Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Ambona myśliwska

          OSTRZEŻENIE: To nie jest opowiadanie dla homofobów.

     To był pomysł Beaty. Zaproponowała wspólny wyjazd na rowery, ze swoją koleżanką z pracy Karoliną i jej chłopakiem Kamilem. Wprawdzie ja ich nie znałem, ale co mi tam – jak Beata chce, to jedziemy. Będzie okazja się poznać. Plan był taki, że wynajmiemy domek z dwoma pokojami, ale jak to zwykle z planami bywa – poszedł w pizdu, bo okazało się, że wszystko już zajęte i jedyne co pozostało, to studio z jednym pokojem i łazienką. Były w nim dwie rozkładane wersalki. Trzeba było się szybko decydować, zanim i ta oferta zniknie. Po szybkiej konsultacji ze wszystkimi, zarezerwowaliśmy dwa noclegi. Pierwszy raz ich zobaczyłem tuż przed wyjazdem. Karolina była malutką dziewczyną, miała góra 150 cm wzrostu, ale jej filigranowa figura przyciągała wzrok swoją proporcjonalnością i całkiem sporymi piersiami. Jej chłopak z kolei był dwumetrowcem, co jeszcze bardziej potęgowało wrażenie, że Karolina jest liliputkiem. W odróżnieni od mojej Beaty – długonogiej gazeli o kruczoczarnych włosach, była blondynką uczesaną jak królowa smoków.  

     Na miejsce dojechaliśmy późnym popołudniem w piątek, więc po szybkim zameldowaniu, zostawiliśmy swoje graty w pokoju i poszliśmy na miasto coś zjeść. Gdy wróciliśmy, słońce już całkowicie zaszło za horyzont. Na spanie było jeszcze zbyt wcześnie, więc zrobiłem drinki i posiedzieliśmy mniej więcej do północy, gadając, żartując, trochę flirtując, no bo wiadomo, jak się poznaje nowych ludzi, to staje się na uszach, żeby w ich oczach wypaść jak najkorzystniej. Wreszcie Karolina stwierdziła, że idzie się wykąpać i udała się do łazienki. Po chwili Beata podążyła jej śladem, twierdząc, że tak im to zajmie mniej czasu. No cóż? - można tylko pozazdrościć dziewczynom, że mogą brać wspólną kąpiel, podziwiać swoje piękne ciała i robić inne rzeczy, o których my nawet nie mamy pojęcia. Ale wyobrażamy sobie!

     Z tego wieczoru na pewno nie zapomnę dwóch rzeczy – pierwsza to moment, kiedy Karolina wyszła z  łazienki, pokonując krótką odległość do wersalki. Miała na sobie jedwabną koszulkę nocną w kolorze różowym i takież majteczki. Jej sutki odznaczały się na delikatnym materiale a piersi fantastycznie bujały przy każdym kroku. Przez te kilka sekund nie mogłem oderwać od nich wzroku. Dopiero po chwili zorientowałem się, że Kamil delikatnie uśmiecha się widząc, jakie wrażenie zrobiła na mnie jego dziewczyna. Kiedy wskoczyła pod kołderkę i odwróciła twarzą do ściany, gestem dłoni poprosił, żebyśmy zamienili się miejscami – teraz on chciał obczaić moją Beatkę podczas wyjścia z łazienki w bieliźnie nocnej. Przesiedliśmy się, choć było mi trochę głupio, bo wiedziałem, że sypiamy nago i Beata na pewno nie wyjdzie w takiej seksownej bieliźnie, jak Karolina. Spodziewałem się zwykłego t-shirta i bawełnianych majtek. Jednak okazało się, że nie znam mentalności kobiet. Wiedząc, że śpimy w jednym pokoju, zaopatrzyła się w czarną, seksowną, koronkową koszulę nocną, pod którą prześwitywały czarne luźne majteczki, także ozdobione koronkami. Ten widok na mnie podziałał  jak czerwona płachta na byka, a jak to mógł odebrać facet, który widzi ją w negliżu po raz pierwszy. Byłem pewien, że Kamilowi stoi tak samo mocno jak mi.

