Hawajskie szczęście cz.5

Ciemno jest ciemno na ulicy nie ma nikog po za mną i krwawiącym brunetem.
Nie dzwoniłam na policję zrobiłam tak jak prosił o to chłopak.
-Nic Ci nie jest? -Doskonale wiedziałam ze to pytanie jest nie na miejscu ale nigdy nie byłam w takiej sytuacji.
-Daj mi chwile-Odpowiedział leżąc na zimny asfalcie. Kliknęłam obok niego i czekałam aż zbierze w sobie siły.
-Mój dom jest w tej uliczce-wskazałam ręka.-Uważam,że powinnam przemyć te rany,jeśli tylko byś ...
-Dasz radę podnieść takiego byka jak ja?  
-O widać,że ktoś tu trochę odżył.
Brunet wciąż się nie przedstawił ale za to świetnie dał sobie radę z dojściem to mojej małej łazienki. Ciężko upadł na deskę klozetowa,siedział tak i nic nie mówił.
-Ej kolego-odezwałam się pewnie chyba przez to,że w domu czułam się bezpieczniej i wiedziałam ze tu ja rządze. -Trzeba zdjąć tą koszulkę masz rany na brzuchu trzeba je przemyć.
Bez żadnych protestów brunet to zrobił. Schyliłam się do szafki pod umywalka by sięgnąć po apteczkę. Moim oczą ukazała się wysportowana i idealnie wyrzeźbiona klatka piersiowa. Chyba się zarumieniłam. Kliknęłam przed chłopakiem by dokładnie przemyć jego rany na brzuchu i rzebrach.
-Aaał miało być przyjemnie-nagle ciszę przerwał jego krzyk.
-Przepraszam nie chciałam ale muszę to oczyści
-Haha mała ja tylko żartowałem-złapał mnie za brodę i zmusił mnie to wstania.Po chwili sam wstał i przemył twarz nad umywalka.
-Co prawda boli ale to nie pierwszy i ostatni raz.A ty ... -przerwał patrząc na mnie z lekkim flirciarski uśmiechem-chyba nie jesteś stąd,nigdy Cię tu nie widziałem.Masz może zadzownic ? -spytał wchodząc do salonu który również jest sypialnia i jadalnia... i usiadł na kanapie.
-Tak.. ale do-chciałam zapytać do kogo chce dzwonić naszczescie zamknęłam się w idealnym momencie,przecież to nie mój interes.
-To jak mogę?-Siedzisl tak na kanapie bez koszulki poprawiając nogawki od spodni.Nie znam go ale jest cholernie przystojny.Widoczne kości policzkowe,dobrze zbudowane ciało,opalony a do tego te ciemne oczy z takim błyskiem.-Halo ziemia! Mogę zadzownic?  
-Uumm tak jasne przepraszam zamyśliłam się  
Brunet zadzownic do nijakiego "Filipa" który miał zjawić się pod moim pokojem hotelowy za 5 min.
-Chcesz coś do pica?
-Nie dzięki wielkie.
Czemu o nic go nie pytałam? Nie wiem może temu ze dochodzi 24:30 a ja ciagle nie śpię.Mama mówił mi zawsze ze im mniej wiesz tym lepiej śpisz.Oo tak sen.. nawet nie chce myśleć o tym jak o 7 dzwoni budzik.
-To on-usłyszeliśmy oboje klakson samochodu.Brunet wstał i ruszył do drzwi ciagle był bez koszulki.Ruszyłam za nim,kiedy już trzymał klamkę odwrócił się i nagle był parenaście centymetrów od mojej twarzy.Chwycil mnie za rękę.
-Dziękuje Ci jesteś moim aniołem.-puścił oczko żeby nie brzmiało to wszystko zbyt poważnie.Nie należał do  typu dżentelmena lecz to typu wiecznego chłopca,tylko czemu mnie to kręci?  
-Nie ma za co-puściłam jego ręka,byłam zbyt zmęczona by grać w jego gierki.
Wyszedł i wsiadł do czarnego sportowego auta i odjechał.
W końcu pomyslalam.Czas spać

__________
7:00  
Po wczorajszym ani śladu po za koszulka bruneta.Skoro mu pomogłam to mógłby się chociaż przedstawić.Bałwan jeden!! No cóż było minęło.
9:30 otwarcie baru  
-Hej jak tam twój wolny dzień?  
Wszyscy pytali co chwile o to samo co robiłam wczoraj.Opowiedziałam każdemu to samo cała prawdę co robiłam o wspaniałym śniadaniu o spacerze wieczornym i o słabo przepasanej nocy.Nikomu nie mówiłam o wczorajszej bujce,chciałam o tym zapomnieć.
-Melania to dla Ciebie,były dziś rano pod wejściem do baru z liścikiem do Ciebie-Clara wręczyła mi 11 duży pięknych różni kolorowych róż.Byłam w szoku.
-Czy to jakiś wielbiciel?Oj daj spokój powiedz od kogo je masz?
-Clara nie wiem od kogo daj mi otworzyć liścik-Otworzyłam...
-I ? Halo? Od kogo te kwiaty ?-Chyba mi nie odpuści,więc ...
-Od pana Steena-Skłamałam -Dał mi kwiaty w ramach podziękowania za pomoc i kupienie mu leków oraz za spacery z laluną-Znowu skłamałam.Ale skutecznie bo Clara wróciła do swoich zajęć a ja miałam jeszcze chwile przed przyjściem gości by przeczytać liścik jeszcze raz.
,,Nathaniel albo Nathan jak wolisz"  
Tajemniczy brunet już nie jest tajemniczy.Nathaniel kto by pomyślał,że stać go na taki gest...ale zaraz skąd on wiedział gdzie pracuję?!  

--------------------------__
Przepraszam za przerwę !!!  

Jak myślicie Nathan to dobry człowiek czy ma coś za uszami??? Ciekawe co z tym zrobi Mela!

Keinyy

opublikowała opowiadanie w kategorii inne, użyła 847 słów i 4653 znaków.

1 komentarz

 
  • Caryca

    HM ,  po 1   zależy   co  ma  za tymi   uszami  ,  a  po 2  tzw    żli  chłopcy   podobno   szybciej  się  zakochują