Dygresja

Dawno mnie tu nie było, wiem... właściwie to bardzo, bardzo, bardzo, bardzo dawno. I nie mówię, że wracam, bo zapewne nie, jednak postanowiłam podzielić się z Wami pewnym przemyśleniem na temat czytelnictwa. Konkretnie – pewnej książki, pewnej autorki.
Trafiłam ostatnio (jakieś trzy dni temu) na, wtedy wydawało mi się, że interesującą książkę. Serię Nowy Camelot. Lubię legendy arturiańskie, od czasu do czasu, nie jestem ekspertem, więc stwierdziłam, że to może być ciekawe. O, ja naiwna! Jakże się zawiodłam.
Przejdźmy jednak do rzeczy.
Kiedyś, kiedy jeszcze byłam zapalonym pisarzem–amatorem i dzieliłam się swoimi tekstami na prawo i lewo, bo wierzyłam w to, że są dobre, byłam przekonana, że właśnie DOBRE książki, DOBRE opowieści są wydawane i tylko takie się sprzedają. Z tą sprzedażą może i prawda, natomiast z wydawaniem? Ani trochę. Im bardziej zagłębiam się w e-bookowy świat, tym boleśniej przekonuję się, że pojęcie "dobra książka" dla mnie oznacza zupełnie coś innego dla wydawcy. I tu właśnie pojawia się Nowy Camelot.
To nie jest pozycja, którą uznałabym za dobrą, choć jest umiejętnie napisana (a właściwie przetłumaczona — powinniśmy bić pokłony tłumaczowi, jeśli przeżył to bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym). To nie jest dobra książka. To zło wcielone w papier.  Tak naprawdę, jest to pierwsza książka, której nie byłam w stanie dokończyć (a kończę WSZYSTKIE książki, nawet jeśli są złe, nudne, z błędami) i jest pierwszą serią, której nie przeczytam. Kocham serie. Wszelkiego rodzaju. A tutaj, nie byłam w stanie dokończyć nawet pierwszego tomu. Czytałam wiele książek, różnych gatunków, od Tolkiena, Kinga, poprzez Rowling, aż po Lipińską i E.L. James. I niejedno w książkach widziałam. Ale to, co dzieje się w Camelocie... Przerosło mnie kompletnie. Przerosło mnie do tego stopnia, że czytałam ten tekst, tylko po to, żeby sprawdzić czy może być gorzej. I, uwierzcie mi, mogło. Szczerze mówiąc, nawet opowiadania początkujących autorów (takich naprawdę bardzo początkujących), które czytałam na Watt, były lepsze i bardziej trzymały się kupy, niż wyżej wspomniana.
Właściwie nie jestem pewna czy tę serię można nawet nazwać literaturą, jakąkolwiek (nie robiłam researchu do tych tu wypocin, piszę to z serca, po poukładaniu sobie w głowie ogólnego zarysu tego, co chciałabym powiedzieć), a na pewno nie "pyszna i nieprzyzwoita fantazja, rozbrajająco emocjonalna, wysoce erotyczna, z niezbędną dawką magii" (zastanawiam się ile zapłacili temu komuś, kto napisał ten komentarz), ten tekst powinien raczej brzmieć: regularne porno z nutką romansu. I seksem grupowym na cały rozdział. Z prezydentem USA, wiceprezydentem USA i pierwszą damą USA. Na cały rozdział.
Nie jestem pruderyjna, nie mam problemu z seksem w książkach, bo jeśli takie sceny są napisane umiejętnie i mają związek przyczynowo-skutkowy z resztą tekstu, niech będzie, jak mi się nie spodoba — ominę ten fragment.
W Nowym Camelocie... nie ma szans. Ominięcie tych wszystkich seksów nie było nawet opcją. Tam seks był przerywany krótkimi wstawkami z życia codziennego, na zasadzie:
seks, seks, seks; czekam aż wróci do domu i mnie zerżnie; seks, seks, seks; bierzemy ślub — on stoi pod ołtarzem (prezydent), a jego najlepszy kumpel (wice) robi mi dobrze w zakrystii, podczas gdy mój narzeczony słucha wszystkiego przez telefon (bardzo dokładnej relacji słucha); przysięga małżeńska; noc poślubna — mąż mnie bierze, jego wyżej wspomniany przyjaciel mnie bierze, potem biorą siebie nawzajem, a na koniec obaj biorą mnie.
Tak wygląda ta... książka. A to tylko pierwszy tom. Jest chyba siedem, bałam się sprawdzić.
Może to ze mną jest coś nie tak. Może to ja się nie znam. Może jestem uprzedzona. Ale przeczytałam to prawie do końca (omijając co prawda większość kwiecistych opisów, ale wciąż)! Poddałam się dopiero przy nocy poślubnej.  
Jestem stuknięta, wszyscy to wiedzą, czytam różne dziwne rzeczy (podobało mi się "After", co już powinno być sygnałem, że coś jest ze mną nie tak), ale Nowy Camelot jest ponad moje siły. Zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którym to się może podobać, różne są fetysze, ale mogliby chociaż dać na okładce wielki napis, że to powieść pornograficzna, w której znajduje się dużo szczegółowych opisów seksu, masa cipek, kutasów, fiutów i pizd, cip też.  
Odłożyłam tę książkę (całe szczęście, że to e-book), ale niesmak pozostał, bardzo duży. I chyba straciłam trochę wiary w ludzi, bo co z nas za "człowieki", skoro nie możemy zostawić nic wyobraźni i musimy, nawet w KSIĄŻKACH, podane wszystko na tacy?