     On pierwszy poszedł się umyć a po nim ja. Gdy wróciłem do pokoju, światło już było zgaszone i wszyscy grzecznie leżeli w łóżkach.  
- Tylko proszę mi tu w nocy nie hałasować! – zażartował Kamil.
- Właśnie! Grzecznie spać! Dobranoc – dorzuciła Beata.
- Bez fiku-miku? – zażartowała Karolina.
- Chyba, że po cichu. Po wielkiemu cichu – dołączyłem.
- Chi, chi! Dobranoc!
- Dobranoc!

     Noc była dobra. Mniej więcej po dziesięciu minutach usłyszałem lekkie, skrzypienie wersalki, ciche klaskanie jajek o pośladki i nabrałem przekonania, że nasi znajomi ewidentnie nie tylko nie śpią, ale bzykają się w najlepsze. Już samo wyobrażenie tej sytuacji, połączone z odgłosami kopulacji usztywniło mojego imperatora. Beata też nie spała. Gdy wsunąłem dłoń w jej majteczki, napotkałem gorąco i wilgoć świadczącą o ogromnym podnieceniu. Zsunąłem jej majteczki i wszedłem głęboko. Nie mogę powiedzieć, że bzykaliśmy się bezgłośnie, bo tak się nie da. Zawsze słychać jakieś szmery, chlupnięcia, klaśnięcia, nieregularne oddechy, ciche pomruki. I na pewno nas słyszeli, tak jak my ich, ale to tylko potęgowało nasze podniecenie. Świadomość, że tuż obok inna para robi to samo była najlepszym afrodyzjakiem. Pewnie dlatego doszliśmy dość szybko. I my i oni. Potem zapadliśmy w błogi sen.

     Rano zjedliśmy śniadanie, oczywiście żartując z niedotrzymania zasad ciszy nocnej, wypiliśmy kawę i zaczęliśmy się szykować do wyjazdu. My z Beatą uwinęliśmy się pierwsi, więc wyszliśmy na zewnątrz, by przygotować rowery. Po jakimś czasie wyszli nasi znajomi, ubrani w obciśnięte stroje rowerowe i szczęka mi opadła. Karolina wyglądała zajebiście w czarnych kolarkach i białej, przylegającej do ciała i lekko prześwitującej bluzce. Ach te sterczące sutki! Jak one przepięknie naciągały materiał! I małe obwódki, ledwo widoczne przez materiał, ale jednak. Miałem wrażenie, że nie tylko na mnie tak działają, bo gdy wreszcie oderwałem od nich wzrok, to zobaczyłem wielkie wybrzuszenie w obcisłych spodenkach Kamila. Odciągnąłem go na bok i mówię:

- Człowieku! Idź sobie zwal gruchę, albo wróć tam z Karoliną. My poczekamy.
- Ale o co ci chodzi? – odparł nie kryjąc zdziwienia.
- No przecież pała ci sterczy! Chcesz tak jechać w trasę?
Spojrzał na mnie z politowaniem i dziwnym uśmiechem.
- Nie musisz się martwić. Ona taka jest w stanie spoczynku.
- Nie żartuj! Poważnie?
- No tak. Nic na to nie poradzę.
- No dobra. Tylko się nie zdziw, jak wszystkie babeczki po drodze będą się za tobą oglądać.
- Miałem dużo czasu, żeby się do tego przyzwyczaić, zwłaszcza na basenie. I nie tylko babeczki.
- No coś ty?
- A żebyś wiedział. Facetów też fascynuje taki rozmiar.
- Jedźmy! – chciałem już skończyć tę rozmowę, bo uświadamiając sobie jak taki wał może wyglądać we wzwodzie, stwierdziłem że nie ma co się podniecać Karoliną. Po doświadczeniu takiego afrykańskiego rozmiaru, swoim maluchem z pewnością jej nie zaimponuję.

