Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Winda mojego zapachu

Winda mojego zapachuWyobraź sobie moje najgłębsze, najbrudniejsze fantazje, te, co sprawiają, że moja cipka pulsuje wilgocią, a sutki twardnieją jak diamenty. Jestem tą napaloną suką w obcisłej sukience, co opinia się o krągłościach moich bioder i pełnych, soczystych piersi. Ale prawdziwy magnes to zapach moich majtek – tych czarnych, koronkowych stringów, przesiąkniętych gęstym nektarem z mojej szparki. Caly dzień się onanizowałam w myślach, więc unoszę się aurą czystej, pierdolonej lubości: muskający, słony pot zmieszany z miodowym sokiem cipkowym, ta lepka esencja pożądania, co wabi samców jak syrena.Wchodzę do ciasnej windy w wieżowcu na Mokotowie, drzwi zamykają się z sykiem, a ja czuję ich obecność – dwóch przypadkowych kutasów, uwięzionych ze mną w tej metalowej puszce. Łysy byk z umięśnionym torsem i chudy dryblas o głodnym spojrzeniu. Powietrze gęstnieje od mojego zapachu. Wciągają go głęboko, ich nozdrza falują, kutasy twardnieją pod spodniami jak stalowe pręty. "Kurwa mać, czujesz tę woń? Mokra, cipkowa ambrozja z jej majtek" – charczy łysy, oczy mu płoną żądzą. Dryblas oblizuje wargi: "Chcę wgryźć się w te nasączone szmaty i rozjebać jej dziury".Winda rusza w górę, ale oni już nie wytrzymują. Łysy przywala mnie do ściany, jego dłonie suną po moich udach, wciągając mój zapach jak narkotyk. "Twoja cipka pachnie jak pierdolony raj, suko" – syczy, zrywając stringi. Mokre, gorące, ociekające moim sokiem – wciskam mu je w pysk. Ssie je zachłannie, język wiruje po koronce, połykając moją esencję: "Słona, lepka, boska breja!". Dryblas klęka, rozchyla moje wargi sromowe i nurkuje twarzą w szparkę, liżąc łapczywie – klitoris mi puchnie pod jego ssaniem, sok tryska mu po brodzie. "Smakujesz jak słodka trucizna, napalona dziwko!" – jęczy, palce we mnie grzebią głęboko.Nie ma ucieczki w tej windzie – łysy wypluwa majtki, zdarł spodnie i wali swoim żylastym, nabrzmiałym kutasem prosto w moją cipkę. "Ciasna, mokra, gotowa na ostre rżnięcie!" – ryczy, wbijając się po same jaja, rytmicznie pompując, aż moje cycki falują w ekstazie. Dryblas wstaje, napycha mi mordę swoim fiutem: "Ssij go, połykaj po gardło, ty cipkowa kurwo!". Dosiadam ich na zmianę w tej ciasnocie – dupą na łysym, cipką na dryblasa, ich ręce ugniatają moje sutki, szczypią klitoris. Zapach moich majtek miesza się z potem, spermą i moimi sokami, windy drżą od naszych wrzasków: "Jebać cię mocniej, zalewać twoje dziury gorącą spermą!".Finał to czysta, wulgarna ekstaza – czuję, jak ich kutasy puchną we mnie, pulsują, gotowe eksplodować. Najpierw ja: orgazm rozrywa mnie na strzępy, cipka ściska łysola jak imadło, tryskam fontanną gorącego nektaru po jego jajach, po udach dryblasa, po lustrach windy. "Aaa, kurwa, dochodzę, zalewajcie mnie!" – wyję, paznokcie wbijam w ich skóry. Łysy nie wytrzymuje – jego chuj wibruje, spuszcza się we mnie strumieniami gęstej, gorącej spermy, wypełniając cipkę po brzegi, aż przelewa się po dupie. "Bierz moją breję, suko, czuj jak cię zapładniam!". Dryblas wyciąga fiuta z buzi i wali nim po moich cyckach, eksplodując – lepkie strumienie lądują na sutkach, twarzy, w otwartych ustach. "Połykaj, cipkowa dziwko, moja sperma to twój eliksir!".Ale to nie koniec – oni wciąż twardzi, winda zatrzymuje się między piętrami, dając nam więcej czasu. Łysy obraca mnie twarzą do lustra, wpycha kutasa w dupę: "Teraz twoja ciasna dziura, mokra od mojej spermy". Pompujemy dalej, wolniej, zmysłowo – jego ręce masują moją łechtaczkę, dryblas liże resztki spermy z moich cycków, ssąc sutki jak głodny szczeniak. Drugi orgazm buduje się leniwie, głęboko: czuję każdy cal ich fiutów, zapach mieszanki soków, spermy i moich majtek dusi nas w ekstazie. Dryblas wsuwa się z przodu w cipkę – podwójna penetracja, ich kutasy ocierają się przez cienką ściankę, rozciągając mnie do granic. "Rżnijcie obie dziury, rozjebcie mnie!" – błagam, a oni przyspieszają, waląc jak maszyny.W końcu druga fala – trzęsę się cała, sok miesza się ze spermą, kapiąc po podłodze. Oni doją się po raz drugi: łysy wypełnia dupę, dryblas cipkę, a ja połykam resztki z ich czubków. Osuwamy się w kałuży naszych płynów, dysząc, ich ręce wciąż na moich krągłościach. Winda rusza dalej, drzwi otwierają się, a ja wychodzę z majtkami w ustach, ociekająca, spełniona, gotowa na więcej fantazji.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.