Erotyczna etiuda w pracowni...

Erotyczna etiuda w pracowni...Pracownia artystki,
sztalugi, pędzle ,farby, gustowne mebelki, twórczy nie-ład,
na malutkim taborecie w rogu przycupnął kocur
i trwa jak rzeżba.
Na francuskim biurku monitor komputera,
przed nim oko Webcamu wycelowanego na pokój.
Jedną ze sztalug zdobi rozpoczęty obraz :

Na letniej ,kwitnącej łące pod grubym,starym drzewem siedzi para,
przytuleni do siebie, na oko dwudziestoletni.
Stroje średniowieczne : jej sukienka z falbankami i gorset, trzewiki
jego bluza, fantazyjna czapka i bufiaste spodnie.

W tle rozbrzmiewają łagodne pasaże fortepianu...
Do pracowni wchodzi młoda kobieta,ubrana w długa powłóczystą sukienkę.
Kot skacze do niej z taboretu i łasi się.

  Podeszła do sztalug,przekręcając głowę i obserwując swoje dzieło z dystansu :

po chwili wzięła do ręki pędzel i poprawiła kilka detali stroju dziewczyny.
Wkrótce będzie gotowe, to teraz jeszcze kilka pociągnięć tutaj...

Dzwonek telefonu wyrwał ją z zamyślenia-
odłożyła farby,
kamera cofa się, widzimy jak wychodzi z pokoju i podnosi słuchawkę na szafce  
pierwszy plan :

Tak,proszę ?
Witam, wkrótce będzie gotowy,
tak już prawie
jedną dłonią trzyma słuchawkę,
palcami drugiej kręci młynki na niesfornym loku,po czym zakłada go za ucho
jak mówiłam, to nie fabryka – uśmiecha się wyrozumiale do niewidocznego rozmówcy
-może jeszcze potrwać,
potem musi wyschnąć i tak dalej, a rama...?
Jasne, rama to raczej wg Państwa gustu,
chwilę słucha odpowiedzi,
przestępując z nogi na nogę
Tak, dam znać gdy skończę,
tak będzie najlepiej.

Odkłada słuchawkę,
,kamera stoi nieruchomo,
dziewczyna wchodzi do pokoju,
potem zbliżenie jej loków na tle sztalug i dalszy plan z perspektywy.

Bierze pędzel do ręki, wzdycha i patrzy na obraz i nagle...

To niemożliwe -wyraz zaskoczenia ,zdziwienia na twarzy, mruży oczy,
zamyka je i znowu otwiera , potem uśmiech niedowierzania :

Para na obrazie siedzi teraz oparta o drzewo, jej gorset jest rozpięty,
nad nimi dwa ptaki ciekawsko zaglądają z gałęzi, niedaleko krąży bąk,
osa polatuje nad kwiatami u ich stóp.
jedno z ramiączek panienki: opuszczone...obraz  żyje !

Dziewczyna patrzy na swoje dzieło z pięć minut,
nic się nie zmienia, jakby zatrzymane znowu w kadrze, stop klatka, jak normalny, statyczny obraz.

Wychodzi ponownie -kamera zostaje w pokoju-

i widzimy jak po chwili obraz ponownie ożywa ,zaczyna falować ,zmienia fakturę :
wieje lekki wietrzyk, rude włosy dwórki spadają jej na twarz,
partner całuje ją w ucho ,dziewczyna śmieje się i kładzie mu głowę na ramieniu. Chłopak dotyka jej biustu, rozpina powoli bluzkę , odsłania go i całuje sutki : dziewczyna oddycha szybciej, rozgląda się chwilę, potem uśmiecha i kładzie mu dłon na kroczu...całują się powoli i bardzo namiętnie, jakby byli zupełnie sami.

Po chwili artystka staje w drzwiach pracowni i z niedowierzaniem kontempluje zmianę :
obraz w międzyczasie ponownie zastyga.

Wreszcie macha ręką, parska śmiechem i wraca do przedpokoju.