     Ruszyliśmy. Karolina jechała na przedzie, za nią Beata, potem Kamil i na końcu ja. Cały czas nie mogłem wyrzucić z głowy widoku tego wybrzuszenia w jego spodenkach. Coś było w tym co powiedział – niecodzienna wielkość jego przyrodzenia rzeczywiście powoduje jakąś niezdrową fascynację. Przyłapałem się na tym, że chciałbym zobaczyć je nie tylko przez lycrę spodenek i nie tylko w stanie spoczynku. Zamiast skupić się na urokach trasy rowerowej, albo podziwiać tyłeczki naszych towarzyszek, moje myśli zaprzątał megapenis Kamila. Właściwie to chciałbym go nie tylko zobaczyć, ale też dotknąć, poczuć jego potęgę, jego twardość i miękkość. Kuźwa! Dostawałem jakiejś obsesji na jego punkcie. To było chore! Przecież mam fajną, seksowną, ponętną, miłą i uroczą dziewczynę! To dlaczego nagle dostaję fioła na punkcie penisa drugiego faceta? Czy to jest kwestia jego wielkości, czy może mam jednak skłonności także do mężczyzn? Dziwna sprawa. Nigdy nie patrzyłem na innych chłopów pod kątem seksualnym a tu nagle taki zonk!  

      Teraz, kiedy odkryłem fascynację jego penisem, zacząłem też inaczej widzieć jego tyłek, A miałem go tuż przed sobą! Zacząłem się zastanawiać, czy byłbym w stanie uprawiać seks z facetem? Konkretnie z tym facetem. I jak by to mogło wyglądać? Nie miałem o tym żadnej wiedzy ani doświadczenia. Kurna chata! Przeraziła mnie myśl, że w ogóle coś takiego chodzi mi po głowie! Przecież jestem normalny, heteroseksualny, kochający kobiety, choć co raz bardziej zaczynało do mnie docierać, że może jednak nie do końca. Reakcja na tego monstrualnego ptaka raczej wskazywałaby na moją biseksualność. Postanowiłem nie walczyć z naturą, bo to zazwyczaj prowadzi tylko do frustracji. Klamka zapadła. Muszę go zobaczyć, a jak się uda, to może i coś więcej.

     Kiedy zrobiliśmy sobie przerwę na uzupełnienie płynów, próbowałem nie gapić się na spodenki Kamila. Nie dlatego, że nie chciałem, ale obawiałem się kpin ze strony dziewczyn. One są bezwzględne i bezlitosne jeżeli dostrzegą jakąkolwiek oznakę słabości u faceta. A oblukiwanie genitaliów kolegi jest dużą słabością.  
- Siku! – rzuciła Karolina, spoglądając prosząco na Beatę.
- Chodźmy! Też już muszę – zgodziła się moja niunia i poszły za krzaki.
- A nam się nie chce? – spytałem Kamila, kiedy zostaliśmy sami.
- Pewnie, że się chce. Oczywiście pytasz o sikanie? – zażartował.
- Też – odpowiedziałem.
- Poczekajmy, niech wrócą. Ktoś musi przypilnować rowerów.

     Kiedy dziewczęta wróciły, my poszliśmy w zagajnik. Ustawiłem się tak, żeby podczas oddawania moczu, mieć widok na sikającego Kamila. Musiałem zobaczyć tego gnata, choćby nie wiem co! I zobaczyłem! Kamil kciukiem zsunął spodenki i wyciągnął jednookiego węża. To była prawdziwa bestia. Mój przy nim wyglądał jak serdelek. Kamil uśmiechał się widząc jak wgapiam się w to cudo.  
- Chcesz go dotknąć? – zapytał po strzepnięciu ostatnich kropelek.
- Żebyś wiedział! Myślę o tym odkąd tylko go zobaczyłem. Ale nie tutaj i nie teraz. Jutro dziewczyny będą zmęczone, to pojedziemy sami. Ok?
- Spoko – odpowiedział, chowając bestię w spodenkach.
- Dotykał go już jakiś facet? – zapytałem.
- Za dużo chciałbyś wiedzieć – odpowiedział, tajemniczo się uśmiechając.

