Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Dopadnięta w zaułku 3

Dopadnięta w zaułku 3Zabiera rękę z ust.
-Lepiej byś nawet udawało, że ci się podoba, inaczej kara będzie poważna suczko.
Złapał nagle jej szyję i rozpina swój rozporek wyciągając sporego penisa przy jej nogach.
-Teraz błagaj mnie.

- O Boże! - Przeraziła się kobieta. - Jaka kara...?

-Lepiej byś nie wiedziała moja droga. A teraz zabieraj się roboty.

Czuła, że podnieca ją uległość, i to w takiej sytuacji.
Mówiła sobie w duchu: - Trudno... najwyżej mnie weźmie... A teraz nie mam wyjścia, chyba muszę mu wziąć do ust.

- Przepraszam... ale ja nigdy tego nie robiłam...

Nachyliła się i włożyła potężny narząd do buzi.

-SPokojnie, po prostu unikaj zębów.
Powiedział spokojnie i złapał jej włosy ruszając głową i jednocześnie biodrami.
-Lepiej byś była posłuszna.

Kiwnęła głową ponownie.
Zacząła bardzo delikatnie ssać.

A może, jeśli mu zrobię dobrze ustami, to mnie puści... i już mnie nie zerżnie?

Bawi się jej piersiami i nagle przyśpiesza tempo jej ruchów głową i zaczyna mocno pieprzyc jej gardło. Jego ruchy są wręcz brutalne i warczy głośno.

- Aaaa... aaaa... - kobieta wyraźnie się krztusi.

Wyciąga nagle penisa i spuszcza się na jej twarzy, teraz podniósł ją na swój poziom i rozpiął jej koszulkę mocno, rozrywając wręcz guziczki i dociska mocno do ściany.
-Wiesz co teraz cię czeka moja droga? Pokaż co tam masz przepysznego.

- Puść mnie już... proszę...

Zaczynam podduszać cię delikatnie i uderzam twoje piersi mocniej.
-Chyba coś ci się p[omyliło skarbie, to nie ty masz prosić kotku, tylko ja decyduje za ciebie, tak więc lepiej mów co ci każe albo nie zobaczysz słońca przez dłuższy czas.

- O Boże... mam rozpiąć stanik? przez dłuższy czas.

- O Boże... mam rozpiąć stanik?

-Możesz go nawet wyrwać i wyrzucić, bo szczerze teraz jestes moja.
Trzyma jej ręce w górze nagle i patrzy wkurzony lekko.
-Chyba że wolisz bym cię zabrał gdzieś indziej.

Marta powolutku rozpinała biustonosz, wreszcie rozchyliła miseczki z bardzo misternej koronki.

-Pobaw się nim swoimi piersiami w takim razie kochana, pokaż do czego twoje cycki są zdolne.
Uśmiecha się szeroko znów i przystawia penisa do niej.
-I nie , nie puszczę cię tak szybko, więc nie proś znowu.

Marta westchnęła przeciągle.
Ujęła swe spore piersi i lokując miedzy nimi maszt swego zdobywcy, zaczęła je na nim zaciskać.

Rusza spokojnie biodrami i oddycha spokojnie.
-Czy coś ci nie odpowiada? Wolisz bym jednak sprawił, że kara będzie dotkliwa moja droga?
Uderza delikatnie o jej policzek.
-Może wolisz bym zabrał cię do swoich kolegów? Pięciu ci wystarczy na raz?

- Boże... tylko nie to... proszę...

Zaczęła pieścić swymi obfitymi półkulami drąg mężczyzny, tak że ten wsuwał się i wysuwał blisko jej podbródka.

-Tak więc będziesz grzeczną sunią? Czy wolisz jednak sprawić u mnie złość moja droga.?
łapie jej policzki i czuć jak mu penis już pulsuje.

- Dobrze... będę uległa...

Docisnął bardziej penisa do jej usta i spuścił się celując prosto w jej usta, teraz jej cała twarz była w jego spermie i patrzył na to co zrobi.

Boże... cała jestem w jego nasieniu... jak terytorium naznaczone przez samca... Mam pochlapaną bluzkę... Boże... Jak ja bedę wygladała, wracając tak do domu - pomyslała.

Bierze ją spokojnie zmieniając pozycje przez co jest wypięta do niego i masuje penisem o jej cipkę.
-Jesteś gotowa na prawdziwego mężczyzne w swoim życiu?

- Pastwisz się nade mną... może jednak mnie puścisz...?

Wiem dobrze, ze nie puscisz... zaraz poczuję w sobie twojego twardziela - biadoliła w myslach.

