Zakochałem się w tobie cz.1

Otwieram oczy i półprzytomna słyszę nad uchem krzyki mojego przyrodniego braciszka.
- Wśtawaj! Wśtawaj!
Spoglądam na budzik, leżący na mojej szafce nocnej i widzę 6:27. Kacper nadal skacze po moim brzuchu i się wydziera.
- Wśtaaaawaj! – krzyczy mi prosto do ucha.
- Złaź ze mnie! – zaczynam go odpychać, lecz brat nie daje za wygraną. Zaczynamy się szarpać i po chwili Kacper spada z łóżka. Zaczyna wyć.
- Mamoooo!!!! – powoli wstaje i zbiega po schodach do kuchni.  
Nie mam pojęcia jak, ale wstałam z łóżka i zamknęłam drzwi. Już czuję, że będę miała przypał. Mam dość tego małego gówniarza.
Rzucam się na łóżko i kładę ręce na twarz. Promienie słońca wpadają do mojego pokoju i przypominają mi, że niestety nie mogę zostać dłużej w łóżku. Koniec, koniec wakacji… Dziś pierwszy dzień szkoły. Kiedy o tym myślę od razu mnie mdli. Biorę telefon do ręki i odczytuję wiadomość od Patryka.
„Cześć skarbie :* wstałaś już?”
„Niestety…”
„Wyspana?”
„Hahaha nie xd”
„Co powiesz na wagary w pierwszy dzień szkoły?”
„Haha głupek :*
„Do zobaczenia”
Podłączyłam telefon do ładowarki i usiadłam na łóżku. Z dołu słyszę jak Kacper skarży się mamie. Przewracam oczami i ruszam w kierunku mojej łazienki. Tak,… mam własną łazienkę. Przemywam twarz i ogarniam włosy. Zdecydowałam się na lekki makijaż. Nigdy nie byłam tapeciarą, dlatego mogę cieszyć się nienaganną cerą. Uśmiechnęłam się do lustra z myślą, że to poprawi mi humor. Nic z tego.  
Stanęłam przed szafą i zaczęłam grzebać w moich ciuchach, szukając czegoś wygodnego, ale też ładnego. Nagle do pokoju wparował Kacper.
- Będziesz miała niezły opieldol. – mówiąc to pokazał mi język.
- Jestem ciekawa skąd ty znasz takie słowa co? Wynoś się stąd! – z trudem wypchnęłam go z pokoju. Jak na 6-latka muszę przyznać, że jest bardzo silny. Zamknęłam drzwi na klucz.
- Idę do mamy! – krzyknął.
- A idź!
Ubrałam luźną, białą bluzkę z koronką i ciemne dżinsy. Spojrzałam w lustro i rozpuściłam włosy. Spojrzałam w lustrze na moją szyję, na łańcuszek z małą gwiazdką. Dotknęłam go i już miałam w głowie wszystkie wspomnienia związane z tatą. Zawsze byłam dla niego ważniejsza niż dla mamy, dlatego miałam z nim lepszy kontakt i znał mnie lepiej niż mama. Rozmawiałam z nim na wszystkie tematy, nawet o chłopakach. Doradzał mi we wszystkich sprawach i pomagał jak tylko potrafił. Zawsze mi mówił, że jestem jego małą gwiazdką, stąd taki łańcuszek. Dał mi go na moje 13 urodziny, miesiąc przed swoją śmiercią. Miał wyjechać za granicę do pracy, niestety autobus, który przewoził pracowników wpadł w poślizg i zderzył się z ciężarówką. Dużo osób przeżyło, mój tata nie miał tyle szczęścia. Mimo, że minęło już prawie 6 lat od wypadku nadal nie mogę uwierzyć, że nie ma go już ze mną, ze mną i z mamą.
Mama jest teraz z Mariuszem, moim ojczymem, którego szczerze nienawidzę, łącznie z jego synem. Jego żona go zostawiła i wyjechała z kochankiem, nie wiem gdzie, ale nie ma z nią kontaktu do dziś.
Dziwię się mamie, że już się na dobre pogodziła ze śmiercią taty. Bardzo się kochali, pomimo tego iż mama dużo pracowała i nie było jej często w domu. W sumie, teraz też tak jest. Może to właśnie przez to bardziej związałam się z tatą, a teraz w tym domu nie mam nawet z kim porozmawiać.
