     — Dobra, przepraszam. To też może miał być test, bo właśnie pomyślałam, że każdy inny by się wściekł i poszedł.
     — Mnie nic nie zrobiłaś, to jego powinnaś przeprosić.
     — Tak, masz racje. — Ku zdziwieniu blondynki June otarła łzę, a po chwili weszły razem do salonu.
     — Larry? — brunetka stanęła przy nim.

     On wstał i się do niej uśmiechnął.

     — Tak, June?

     Chyba go zaskoczyła. Nie kładła dłoni na policzku, tylko go od razu pocałowała. Chciał odsunąć twarz, dopiero wówczas położyła dłoń z tyłu głowy i mu nie pozwoliła. Zaczęli się całować, a szatyn robił wszystko by powstrzymać erekcję.

     — Przepraszam. To potraktuj jako przeprosiny — zobaczyła, że Gabriella wstała.
     — Na mnie się nie gniewasz Larry, ale jeśli to nie wystarczyło jako przeprosiny, to się dołączę — zaczęła się z nim całować równie namiętnie.
     — Nic wielkiego się nie stało — powiedział nieco zaskoczony.

     Selena siedziała na miejscu i patrzyła na mężczyznę i ich spojrzenia się spotkały.

     — A ja? — zapytała tylko.
     — Przepraszam, ale nie za bardzo rozumiem — odrzekł, ale przecież aż tak głupi nie był i zrozumiał jej słowa.
     — Możesz podejść, Larry? — powiedziała cicho Selena.

     Podszedł, ale zanim staną przy krześle, Mia go objęła i szepnęła na ucho.

     — Lepiej usiądź. To nie będzie zwykły pocałunek.

     Tylko spojrzał i zbagatelizował jej uwagę. Stanął przy krześle Seleny, a ona podała mu dłoń i wstała. Wszystkie trzy kobiety podświadomie zacisnęły uda i nerwowo ocierały dłonie po obu stronach bioder. Selena zaczęła go całować. Przez pierwsze sekundy niczego niezwykłego nie odczuł. Wiedział już, że to lesbijki albo przynajmniej nie przepadają za mężczyznami. Czuł się trochę źle i gdyby nie ingerencja ładnej młodej kobiety o pięknych miedzianych włosach to naprawdę by poszedł do domu. I w tej chwili zaczął czuć, że coś się dzieje. Selena wszystko robiła i ekspresyjnie i jednocześnie z jakimś planem. Tylko ona tak potrafiła. Larry poczuł, że kroczy do raju i przegrał z powstrzymywaniem erekcji. Powoli tracił siłę w nogach, ale smukłe ramiona Seleny go podtrzymały. Ona przysunęła biodra do jego przodu i odczuł jej erekcję. Przez ułamek chwili pomyślał, że jest transseksualna, ale coś mu nie pasowało. Całował się z nią dużo dłużej niż z poprzednimi. W końcu miedzianowłosa pomogła mu wrócić na miejsce.

     — To ich prawdziwe powitanie, Larry — odrzekła Mia.
     — A ty? Nie pocałujesz go – odezwała się gospodyni.
     — Zjedzmy obiad, bo ostygnie. Co pijemy? Czerwone wino? Chcesz Larry koniaku czy whiskey?
     — Nie dziękuję. Co wy pijecie i ja — posłał blondynce miły uśmiech.

     Zaczęli jeść. Gabriela po swojemu podziękowała za poczęstunek. Larry jadła ze smakiem, ale nałożył sobie oszczędnie. Nie wypadało mu się najadać, chociaż naprawdę musiał przyznać w duchu, że June dobrze gotuje. Poczuł spojrzenie Seleny.

     — Nie jestem transseksualna, mam tylko ogromną łechtaczkę — powiedział cicho ruda.
     — Aha, rozumiem. Szczerość jest twoją zaletą, Seleno – dodał.
     — Pokochasz się z nami po obiedzie? — kontynuowała ruda piękność.

     Larry lekko otworzył usta i spojrzał na blondynkę.

     — Mia dlaczego?
     — Kochanie, przecież ci powiedziałam — pokazała swoje śliczne ząbki.
     — Tak, ale przed wejściem, ja... — zaczął kręcić widelcem w ryżu.
     — Spokojnie, to bardzo miłe i jak widzisz piękne kobiety.
     — To prawda — przebiegł oczami po ich twarzach.
     — Mnie trudno nazwać piękną, nie mam wcale piersi — powiedziała Selena
     — Larry nas musi zobaczyć, bo na razie widzi twarze i zarys figur przez ubranie — Gabriella chyba już od początku była zdrowo napalona.
     — Przepraszam, ale nie wiem, czy jestem w stanie sprostać — lekko się zarumienił.
     — Mam dla ciebie szczoteczkę do zębów, możesz zostać do rana — powiedziała Mia do szatyna.
     — Niepotrzebny wydatek, sama mam kilka nowych, dla miłych gości. – June pierwszy raz naprawdę pięknie się uśmiechnęła do Larrego.
     — Wydatek — Gabriella zaczęła się śmiać — szczoteczka do zębów to wydatek — słowa June wyraźnie rozbawiły zielonooką.
     — Przestań drwić! — brunetka zrobiła poważną minę.
     — No już dobrze. Poważnie. Stan przed okresem zmienił ci poczucie humoru.

     Larry spojrzał na Mię.

