
Piszę te słowa jako Artiste du Désir, twórca światów, w których pożądanie splata się z przeznaczeniem, a namiętność maluje krajobrazy duszy. Seria "Dziedzic" narodziła się siedem lat temu, w 2019 roku, w czasach, gdy brakowało mi wówczas pewności w moich umiejętnościach pisarskich i zdolności do wydobycia odpowiednich słów gdzie erotyzm nie jest jedynie aktem, lecz symfonią zmysłów i emocji. Tworzyłem wówczas w cieniu wątpliwości, szukając słów, które oddałyby esencję ludzkiego pragnienia, ale często czułem, że moje pióro jest jeszcze zbyt nieśmiałe, zbyt surowe.
Dziś, po latach dojrzewania i szlifowania rzemiosła, przedstawiam Wam unowocześnioną wersję tej opowieści. Zaktualizowałem ją o głębsze warstwy psychologiczne, bardziej wyrafinowane opisy i współczesne akcenty, które odzwierciedlają ewolucję moich wizji. "Dziedzic" to nie tylko historia młodego spadkobiercy bogactwa .To także podróż przez labirynty władzy, pokus i samopoznania - wszystko w otoczce luksusu, który kusi i pochłania.
Czekam na Wasze komentarze i opinie z otwartym sercem, bo to one rozwijają mnie jako twórcę. Każda uwaga, każdy szept krytyki czy pochwały, jest dla mnie paliwem do dalszego tworzenia. Dziękuję, że towarzyszycie mi w tej artystycznej przygodzie.
Z namiętnym pozdrowieniem:
Artiste du Désir
Rezydencja rodziny Harringtonów rozciągała się na wzgórzach otaczających miasto jak jakiś pieprzony pałac z bajki dla bogaczy - ogromna, imponująca i ociekająca kasą na każdym kroku. Szeroka aleja wejściowa, wyłożona białym marmurem importowanym prosto z Włoch, wiła się przez idealnie przystrzyżony ogród, gdzie fontanny tryskały wodą w rytm ukrytych czujników ruchu. Ściany holu obwieszone były oryginalnymi dziełami sztuki: tu Picasso z jego abstrakcyjnymi kształtami, tam Warhol z jaskrawymi portretami celebrytów, a dalej jeszcze kilka Monetów, które ojciec Alexa kupił na aukcji w Nowym Jorku za kwotę, która mogłaby nakarmić małe państwo. Przepych czuć było w każdym detalu - złocone ramy luster, kryształowe żyrandole wiszące jak diamentowe gwiazdy pod sufitem, podłogi z egzotycznego drewna, które skrzypiały cicho pod stopami, jakby same wiedziały, ile kosztują. Powietrze przesycone było delikatnym zapachem cytrusowych świec i drogich perfum, mieszając się z nutą skóry z mebli, które sprowadzono z najlepszych warsztatów w Europie. To nie był dom; to był pieprzony manifest bogactwa, gdzie każdy pokój przypominał, że Harringtonowie rządzili światem IT, a ich firma, rozprzestrzeniona po wszystkich kontynentach, generowała miliardy dolarów rocznie. Ojciec Alexa, ten zimny sukinsyn w garniturze, zbudował imperium na oprogramowaniu, które kontrolowało wszystko - od banków po rządy - i to właśnie dzięki niemu Alex mógł sobie pozwolić na leniwe popołudnia w takim luksusie.
