Złote liście

Złote liścieDzień jak codzień, innymi słowy lato chyliło się ku końcowi zabarwiając swe liście na rozmaite kolory. Jednak ja siedziałem teraz na jednej z tych starych i zielonych ławek w parku. Obok mnie zapatrzony w telefon przyjaciel, próbujący rozgryźć sekrety pasjansa. Wokoło nas panowała cisza, wsłuchać można było się w śpiew pozostałych w kraju ptaków. Wiatr delikatnie rozwiewał moje blond kosmyki, kiedy nagle wypaliłem:
- Zostawiła mnie.
Kruczowłosy kolega podniósł wzrok znad ekranu, unosząc wysoko swe gęste brwi.
- Zostawiła mnie.- ponowiłem swą wypowiedź, zakładając ręce za głowę i spoglądając na niebo.
- Czemu?- spytał niepewnie.
- Stwierdziła, że jej już się nie podobam.- westchnąłem przeciągle.- Ale to w sumie chyba dobrze, ja też jej już nie kocham.
- Po co się okłamujesz?- chłopak zrobił krzywą minę przy okazji garbiąc.
- Hehe...- zaśmiałem się cicho.
Odchyliłem głowę do tyłu, zasłoniłem oczy ręką przyciskając tym samym do powiek materiał ciemnozielonej bluzy.
- Znowu płaczesz?- wypuścił powietrze z ust i powrócił do gry.
- Skoro wiesz to dobrze, to po co się pytasz?!- obruszyłem się.
Zza bluzy zauważyłem tylko, że wzrusza ramionami.
Tak, mam siedemnaście lat i przeżywam to, że dziewczyna mnie zostawiła. Za każdym razem kiedy zamykam oczy widzę jej rozwiane brązowe włosy i promienny uśmiech na twarzy. Czuję jak gula w gardle nie pozwala mi przełknąć śliny. Ściskam materiał w miejscu swego serca, to boli... Tak cholernie boli. Pociągam nosem. Mazgaję się niczym baba. Może gdybym ich nie przyłapał nad jeziorem, albo przynajmniej udawał, że nic się nie stało wszystko byłoby jak dawniej. Jednak ona wolała mnie od razu zostawić. Przeprosić, uśmiechnąć się i wrócić do ramion tego rudego bubka. Co to znaczy "przepraszam" w obliczu straconego roku? Sądzę, że nic...
- Jestem żałosny.- mówię drżącym głosem niby do siebie, a jednak na głos.
- Jesteś.- odpowiada beznamiętnie przyjaciel.
- Czy ty jak raz mógłbyś mnie pocieszyć?!- wkurzam się i gwałtownie z łzami w oczach łapię go za jego biały t-shirt.
Jego czarny smartfon upada na ziemię, spogląda na niego beznamiętnie. Uwalniam go z ucisku. Podnosi i ogląda.
- Wkurwiasz mnie.- wypaliłem, po czym odetchnąłem i rozłożyłem na ławce.
- Wiem.
- Umiesz coś więcej powiedzieć?- pytam rozżalony spoglądając na niego zza niebieskich tęczówek.
- Umiem, tylko nie widzę sensu zabierania głosu kiedy sam ze sobą walczysz.- spojrzał na mnie, wwiercając się zielonymi ślepiami.- Właśnie w tej chwili próbujesz się obarczyć winą, że powinieneś udawać, że nigdy tego nie zobaczyłeś, jednak w głębi siebie wiesz dobrze, że nie potrafiłbyś z tym żyć. Cieszysz się, że nie musiałeś się dłużej z nią męczyć, a kiedy wrócisz podrzesz wasze wspólne zdjęcia. Przy piątym zastanowisz się nad tym co robisz.- spogląda na telefon obracając go.- Znowu się rozpłaczesz i w głębi ducha podziękujesz jej za te wszystkie chwile, za nauczkę. Po czym schowasz wszystkie pamiątki do fioletowego pudełka, które trzymasz pod łóżkiem.
Rozchyliłem usta.
- A jeszcze dzisiejszego dnia wybierzesz się na imprezę do Johnego by zabić smutki.- zakończył i włączył pasjansa.
Spoglądnął na mnie jeszcze raz i spytał:
- To co przyjmujesz zaproszenie?- zawadiacko się uśmiechnął.
Odwzajemniłem uśmiech.
- Jasne.- wypaliłem szczęśliwszy i spojrzałem na kruka przelatującego nad naszymi głowami.
  
CDN.?

xnobodyperfectx

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 667 słów i 3584 znaków.

2 komentarze

 
  • mysza

    Kiedy next?

  • Malolata1

    Hm, nie wiem co powiedzieć. To jest..krótkie, ale dobre. Sporo jest tu uczuć. Mi się podoba. :)