Zaginiona dziewczyna cz.1

Rok maturalny…trzy lata nauki w liceum dla tej kartki z punktami procentowymi. Mimo że dzień egzaminów zbliżał się wielkimi krokami ja, moja paczka, dziewczyna i jej przyjaciółki podchodziliśmy do tego z dużym luzem. Wsiadłem do mojego auta i w drodze do szkoły przypomniałem sobie, że miałem dzisiaj podjechać po Michała. Ja, Michał, Janek i Łukasz jesteśmy najlepszymi kumplami od podstawówki. Zawsze chodziliśmy razem do jednej klasy i szkoły. Jadąc samochodem zobaczyłem przelotnie sms-a od Baśki.

Basia: Adam kochanie w niedzielę obiad u moich rodziców. Pamiętasz?

Uznałem, że nic jej nie odpisze skoro zaraz zobaczymy się w szkole. Dzisiejszy dzień będzie dobry. Jest piątek, mam tylko cztery lekcje i dzisiaj jest u mnie wielka impreza. Podjechałem pod dom Michała, a ten już czekał na mnie pod drzwiami. Wszedł do auta. Przybiliśmy piątkę i ruszyliśmy.

-Janek i Łukasz napisali na grupie żebyśmy po nich przyjechali.

Zacząłem się śmiać sam do siebie. Kiedy reszta chłopaków już weszła. Zaczęliśmy sobie opowiadać nasze chamskie, typowo męskie kawały. Pod szkołą czekały na nas nasze dziewczyny. Basia była moją dziewczyną, Janek był z Julką, Łukasz z Klaudią, a Michał z Zosią. Dziewczyną moich marzeń. Nie Basia nią była, a Zosia. Z Basią jestem dlatego, żeby być blisko niej, a poza tym nasze paczki się razem trzymają, więc mi pozostała ona. Nie mogę powiedzieć o niej złego słowa. Jest śliczna, miła, inteligentna, opanowana i posłuszna, ale to nie jest to samo i nie ma między nami takiego uczucia. Po wyjściu z auta Basia od razu powiesiła mi się na szyję i pocałowała mnie. Jest naprawdę wspaniałą dziewczyną, ale zawsze, gdy ją całuję, trzymam ją za rękę, lub jesteśmy w nieco bardziej intymnej sytuacji wyobrażam sobie, że wszystko to robię z Zosią. Usiedliśmy wszyscy w bufecie. Wszyscy rozmawiali i śmiali się, a ja tępo patrzyłem w okno po drugiej stronie szkolnego korytarza.

-Coś się stało? Jesteś jakiś nieobecny dzisiaj.~ zapytała Basia i spojrzała na mnie jakby się o mnie martwiła.

-Nie wszystko okej. Myślę nad dzisiejszą imprezą.

Tak naprawdę myślałem o mojej ukochanej. Michał jest moim najlepszym kumplem i wie, że Zośka jest moją miłością. Przyznałem mu się do tego jakieś 3 lata temu, kiedy jeszcze nie byli razem. Teraz wydają się szczęśliwą parą, a ja nie chce psuć ich szczęściach. Myślę jednak, że Michał nadal pamięta i wie, że kocham jego dziewczynę, ale jest jak jest i wszyscy w sumie są szczęśliwi.

Zaprosiłem na imprezę prawie połowę szkoły. Mam bardzo duży dom, więc z pomieszczeniem takiej ilości osób. Idealnie się złożyło, że moi rodzice wyjechali do Kanady na dwu miesięczną delegację firmową. Ja z kumplami i dziewczynami nie mogliśmy już wysiedzieć do końca lekcji, bo tak się śpieszyliśmy, żeby już przygotowywać imprezę. Chłopaki i dziewczyny pomogą mi, więc będę miał trochę mniej roboty. Zosia miała do nas dołączyć, bo obiecała pomóc swojej mamie przenieść rzeczy do garażu. Impreza imprezą, ale obietnica jest nie do złamania.

Wszyscy wspaniale się bawili. Michał jak zawsze otoczony wianuszkiem dziewczyn w ogóle się nie martwił gdzie jego dziewczyna. Wydawało mi się, że tylko ja martwię się gdzie jest Zośka. Dzwoniłem do niej chyba z 3 albo i nawet 4 razy. Poczułem wibracje w kieszeni. Przyszedł do mnie SMS.

Zosia ♥: Przepraszam, ale nie przyjdę.

Odetchnąłem z ulgą. Bałem się, że coś jej się stało. Basia zabrała mnie na parkiet zaczęliśmy tańczyć. Powiedziała mi na ucho, że mama zgodziła się, żeby u mnie nocowała przez kilka dni. Przyznam szczerze, że nie cieszyłem się jakoś bardzo, ale wykonałem gest udawanego uśmiechu. Nie kochałem jej, ale tak bardzo nie chciałem jej ranić. Jest dla mnie taka dobra. Pomogła mi, kiedy miałem kiepski okres w życiu. Powiedziała mi, że mnie kocha ze wszystkimi moimi wadami i zaletami. Ja niestety nigdy nie powiedziałem jej, że ją kocham zawsze na jej słowa odpowiadałem nieszczerym pocałunkiem, lub buziaczkiem w czoło. Byłem zły na Michała, że nie zainteresował się gdzie jest Zosia tylko siedziała w niego wtulona jakaś piękna dziewczyna śliniąca się na jego widok. Koło 1 w nocy zabawa rozkręciła się na dobre. Minusem całej imprezy było to, że zbliżało się już Boże Narodzenie także było dość chłodno. Tegoroczne Święta spędzam u Basi i jej rodziców, bo moich nie będzie za co bardzo mnie przeprosili, ale biznesy ważniejsze. Jako jedyny nie piłem zbyt dużo alkoholu na imprezie. Każdy przesadził dzisiaj stanowczo.

Otworzyłem oczy. Obudziło mnie dzwonek do drzwi. Basia, która smacznie spała wtulona w moje ramiona nadal się nie obudziła. Założyłem spodnie dresowe i białą koszulkę i zszedłem na dół. Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem przed drzwiami mamę Zosi.

-Dzień dobry Adamie. Zosia powiedziała mi, że wybiera się do Ciebie na imprezę. Wyszła o 18 i jeszcze nie wróciła, dlatego się zastanawiałam czy nie została u Ciebie na noc?

I jak? Mam nadzieję, że nowe opowiadanie wam się spodoba. Po raz pierwszy postanowiłam opisać wszystko z perspektywy męskiej w czym bardzo pomógł mi jeden pomocny, kochany mężczyzna. Po jakże długiej przerwie powracam z głową pełną pomysłów. Wszystkie moje sytuacje życiowe przemyślałam, a moje wszystkie pomysły właśnie wylałam na kartkę papieru. Miłego czytania.

Pozdrawiam,  

Tajemniczazakochan

Tajemniczazakochan

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i kryminalne, użyła 1012 słów i 5613 znaków, zaktualizowała 1 lis 2017.

2 komentarze

 
  • Trolololololololo

    Kiedy kolejneeee ???????? przez ciebie pokochałam czytać DZIĘKUJĘ !

  • szaramyszka

    Osz kurka wodna to sie porobiło czekam na next :)