Alex siedział w salonie, który sam w sobie był wielkości przeciętnego mieszkania. Skórzana kanapa, na której się rozsiadł, była miękka jak aksamit, ale kosztowała tyle, co nowy samochód sportowy. Miał osiemnaście lat, blond włosy, które opadały mu na czoło w ten nonszalancki sposób, jaki dziewczyny uwielbiały, i ciało wysportowanego atlety - szerokie ramiona, wyrzeźbiony tors, umięśnione nogi od godzin spędzonych na prywatnej siłowni w piwnicy. Był chory przez ostatni tydzień: jakaś cholerna grypa, która rozłożyła go na łopatki, z gorączką i bólem głowy, jakby ktoś walił mu młotem w czaszkę. Leżał w łóżku, otoczony przez służbę, która przynosiła mu leki i herbatę na srebrnych tacach, ale teraz czuł się lepiej. Siedział w luźnych spodniach dresowych i białym T-shircie, który opinał się na jego klatce piersiowej, podkreślając każdy mięsień. Czekał na nią - na Lenę, tę seksowną koleżankę z klasy, która obiecała wpaść z notatkami z lekcji, które przegapił. "Nie martw się, przyniosę ci wszystko", napisała w wiadomości, a on odczytał to z uśmiechem, wyobrażając sobie jej dłonie na czymś zupełnie innym niż zeszyt. Jego penis zaczął się budzić na samą myśl o niej - o jej krągłych biodrach, pełnych piersiach i tym figlarnym uśmiechu, który sprawiał, że krew szybciej krążyła mu w żyłach.
Przed bramą stali ochroniarze - dwaj postawni faceci w czarnych garniturach, z słuchawkami w uszach i kamiennymi twarzami, które nie zdradzałyby emocji nawet pod torturami. Byli uzbrojeni, choć dyskretnie, a ich zadaniem było sprawdzanie każdego, kto próbował wejść do tej fortecy bogactwa. Żadnych wyjątków, nawet dla ślicznych osiemnastolatek z klasy. Alex słyszał warkot silnika jej samochodu - małego, czerwonego hatchbacka, który wyglądał jak zabawka w porównaniu do limuzyn w garażu Harringtonów. Wyobrażał sobie, jak ochroniarze zatrzymują ją przy bramie: "Proszę wysiąść, Pani", mówi jeden z nich suchym tonem, podczas gdy drugi sprawdza jej torebkę. Musiała zostać przeszukana - standardowa procedura w tym świecie paranoików. Ich ręce sunęły po jej ramionach, talii, udach, szukając czegokolwiek podejrzanego: broni, podsłuchu, czegokolwiek, co mogłoby zagrozić bezpieczeństwu. "Kurwa, niech tylko nie dotykają jej za bardzo", pomyślał Alex, czując lekkie ukłucie zazdrości, które mieszało się z podnieceniem. Jego penis drgnął w spodniach, twardniejąc powoli, gdy wyobraził sobie jej zakłopotany rumieniec, jak stoi tam w tej krótkiej spódniczce, wiatr rozwiewa jej włosy, a ona próbuje się uśmiechnąć. To nie była jakaś pieprzona fantazja; to było realne, i to sprawiało, że jego krew wrzała.
Wstał z kanapy, podszedł do ogromnego okna wychodzącego na aleję i patrzył, jak Lena wychodzi z samochodu. Miała na sobie tę spódniczkę - czarną, plisowaną, kończącą się tuż nad kolanami, która odsłaniała jej gładkie uda za każdym krokiem. Bluzka z dekoltem, która podkreślała jej krągłości, i włosy związane w luźny kucyk, opadający na plecy. Ochroniarze skinęli głowami, pozwalając jej przejść, a ona ruszyła aleją, jej obcasy stukając o marmur. Alex czuł, jak jego serce bije szybciej, a penis napina się w spodniach, gotowy do akcji. Otworzył drzwi, zanim zdążyła zapukać, i uśmiechnął się szeroko. "Cześć, Lena. Wejdź, zanim ci faceci zmienią zdanie i sprawdzą cię jeszcze raz".
Weszła do środka, a zapach jej perfum - słodki, owocowy - wypełnił hol. Rozejrzała się wokół, jej oczy rozszerzyły się na widok przepychu: obrazów, żyrandoli, mebli, które wyglądały jak z muzeum. "Wow, Alex... Twój dom jest... niesamowity. Jak w filmie". Uśmiechnęła się, a jej usta, pomalowane na czerwono, wyglądały kusząco. Postawiła torebkę na stoliku obok, wyjmując zeszyt z notatkami. "Przyniosłam ci wszystko z matmy i historii. Było nudno bez ciebie w klasie".