KatiaZula

opublikowała opowiadanie w kategorii felieton i horrory, użyła 865 słów i 4872 znaków.

4 komentarze

 
  • AlexAthame

    Zrobiłaś dobrą reklamę dla koneserów prawdziwej sztukil iterackiej.Tylko większość lolkow to lenuichy. Jak dzielo nie jest na lolu to nie poszukaja. Dołączam do słów Agi, że brak tu Ciebie.Wróc Katia, wróć! Gdzie Ci będzie tak dobrze jak z nami :) Pozdrawiam ponownie.

  • KatiaZula

    @AlexAthame przymierzam się. Powoli xD.

  • MrHyde

    Może warto trochę bardziej cenić swój czas i zamiast dawać autorowi szansę do ostatniej strony, odrzucać księgę przy pierwszym odczuciu, że to nie będzie nic wyjątkowego?

  • KatiaZula

    @MrHyde ech, chciałabym. I czasem nawet mi się udaje, ale rzadko (niestety). To chyba kwestia naiwności w tym temacie - zawsze mam nadzieję, że jednak coś mnie porwie i jednak będzie warto. Zazwyczaj nie jest. Ale nie poddaje się!

  • Gaba

    No bo takie czasy- nie należy zmuszać do myślenia, do używania takiej półpłynnej substancji zamkniętej w puszce kończącej ciałko homo sapiens'a... Po co? Wystarczy strzelić z garści pacyną spermy zmieszaną z cipkami, doprawioną kutasami i ozdobioną wyrem, polem, kuchnią i pierun wie czym jeszcze... I tzw czytelnik jest zaaadooowooolooony! Mało tego, płaci jak za frytki na dworcu. Zauważyłaś, że tzw klasyki czy chć trochę tzw literatury ambitniejszej jest coraz mniej? "Bo nie schodzi"... Takie czasy...
    Szkoda, że przestałaś się tutaj udzielać, fajnie wspominam Twoje pisanie, no i specyficzne poczucie humoru! Pozdrawiam  :przytul:

  • KatiaZula

    @Gaba to, co dzieje się z literaturą dzisiaj, to jest dramat. Nie ma dobrego kryminału, nie ma dobrej obyczajówki, o romansach nie wspomnę. Każda z tych książek w większości ocieka seksem.  
    Co do pisania - coś tam skrobię, ale nie udzielam się publicznie 😉 jak już wróci moja pewność siebie w tym zakresie, to zapewne pojawię się z bombą. Dzięki, że jesteś 😘

  • agnes1709

    @KatiaZula A ta znowu z tą niewiarą w siebie. Oberwiesz!  :spanki:

  • KatiaZula

    @agnes1709 też Cię kocham ❤

  • agnes1709

    @KatiaZula Nie kombinuj, pasek już przygotowany:D

  • KatiaZula

    @agnes1709 oj, Aga. Podaj maila, to zaspokoję Twój głód moich wypocin xd

  • Gaba

    @KatiaZula żeś ocipiała całkowicie? No takiej jazdy po bandzie to ja już dawno nie czytałem... To są dwie Katie? Jedna, która plącze fajne zdania z literek i druga (Zula???) która ma kompleks niższości??? Jak to młodzież mawia: weź przestań. Zgadzam się z Agą,  :whip: i  :spanki: NO! Pozdrawiam

  • KatiaZula

    @Gaba mów mi jeszcze  :devil: dajcie mi chwilę, nie skończę chociaż połowę

  • Gaba

    @KatiaZula to ruchy Młoda, ruchy! Myk, myk i to żwawo! Ha ha ha ha ha!  :yahoo:

  • KatiaZula

    @Gaba  :run: staram się :D

  • agnes1709

    Jak mi brakowało tego czystego pisarstwa,  co to 1709 w nim pływa i które uwielbia. No i humorek jest, uśmiałam się. Jesteś boska, słoneczko, i chcę jeszcze. Od czasu do czasu mogłabyś dać mi frajdę poczytania czegoś Twojego:sad: Łapa oczywiście i fajnie, że zajrzałaś:kiss:<3

  • KatiaZula

    @agnes1709 dobrze tutaj wrócić, nawet jeśli na chwilę. Ale teraz mam w ciul czasu na czytanie, to może i coś dobrego tutaj "poopisuje"  :zakochany:

  • agnes1709

    @KatiaZula No mam nadzieję!!! :ciuch: