Umysłowa Pułapka #Prolog

Usłyszałam płacz. Głośny, ciepły, lecz przejmujący płacz. Roznosił się po całym budynku i odbijał się od zimnych ścian. Był czymś zupełnie nowym, innym – przyjacielską, ciepłą odskocznią od otaczającego zewsząd zła, miły dla ciała i ducha, przecinek w tej surowej, nieprzychylnej otchłani.
Nadstawiłam ucha. Dźwięk nadal mówił: "Pomóż mi”. Przeraziłam się, wiedziałam już, że stało się coś złego…

To chyba jakieś dziecko!

Kwilenie zaczęło coraz bardziej szarpać za serce, pchnięta więc ciekawością, ale i otulona niepokojem wolno wstałam z łóżka. Nie do końca pewna swojej decyzji ostrożnie wyszłam na ciemny korytarz i spojrzałam w stronę, z której dochodził szloch.
-Łazienka?! Dlaczego łazienka, skąd tam dziecko ?

-Do cholery, płaczące dziecko! – upomniałam się, ponaglając do działania.
Ruszyłam niepewnie, rozważnie i cicho stawiając każdy krok – musiałam być niewidzialna. Bezszelestnie, jak złodziej doszłam w końcu do łazienki i dotknęłam dłonią drzwi. Dźwięk w okamgnieniu się nasilił, zmieniwszy się ze szlochu w dziki, rozdzierający powietrze płacz.
Momentalnie złapałam się za głowę, zatykając uszy – świszczący, przecinający bólem czaszkę jazgot był nie do zniesienia. Zupełnie zdezorientowana i sparaliżowana strachem padłam na kolana, zwijając się w kłębek na wilgotnej, zimnej posadzce.

Egzystowałam jak rzeźba, nie mając odwagi się ruszyć, dopóki nie ugryzł mnie chłód, który nasilając się z każdą chwilą, coraz bardziej otulał mnie nieprzyjemnym, lodowatym dreszczem.
Wstałam, uwalniając głowę z uścisku. Zawodzenie ucichło, aczkolwiek niewyraźne chlipanie w dalszym ciągu dochodziło z wnętrza toalety. Nie było już upiorne, tylko słodkie i zachęcające, lecz nadal wywołujące cień niepokoju. Spojrzałam na drzwi i odganiając od siebie niezdecydowanie, delikatnie nacisnęłam na klamkę. Ani drgnęła. Podjęłam kolejną próbę – znowu nic. Rozejrzałam się, szukając jakiegoś szpikulca, wytrycha, cholernego kawałka metalu, którym mogłabym odblokować zamek.