On zamknął drzwi za nią, czując, jak powietrze między nimi gęstnieje. "Dzięki, że przyszłaś. Bez ciebie bym tu zdechł z nudów w tym pieprzonym zamku". Poprowadził ją do salonu, gdzie usiedli na kanapie - ona na jednym końcu, on bliżej, na tyle blisko, by poczuć ciepło jej ciała. Jego penis był już półtwardy, naciskając na materiał spodni, a myśli wirowały wokół tego, co mogłoby się wydarzyć. Wyobrażał sobie, jak zsuwa jej spódniczkę, jak jej dłonie dotykają jego skóry, jak jęczy pod nim w tej ogromnej sypialni na górze, z widokiem na miasto. Ale na razie grał spokojnie, jak drapieżnik czający się na ofiarę. "Opowiedz mi, co się działo w szkole. I... może chcesz coś do picia? Mamy tu wszystko, co tylko sobie zażyczysz".
Lena skinęła głową, rumieniąc się lekko. "Jasne, woda wystarczy. A w szkole... no, wiesz, ta sama nuda. Ale tęsknili za tobą, zwłaszcza dziewczyny". Mrugnęła okiem, a on poczuł, jak jego penis sztywnieje jeszcze bardziej. Rozmowa płynęła, ale pod powierzchnią czaiło się napięcie - erotyczne, gęste, gotowe wybuchnąć w każdej chwili. Dom otaczał ich jak kokon luksusu, ale w głowie Alexa to wszystko było tylko tłem dla tego, co naprawdę chciał zrobić: possać ją, poczuć jej ciało, zanurzyć się w niej głęboko. Czekał na odpowiedni moment, czując, jak penis pulsuje w oczekiwaniu.
Lena usiadła wygodnie na tej ogromnej skórzanej kanapie, krzyżując nogi w sposób, który sprawił, że jej spódniczka podjechała nieco wyżej, odsłaniając więcej gładkiej skóry ud. Alex podniósł się na chwilę, by nalać jej wody z kryształowej karafki stojącej na stoliku z polerowanego marmuru, gdzie światło żyrandola odbijało się w tysiącach faset, rzucając tęczowe błyski po całym salonie. "Proszę, zimna jak lód", powiedział z uśmiechem, podając jej szklankę, a ich palce musnęły się lekko - ten dotyk był jak iskra, która przebiegła mu po kręgosłupie prosto do krocza. Usiadł z powrotem, tym razem bliżej, na tyle blisko, by poczuć zapach jej perfum mieszający się z lekkim potem po przeszukaniu przez ochroniarzy. Dom wokół nich pulsował przepychem: obrazy na ścianach patrzyły na nich jak niemi świadkowie, meble lśniły złotem, a w tle słychać było cichy szum klimatyzacji, utrzymującej idealną temperaturę w tym pieprzonym pałacu bogactwa.
"OK, to zaczynamy z tymi notatkami", powiedziała Lena, otwierając zeszyt na kolanach. Jej głos był miękki, ale entuzjastyczny, a ona pochyliła się lekko do przodu, co sprawiło, że dekolt jej bluzki otworzył się bardziej, dając mu widok na krągłości piersi. Alex skinął głową, udając zainteresowanie, i pochylił się nad zeszytem, próbując skupić się na równaniach z matmy, które wyglądały jak jakaś chińszczyzna. "Tu masz wzory na pochodne, a tu przykłady z ostatniej lekcji", wyjaśniała, wskazując palcem na stronę, a jej paznokcie, pomalowane na czerwono, błysnęły w świetle. Ale on nie mógł się skupić - jego umysł wędrował gdzie indziej, oczy co chwilę zjeżdżały na jej usta, które poruszały się kusząco, wypowiadając słowa o funkcjach i wykresach. "Kurwa, jak ona to robi, że nawet matma brzmi seksownie?", pomyślał, czując, jak penis twardnieje coraz bardziej, pulsując w rytm jego serca. Próbował notować coś na kartce, ale ręka mu drżała, a myśli krążyły wokół jej ciała - wyobrażał sobie, jak zsuwa tę bluzkę, jak jej piersi wyskakują na wolność, gotowe do pieszczot. Salon wydawał się nagle za mały, powietrze gęste od napięcia, a on musiał się powstrzymywać, by nie złapać jej za rękę i nie pociągnąć na górę, do sypialni z baldachimem i widokiem na miasto.
