Anno Domini vol. 1

Anno Domini vol. 1Z góry informuję, iż jest to moja najdurniejsza praca, którą wedle obietnicy, a raczej "groźby" napisałam.
W PODZIĘKOWANIU Frydkowi za jego durne, chamskie, seksistowskie wypociny.  
UWAGA! Przeznaczone czytelnikom z bardzo luźnym poczuciem humoru

***

      – Do nogi, darmozjadzie! – z kuchni rozległ się wściekły krzyk. Po chwili pojawił się w niej nagi, pięknie wyrzeźbiony mężczyzna i stanął przed Lusesindą ze spuszczoną głową.
      – Gdzie łazisz?! – zagrzmiała wysoka na dwa metry w butach i tak chuda, że prawie przeźroczysta, krótkowłosa niewiasta. – I dlaczego jesteś goły?!
      Koleś stał w milczeniu, trzęsąc się jak galareta.
      –  Odpowiadaj, psie! I kto ci pozwolił chodzić na dwóch nogach?! – darła się rozjuszona kobieta, plując śliną, gdzie okiem sięgnął.
      – Przepraszam, pani – facet natychmiast padł na kolana, przybierając pozycję „na pieska”.
      – Ubierz się, wychodzimy. I załóż tachoszczeny, bo będziesz miał co targać.
      Fryderico posłusznie podreptał w stronę pięknego holu, stukając łańcuchami o błyszczącą, srebrną posadzkę.
      – I POWIEDZ STAJENNEMU, ŻEBY ZDJĄŁ CI TO ŻELASTWO!...


      Anno Domini 6969, gdy wybuch sześćset sześćdziesięciu sześciu bomb biologicznych z wirusem „Flower Power” spowodował mutacje genetyczne kobiet, życie stało się lepsze i łatwiejsze – po prostu piękne. Od zawsze te słabe uległe niewiasty nagle, ku zaskoczeniu narcystycznych samców, przejęły władzę nad światem. Rozpylony po 80% powierzchni ziemi wirus dał im olbrzymią siłę fizyczną, mądrość większą niż posiadały, sztukę definitywnego mówienia „nie” i twardą rękę – umiejętność zdyscyplinowania – bez wahania, bez wyrzutów sumienia, bez strachu. Ale stały się również wredne i bezlitosne, co nie umilało życia mężczyznom – teraz już puchom marnym.  
      Lecz była też inna, „ułatwiająca” życie facetom opcja, a mianowicie – laski po aplikacji wziewnej ze specjalnie przygotowanych inhalatorów, mogły dowolnie zmieniać swój wygląd. Od tego czasu na ziemi zrobił się istny cyrk. Kobiety brzydkie stawały się piękne, zgrabne i powabne, inne grube jak wieprz (taki fetysz), jeszcze inne zaś chude jak badyl (często wąchały kretynki za dużo). Te zdeptane wyciągnęło do granic możliwości, wysokie natomiast zjechały o kilkanaście lub kilkadziesiąt centymetrów w dół. Miały możliwość dowolnie i o każdej porze zażywać substancji, dlatego też ich przydupasy (czyt. faceci, który jeszcze niedawno uważali się za wielkich, najpiękniejszych i najmądrzejszych cwaniaczków), nigdy nie wiedzieli, czy rano obudzi ich wrzask spasionej na amen lochy, pięknej czarującej bogini seksu, czy też cienkiej jak badyl suchoty.
      Oj, złe to były czasy dla chłopaczków… bardzo złe.  


      – Pani. Stajenny śpi pijany, nie mogę go dobudzić – wystękał pies, przyjmując pozycje „waruj” przy nogach Lusesindy.  
      – Co takiego? – zaszumiało babsko, uciskając butem głowę podwładnego.
      – Wybacz, pani – jęczał typ. – Ale mam klucze, zaraz się rozkluczę – podlizywał się.
      – Zamknij twarz! – warknęła chudzina, gniotąc łeb mężczyzny. – Dlaczego od razu tego nie zrobiłeś i czemu jesteś jeszcze nieodziany? Dziś wyprzedaże, zaraz będą kolejki – uruchamiała się.
      – Przepraszam, pani, bądź miłosierna.
      – Za dwie minuty widzę cię ubranego. Zejdź mi z oczu!
      Minutę i sześćdziesiąt sześć sekund później Fryderico już leżał plackiem przed władczynią. Skórzane krótkie gacie, różowy stanik, czerwone szpilki i czarna lateksowa kominiarka – tak oto wystroił się chłop.
      – Czy dobrze, wasza szczudłowatość? – zapytał płochliwie.
      – Do wozu! – nakazała baba, soczyście ładując szpicrutą w dupsko kolesia.
      Nie pisnąwszy nawet, na czworaka dokicał do czerwonego Leksusa i zajął miejsce w bagażniku, zwijając się w kłębek.


