W chuj prawda

Co za pizda, kurwa, szmata,  
- Rzecze kamrat do kamrata,  
Jak tak można? Pierdolona...  
Już myślałem, że tam skonam.  

Mówię tobie bracie drogi,  
Trza w tę kurwę wbić ostrogi!  
Krótko trzeba, nie pierdolić,  
Trza tą sukę nam zniewolić.  

-Już spokojnie mój kolego,  
Cóż to stało się tak złego?  
Cóż się stało, że narzekasz,  
Osąd dajesz i nie zwlekasz?  

Ach już mówię ci co było,  
Co mnie ostro tak wkurwiło,  
Aż się trzęsę do tej pory,  
Jakby mnie dusiły zmory.  

Po kolędzie sobie chodzę,  
Nic nikomu ja nie szkodzę,  
Ministranci mi śpiewają,  
Pastuszkowie, kurwa, grają...  

Aż zaszedłem do niej właśnie,  
- Niech ksiądz mówi kurwa jaśniej!  
Już tłumaczę proboszczowi,  
Bo się tu nerwowo robi.  

Zimno w domu jak chuj było,  
Nieprzyjemnie się zrobiło,  
Ale swoje odjebałem,  
Przeżegnałem, zaśpiewałem.  

Czas na operację miłą,  
Tak jak w każdym domu było,  
A koperty nigdzie nima,  
Myślę, że mnie szmata dyma.  

Ale coś z pokoju niesie,  
Ja zaglądam - złotych dziesięć!  
I co proboszcz kurwa na to?  
Jak postąpić z taką szmatą?  

- No faktycznie... pierdolona...  
Lecz od czego jest ambona?  
Wygłoś, że ci chuja dała,  
Będzie cała wieś się śmiała.

JuriJarimov

opublikował opowiadanie w kategorii poezja, użył 227 słów i 1193 znaków.

4 komentarze

 
  • Lusia

    Boskie :)

  • JuriJarimov

    To tez jeszcze lezy w poczekalni? Ja pierdole...

  • agnes1709

    Jak zawsze wesolutko:D::bravo: I nie smuć się, masz we mnie zagorzałą fankę (za gorzałą też przepadam od czasu do czasu) :lol2:

  • JuriJarimov

    @agnes1709 Dzieki!  :)

  • JuriJarimov

    Troche jestem smutny :(