Zgrzyt klucza  w zamku,jej kroki na schodach.

Para na obrazie wystawia twarze na słońce,on zrywa maliny z pobliskiego zagajnika
i kładzie na otwartej dłoni swej lubej,
ona z gracją przyjmuje owoce, przesuwa nieskończenie powolnym,
miękkim ruchem małym owocem po wargach ukochanego.
Ptaki na drzewie piszczą, ćwierkają i sfruwają z gałęzi na gałąż.
Oboje grzeją się w gorących promieniach...
ona drzemie, on bada konstrukcję jej gorsetu i przygląda się nielicznym chmurkom  
na letnim niebie - coś jak pastersko dworska idylla. Para znowu zaczyna się nawzajem rozbierać , oddawać swoje ciała promieniom Słońca...chłopak patrzy na twarz swojej lubej, bezwstydnie całuje jej nagie, nabrzmiałe, jędrne białe piersi i schodzi językiem coraz niżej, teraz liże płaski brzuch dziewczyny :   ona wzdycha, zaczyna pojękiwać, zamyka oczy, kładzie bardzo czułym gestem dłoń na głowie ukochanego.  
Ten podnosi jej suknię i ustami ściąga  majteczki ( Wyglądają jak renesansowa wersja stringów...),widac jej śliczny czarny trojkacik,  patrzy chwilę w oczy dziewczyny, potem opuszcza głowę  i zaczyna lizać jej kobiecość, kolistymi ruchami, wówczas ona zaczyna drgać, jęczeć, wić się, zakłada mu nogi na szyję, mości się szukając jak najwygodniejszej pozycji....po kilku minutach nie wytrzymuje intensywności pieszczoty, odpycha dłoń ukochanego, ciągnie jego dłoń : wstań, proszę !
Uśmiecha się do niego przewrotnie, chwilę pozwala całować i pieścić swoje sterczące piersi a potem klęka przed chłopakiem , masuje jego męskość przez spodnie, droczy się z nim i w końcu, wyciągając język, opuszcza jego pantalony... Uwalnia duzego, nabrzmiałego penisa i wydobywa go na światło dzienne : oblizuje słodko wargi i przyjmuje twardy pal chłopaka w usta...zaczyna go ssać zapamiętale, odrzucając na bok swe niesforne rude włosy, a jej partner kładzie jedną dłoń na jej głowie, drugą zaś ugniata piersi...dziewczyna obciąga go najpierw szybko, potem zwalnia i pieści penisa jakby w zwonionym tempie.
Chłopak mówi coś do niej szybkim przerywanym głosem, ona kiwa głową i kontynuuje pieszczoty...całuje jądra, dotyka swoich policzków jego męskością, bawi się i wsuwa go do ust by za chwilę prawie zastygnąć w bezruchu. Cudownie ciepłe promienie letniego Słońca smagają delikatnie ich obnażone ciała...

**********************

Mija pół godziny,
autorka wraca do mieszkania,
kamera podąża za nią – dłoń odkłada klucz na półkę,
nagie stopy uwolnione z lekkich butów prowadzą do kuchni,
jej dłonie zamaszystym ruchem opuszczają na kuchenny stół siatkę z zakupami.
Muzyka zmienia się -wesołe ,figlarne dżwieki średniowiecznej,jakby ludowej muzyki
wypełniają mieszkanie na poddaszu.

Dziewczyna idzie pod prysznic – po drodze do łazienki pozbywa się kolejnych  
fragmentów bielizny –  
kamera bierze ją powoli od szyi do łydek i podąża za nimi,widok od tyłu
jej ruchy przypominają powolny strip-tease...
śliczne figi zawisły na drzwiach kabiny prysznicowej,
koszulka i spodnie lądują na pralce.