I nagle serce zaczęło bić mi szybciej! Z oddali doszedł do mych uszu dźwięk stąpających po kafelkach, ciężkich butów. Zbliżał się powoli, roztaczając w koło groźne, ostrzegawcze echo.
Odwróciłam się, zatrwożona – niewyraźna, czarna postać stała metr przede mną, niemalże przed samym moim nosem. Chciałam zerwać się z miejsca i rzucić do ucieczki, lecz nawet się nie poruszyłam. Natychmiast ponowiłam próbę, ale wciąż byłam niczym przyrośnięta do ziemi, bestialsko uwięziona… bezradna.
Nagle na stopach poczułam przeszywający, palący chłód, coś ścisnęło moje kostki i zaczęło ciągnąć mnie w dół. Przerażenie sięgnęło zenitu, a "coś” ciągnęło coraz bardziej i bardziej, jakby wręcz chciało wciągnąć mnie pod zimną podłogę.
Agresywnie wyszarpnęłam nogi – czucie powróciło. Jak oparzona zerwałam się z miejsca, rzuciłam biegiem i zatrzaskując po chwili za sobą drzwi najbliższego pokoju, skuliłam się przy ścianie, skamieniała ze strachu.
Płacz ustał i zapadła grobowa, dobrze znana mi cisza. Trzęsłam się cała i dopiero po upływie kilku minut odważyłam się odetchnąć, myśląc, że już jestem bezpieczna.
– Co ty tu robisz?! – usłyszałam nagle surowy, pretensjonalny, kobiecy głos, a na ramieniu zacisnęły się chłodne palce.
Mimo groźnego tonu natychmiast spłynęła po mnie nieopisana ulga.
– Pani Wood, coś jest na korytarzu… – wyjaśniłam w popłochu. – Tam – wskazałam ręką przed siebie – tam… za drzwiami, tam jest coś… coś dziwnego, zaatakowało mnie… Dziecko… tam płakało dziecko… Jakiś mężczyzna, straszny, ubrany na czarno… on… on czegoś ode mnie chciał… chciał mi coś zrobić, zabrać mnie… Boję się… – paplałam w pośpiechu, rzucając chaotyczne, niezrozumiałe słowa.
Wood zapaliła światło i otworzyła drzwi.
– Nic tam nie ma – oznajmiła szorstko, patrząc na mnie ze złością, wyraźnie wkurzona moimi "wymysłami”.
Przestraszona podniosłam się z podłogi i strachliwie podeszłam do drzwi, stając obok wrednej baby.
Nadal tam był, stał jak posąg, nieruchomo, przewiercając mnie na wylot swoimi czerwonymi, bestialskimi oczyma.
Od stóp do głów przeszedł mnie lodowany dreszcz i w okamgnieniu schowałam się za kobietę.
– On chce mi zrobić krzywdę... – jęknęłam.
– Co się stało Helen ? – obok Wood, nie wiadomo skąd, nagle pojawił się ubrany w biały fartuch facet.
– Znowu ma atak – wyjaśniła, z palącą wręcz w uszy, sztuczną troską. – Mam znów ją zamknąć, czy ma wrócić do siebie?
" Zamknąć? O czym oni mówią?” – spojrzałam na nich, zupełnie skołowana. " Nie mogą mnie tu zamknąć” – spanikowałam.
Nie mogę tu być, nie tu. Niech zabiorą mnie gdziekolwiek, byle gdzie, aby tylko jak najdalej od tego potwora… Tylko nie tu!
– Zamknij ją, boję się, że znowu może zrobić sobie krzywdę – rzekł krótko mężczyzna i zniknął za drzwiami jednego z pokoi.
– Chodź słońce. Wszystko będzie dobrze – kobieta złapała mnie za rękę i zaczęła ciągnąć… w stronę TEGO!
– Nieee! – wrzasnęłam i wyrywając się z uścisku, rzuciłam się do ucieczki, szybko mnie jednak złapała, powaliła na ziemię i ciężkim ciałem boleśnie przycisnęła do twardej posadzki.
Poczułam lekkie ukłucie…

– Już, dobrze? – zapytała, jej spokojny głos mógł przyprawić o dreszcze.

Specyfik powoli rozłaził się po mnie całej, przyjemnie otulając ciepłem i błogim spokojem.
– Chodź, już dobrze – powtórzyła kobieta, objęła mnie w pasie i teraz, wyprana już z jakichkolwiek emocji, wolno ruszyłam za nią.

Ostatni raz jeszcze obojętnie spojrzałam za siebie – nadal tam był. Stał i czekał… czekał, aż znowu zostanę sama.

***

Chciałabym na końcu podziękować pewnej osóbce, która mi pomogła przy tym opowiadaniu. Także bardzo dziękuje za twoją cenną pomoc ;*

3 komentarze

 
  • zakręconaa@07!

    Fajne! Takie... Mroczne.

  • Nieograniczona

    @zakręconaa@07! Dziękuje  ;) Taki właśnie był zamiar  :)

  • VeryBadBoy

    No, teraz jest nieźle. Widać znaczną poprawę. Idź w tym kierunku, a będzie dobrze. Tajemnicze opowiadanie, lubię takie. Czekam na następne części. Łapka. :)

  • Nieograniczona

    @VeryBadBoy dziękuje bardzo  ;)

  • VeryBadBoy

    @Nieograniczona, Spoko ;). Tak czytając Twoje opowiadanie, czy innych autorów, między innymi agnes1709, z gatunku horrorów, zacząłem się zastanawiać, czy też czegoś nie napisać w ten deseń, sprawdzić się, jakby mi poszło.

  • Nieograniczona

    @VeryBadBoy Pisz, pisz. Chętnie przeczytam  ;)

  • VeryBadBoy

    @Nieograniczona, Okey, dzięki za motywowanie. Jak nie wyjdzie z tego knot, podziękuję za zainspirowanie. :)

  • Nieograniczona

    @VeryBadBoy Nie ma za co  ;)

  • agnes1709

    @VeryBadBoy Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz, a mój horror do kompletnej poprawki, bo to istny HORROR, jak teraz luknęłam:sciana:

  • VeryBadBoy

    @agnes1709, no, ale spróbowałaś. Zawsze można poprawić lub napisać raz jeszcze.

  • agnes1709

    :D:D:D

  • Nieograniczona

    @agnes1709   :lol2:  :D