Lena kontynuowała, nie zauważając jego rozproszenia - albo udając, że nie zauważa. "A pamiętasz tę wycieczkę szkolną, o której mówili na historii? Jedziemy do starego zamku za miastem, podobno tam jest pełno legend o duchach i ukrytych skarbach. Będzie super, cała klasa, ognisko wieczorem, spacery po ruinach... No i nauczyciele obiecali, że nie będzie za dużo nudnych wykładów". Uśmiechnęła się szeroko, jej oczy błyszczały z podekscytowania, a ona gestykulowała rękami, co sprawiało, że jej piersi falowały lekko pod bluzką. Opowiadała o planach: o autobusie, który zabierze ich wszystkich, o pikniku na trawie, o grach integracyjnych, które miały zbliżyć klasę. "Wyobraź sobie, noc pod gwiazdami, opowieści przy ogniu... To będzie epickie. A ty, skoro byłeś chory, musisz nadrobić, bo bez ciebie nie będzie tak samo". Jej głos brzmiał jak melodia, a Alex kiwał głową, ale w głowie miał zupełnie inny scenariusz - nie tę pieprzoną szkolną wycieczkę z nauczycielami i nudnymi lekcjami historii, ale swoją własną, prywatną eskapadę, gdzie zasady nie istnieją.
W jego umyśle rysował się plan: wynająłby jeden z jachtów ojca, ten ogromny, z jacuzzi na pokładzie i kabinami jak w pięciogwiazdkowym hotelu, i zabrałby Lenę razem z kilkoma innymi dziewczynami z klasy - tą rudą Sarą o długich nogach, blondynką Emily z idealnym tyłkiem i może jeszcze brunetką Kate, która zawsze patrzyła na niego z tym głodnym wzrokiem. Wyobrażał sobie, jak płyną po oceanie, słońce praży, a one wszystkie w bikini, olejkiem natarte ciała błyszczą na pokładzie. Lena stałaby obok niego, jej dłoń na jego penisie przez materiał kąpielówek, podczas gdy pozostałe dziewczyny tańczą wokół, ich śmiech miesza się z szumem fal. "Kurwa, to by była prawdziwa wycieczka", pomyślał, czując, jak penis sztywnieje do granic, boleśnie naciskając na spodnie. Planował szczegóły: szampan lejący się strumieniami, muzyka dudniąca z głośników, a potem orgia w głównej kabinie - ciała splatające się w gorączce, jęki wypełniające powietrze, on w centrum, penetrujący jedną po drugiej. Lena opowiadała dalej o szkolnym ognisku, ale on widział ją nagą na plaży, jej uda rozchylone, zapraszające go do środka, podczas gdy inne dziewczyny liżą jej piersi. "Tak, to brzmi świetnie", mruknął w odpowiedzi, jego głos ochrypły od podniecenia, a ręka dyskretnie przesunęła się po udzie, by poprawić spodnie. Dom wokół nich, z całym swoim przepychem - obrazami, żyrandolami, marmurowymi podłogami - wydawał się teraz tylko tłem dla jego fantazji, które wirowały coraz szybciej, gotowe wybuchnąć.
Próbował wrócić do notatek, ale to było bez sensu - jego penis był już w pełni twardy, a myśli o tej prywatnej wycieczce nie dawały mu spokoju. "Może przerwa?", zaproponował w końcu, uśmiechając się krzywo, a jego oczy zjechały na jej dekolt. Lena kiwnęła głową, nieświadoma burzy w jego głowie, i odłożyła zeszyt. "Jasne, nie chcę cię męczyć po chorobie". Ale on wiedział, że to dopiero początek - ten dzień w pieprzonym pałacu Harringtonów mógł skończyć się czymś o wiele bardziej ekscytującym niż lekcje. Czekał na moment, by zrobić ruch, czując, jak napięcie między nimi rośnie, gęste jak mgła w tym luksusowym salonie.
