Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Realizacja fantazji

Realizacja fantazji
To zaczęło się tak niewinnie, jak przypadkowe odkrycie ukrytego skarbu. W szafie między wełnianymi swetrami i eleganckimi ubraniami, znalazłem parę czarnych, stylonowych pończoch. Delikatne, niemal niewidzialne, jak pajęcza sieć. Wziąłem je do rąk, rozciągnąłem. Długie ze wzmocnieniami na palcach i piętach z szeroką mamszetą do przypinania podwiązek. Serce zeczęło kołatać z emocji przypominały mi te z okresu przedszkola kiedy zauroczyłem się pończochami mojej mamy które odkryłem i nie wiedzieć czemu nie pozwalano mi ich nosić a mój bunt powodował że rodzice ustępowali i pod wieloma restrykcjami czasami pozwolono mi je nosić. Z tamtego okresu pamiętam te emocje że mogłem nosić to co mama i tak samo ładnie wyglądać. Ciekawość powodowała że po chwili wciągnąłem je na swoje nogi. Były trochę za duże, lekko marszczyły się przy kostkach, ale efekt był niesamowity. Leżałem na łóżku nogi w tych czarnych stylonowych pończochach oparłem na ścianie za łóżkiem ... i niczym dzieło sztuki spoglądałem na połyskujące pończochy na mych nogach. Znalazłem też koronkowy pas do pończoch z regulowanymi podwiązkami po trzy na nogę. Trochę się namęczyłem aby to dopiąć. Brak wprawy. Wtedy w dzieciństwie to ojciec mnie w to ubierał pomagał. Tam wtedy były jeszcze szwy w tych pończochach. Teraz oglądałem siebie w lustrze. Widok moich nóg w tych pończochach był obłędny. Szeleściły przy poruszaniu się. Były piękne. To powracające uczucie jak za dziecka to zauroczenie ... ten sam stan ... motyle w brzuchu. Znałem to uczucie teraz powracało. Chodziłem boso w nich bez kapci stopy w tych czarnych stylonowych pończochach sunęły po podłodze jak kroki baletnicy dodawały lekkości. Postanowiłem że będę je nosić w domu. Szkoła z internatem sprawia że człowiek przewartościowuje pewne postawy i poglądy. Ojcu pewnie to nie będzie przeszkadzać że będę to nosić . Chciałem sprawdzić jak zareaguje. Zresztą widział mnie już w dziećiństwie i wtedy mówił że wyglądałem jak mała kobietka. Teraz w tym wieku kiedy już dojrzewałem wyglądałem wizernkowo na młodą kobietę. Jeszcze nie wiedziałem nie miałem świadomości że te pończochy tak bardzo dodadzą mi kobiecego pierwiastka który to ojciec zauważy i będzie pielęgnował to we mnie . Poniosła mnie fantazja. Pierwszy raz pokazałem się w nich ojcu zupełnie przypadkiem. Wyszedłem z pokoju, jeszcze nieświadomy ich szczególnej mocy. Nie zdawałem sobie sprawy że ten moment może zmienić nasze życie. Myślałem że ja mogę te stylonowe pończochy nosić tak poprostu . Ale one kreowały inną rzeczywistość dodawały kobiecego pierwiastka temu kto je nosi a odbiór wizualny tego działał podobnie jak narkotyk. Chłopiec w czarnych stylonowych pończochach ... to poprostu bajka. Ojciec szykował w kuchni obiad. Podszedłem pomóc. Miałem na sobie jego starą, miękką, flanelową koszulę spod której widać było podwiązki i właśnie te czarne stylonowe pończochy. Gdy jego wzrok padł na moje nogi, zatrzymał się. Nie było w nim gniewu, nie było pytania. Był zachwyt. Cichy, niemal nabożny. Jego oczy, zwykle pełne obowiązkowej powagi, rozjaśniły się jakby od wewnętrznego światła.

— Pięknie się prezentują — powiedział tylko, głosem ciepłym i spokojnym.