      – Cholera, ile ludzi – zajęczała Lusesinda, widząc wkoło gęsty tłum. – Gdzie, miękki fiucie? Noga! – agresywnie pociągnęła za łańcuchową smycz, gdyż Fryderico już złapał zapachy młodych niewiast.
      Typ posłusznie ruszył przy władczyni, kręcąc nosem na lewo i prawo – damskie aromaty były tak silne, że nie mógł się powstrzymać. Zajęta oglądaniem załadowanych wszelkim złomem witryn Lusesinda przestała zwracać uwagę na poczynania sługi, co ten, nie mogąc już dużej okiełznać swych żądz, wbrew własnej woli szybko wykorzystał.
      – Ojej, ojejejej, ojojojoj! – nagle rozległ się donośny krzyk jakiejś grubej baby. – Złaź! Ludzie, ratunkuuu! – darła się, gdyż napalony Fryderico zwinnie wskoczył na kark puszystości i wywalonym na brodę jęzorem, zaczął posuwać ją gdzieś w okolice… żeber?
      – DO NOGI! – wrzasnęła zakłopotana Lusesinda, szarpnięciem ściągając uległego z pleców babsztyla. – Ja.. ja przepraszam i obiecuję, że ten oto nieposłuszny dymacz otrzyma adekwatną do swego niecnego czynu karę. Czuję się winna, jak więc mogę pani zrekompensować to rodeo? – zapytała zawstydzona pani.
      – To niedopuszczalne! – zapluła nieznajoma. – Chociaż.. chociaż wie pani, co? To było całkiem niezłe. Takie odstępstwo od norm, więc…? Hmmm... Więc się umówimy i wypożyczy mi go pani na kilka godzin. W plecy mnie jeszcze nikt nie jebał – oznajmiła grubaska, pożądliwym wzrokiem przecinając Fryderica.
Lusesinda skrzywiła twarz, nie lubiła pożyczać towaru.

406 czyt.
83%128
StowarzyszenieAWN

opublikowała opowiadanie w kategorii śmieszne, użyła 889 słów i 5576 znaków, zaktualizowała 10 lut o 10:46.

8 komentarzy

 
  • Somebody

    Somebody · 11 godz. temu

    Nieźle... Frydek się nie pojawił, ciekawe czemu...?  

  • Duygu

    Duygu · 2 dni temu

    "co nie umilało życia mężczyznom – teraz już puchom marnym."- " Kobieto! Puchu marny! Ty wietrzna istoto! "       No, tak mi się przypomniało.  
    "Kobiety brzydkie stawały się piękne, zgrabne i powabne"- o, mój, Boże... Dajcie mi coś takiego!    
    "wysokie natomiast zjechały o kilkanaście lub kilkadziesiąt centymetrów w dół."- no, w końcu będę mogła pogadać... na poziomie  

  • Indragor

    Indragor · 6 dni temu

    Uśmiałem się, chociaż nie wiem czemu... Rzeczywiście, taki absurdalny, żeby nie powiedzieć obleśny świat, to nic śmiesznego . Może dlatego, że już żyjemy w świecie orwellowskim?  To co pozostaje? Tylko śmiać się . I czemu tak krótko? I skąd w takim totalitarnym świecie "Dzieci kwiaty" (Flower Power), toż to zaprzeczenie totalitaryzmu. Gratuluję wyobraźni w kreowaniu alternatywnej rzeczywistości (podlizuję się tak na wszelki wypadek AUTORCE, gdyby jednak coś miało się nagle zmienić w naszej rzeczywistości)    

  • Black Crowe

    Black Crowe · 6 dni temu · 381258630

    No to czekam na ciąg dalszy. Wygląda na to, że będzie się działo i to ostro! Ale w końcu pisze to KTOŚ, KTO umie, lubi i potrafi używać swojego ciętego języka. I chwała JEJ za to!
    Pozdrawiam😜🤘👍

  • VeryBadBoy

    VeryBadBoy · 6 dni temu

    Grubo się zapowiada

  • nefer

    nefer · 6 dni temu

    Zabawny pastisz opowiadania femdom, napisany w dodatku dobrym językiem.
    Pozdrawiam

  • MrHyde

    MrHyde · 10 lut 12:32

    Hihi. Interesujące. Teraz kobiety zmieniają tylko kolor włosów z częstością zmian cen na niemieckich stacjach benzynowych (co najmniej 2 razy dziennie). Osobiście nie mam nic przeciwko  temu, żeby bawiły się tak też z innymi walorami. Rano chuchron, w południe lachon, wieczorem grubson, w nocy... hmm

  • Magda34

    Magda34 · 10 lut 11:17

    To wcale nie jest zabawne