Alex odłożył zeszyt na stolik, czując, jak napięcie w jego ciele osiąga punkt krytyczny - penis pulsował boleśnie w spodniach, a bliskość Leny sprawiała, że powietrze w salonie wydawało się gęste i naelektryzowane. "Wiesz co? Może pokażę ci mój pokój. Mam tam widok na całe miasto, " powiedział z uśmiechem, który miał być nonszalancki, ale jego głos zdradzał podniecenie. Lena uniosła brew, ale kiwnęła głową, jej oczy błysnęły ciekawością - lub czymś więcej. "Brzmi dobrze. Prowadź". Wstała, wygładzając spódniczkę, co tylko podkreśliło krągłości jej bioder, a on poczuł, jak krew napływa mu do krocza jeszcze mocniej. Poprowadził ją przez hol, ich kroki odbijały się echem od marmurowych podłóg, mijając te pieprzone obrazy warte miliony, które teraz wydawały się tylko tłem dla tego, co miało nadejść. Schody na górę były szerokie, z balustradą z kutego żelaza ozdobioną złotem, a każdy stopień przypominał, że to nie był zwykły dom - to był pieprzony pałac, gdzie bogactwo mieszało się z prywatnością, idealną do takich chwil.
Jego pokój był na drugim piętrze, ogromny jak apartament, z oknami od podłogi do sufitu wychodzącymi na panoramę miasta - wieżowce migotały w oddali, a słońce wpadało do środka, rzucając złote blaski na king-size łóżko z baldachimem, pokryte jedwabną pościelą w kolorze głębokiej czerwieni. Ściany obwieszone były plakatami z koncertów i zdjęciami z wakacji na egzotycznych wyspach, ale dominował tu high-tech: ogromny monitor na biurku, konsola do gier podłączona do telewizora wielkości ściany, i szafki pełne gadżetów, które ojciec przywoził z podróży biznesowych. Powietrze pachniało jego wodą kolońską - męską, drzewną nutą - zmieszaną z lekkim zapachem prania. "Wow, to jest... imponujące", wyszeptała Lena, wchodząc do środka i rozglądając się wokół. Podszedł do okna, wskazując na widok. "Patrz, stąd widać całą metropolię. A tam, po lewej, to biurowiec mojego starego - ten najwyższy". Ale jego myśli były gdzie indziej; stał blisko niej, czując ciepło jej ciała, a penis napinał się coraz bardziej, gotowy do akcji.
Zamknął drzwi za nimi cicho, a ona odwróciła się do niego, jej usta lekko rozchylone. "Alex... co ty kombinujesz?", zapytała z figlarnym uśmiechem, ale w jej głosie brzmiała nuta podniecenia. Nie czekał dłużej - podszedł bliżej, jego dłoń dotknęła jej talii, sunąc powoli w górę po bluzce. "Chcę cię, Lena. Od chwili, gdy weszłaś, nie mogę myśleć o niczym innym". Jego słowa były ochrypłe, a ona nie cofnęła się - wręcz przeciwnie, jej ręce oplotły jego szyję, ciągnąc go do pocałunku. Ich usta spotkały się gwałtownie, języki splatające się w gorączkowym tańcu, a on poczuł smak jej szminki, słodki i uzależniający. Pchnął ją delikatnie w stronę łóżka, ich ciała przylgnęły do siebie, a jego penis, twardy jak skała, naciskał na jej brzuch przez materiał spodni. "Kurwa, jesteś taka seksowna", mruknął, zrywając z niej bluzkę - guziki poleciały na podłogę, odsłaniając koronkowy stanik, pod którym jej piersi falowały z każdym oddechem. Jego dłonie powędrowały tam natychmiast, ściskając je mocno, palce szczypiące sutki przez materiał, aż jęknęła w jego usta.