Rozsuwa drzwiczki prysznica,
kamera bierze ją do linii kolan,
dłoń pieści kurek z ciepła wodą o kilka chwil za długo- zbliżenie na kurek  
i przykrywającą go i dłoń o pomalowanych na fioletowo paznokciach
zasuwa za sobą szklane drzwi,
widzimy zarys jej ciała, wydatny biust na który spada ożywczym strumieniem pieszczota ciepłej wody,
jej dłonie błądzą po ciele, aż wreszcie znajdują.
Po minucie dotyka znowu kurka i odkręca go bardziej, zamyka oczy...
woda spada na nią z mocą górskiego strumienia.
Dziewczyna zmienia swoje ustawienie względem tej ciepłej,relaksującej
fontanny która obmywa ją raz po raz,
jej ciałem zaczynają wtrząsać dreszcze mimo ciepła...wtedy bierze w dłonie półkule swoich piersi,
pieści i ściska sutki, zaczyna głośniej oddychać,  zatracać się w przyjemności aaaahhh...

dżwięk płynącej wody prawie zagłusza muzykę

rozpuszcza włosy i zanurza głowę w strudze spadającej wody,
(w tle nadal przytłumione lecz wyrażne dzwięki wesołego folku z kuchni)

( Widok łazienki gaśnie,
przejście na wnętrze pracowni – para z obrazu tańczy pod drzewem do muzyki!
Ona ściągnęła już gorset,jej rude włosy związane w warkoczu na plecach,
on trzyma ją w ramionach by za chwilę wywinąć popisowy piruet,
ptaszki na gałęzi skrzeczą ,zapewne w podziwie...)

A tymczasem nasza artystka kuca i siada na podłodze kabiny, jej dłonie zaciskają się na wypustkach brodzika,
ciałem wstrząsa seria bezgłośnych dreszczy.
Dziewczyna dochodzi
do siebie kilkadziesiąt sekund.
Łapie zachłannie powietrze jak nurek, otwiera oczy ,znowu kuca ,
opiera się plecami o ciepła mokrą szybę i sięga do kurka by go zakręcić.

Potem wstaje i wyciera się nie bez przyjemności karminowym,włochatym ręcznikiem.
Wiąże go na sobie, zakłada klapki, suszy włosy, wyciera podłogę -
Kamera przed nią gdy idzie do pracowni i najazd na wyraz jej twarzy gdy otwiera drzwi....

Patrzy prosto na sztalugi.

Obraz przedstawia puste miejsce pod dębem...wygniecione koło trawy ,trzewiki dziewczyny
i jego buty zawieszone zawadiacko na gałęzi. Słońce świeci już słabiej ,ptaki cichną.

?!

Kamera miękkim,rozhuśtanym ruchem przemyka po pracowni,
wyłuskuje cienie w kątach, półkę z książkami ,wraca do obrazu przedstawiającego teraz  
miejsce po dębem - poszli na spacer ?!

Dopiero po chwili dociera do niej ostrzegawcze prychanie kota :

najazd kamery na lewy róg pokoju :

para siedzi na jej kanapie...
Ona oparta o niego ,bawi się warkoczem,
bluzeczka rozchełstana na piersiach, policzki zaróżowione,
On wpatruje się z wyrazem kompletnego zdziwienia na twarzy w przedmiot trzymany
w ręce – odtwarzacz mp3 który artystka zostawiła na kanapie.

Goście, goście – myśli nasza bohaterka i podchodzi do nich, usmiechając się trochę  
nieśmiało,trochę przyjażnie- może kilka zdań w staroangielskim ?!

