Ulotne

Chciałem, aby czuła to samo.
Z tą samą czułością patrzyła na mnie, studiowała wzrokiem, odkrywając coraz to nowsze rzeczy, których sam się przed sobą wstydziłem.
Brakowało mi odbicia w lustrze.
Chciałem widzieć je w jej oczach.
To takie skomplikowane?

Pociąg ociężale ruszył z mojej stacji.  
Lubiłem obserwować zmieniający się obraz za oknem.
Tego ranka, jak zawsze, nie było już żadnego wolnego miejsca siedzącego.
To nic, myślałem.
Wystarczył widok wschodzącego słońca, rozciągało się wesoło nad panoramą zaspanego miasta.
Tego dnia wszędzie widziałem jej twarz.
Każdy obcy człowiek był mi w jakiś sposób bliski.
Każdy miał coś, co przypominało mi o niej.  
Dotkliwie, dobitnie i boleśnie.

- Woda! - usłyszałem za sobą.
Błysk fleszy.
Powrót do wspomnień.
Brązowe oczy.
Mój uśmiech i wyciągnięta ręka w kierunku zapomnianej rzeczy w markecie.
Chwilowa wdzięczność, odwrócenie na pięcie i powrót na parking.
Cięższa o litr torba, choć tak naprawdę ciężej było tylko na sercu.
Nie, to nie były jej oczy.
Szkoda.
Cholerna szkoda.

Na tarasie przesiedziałem cały wieczór.
Było ciepło i zaskakująco przyjemnie.
Wino przynosiło ulgę, odprężało, masowało zmęczone ramiona.
Do czasu.
Oczy powędrowały w stronę kwitnącej jabłoni.
Retrospekcja wróciła.
Bumerang.
- To miejsce jest najpiękniejsze - szeptała.
Nasze ramiona się stykały, ciepło biło przyjemnie od jej ciała.
Siedzieliśmy na trawie, oparci o małą, śliczną jabłonkę.
- Tak, to prawda - przyznałem, obserwując różowe niebo.
Daleko od zgiełku.
Uspokajająco.
- Cieszę się, że mogę tu być - westchnęła. - Z tobą.
Potem było jeszcze piękniej.
Miała słodkie usta.
Tak, jak sobie zawsze wyobrażałem.
Czar prysnął.

Noc była trudniejsza w obyciu.
Nie mogłem jej przeskoczyć ani obejść, choć bardzo chciałem.
Musiałem ją przeczekać, popodziwiać sufit, pomęczyć się.
Po trzeciej ściany zaczynały się kurczyć.
Zawsze.
Pokój stawał się za ciasny, klaustrofobiczny.  
Nie mogłem oddychać, nie mogłem się poruszyć.
Byłem więźniem we własnym łóżku, choć nikt nie trzymał mnie w nim siłą.
Dusiłem się.
Potrzebowałem powietrza.
Potrzebowałem zapewnienia, że to w końcu minie, odejdzie.
O czwartej czułem się lepiej.
Płuca zaczynały działać.
Wszystko wracało pozornie do normy.
O szóstej wschodziło słońce i zaczynał się dzień.
3650 dzień bez jej głosu.
Co to za życie.

- Masz tu straszny bałagan - skrzywiła się, rozglądając po salonie.
Po jakimś czasie jej oczy mnie odnalazły.
W tej stercie żałosnych śmieci.
- Nie chcesz wiedzieć jaki burdel znajduje się w mojej głowie - paskudny uśmiech tylko pogorszył sprawę.
Wywróciła oczami.
- Ogarnij się póki jeszcze masz po co - skwitowała.
No właśnie, pytanie tylko czy miałem po co i dla kogo?
Siostrzane oczy wciąż obserwowały bacznie moją twarz.
Nerwowo przygryzłem wargi.
Język bolał mnie od niewypowiedzianych słów.
Chciałem krzyczeć, jak bardzo jest mi źle.
Miałem ochotę wyprowadzić ją na zewnątrz, kazać spierdalać do domu, ale przed tym zaprosić jeszcze na wycieczkę po czarnej dziurze w mojej głowie.
Tak, a potem zdać szczegółowe relacje, napisać recenzję i spróbować tego wszystkiego na własnej skórze.  
- Idź już - wydukałem.  
Tylko tyle byłem w stanie powiedzieć.

Czułem się niewystarczający.
Niepełny.
Niepewny.
Próbowałem żyć, cieszyć się z najmniejszych rzeczy, inwestować w siebie.
Cholera, naprawdę się starałem.
Czasem coś szło zgodnie ze wstępnym założeniem, ale rozlatywało się na moich oczach.
Bez niej wszystko było dziwne, bezwartościowe.
Jeśli to nie była miłość, to nie wiem co nią było.






Malolata1

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 689 słów i 3772 znaków, zaktualizowała 8 mar 2019.

5 komentarzy

 
  • Duygu

    Piękny i wzruszający tekst. Pełen emocji i delikatnego mroku...  <3

  • Malolata1

    @Duygu jakie miłe słowa :*

  • Somebody

    Przepiękne... Szkoda, że tylko nieliczni są w stanie docenić twój ogromny talent  <3

  • Malolata1

    @Somebody ważne, że ktoś odczuwa podobnie do mnie, nie potrzebuję tłumu. Wystarczacie mi Wy  <3

  • agnes1709

    " Burdel w głowie" rozłożył mnie na części pierwsze. Bardzo znane mi zjawisko:D :bravo::przytul:

  • Malolata1

    @agnes1709 hahaha, witaj w klubie :)

  • Speker

    Krzywe odbicie w witrynie mego ducha.

  • Malolata1

    @Speker  <3

  • angie

    @Speker

    Music's the odyssey  
    It's here for you, for me  
    Just listen let your life be free

  • AlexAthame

    Jak zawsze śliczne  :zakochany:  :bravo:  :yahoo: Rozstanie... Wędrówka po czarnej dziurze, jabłoń... Usta nie zawsze mówią co serce krzyczy.

  • Malolata1

    @AlexAthame czasem mówią to oczy :)

  • AlexAthame

    @Malolata1 Prawda WNZODK. :)