Lena nie pozostała bierna - jej ręce zsunęły się po jego torsie, pod T-shirt, czując wyrzeźbione mięśnie, a potem niżej, do paska spodni. "Chcę cię poczuć", wyszeptała, rozpinając je zręcznie i wsuwając dłoń do środka. Jej palce oplotły jego penisa, twardego i pulsującego, głaskając go powoli w górę i w dół. "Jesteś taki duży... i twardy dla mnie". Alex sapnął, czując falę rozkoszy, i pchnął ją na łóżko - pościel ugięła się pod nimi, a on ściągnął z niej spódniczkę, odsłaniając stringi, wilgotne już od podniecenia. Jego usta powędrowały po jej szyi, ssąc skórę, zostawiając czerwone ślady, a dłoń wślizgnęła się między jej uda, palce sunące po wilgotnej tkaninie. "Jesteś mokra, suko", wyszeptał z uśmiechem, a ona wygięła się w łuk, jęcząc głośno. Zsunął stringi, jego palce wniknęły w nią, poruszając się rytmicznie, czując, jak jej ciało reaguje - ścianki zaciskające się wokół nich, sok spływający po dłoni.
Nie mógł dłużej czekać - ściągnął spodnie i bokserki, jego penis wyskoczył na wolność, gruby i nabrzmiały. Lena patrzyła na niego głodnym wzrokiem, jej nogi rozchylone szeroko. "Wejdź we mnie, Alex. Pieprz mnie mocno". Szybko znalazł się między jej udami, czubkiem penisa dotknął jej wejścia, a potem pchnął mocno, wchodząc głęboko jednym ruchem. Jęknęli oboje - ona z rozkoszy, on z ulgi, czując jej ciasność otaczającą jego twardego kutasa. Zaczął się poruszać, wolno na początku, wychodząc prawie cały i wchodząc znów, rozkoszując się każdym centymetrem. "Kurwa, jesteś idealna", warczał, przyspieszając tempo, jego biodra uderzające o jej, łóżko skrzypiące pod nimi. Jej paznokcie wbijały się w jego plecy, rysując czerwone pręgi, a ona wiła się pod nim, jej piersi podskakujące z każdym pchnięciem. Pokój wypełnił się dźwiękami - mokrymi plaśnięciami, jękami, ciężkimi oddechami.
Alex obrócił ją na brzuch, unosząc jej biodra, i wszedł od tyłu, głębiej niż przedtem, jego dłonie ściskające jej tyłek. "Tak, mocniej!", krzyknęła, a on posłuchał, waląc w nią z całą siłą, czując, jak jej ciało drży zbliżając się do orgazmu. Jego palec znalazł jej łechtaczkę, masując ją okrężnie, aż w końcu eksplodowała - jej mięśnie zacisnęły się wokół jego penisa, sok spływający po udach, a ona krzyknęła jego imię. To go pchnęło na krawędź wytrzymałości - kilka ostatnich pchnięć, i wystrzelił w nią, wypełniając gorącym nasieniem, sapając ciężko. Upadli na łóżko, ciała splątane, pot lśniący na skórze, a on pocałował ją w kark. "To dopiero początek, Lena. Mam tyle planów...". Pokój, z całym swoim luksusem - baldachimem, widokiem, gadżetami - wydawał się teraz ich prywatnym rajem, gdzie bogactwo mieszało się z czystą, zwierzęcą żądzą. Ale Alex wiedział, że to nie koniec; jego umysł już wirował wokół kolejnych fantazji, z nią i innymi, w tym pieprzonym imperium.