- Emilia! Chodź na śniadanie! – usłyszałam wołanie mamy. Schowałam łańcuszek pod bluzkę, wytarłam łzę i wzięłam głęboki oddech. Odłączyłam telefon z ładowarki, spakowałam ostatnie książki do torby i zbiegłam na dół, do kuchni.
Mariusz siedział przy stole, jadł kanapki, pił kawę a jednocześnie pisał coś na laptopie. Kacper siedział przy stole i zamiast jeść bawił się jakimś robotem. Moja mama stała przy blacie i robiła kanapki.
- Dzień dobry. – powiedziałam i stanęłam przy mamie, wyciągając z górnej szafki miskę i czekoladowe płatki. Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam mleko. Zalałam nim płatki i jedząc oparłam się o blat.
- Córciu, chyba musimy porozmawiać. – nie cierpię, gdy mówi to zdanie.
- O czym? – spytałam nie patrząc na nią.
- Kacper powiedział, że znowu go uderzyłaś.
- Co? – spytałam wzburzona – To nie prawda!
- Plawda! – krzyknął brat.
- Zajmij się lepiej jedzeniem! Czemu kłamiesz?
- Nie kłamie! Tato! Powiedz jej!
Mariusz tylko spojrzał na moją mamę, jakby dawał jej do zrozumienia, że ma zrobić ze mną porządek.
- Kochanie. – zwróciła się do mnie mama – Ile razy rozmawiałyśmy na ten temat?
- Mamo, nic mu nie zrobiłam. Wszedł rano do mojego pokoju, zaczął się wydzierać i po mnie skakać to co miałam zrobić? Czekać aż zwymiotuje na niego? Chciałam go wyprosić, ale przez własną nieuwagę spadł z łóżka. Tyle. – jadłam dalej płatki.
- Co o tym sądzisz, Mariusz?
- Ona powie wszystko, żeby wyszło że to nie jej wina. – powiedział oschle i skierował wzrok w monitor. Odłożyłam miskę i ruszyłam w kierunku drzwi. Nie miałam ochoty się za nimi kłócić od samego rana. Gdy ubierałam trampki mama stanęła za mną.
- Proszę , twoje śniadanie.
- Dzięki. – schowałam małe pudełko z kanapkami do torby, wzięłam klucze i już chciałam wyjść, kiedy mama złapała mnie za ramię.
- Poczekaj! – odwróciłam się – mówiłaś prawdę?
- Tak, mamo! Nic mu nie zrobiłam. Mogę iść, bo spóźnię się na autobus.
- Idź, powodzenia.
Mama zamknęła drzwi, a ja ruszyłam w stronę przystanku. Po kilkunastu minutach dojechaliśmy pod szkołę. Wysiadłam i wzięłam głęboki wdech, idąc w kierunku szkoły. To ostatni rok liceum. To będzie mój rok! Chcę się załapać do szkolnej drużyny tanecznej. Dużo myślałam o tym przez wakacje. Kiedyś tańczyłam w zespole, ale po śmierci taty nie miałam na to siły. Teraz chcę do tego wrócić. Tata zawsze mówił, że zostanę sławną tancerką i nigdy nie przestawał w to wierzyć. Nasza szkolna drużyna startowała w wielu zawodach i zdobyła mnóstwo osiągnięć. W tym roku wybierają się na Mistrzostwa Polski i szukają nowych tancerzy, żeby zrobić jeszcze większe show. Zorganizowali casting, na który się wybieram.
Idąc podwórkiem obserwowałam ludzi. Jedni siedzieli na krawężnikach i coś pisali w zeszytach, inni głośno rozmawiali o tym gdzie byli na wakacjach, jeszcze inni chodzili bez celu wokół szkoły. Zerknęłam na boisko, gdzie chłopacy grali w siatkówkę i nagle podbiegły do mnie moje przyjaciółki. Adrianna i Sandra.
- Heeeej!! – obydwie uradowane mnie przytuliły.
- Hej, dziewczyny! Ale się za wami stęskniłam. – były razem na wakacjach w Londynie i nie widziałyśmy się przez miesiąc. Bardzo mi ich brakowało. – Jak tam było? Opowiadajcie!
- O matko! Mamy ci tyle do powiedzenia! Aduś, ile do dzwonka?
- Spokojnie!  20 minut. – odpowiedziała Adrianna, chowając telefon do kieszeni.
- Okej, to chodźmy usiąść przy boisku i wszystko ci opowiemy.
- Haha, spoko. – po kilku minutach usiadłyśmy przy boisku.