     W dalszą drogę wyruszyliśmy już z dwoma grubasami w spodenkach. Tyle że mój był w lekkim wzwodzie. Wspomnienie potężnego gnata Kamila i jego propozycja dotykania takiego sprzętu nie pozwoliło mu opaść przez dobrą godzinę. Dopiero zmęczenie spowodowane pedałowaniem pod górkę pozwoliło zmniejszyć ciśnienie w ciałach jamistych. Wracając, zatrzymaliśmy się w gospodzie, w której zjedliśmy obiad i wypiliśmy po piwku. Do naszego wynajętego studia dojechaliśmy już resztką sił. Spodziewałem się zakwasów w kolejnym dniu, ale póki co czekał nas prysznic po trudach podróży. Tak jak poprzedniego dnia, dziewczyny poszły razem, a my oczekując na swoją kolej zrobiliśmy drinki i zanim one wróciły, wypiliśmy już po dwa.
Wieczór minął podobnie do wczorajszego – picie, żarty, bajery i trochę mniej przyczajone bzykanko. Już się aż tak nie kryliśmy, bo wszyscy wiedzieli, że ci drudzy też to robią. Beata nawet głośno jęczała, kiedy minetą doprowadziłem ją do szczytowania. Karolina też przestała się hamować i jej przeciągłe o, ooo, oooch! na zawsze wryło się w moją pamięć. Faceci takich rzeczy nie zapominają!

     Tak jak się spodziewałem, kolejnego poranka dziewczyny już nie miały ochoty jechać. Bolały je nogi, tyłki i w ogóle wszystko. My z Kamilem, choć też trochę obolali, nawet się nie zastanawialiśmy czy jechać, czy z nimi zostać. Wyjechaliśmy zaraz po śniadaniu, nawet nie pijąc porannej kawy. Cieszyło mnie to bardzo, bo oznaczało, że Kamil chce nowej przygody tak samo jak ja.  
- To gdzie jedziemy? – zapytał tuż po starcie. Nie znałem zbytnio okolicy, więc zatrzymałem się i uruchomiłem mapy googla.
- Myślę, że trzeba zjechać ze ścieżek rowerowych – pełno na nich ludzi a my potrzebujemy miejsca, gdzie nikt nas nie nakryje. Może w te okolice – są mocno zalesione – wskazałem mu lokalizację na smartfonie.
- Tak, to dobry pomysł. Pomijając kleszcze, komary i wściekłe mrówki – zadrwił ze mnie.
- Taaak, ale my szukamy dyskretnie zlokalizowanej ambony myśliwskiej. One są zazwyczaj obudowane, więc nie będzie nas widać z dołu. Tam nie ma mrówek i kleszczy. Może się trafić jakiś komar, ale to jakoś przeżyję – odpowiedziałem.
- Ok, To szukajmy.

     Po drodze rozmawialiśmy o naszych dziewczynach. Kamil chwalił cudowne nóżki mojej Beaty a ja opowiedziałem mu jakie wrażenie na mnie zrobiła Karolina, wychodząc z rozbujanymi piersiami z łazienki.  
- No tak. Kocham ją, ale nie jest doskonała – wypalił.
- Ale o co ci chodzi? To przecież super laska!
- No wiesz – ja chciałbym, żeby moja dziewczyna zrobiła dla mnie wszystko. Jeśli naprawdę mnie kocha, to przecież powinna. Ja niczego jej nie odmawiam. Chce minetkę – to ma, chce delikatnie – ma, chce na ostro – ma. A kiedy ja chcę, żeby mi zrobiła dobrze ustami, to znajduje tysiąc wyimaginowanych powodów, żeby tego nie zrobić. A to się brzydzi, a to ją żuchwa boli, a to coś, a to coś. A anal?! W ogóle nie wchodzi w rachubę.
- No wiesz – patrząc jakiego gnata nosisz w majtkach, to co do żuchwy i anala wcale jej się nie dziwię.
- No jak to? Nie chodzi mi o to, że mi nie possie, bo z tym nie ma problemów. Tylko, że nie pozwala skończyć w ustach. A ja bym tego bardzo chciał.
- Beata mi pozwala. I spusty na twarz też jej nie przeszkadzają. Nawet połyka z przyjemnością.
- No właśnie. Czyli można? Można.
- Ale anal też nie wchodzi w rachubę.
- Sam widzisz. Ich zupełnie nie interesują nasze potrzeby.
- Może to nasza wina. Pozwalamy sobie odmawiać. Jesteśmy za mało stanowczy. Pewnie, gdyby trafiły na innych facetów, takich nieznoszących sprzeciwu, to nie miałyby żadnych oporów. Dawałyby dupy bez mrugnięcia okiem. Bo prawdziwy facet powie „dawaj dupy albo wypierdalaj!”. I one dają dupy, bo nie chcą wypierdalać. My widocznie jesteśmy zbyt spolegliwi.
- Coś w tym jest. A ty dasz mi dupy?
- Nie wiem. To zależy.
- Od czego?
- Od spełnienia przez ciebie dwóch warunków.
- Jakich?
- Zrobię dla ciebie wszystko, co tylko zechcesz, jeśli potem ty zrobisz to samo dla mnie.
- Aha, czyli jak ty mi, tak ja tobie. Spoko. A drugi warunek?
- Musisz o to poprosić jak prawdziwy facet.
- Ok.
- Co to kurwa miało być?
- Wszystko w swoim czasie.