Alex i Lena leżeli splątani na łóżku, ich ciała wciąż drżące od fali orgazmów, pot spływający po skórach w leniwych strużkach, mieszając się z zapachem seksu - gęstym, słonym, erotycznym aromatem, który wypełniał cały pokój jak ciężka mgła. Powietrze było gorące, przesiąknięte ich oddechami: szybkimi, urywanymi westchnieniami, które odbijały się echem od ścian obwieszonych plakatami i gadżetami. Jedwabna pościel pod nimi była wilgotna i pomarszczona, splamiona sokami i nasieniem, a widok za oknem - migoczące wieżowce miasta - wydawał się odległy, jak z innego świata. Alex pocałował ją w kark, smakując jej ciała, a jego dłoń leniwie sunęła po jej biodrze, czując gładkość i ciepło. "Kurwa, Lena, jesteś niesamowita. Moglibyśmy to robić cały dzień", mruknął ochrypłym głosem, jego penis, wciąż półtwardy, ocierający się o jej udo z lekkim, śliskim tarciem.
Nagle drzwi pokoju otworzyły się z cichym skrzypnięciem - bez pukania, bo w tym pieprzonym pałacu służba miała swoje nawyki. Weszła pokojówka, młoda kobieta o ciemnych włosach związanych w kok, w standardowym uniformie: czarnej sukience z białym fartuchem, który podkreślał jej krągłości z dodatkiem czarnych klasycznych pończoch. Niosła tacę ze świeżymi ręcznikami i butelką wody, ale na widok ich nagich ciał na łóżku nie cofnęła się ani nie odwróciła wzroku. Zamiast tego jej oczy rozszerzyły się lekko, a usta wygięły w subtelnym uśmiechu - patrzyła prosto na nich, na splątane ciała, na penisa Alexa wciąż lśniącego od wilgoci, na piersi Leny pokryte śladami ugryzień i nasieniem. Powietrze zgęstniało jeszcze bardziej, zapach ich namiętności uderzył ją w nozdrza, a ona stała tam chwilę, jakby zahipnotyzowana, jej oddech przyspieszył, piersi falowały pod uniformem. "Przepraszam, panie Alex... myślałam, że jest pan sam", powiedziała cicho, ale jej głos brzmiał drżąco, a oczy nie uciekały - sunęły po ciele Leny, po czerwonych pręgach na jej skórze, po wilgotnych udach. Alex poczuł nowe ukłucie podniecenia, jego penis drgnął lekko na ten widok, a Lena zarumieniła się, ale nie próbowała się zakryć - wręcz przeciwnie, jej sutki stwardniały pod spojrzeniem pokojówki. "Nie szkodzi, Maria. Postaw to na stoliku i... możesz iść. Chyba że chcesz popatrzeć dłużej", rzucił Alex z drapieżnym uśmiechem, jego głos niski i prowokujący. Pokojówka postawiła tacę, jej ręce drżały lekko, a gdy wychodziła, rzuciła ostatnie spojrzenie przez ramię, drzwi zamknęły się z kliknięciem.
Lena zaśmiała się nerwowo, jej śmiech miękki i melodyjny, odbijający się od ścian. "Kurwa, to było dziwne... ale podniecające. Myślisz, że naprawdę chciała popatrzeć?" Alex pociągnął ją bliżej, jego palce sunące po jej wilgotnej skórze, czując ciepło i lepką wilgoć między udami. "W tym domu wszyscy wiedzą, kim jestem. A ty... ty jesteś teraz częścią tego". Wstali powoli, ich ciała ocierające się o siebie z szorstkim tarciem, a on podał jej ręcznik - miękki, puszysty materiał, który otarł pot z jej piersi, zostawiając skórę gładką i pachnącą lawendą z mydła w łazience. Ubrali się leniwie: ona w swoją spódniczkę i bluzkę, on w spodnie dresowe, które opinały się na jego wciąż podnieconym penisie. "Chodź, zjedzmy coś. Służba pewnie już przygotowała obiad", zaproponował, prowadząc ją za rękę przez korytarz - marmurowe podłogi chłodziły ich bose stopy, a powietrze na dole pachniało świeżo pieczonym chlebem i ziołami, mieszając się z echem ich wcześniejszej namiętności.
