Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Las mojego zapachu

Las mojego zapachuMoje fantazje to dziki taniec zmysłów, gdzie zapach moich majtek przyzywa drapieżniki – ta lepka, pierdolona esencja cipki, co zamienia las w arenę pożądania. Nocą na obrzeżach lasu zakładam zwiewną sukienkę na bosaka, pod spodem tylko zielone, jedwabne stringi, przesiąknięte sokiem po całym dniu marzeń o ostrej orgii. Pachnę jak pierwotna bogini: głęboki, mchowy nektar z szparki, wymieszany z solonym potem skóry, woń, co niesie wiatr i budzi bestie.Wędruję ścieżką, szelest liści, a z krzaków dwaj faceci – rosły drwal z brodą i szczupły wędkarz z haczykowatym uśmiechem. Rozpalają ognisko, ale gaszą je nosem, łapiąc mój trop. "Kurwa, czujesz tę mgłę? Mokra cipka w lesie, majtki pełne seksu" – warczy drwal, ruszając ku mnie. Wędkarz oblizuje wargi: "Chcę je wgryźć i wyruchać jak zwierzę".Otaczają mnie przy dębie, drwal przyciska do pnia, dłonie suną pod sukienkę. "Twoja woń to dziki narkotyk, suko" – syczy, szarpiąc stringi. Mokre, pachnące lasem – wciskam mu w pysk. Ssie je bestialsko, język penetruje jedwab: "Gęsty miód leśny, twoja cipkowa ambrozja!". Wędkarz pada na mech, rozchyla uda i atakuje szparkę – liże klitoris z furią, ssie wargi, palce wiercą w błocie soków. "Smakujesz jak surowa natura, napalona dziwko!" – jęczy, a ja opieram się o drzewo, cycki falują w blasku księżyca.Noc dudni od natury, oni nie czekają – drwal zrzuca ciuchy, jego gruby kutas nabija cipkę z brutalnością. "Ciasna, dzika, gotowa na leśne rżnięcie!" – ryczy, waląc w rytm wiatru. Wędkarz pakuje fiuta w mordę: "Ssij głęboko, połykaj naturę!". Na mchu na czworaka – cipka dla drwala, dupsko dla wędkarza, ręce masują ich pały w błocie. Zapach stringów miesza się z ziemią, potem i sokami, ognisko trzaska od wrzasków: "Jebać mocniej, zalej mnie!".Finał płonie jak pożar lasu – kutasy puchną, tną pulsujące głębie. Mój orgazm eksploduje pierwotnie: cipka zaciska w drgawkach, tryskam po korzenie, po ich torsy, wyją: "Kurwaaa, rozrywam się, dawajcie maź!". Drwal wali w cipkę – strumienie spermy wypełniają, kapią na mech. "Bierz moją dziką breję, czuj las we mnie!". Wędkarz ciągnie włosy, eksploduje po plecach i dupie: "Smaruj się, ty leśna spermo-suko!". Liście szumią, oni twardzi – drwal kładzie się, ujeżdżam cipką, wędkarz wbija w dupę: podwójny sztorm, fiuty ocierają przez ściankę, palce gryzą sutki w mchu.Druga fala rośnie z rykiem: rozciągnięta jak natura, liżą mieszankę z dziur, masują łechtaczkę liśćmi. Wybucham, sok miesza z ich salwą – obie dziury przelewają się błotem orgii, wędkarz kończy na cyckach: "Dój mnie językiem!". Drwal smaruje resztkami twarz, a ja dominuję, ujeżdżając ich do cna, połykając ostatnie krople z natury. Padają w trawie, ja wstaję ociekająca, stringi w zębach – las szepcze mój zapach, wołając wieczną dzikość.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.