     Przejechaliśmy około dziesięciu kilometrów, zanim znaleźliśmy odpowiednią ambonę. Wszystkie, które wcześniej mijaliśmy, albo były w opłakanym stanie i strach było na ne wchodzić, albo były słabo zabudowane, albo stały w miejscach bardzo widocznych. Ta, którą wybraliśmy stała w zupełnie odludnym miejscu, na małej polance i nie było w pobliżu śladów samochodów, a to oznaczał, ze dawno tu nie było myśliwych. Weszliśmy po drabinie na górę i rozejrzeliśmy się po okolicy. Było bezpiecznie. Miałem erekcję już wchodząc na górę, więc natychmiast poprosiłem Kamila o opuszczenie spodenek. Zrobił to zupełnie bez skrępowania. W końcu obaj doskonale wiedzieliśmy, po co tu jesteśmy. Usiadłem na ławeczce, mając teraz to cudo tuż przed oczami. W stanie spoczynku miał jakieś 18 cm długości i był gruby jak mój we wzwodzie. Byłem pod ogromnym wrażeniem.
- Mogę? – zapytałem patrząc mu  oczy. Uśmiechnął się tylko.
Złapałem go. Był gorący i mięciutki. Zsunąłem napletek, wydobywając na światło dzienne ogromną główkę. Drugą dłonią dotknąłem jąder ledwo mogąc je objąć.
- Zrób mi loda - do końca, albo wypierdalaj! – usłyszałem uprzejmą prośbę, której się wcześniej domagałem.

     Uśmiechnąłem się i z radością polizałem penisa od samych jąder do czubka. Zrobiłem tak kilka razy, zanim wsunąłem go sobie do ust. Pomyślałem sobie że liżąc jego penisa, oczyszczam go ze śluzu Karoliny będącego pozostałością po nocnych harcach, co jeszcze bardziej mnie podnieciło. Czułem się trochę tak, jakbym lizał jej cipkę. Kiedyś próbowałem sam sobie zrobić dobrze, ale nie dałem rady na tyle się zgiąć, aby sięgnąć do fiuta. Gdybym miał tak długiego jak Kamil, zrobiłbym to bez problemu. Teraz czułam jak pęcznieje mi w ustach i wydłuża się do niewyobrażalnych dla mnie rozmiarów. Kiedy osiągnął już maksymalną twardość, wyjąłem go na chwilę z ust, aby zobaczyć jego wielkość. No to był po prostu szok! Pała Kamila we wzwodzie miała jakieś 25 cm i średnicę ok. 5 cm. Z ledwością mieściłem ją w ustach, ale postanowiłem dać z siebie wszystko, żeby przeżył orgazm lepszy niż z Karoliną. Ssałem i lizałem, jednocześnie obejmując jedną dłonią fiuta a drugą pieszcząc jądra. Spoglądałem w górę, aby z twarzy Kamila odczytać, czy robię wszystko jak trzeba. Wyraz błogości i uśmiech szczęścia potwierdził, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Jego oddech stał się nieregularny i wreszcie poczułem jeszcze większą twardość w ustach, po której nastąpiła seria spazmów i penis zaczął pulsować, wstrzykując strugi wytrysków tak obfitych, że nie byłem w stanie wszystkiego połknąć, chociaż bardzo się starałem. Chciałem spełnić jego marzenie, ale też wiedziałem, że będzie musiał dla mnie zrobić to samo.  