Nie pytał, dlaczego. Nie komentował. Tato czy mogę to nosić w domu ? No pewnie.. odparł. To przyjęcie, ta cicha akceptacja, była jak dar. Jego zachwyt wydawał się większy niż mój własny. I to właśnie jego reakcja zaczęła mnie ekscytować. To podniecenie, które – mimowolnie, przez samo istnienie w tych pończochach – budziłem w nim. Chodziłem boso po domu, a widok własnych stóp owiniętych w ten jedwabisty, czarny nylon wprawiał mnie w dziwną euforię. Przy stole siedziałem w szczególny sposób, układając stopę pod własnym pośladkiem na krześle. Wiedziałem, że ojciec mnie obserwuje. Że z nad blatu widzi moje kolano, obciągnięte cienką, lśniącą tkaniną. Rozmawialiśmy o zwykłych, codziennych sprawach, ale atmosfera między nami gęstniała z każdą minutą. Niby nic się nie działo, a ja miałem motyle w brzuchu.

Po obiedzie razem sprzątaliśmy. Gdy wycierałem naczynia, podchodził od tyłu, by się przytulić czułem wtedy na swoich pośladkach twardość jego wzwodu.. Jego dłonie, niby przypadkiem, muskały moje uda przez pończochy kiedy wkładał naczynia doszafek. To było dziwne, ale i piękne uczucie – świadomość, że kogoś pociągam, że kogoś podniecam. Nagle zrozumiałem, że to, co ojciec widział w moich nogach, było częścią tego samego świata – świata ciała, pragnienia, ukrytych impulsów. Nie bałem się już tej świadomości. Potem gdy siedliśmy na kanapie, usiadłem tuż obok. Jego ręka, początkowo nieśmiała, spoczęła na mojej łydce. Dotyk był pełny uwagi, niemal studiujący. Głaskał materiał, wędrując powoli w górę, po kolanie, po udzie… aż w końcu jego dłoń spoczęła w moim kroczu. Nie protestowałem. Przechyliłem biodra, pozwalając mu poczuć moją reakcję. Wtedy on pochylił się i pocałował mnie w usta. Pocałunek był głęboki, namiętny, pełny tłumionego przez lata pragnienia. Ja położyłem dłoń na jego kroczu. Pod spodniami czułem potężny, twardy kształt.

— Tato — powiedziałem cicho. — Chcę ci pokazać coś co odkryłem.

Nie protestował. Patrzył na mnie z tym samym skupieniem, z jakim obserwował moje nogi. Wziąłem jego dłoń i położyłem na mojej, prowadząc ją delikatnym, rytmicznym ruchem.

— Znam to — szepnął w odpowiedzi, a jego głos był ochrypły. — Obserwowałem cię… jak parę lat temu zaczynałeś się onanizować. To bardzo mnie podniecało. Chciałem z tobą o tym porozmawiać. Chciałem… żebyśmy robili to wspólnie.

Podciągnąłem swoją flanelową koszulę, odsłaniając spod niej nagi brzuch i sterczący penis.

— Pieśćmy się wzajemnie — poprosiłem.

Ojciec rozpiął rozporek swoich spodni i uwolnił swojego członka. Na ten widok zaparło mi dech w piersiach. Był potężny, imponujący. Usiadłem na jego udach okrakiem, twarzą w twarz.

— Ty mnie… a ja ciebie — wyszeptałem, błagalnie. Obiąłem jego członka oburącz.

Masowałem jego penisa dłońmi, a on robił to samo ze mną. Podniecenie rosło, przekształcając się w szał zmysłów. Chciałem poczuć go na sobie. Poprowadziłem jego członkiem po moim brzuchu, po pępku, marząc, by się na mnie spuścił, bym poczuł na skórze gorącą spermę.

— Proszę — jęknąłem.

I wtedy to nastąpiło. Jego ciało zesztywniało, a potem fala gorącej, białej spermy zalała moje podbrzusze. Ciecz spływała po moich jądrach, po moim penisie, a ja, z zapartym tchem, obserwowałem, jak jedna z białych strug powoli, leniwie spływa po czarnej, stylonowej pończosze na moim udzie. Oparłem głowę na jego ramieniu a on mówił do mnie że mnie kocha. Zapytał czy nie czuję do niego obrzydzenia. Nie.. bardzo mi i się to podobało. Marzyłem o tym i teraz to się spełniło. Kocham Ciebie szeptałem.

Kerad21

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1298 słów i 7209 znaków. Tagi: #trans #crossdressing

Dodaj komentarz