Zbliżenie kamery na parę – dalej trwają tak jak przed chwilą, zero reakcji.
Kot jeży sierść ,stawia ogon i prycha – dziewczyna mogłaby krzyczeć na głos lub tupać w podłogę,
lecz na próżno -oni jej nie słyszą, ani nie widzą.
Chłopak dalej przygląda się podłużnemu przedmiotowi trzymanemu w dłoni z
rosnącym  niedowierzaniem,
dotyka klawiszy, wtedy jego partnerka całuje go w policzek,przytula go,  
siada naprzeciwko niego i bierze jego twarz w dłonie. Całują się namiętnie, potem rozzsuwaja poły ubrania i pieszczą nawzajem swoje genitalia zupełnie bez skrępowania, jakby byli sami.  
Następnie kładą się na kanapie i jak gdy nigdy nic zaczynają namiętne 69...po kilku minutach (kiedy artystka czuje że robi się już mokra, nie wytrzymuje  i zaczyna pieścić się przez sukienkę ) chłopak dochodzi jako pierwszy : jego dziewczę czuje skurcze na członku partnera, wyciąga go z ust, zlizuje pierwsze gęste białe krople ejakulatu, bierze go na chwilę znowu głęboko w usta , a on trzyma ją za włosy i zaczyna krzyczeć...
wtedy panna szybko wyciąga penisa  z ust,  slina scieka na jej dłoń , naciera w ostatniej chwili odsłonięty żołądź rozedrganego penisa swego kochanka a on krzyczy... traci kontrolę i wtedy już strzela długimi strugami nasienia na rozmarzoną twarz swojej panienki !  
Ta oblizuje łakomie wargi...lekko unosi się, kolejny wytrysk parobczaka i druga obfita porcja spermy ląduje na jej zaognionych piersiach , ścieka z  duzych malinowych sutków a ona szybko znowu zmienia pozycję i pozwala aby reszta ładunku zwilżyła  jej piękne włosy , po czym ostatecznie, z upojnym wyrazem twarzy zachłannie i namiętnie obejmuje ustami jeszcze twardego ptaka swojego chłopca, którego krzyk wybrzmiewa w pokoju...i ssa go do końca, a czując jak  ciałem kochanka szarpią spazmy. Trzyma jego wiotczejącego penisa w ustach czując równocześnie jego ostatnie , mocne dreszcze rozkoszy....

Artystka podchodzi na pół metra, potem na centymetry dosłownie, patrzy na nich, przesuwa im dłońmi przed oczami -
zero reakcji – tak doskonale udawać się nie da, po prostu ona dla nich nie istnieje...
Kot nadal prycha, wtedy czasami dziewczyna na kanapie przekrzywia  
nieco głowę jak usłyszała jakiś odległy dżwięk.

Ale para zapada w drzemkę na kilka minut. Potem budzą się prawie w tej samej chwili, przeciągają, ona ściera z twarzy resztki nasienia i uśmiecha się promiennie. Już po chwili niecierpliwe dłonie młodego mężczyzny już obejmują ukochaną w talii, zamyka oczy w rozmarzeniu i wtedy on całuje jej chętne usta.
Jak dwoje aktorów na pustej scenie,
bez ostrego punktowego światła które mogłby zakłócić ich intymność...
ale jeszcze dobrze widoczni w świetle tego niezwykłego dnia.

Obserwatorka odsuwa się i daje za wygraną -siada przy biurku,  
może wrócić po aparat do kuchni i pstryknąć ich ?
( a jeśli okaże się że będzie  
10 zdjęć przedstawiających pustą kanapę -czy to oryginalne ?)
po chwili jej twarz rozświetla błysk olśnienia - bierze kartkę i zaczyna szybko szkicować.
Wieczorne promienie słońca grają ciepłymi smugami na drewnianej podłodze pracowni.
Kot zapada w czujną drzemkę...

*************

Kobieta – dyspozytor omiata wzrokiem kilkanaście monitorów przed sobą,  
z ulgą spogląda na
wierzchołki rosłych drzew za oknem – dochodzi 18h.
Jest sama w dużej sali.

Od kilku godzin obserwowała widok na jednym z nich,
mieszkanie na poddaszu,
artystkę z pędzlem poprawiającą swe dzieło i żywy obraz,
na którym bajkowa para mizdrzyła się do siebie  wiejskiej letnej scenerii, namiętnie kochała, razem przeżywała głośny orgazm który wstrząsał ich nagimi ciałami,  tańczyła... aż  
w końcu wstali i jakby wynurzyli się na podłodze pracowni. ( Gdy dziewczyna dosiadła swego ukochanego na kanapie artystki  i z zapamiętaniem zaczęła opadać na jego twardego ptaka, jednocześnie obejmując go czule za szyję, wówczas widząc jej falujące rytmicznie piersi dyspozytorka nie wytrzymała i odeszła na kilka minut od komputera, a potem na chwilę przełączyła obraz na uliczny ruch i korki...)  