- Łał! To było coś! Dobry w tym jesteś.
- Ochujałeś? Przecież robiłem to pierwszy raz w życiu. Ale jestem chłopem i wiem co jest dla nas dobre. Twoja kolej.
- No nie wiem. Nie, dzisiaj nie.
- Zrób mi loda - do końca albo wypierdalaj!
- Z największą przyjemnością. Musiałem się trochę podroczyć. Zdejmuj gacie!

     Zrobiłem to natychmiast. Zamieniliśmy się miejscami. Teraz Kamil siedział na ławeczce, mając mojego twardego penisa naprzeciwko swoich ust. Zaczął pieszczoty od lizania jajek, wciągał je do ust albo lizał. Bardzo mi się podobało, jak lizał pachwiny a potem nieoczekiwanie żołądź znalazła się głęboko w jego gardle. To było zaskakujące, że potrafił zmieścić całego mojego penisa tak, by usta dotknęły podbrzusza. Byłem pełen podziwu, a zarazem podniecenie osiągnęło taki poziom, że szczytowałem niemalże natychmiast, tłocząc spermę wprost do jego żołądka. Wytrzymał do końca spazmów, a potem wyjął penisa z ust by dokładnie go wyczyścić. Lizał go dobrą chwilę, a kiedy zorientował się, że ten nie zamierza opaść, ponownie zaczął robić loda. Po pierwszym strzale, byłem już spokojniejszy i długo delektowałem się pieszczotą jego ust i dłoni. Zanim kolejny raz doprowadził mnie do orgazmu, minęło sporo czasu. Ale w końcu mógł posmakować mojej spermy, bo za drugim razem spuściłem się w jego buzi, już bez pominięcia kubków smakowych.

- Grzeczna dziewczynka – zażartowałem, chwaląc jego umiejętności.
- Zawsze do usług – odpowiedział ze śmiechem.

     Usiedliśmy na ławeczce obok siebie, trzymając się nawzajem za fiuty i pieszcząc jajka. To było bardzo miłe - po rozładowaniu napięcia, już bez żadnej spiny, siedzieć sobie i zabawiać się pisiorkiem. Gorąco polecam.
- Wiesz, że będę chciał jeszcze czegoś – zagaił Kamil.
- Ale teraz? Nigdy tego nie robiłem. A z tego co wiem, anal wymaga przygotowania – jakaś lewatywa, czy coś. Poza tym masz takiego wielkiego, że wcześniej musiałbym potrenować z czymś mniejszym, rozciągnąć sobie zwieracz.
- Jasne, że nie teraz. Ale musisz mi obiecać, że zrobisz to dla mnie.
- Już obiecałem, że zrobię wszystko, jeśli odwdzięczysz się tym samym.
- Super. To co teraz, jedziemy dalej?
- Tak. Pojedźmy, trochę się zregenerujemy i może znajdziemy kolejną ładną ambonę – zaproponowałem, licząc na jeszcze jedno szczytowanie.
- Ok.

     Zeszliśmy z ambony i wsiedliśmy na rowery. Po przejechaniu około 10 kilometrów Kamil zagaił:
- A co byś powiedział na zaliczkę?
- Jaką zaliczkę?
- Nooo taką, że to najpierw ja zrobię coś dla ciebie a ty mi się kiedyś odwdzięczysz.
- Ale co?
- No wiesz …
- No nie bądź baba mów co ci lata po głowie.
- Bo widzisz, rano przed wyjazdem przygotowałem się na anal. Jestem czysty i mam gumki.
- Łał! Naprawdę?
- Tak. I chcę tego.
- Super! – poczułem, jak w moich spodenkach budzi się nowe życie. Na samą myśl pyta mi zesztywniała.