-Chyba śnisz moja droga, a teraz ściągnij swoją bieliznę, bo inaczej rozerwie ja przed wsadzeniem.
Dociska mocniej w nią penisa i bawi się jej sutkami.

Marta, ociągając się, zsunęła z siebie koronkowe majtki.

- Achhh... - Wzdycha pod wpływem ściskania jej piersi.

-Teraz poproś ładnie, poproś o posmakowanie prawdziwego mężczyzny.
Uśmiecha się ciepło do niej i liże środek jej ucha.

- Nie... proszę... nie...

Warczy cicho do jej ucha i nagle wchodzi w nią dała długością swojego penisa.
-Masz się słychać, albo będę bardziej brutalny kocie.

- Achh... ach... proszę... nie bądź tak brutalny...

W duchu jednak podnieca ją taka nieokiełznana agresja.
Już spory czas nie miała w sobie mężczyzny, dlatego czuła, że potrzebuje, by ją taki bezlitosny samiec posiadł. Wypełnił ciasną norkę twardym bolcem.

-W takim razie moja droga lepiej się słuchaj mnie.
Podnosi jej jedną nogę do góry i zaczyna pieprzyć szybko, zachowuje się wręcz jak zwierzę przy tym i bawi się jej piersiami dalej.

- Aaaa.... aaaaa... aaaa! - Pojękuje Marta, w rytm przyjmowanych pchnięć.

Ależ z niego bestia! - Mysli w duchu. - Jeszcze żaden mężczyzna tak mnie nie brał.

łapie spokojnie jej biodra i penetruje dokładnie całą w środku i dobija się do samego końca z zwiększoną siłą. Jakby chciał przebić ją swoim przyrodzeniem i warczy głośno.
-Kochasz to.....oj tak....czuje to....Chcesz bym doszedł w tobie? Pragniesz tego?

- Boże! Nie! Przecież możesz mi zrobić dziecko!

W głębi duszy, jednak niesłychanie ją to zaczęło podniecać. Uznała to za nielogiczne i absurdalne... a jednak myśl o spuście w jej pochwie, rozpalała ją do szaleństwa...

*przytrzymuje twoją twarz, bys patrzyła tak na mnie i odpowiadam pełny podniecenia.
-Oj chyba jednak chcesz tego, pamiętaj to jest gwałt moja droga, takie rzeczy się zdarzają. Widzę, że pragniesz tego, przyznaj się do tego suczko.
Przyśpiesza jeszcze bardziej i mogła poczuć, że chyba zaraz znowu spuści się, tylko teraz ma szansę powiedzieć co pragnie.

- Nie... nie... - Błagała. Powoli docierało do niej, co w małomiasteczkowym środowisku będą mówić o samotnej nauczycielce z... brzuchem...

-Oj za późno kotku.
Mogła poczuć po chwili jak dociska w niej penisa i spuszcza się spora ilością spermy, dosłownie wypełniając ja i tak trzyma ja za jedna rękę.

- O Boże! Ach... - Biadoliła.
Z jednej strony czuła się wykorzystana i upokorzona... Z drugiej, czuła niesamowitespełnienie. Chciała tego.

Trzyma ja dalej mocno za rękę i przykłada penisa do jej ust.
-Umyj go teraz, wypijesz trochę mleczka przynajmniej.


Już trzeci raz brała go do ust i trzeci raz czuła specyficzny smak białej substancji.

-Aaaah idealnie….ssij go dokładnie….
Głaszcze ja po głowie i noga masuje jej cipkę.
-Zabiorę cię na trochę chyba, albo zabierzesz mnie do siebie.

Martę przeszły dreszcze.
Miałabym iść do jakichś slumsów, gdzie nie wiadomo co mie czeka? To lepiej iść do niego...

-To co powiesz kocie?

- Trudno... chodźmy do mnie.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1224 słów i 6754 znaków, zaktualizowała 26 lip o 17:57.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Bobywolf

    Gwałt. A potem zapraszasz go do siebie mimo że wiesz ze tam znów będzie cie..gwalcil.

  • Martinez

    To chyba były wychowanek Marty i absolwent jej liceum... Po latach wreszcie posiadł swoją szkolną miłość, Panią Profesor ;)

  • Historyczka

    @Martinez to arcyciekawa hipoteza... dorósł i nabrał odwagi na realizację odwiecznego marzenia... - posiąść swą belferkę...

  • Martinez

    @Historyczka dokładnie. Pewnie co drugi licealista ma takie marzenie. A ten "Romantyk" wcielił je w życie. Love is in the air... ;)