     — Wiem, co myślisz. Ja wówczas też byłam w podobnym stanie, a raczej nie zauważyłeś osłabienia libido u mnie, prawda?
     — Przepraszam, ale decydujecie beze mnie — odezwał się Larry.
     — Mia wspominała, że jesteś miły — tym razem Gabriella chciała pokazać, że ma także śliczne ząbki.
     — Jestem. Mógłbym powiedzieć, że się staram, a to by sygnalizowało, że jestem nieszczery.
     — Wszystko zobaczymy. Jak dla mnie jesteś spoko – uśmiechnęła się Gabri.
     — Skoro Selena tak długo się z tobą całowała, znaczy, że Mia mówiła prawdę. — June próbowała nadrobić początkowe straty.

     Szatyn się uśmiechnął
To mała, ale mnie wrobiła — przemknęło mu przez głowę.

     Po obiedzie Mia nalała wszystkim pół kieliszka czerwonego wina. Kobiety wzięły Larrego za ręce i poszły z nim do łazienki.

     — Myjemy ząbki. Nie chcemy dziewczyny mieć pysznego sosu w naszych cipkach, prawda? — powiedziała Gabri.
     — I tak będziesz trzecia. Jestem gospodynią, to mam pierwszeństwo, Selena już go zaczarowała, więc rozumiesz — June przelała małą złość na Gabriellę.
     — Nie znasz Larrego, June. On was oporządzi równo. – Mia stała za nimi i się tylko uśmiechała.
     — O taki kozak, to on nie jest — June wsparła się pod boki.

     Larry pomyślał, że jeśli wszystkie lesbijki są tak miłe, to jest mile zaskoczony. Kiedy tylko skończyły myć zęby cała piątka udała się do sypialni June. Larry mógł już coś przypuszczać, ale jednak ich nie docenił. Wszystkie cztery zaczęły się rozbierać, a on nie wiedział, na której ma zawiesić dłużej spojrzenie. Dostrzegł łechtaczkę Seleny i poczuł się dziwnie, a ten stan się tylko wzmocnił, kiedy rzucił okiem na jej intymność. Podeszły do niego i zaczęły rozbierać. Wszystkie, poza blondynką, bo ta tylko gładziła mu policzki i włosy.

     — No proszę, wygląda na to, że Mia w niczym nie przesadziła. — Wszytkie wypowiedziały to równo i nie spuszczały z oczu jego potężnego członka.

     Larry chyba pogodził się z myślą, że będzie się kochał z czterema kobietami naraz.

     — Nie mam zabezpieczeń — powiedział cicho, próbując ostatniej szansy.
     — Kochanie, wszystkie mamy czas przed okresem. Dzidziusia nie będzie. — June uznała, że po tych słowach już z całą pewnością nie będzie się na nią gniewał.

     Mia starała się dać zielone światło dziewczynom. Obserwowała, którą sam wybierze, którą preferuje, ale nie dostrzegła. Miał im pokazać, że mężczyzna potrafi być delikatny, ale i brutalny, uległy, ale i zaborczy. Władczy, ale umiejący być stroną, która bierze. Zaangażował obie ręce i usta, by im dać dobre świadectwo. One ze swojej strony kolejno zapoznawały się z jego organem, najpierw ustami, potem innymi częściami ciała. Larry nie pozostawał dłużny i chciał poznać smak ich cipek. Nie zostawił żadnej niezaspokojonej. Może nieco dłużej pieścił Selenę. Nie czuł się źle, że kiedy on lizał jakąś cipkę, jej właścicielka dawał rozkosz innej ustami a dłońmi dwóm pozostałym. Oczywiście tylko delikatnie się dotykały. Były bardzo zadowolone, bo dał każdej orgazm swoim członkiem, a jeszcze się nawet nie spuścił.

     — Dziewczyny, żeby was nie trzymać w niepewności, Larry lubi tylne drzwi.

     June nadal go przepraszała za swoje początkowe zachowanie i ślepy by dostrzegła, że się najbardziej starała.
     — Zaraz przyniosę super krem. Zmniejsza o 98 procent komplikacje, a jest bardzo dobry w smaku. Kosztował trochę, ale to drobiazg. Która z nas chcesz kochać w pupkę, pierwszą? – zapytała June.
     — To nie wiesz, że gospodarz ma pierwszeństwo — powiedziała Gabri i tą jedną wypowiedzią zmazała swoje poprzednie minusy, zresztą June nie potrafiła się na nią długo gniewać.

     Brunetka uklękła na łóżku i wysunęła swój zgrabny tyłeczek. Larry wszedł w nią delikatnie. Młode kobiety patrzyły z bliska, zresztą podobnie to miało miejsce, kiedy miały z nim waginalny seks. Mia się z nim całowała, Gabriella zapoznawała się z jego pośladkami, a Selena położyła dłoń mężczyzny na swoim mięsistym sromie. To już zakrawało na cud, ale dał June mocny orgazm i nadal się nie spuścił.

     — Lecę, Larry. Baw się dobrze. — Mia pocałowała go w usta, a dziewczynom tylko pomachała dłonią i wyszła z sypialni.
     — Gdzie ona poszła? — zapytała Gabri.
     — Zobaczyć moją matkę — odrzekła June.













Bronx1972

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 10618 słów i 60734 znaków, zaktualizował 4 lis o 9:43.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.