     Po kolejnych kilku kilometrach znaleźliśmy dyskretnie zlokalizowaną ambonę, na przecince leśnej. Po wejściu na nią zdjęliśmy spodenki i wypuściliśmy nasze ptaki na światło dzienne. Mój był gotów do odlotu, twardy, wygięty łukiem w górę a Kamila w półwzwodzie. Kamil klęknął i wciągnął do ust moje prącie, żeby nawilżyć je przed penetracją. Potem się wypiął i kazał mi zająć się jego otworem. Najpierw jednak chciałem przyjrzeć się jego tyłkowi. Kamil miał wąskie, męskie biodra, przez co tyłek był wydatny z pięknymi półkulami pośladków i zarośniętym rowkiem pomiędzy nimi. Bardzo mi się podobał i działał niezwykle podniecająco. Nieogolona dziurka też kręciła mnie swoją naturalnością. Naplułem na nią a potem palcami rozprowadziłem ślinę, wsuwając też jeden palec do środka. Trzymając w drugiej dłoni jego pałę, poczułem jak drgnęła, gdy sięgnąłem magicznego miejsca. Palec trafił na prostatę i reakcja była natychmiastowa. Naplułem jeszcze raz i wcisnąłem drugiego palca. Teraz dwoma rozciągałem jego zwieracz.  

- Już! – poprosił Kamil zdeterminowanym głosem.
- A gumka?
- Jebać gumkę! Jestem czysty.

     Przyłożyłem żołądź do zwieracza i jeszcze raz naplułem, żeby zapewnić poślizg a potem naparłem. Jakie to jest cudowne uczucie, kiedy główka penisa forsuje zablokowane dotychczas wrota, tego nie wie ten, kto nigdy nie spróbował. Ciepło drugiej osoby otacza ją ze wszystkich stron i masz wrażenie połączenia nie tylko ciał, ale i dusz. Bo obaj chcecie tego samego – uszczęśliwić swojego przyjaciela. Niezależnie od tego czy jesteś stroną wypinającą się, czy zapinającą. Tu jest pełna wspólnota interesów. I rozkosz jest obopólna. Pierwszy raz byłem w czyimś tyłku i już pokochałem to uczucie pełnego oddania. No bo czy może być bardziej  przekonywający dowód zaufania i męskiej przyjaźni niż oddanie kumplowi miejsca tak intymnego, może nawet bardziej niż same genitalia. Bo jednak w naszej kulturze jest to miejsce tabu. Byłem szczęśliwy, mogąc się zagłębić co raz bardziej w ciele Kamila. Gdy wszedłem do końca, poczucie otulenia objęło już całego penisa. Poczekałem chwilę, żeby odbyt przyzwyczaił się do wypełnienia, po czym powoli i delikatnie zacząłem ruchanie. To jest genialna sprawa! Bzykasz kumpla, nie mając z tyłu głowy obawy o zajście w ciążę. Możesz się spuścić do środka i pięć razy a i tak niczym to nie grozi. Delektowałem się tym, spokojnie go posuwając, moje jajka obijały się o jego tyłek, klaszcząc przy tym podniecająco. Kamil zaczął cicho jęczeć a ja przyśpieszyłem, bo tak mnie podnieciła świadomość, że jest mu dobrze. Cały czas w lewej dłoni trzymałem jego grubą pytę, czując jak twardnieje i szykuje się do kolejnej erupcji spermy. Przyśpieszyłem rżnięcie aż ambona zaczęła się trząść.  

- Już! – jęknął Kamil.
- Mam skończyć? -spytałem, myśląc, że go boli.
- Nie! Już dochodzę!

