Wendy cz.3 / Seks po kłótni smakuje inaczej

Co tak właściwie łączyło mnie z Markiem? Wielka miłość. Po prostu. Śmiało mogę zaryzykować stwierdzenie, że to była miłość mojego życia. Może trochę toksyczna, ale jednak od zawsze i na zawsze będzie w moim sercu. Chciałam go zostawić wiele razy, ale był to związek nie do przerwania, tak mi się wtedy wydawało. Nawet jego matka uważała, że powinnam znaleźć kogoś innego.
- Wendy, przecież wiesz, że on jest taki sam jak jego ojciec. Inteligentny, przystojny, ale na pewno coś wykręci. Zbyt bardzo Cię lubię, żeby polecać Ci związek z moim synem.
- Kochamy się, damy radę. Proszę się nie przejmować! Mark jest całym moim światem, planujemy dzieci!
- Dzieci?! Tylko nie dzieci, zostawi Cię tak samo, jak jego ojciec zostawił mnie. Będzie miły i czuły, pozachwyca się dzieckiem, ale to będą momenty, resztę czasu spędzi na imprezach i włóczeniu się z kolesiami.
Dziwne, że jego matka mówiła w ten sposób. Na pewno miała żal do jego ojca, ale jednocześnie Mark był całym jej światem. Pierwszym co zrobił, gdy po raz pierwszy zerżnął jakąś małolatę na wakacjach był telefon do niej. Byli dla siebie ważni.

Rozumieliśmy się bez słów i potrafiliśmy odgadnąć swoje najskrytsze myśli. Był inteligentnym, ale niegrzecznym chłopcem, takim bystrzakiem, który w bezczelny sposób brał życie pełnymi garściami. Zawsze gdy mnie całował robiłam się mokra, miałam ochotę na niego. Najważniejsze było to, żeby jednak całował wyłącznie mnie, bez skoków w bok. Taka była umowa - wyłączność z obu stron. Nasza historia toczyła się dalej - jedliśmy razem śniadania, kochaliśmy się do utraty sił i tak samo mocno potrafiliśmy się kłócić. Podobno seks najlepszy jest po kłótni i u nas też chyba tak było. Zbyt podobni do siebie ludzie często mają zgrzyty, u nas przeradzało się to w prawdziwe awantury.  
- Musiałaś się tak do niego uśmiechać?
- Mark, o co znowu Ci chodzi?!
- Nie udawaj, że nie widziałaś jak patrzył na Ciebie! Miał ochotę podgiąć Ci tę krótką kieckę i zerżnąć od tyłu, ściskając te kształtne cycki w koronkowym staniku.
- Żartujesz, prawda? Nie możesz być zazdrosny o każdego faceta, który na mnie spojrzy.
- O każdego nie, owszem, ale o takich do których się uśmiechasz - tak!
- Mark, ta rozmowa zmierza donikąd. Nie dam się sprowokować!
- Pewnie sama miałaś na niego ochotę! Na jego kutasa między udami!
- Nie będziemy tak rozmawiać, nie wpadaj w szał tylko dlatego, że uśmiechnęłam się do kelnera w restauracji!
Ominęłam oczywiście fakt, że kelner wręczył mi malutki bilecik z jego numerem i napisem "Zadzwoń!”. Mark nie musiał przecież o wszystkim wiedzieć, a ja nie musiałam dzwonić pod numer podany na karteczce. Męczyły mnie akty zazdrości o wszystko i jego wieczny niepokój, ale kochałam go tak mocno, że nie potrafiłam zostawić.
- Jeśli już mnie nie chcesz, nie wystarczam Ci, to po prostu to powiedz! Zostaw mnie i rób rano kawę jakiemuś innemu facetowi!
- Mark, przecież wiesz, że to nieprawda! Nie dramatyzuj!
- Nie dramatyzuję! Idę pod prysznic.
Byłam na niego wkurzona, wiele naszych wyjść kończyło się właśnie tak.
To przecież nie moja wina, że jakiś facet ślini się na widok mojego tyłka! Mogę ubierać się w habit lub przytyć, tylko po co? Mark wyszedł z łazienki, cały mokry, przepasany ręcznikiem. Nic nie mówił, patrzył, jak siedziałam na blacie w kuchni w jego koszuli, trzymając z dłoniach gorącą kawę. Podszedł do mnie, wziął kubek i odstawił na znaczną odległość. Uśmiechnął się, pocałował mnie, po czym jednym szybkim ruchem rozerwał koszulę, którą miałam na sobie. Guziki rozsypały się po podłodze. Zdjął ją, zsunął powoli ręcznik, wziął mnie na ręce, a ja oplotłam go nagimi udami. Czuł, że już jestem mokra, a sutki twardnieją z każdą sekundą. Oparł moje plecy o ścianę i wszedł we mnie równie szybko, jak rozrywał koszulę. Poczułam go w sobie, idealnie mnie wypełniał. Zaczął poruszać biodrami, wbiłam mu paznokcie w plecy, jęczałam do ucha. Przyspieszył, moje pośladki dotykały raz za razem zimnej, białej ściany. Rżnął mnie wciąż mocniej i mocniej, a ja krzyczałam z podniecenia. Nieważne, że sąsiedzi mogli usłyszeć, w tamtej chwili liczyło się tylko to, że wbijał się we mnie rytmicznie, a ja byłam cała mokra. Było mi tak dobrze!  
- Wciąż masz ochotę na kelnera? Zaraz o nim zapomnisz!  
Zapomnisz? Już dawno o nim nie myślałam. Liczył się tylko ogromny kutas, który wchodził we mnie, posuwając mnie coraz szybciej i szybciej oraz to, jak pieścił właśnie językiem moje sutki. Wziął mnie na ręce, i rzucił na kanapę, po czym spuścił moje nogi, tak żebym mogła na kolanach opierać się o kanapę. Był z tyłu. Rżnął mnie szybko i mocno, na szyi czułam jego oddech. Jęczałam głośno i błagałam, by posuwał mnie dalej, by czuć każdy milimetr jego członka w sobie. Złapał mnie mocno za włosy i chwilę później doszedł, zalewając mnie falą ciepłej spermy, która ciekła po moich nogach. Byłam wykończona i tak cudownie zmęczona.  

Kłótnie nie należały do najlepszych wspomnień, ale to w jaki sposób się godziliśmy, rekompensowało wszystko. Szkoda tylko koszuli – lubiłam ją.

WendyClark

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 996 słów i 5386 znaków, zaktualizowała 20 cze 2016.

2 komentarze

 
  • pieszczoch45

    Mnie się podobało, pozdrawiam i życzę miłego dnia

  • nienasycona

    Powiem tak, piszesz sprawnie, kliknęłam tak, ale wydaje mi się, że kategoria jest lekko chybiona, to bardziej do miłosnych chyba pasuje:)