W jadalni, ogromnej sali z długim stołem z ciemnego drewna, nakrytym białym obrusem i srebrnymi sztućcami, czekał na nich obiad: sałatka ze świeżych warzyw, grillowany łosoś z cytryną, ryż z ziołami i butelka białego wina schłodzonego do perfekcji. Powietrze wypełniał zapach czosnku, masła i morskiej soli, a kryształowe kieliszki brzęczały cicho, gdy nalewał wino. Usiedli obok siebie, ich kolana ocierające się pod stołem, a Lena jęknęła z rozkoszy, próbując pierwszego kęsa - soczysty łosoś rozpływał się na języku, tłusty i aromatyczny, kontrastując z chrupkością sałatki. "To jest boskie. Twój dom to raj", powiedziała, jej usta lśniące od oliwy, a on patrzył, jak je oblizuje, czując nowe drgnięcie w kroczu. Jedli powoli, rozmawiając o szkole, o tej pieprzonej wycieczce, ale pod powierzchnią czaiło się napięcie - jego dłoń sunęła po jej udzie pod stołem, palce muskające skórę, czując ciepło i wilgoć, która wciąż tam była. Zapach jedzenia mieszał się z ich własnym, intymnym aromatem, a każdy kęs wydawał się preludium do czegoś więcej. "Zostań na noc", mruknął, ale ona pokręciła głową z uśmiechem. "Nie mogę, rodzice czekają. Ale... następnym razem?"
Po obiedzie odprowadził ją do drzwi - aleja wejściowa lśniła w popołudniowym słońcu, marmur odbijał blask, a ochroniarze skinęli głowami, gdy wychodziła. Pocałowali się na pożegnanie, ich usta spotykające się w gorącym, wilgotnym pocałunku, smakującym winem i łososiem, a on poczuł jej dłoń muskającą jego penisa przez spodnie. "Do zobaczenia, Alex. To było... niezapomniane". Odeszła, jej obcasy stukając o marmur, a on stał, patrząc, jak wsiada do samochodu, czując pustkę.
Wrócił do środka. Ojciec siedział w swoim gabinecie, ogromnym pomieszczeniu z biblioteczką pełną książek w skórzanych oprawach, biurkiem z mahoniu i monitorem pokazującym wykresy giełdowe. Zapach cygar i whisky wisiał w powietrzu, ciężki i męski, a ojciec, w garniturze szytym na miarę, podniósł wzrok znad papierów. "Alex, siadaj. Jak się czujesz po chorobie?" Alex usiadł w skórzanym fotelu, czując miękkość pod sobą, a powietrze między nimi napięte jak zawsze - ojciec był zimnym sukinsynem, ale potężnym. "Lepiej. Słuchaj, tato... myślę o firmie. Chcę się wdrożyć, nauczyć, jak to wszystko działa. Nie chcę być tylko synem magnata - chcę być częścią tego imperium". Ojciec uniósł brew, jego oczy zimne jak stal, ale kiwnął głową powoli. "Dobrze. Czas najwyższy. Jutro zaczniesz od stażu w dziale IT. Ale pamiętaj, synu - tu nie ma taryfy ulgowej. Musisz udowodnić, że jesteś wart tych miliardów". Rozmowa toczyła się dalej, szczegóły wdrożenia - spotkania, projekty, odpowiedzialność - wypełniając powietrze słowami o kodzie, algorytmach i globalnych dochodach. Alex czuł podniecenie, inne niż to z Leną: władza, pieniądze, przyszłość w tym pieprzonym pałacu bogactwa. Ale w głowie wciąż wirowały myśli o niej, o pokojówce, o tym, co mogłoby się wydarzyć dalej w tych marmurowych korytarzach.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
TheQuietestOne
Intrygujące opowiadanie, czekam na więcej Panie DuDesir
ArtisteDuDesir
@TheQuietestOne Obiecuję Ci, że kolejne fragmenty będą jeszcze bardziej wciągające.
Więcej gorącej skóry, więcej drżących szeptów przy samym uchu, więcej chwil, w których kontrola rozpływa się w czystej, bezwzględnej rozkoszy.
TheQuietestOne
@ArtisteDuDesir w takim razie czekam na to, jakie słowa mi Pan wyszepcze, Liczę, że będzie to równie rozkoszne, jak Pana obietnica.