Potem patrzyła z pobłażaniem jak z wyrazem kompletnego zaskoczenia na twarzy
obchodzą wnętrze pracowni, ich twarze wyciągnięte jak karykatury  
gdy zaglądali do maleńkiej kamerki
przed monitorem, potem lustrowali oczami książki na półce, czasami patrząc niewidzącym wzrokiem w stronę kocura
który zjeżył się od razu gdy się pojawili i tłukł ogonem w taboret.

Ashaneen – rzuca w końcu do mikrofonu – obraz na 6tce, jaki to kraj ,Europa ? Skanuj mi współrzędne, proszę  !
Po chwili słyszy męskie mruczenie:
szóstka , dobrze słyszę ? Mam zakłócenia ,coś tam cholera nie łączy, poczekasz chwilę ,podglądaczko ?

Kobieta zastanawia się przez moment, po chwili syczy w odpowiedzi : tak, 6... dziękuję, ale to nic ważnego, naprawdę.  Kończę za chwilę, przełączam na autoscan. I dodaje :Udanych wakacji, Ashan.  - Asta la vista , Maya – słyszy w odpowiedzi rechot technicznego.

Ścisza swoje ulubione, francuskie internetowe radio,  
odsuwa się od ekranu , przeciąga przegubem nad czytnikiem biurka, wstaje zza pulpitu i jeszcze chwilę patrzy na trwająca  w oku monitora scenę :

romantycznie wtulona w siebie para odziana w  starodawne stroje  spoczywa miękko
na stylowej kanapie, chyba drzemią teraz... szkicowani z zapałem przez siedząca 2 metry dalej i wpatrzoną w nich jakże współczesną blondynkę,  
na której kolanach posapuje z oburzeniem rudy kot.

( Wybrzmiewają ostatnie akordy , cichy dżwięk zamykanego fortepianu ).

Rayonvert

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i fantasy, użył 2500 słów i 14716 znaków.

3 komentarze

 
  • AnonimS

    Pomysł ciekawy . Opisy również. Pozdrawiam

  • MrHyde

    Chciałem skrytykować, że w opowiadaniu ożył nie tylko obraz, ale też kropki, spacje, przecinki i klawisz enter. Aż doszedłem do tego miejsca:
    "ciałem wstrząsa seria bezgłośnych dreszczy.
    Dziewczyna dochodzi
    do siebie kilkadziesiąt sekund."  
    I tu widzę, że enter w połowie zdania jest zabiegiem celowym, pauzą celowo kłamiącą, że to koniec nie tylko zdania ale wręcz całego akapitu. Można by zastosować tradycyjną interpunkcję: "dziewczyna dochodzi... do siebie", ale tak jak jest - wierszowo, jest lepiej!  

    W oczy kłuje i kuje przeskakiwanie czasu - teraźniejszy, przeszły, teraźniajszy - i nadmiar nawiasów. A poza tym... malowniczo napisane :O  

    :cheers:

  • Rayonvert

    @MrHyde Dzieki za komentarz i uwagi !
    Tak,  te 'entery' w połowie zdania sa celowe...
    Ale to niesamowite,  bo dziś rano pomyślałem właśnie że mogłem napisać właśnie "dziewczyna dochodzi... do siebie"  tak jak to teraz czytam źe zasugerowałeś  ;-)

  • Historyczka

    Pomysł genialny! Wart uwagi. Natomiast bardzo źle czyta się część, gdy zdania są nagle urywane i przenoszone do kolejnej linijki... Przez to nie tyle tekst przeczytałam, co raczej przebiegłam wzrokiem.

  • Rayonvert

    @Historyczka Dziekuje Ci za komentarz.  Poprawie to.