- O mój Boże! – krzyknęła Sandra.
- Co jest? – spytałam.
- Patrzcie na tamtego kolesia – wskazała palcem na bruneta bez koszulki.
- Mmmm, niezłe ciacho. – powiedziała z uśmiechem Adrianna.
- To chyba ten nowy, o którym opowiadał Marcel. Wow, jest cudowny. – Marcel to kumpel naszej trójki. Można powiedzieć, że jest to nasza czwarta przyjaciółka, tylko w męskiej wersji.
Ale Sandra miała rację… Chłopak był bardzo przystojny, a jego ciało mówiło samo za siebie. Był wysoki i miał brązowe włosy. Dziewczyny zaczęły mi opowiadać swoje przygody z Londynu, a ja nie mogłam przestać obserwować tego chłopaka. Zauważyłam, że w siatkówkę gra najlepiej z całej drużyny. Dziewczyny zachwycały się sklepami w Londynie, ale mnie to mało obchodziło. Wciąż byłam w niego wpatrzona.
- Halo! Emi! – Ada machała mi dłońmi przed oczami.
- Hm? Co? – pierwszy raz od kilku minut odwróciłam wzrok od tego chłopaka i spojrzałam na dziewczyny.
- Czy ty nas w ogóle słuchasz? – spytała Sandra.
- Tak, tak, oczywiście.
- To gdzie kupiłam tą torebkę?
- Yyy… Chanel?
- Hahahaha… - dziewczyny parsknęły śmiechem a mi zrobiło się głupio, że ich nie słuchałam.
- Nie, głuptasie. Co takiego jest ważniejsze od nas?
- Chyba znam odpowiedź. – powiedziała z uśmiechem Ada.
- Chodzi o tego kolesia? Ej! Emi! On jest mój! – śmiała się Sandra.
- Wcale nie chodzi o niego… - kurde, nie mogę dać po sobie poznać, że mi się spodobał.
- Jasne, jasne. Widzimy jak na niego patrzysz, raczej patrzyłaś przez całe 10 minut jak gadałyśmy ci o naszym wyjeździe. – o cholera, zorientowały się… Mój wzrok znów powędrował na przystojnego bruneta. Zszedł z boiska i podszedł do swojego plecaka. Napił się wody i zaczął się rozglądać. Spojrzał na mnie, a ja szybko odwróciłam wzrok i udawałam, że wcale się nim nie interesuję. Po chwili jednak znów na niego spojrzałam i… on też na mnie patrzył. Na jego twarzy dostrzegłam lekki uśmiech. Chyba się zorientował, że go obserwowałam.
- Bu! – odskoczyłam i spojrzałam za siebie. To Patryk. – Myślałem, że najpierw ze mną się przywitasz – uśmiechnął się szeroko i pomógł mi wstać.
- Hej. – wstałam i przytuliłam go.
- Gotowa na pierwszy dzień? – spytał czule.
- Ani trochę. – spuściłam wzrok.
- Coś się stało?
- Później ci powiem. – pocałowałam go.
- Ale wszystko ok?
- Teraz już tak.
Po kilku minutach zebraliśmy się i ruszyliśmy w kierunku wejścia do szkoły. Odwróciłam się i jeszcze raz spojrzałam na tego chłopaka. Wydawało mi się, że tym razem on mnie obserwował od dłuższego czasu. Zebrałam się na odwagę i uśmiechnęłam się do niego kiedy Patryk był zajęty rozmową z moimi przyjaciółkami. On jednak pokiwał głową i odwrócił wzrok.

fixi73

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1851 słów i 10105 znaków.

6 komentarzy

 
  • Werri

    Świetne, czekam na więcej  ;) kiedy next?? :)

  • fixi73

    @Werri dziękuję  ;) jutro

  • Ann2

    Zapowiada się super! :)

  • fixi73

    @Ann2 dzięki  ;)

  • rosee00

    Bardzo fajne :)...czekam na kolejną część ;)

  • fixi73

    @rosee00 dziękuję  :)

  • normalnaja:p

    Ciekawe, kiedy next?

  • fixi73

    @normalnaja:p jutro lub w sobotę  ;)

  • Zuzi

    Może być ciekawie  ;) czekam na więcej  :ciuch:

  • fixi73

    @Zuzi  :kiss:

  • Olciiak

    Uuu podoba mi się???? czekam na następną część!

  • fixi73

    @Olciiak dziękuję  :kiss: