Bitwa o Ziemię - cz.3

W centrum łączności zapadła cisza. Myślałem o tym, co może stać się kiedy najeźdźcy przechwycą substancję, to mógłby być koniec ludzkiej rasy. Potrzebowaliśmy pomocy, szybkiej, skutecznej i pewnej.
- Odezwiemy się za chwilę, - powiedziałem Gunnarsonowi - musimy skontaktować się z dowództwem.  
Po zakończeniu połączenia rozkazałem Anthony'emu powiadomić ludzi stojących wyżej, a także sprawdzić, czy jest jakiś statek bliżej Chicago niż nasz. Kiedy wydałem rozkazy razem z bratem skierowałem się do centrum dowodzenia.
- Niech ktoś jeszcze odwoła lekcje młodzikom! - krzyknąłem wychodząc.  
Idąc korytarzem w myślach ustawiałem już skład potencjalnej załogi infiltrującej budynek w Chicago. Musiała to być sama elita. Chciałem, żeby zrobić to cicho, maksimum trzy oddziały po 20-25 ludzi. Musiałem lepiej poznać plany budynku, żeby móc opracować szczegóły planu.
- Dobra braciszku, czas najwyższy ruszyć do akcji.- powiedziałem gdy weszliśmy do centrum dowodzenia. - Będziesz musiał wybrać swoich dwudziestu najlepszych ludzi, wśród nich chemika, sapera... no i oczywiście medyka. - mówiąc to odebrałem plany budynku przesłane mi przez Anthony'ego - Resztą mają być największe bydlaki jakich znasz.
Otworzyłem plan, który wyświetlił się na monitorze. Naukowcy byli uwięzieni w trzypiętrowym baraku składającym się z dwóch części połączonych łącznikiem.  
- Dobrze... Więc mamy 3 piętra i piwnicę. Trzeba będzie wejść piwnicą, być może dachem trzeci oddział wyślemy pod łącznik. Wyślę tam Muhammada z z jego oddziałem saperów. Ja z moimi ludźmi wejdę od zachodniego skrzydła, ty od wschodu. Musimy zapędzic jak najwięcej cordów do łącznika, wtedy Muhammad go wysadzi. Pytania?  
Filan pokręcił głową.
- No to jazda! Skopiemy tyłki tym sukinsynom.

Armiks

opublikował opowiadanie w kategorii science fiction, użył 329 słów i 1877 znaków.

1 komentarz

 
  • Tommy

    Dobre