     Rzeczywiście - jego penis zaczął pulsować, wyrzucając z siebie strumienie gorącej spermy, a ja poczułem rytmiczne zaciskanie się zwieracza na moim fiucie. Wykonałem jeszcze kilka pchnięć, po których sam zacząłem szczytować, zalewając wnętrze Kamila potokami nasienia. Ja jebię! To było boskie! Pierwszy raz w życiu wyruchałem faceta i byłem z siebie dumny. A jednocześnie niesamowicie wdzięczny Kamilowi, że mi na to pozwolił. Postanowiłem zrobić wszystko, żeby odwdzięczyć mu się jak najprędzej.
- I jak się czujesz? – spytałem.
- Super! Dawno tego nie robiłem, chociaż uwielbiam.
- Naprawdę? Lubisz to?
- Jeśli jeszcze tego nigdy nie robiłeś, to nie zrozumiesz – odpowiedział – przyjemność jest tak intensywna, że jeszcze nawet teraz, kiedy już jest po, kiedy ze mnie wyszedłeś, nadal czuję, jakbyś tam był i wypełniał mnie sobą.
- Dobra! Namówiłeś mnie! Chciałem ci się odwdzięczyć jak najprędzej, ale teraz wiem, że chcę tego dzisiaj.
- Nie, na brudasa nie chcę.
- Poszukajmy jakiejś stacji benzynowej z prysznicami. Tam się przygotuję i zanim to załatwimy, nabierzemy nowych sił.
- O! I to jest dobry pomysł! A co z twoim rozciąganiem przygotowawczym?
- To już będzie na twojej głowie.
- To koniecznie musimy kupić lubrykant.
- Ok.

     Ubraliśmy się i posiłkując się smartfonem, zlokalizowaliśmy stację benzynową. Tam Kamil nauczył mnie, jak czyścić się w środku, przy użyciu prysznica i kiedy już byłem przygotowany, stwierdził, że po co mamy wracać na ambonę, jeśli możemy zrobić to tu, w kabinie prysznicowej. Przyznałem mu rację i oparłem się o ścianę, oddając do dyspozycji swoje dziewictwo analne. Był już dość mocno napalony, bo jego pyton stwardniał i czaił się na moją małą dziurkę. Wtedy poczułem pierwszego palca w miejscu, gdzie jeszcze nigdy żaden nie gościł. I to uczucie rozkoszy, kiedy dotknął prostaty. Już to było mega! Kolejny palec nawilżony lubrykantem wszedł bez problemu, ale przy trzecim poczułem lekki dyskomfort. Potężna pała Kamila wymagała przygotowania dziurki przynajmniej czterema. Trochę mnie to przerażało, ale gdy dłużej popracował trzema, to i czwarty wszedł bez większego bólu.  

- No dobra! Spróbuj! – powiedziałem, czując, że już jestem gotów.
Chwilę jeszcze nawilżał swojego gnata a potem poczułem jak jeszcze więcej żelu wyciska na mój rozciągnięty otwór. Oczy mi wyszły z orbit, gdy nadział mnie na tego potwora! Czułem jakby mnie rozrywał na strzępy!
- Poczekaj chwilę! – zajęczałem.
- Spokojnie. To zaraz minie – uspokajał mnie, ale czekał na znak. Rzeczywiście minęło.
- Powoli – poprosiłem.

     Tak też zrobił. Powoli i delikatnie wchodził we mnie coraz głębiej. Był tak długi, że miałem wrażenie, jakby dotarł już do samego żołądka. Odczekał jeszcze chwilę a potem ruszył. Miałem uczucie jakbym się wypróżniał, kiedy cofał kutasa a potem ponowne wypełnienie. Gdy zobaczył, że już można, wszedł na wyższe obroty, ruchając mnie jak rasową dziwkę. Wtedy znienacka z mojego siuraka sperma zaczęła lecieć ciurkiem, jakby ktoś odkręcił kranik, a uczucie ekstazy trwało i trwało. Kamil mnie rżnął a ja sikałem spermą, jakby w moich jajach bieżąca produkcja cały czas nadążała za podażą. To był najdłuższy orgazm mojego życia! I najintensywniejszy! Wreszcie i Kamil zajęczał a potem wtłoczył zawartość swoich jąder, wypełniając mnie swoją spermą i wyrównując tym samym bilans nasienia w organizmie. Kiedy wyjął ze mnie ten ogromny kawał mięcha, poczułem że czegoś we mnie brakuje. Przed chwilą to wypełnienie dawało tyle szczęścia a teraz pozostała tylko pustka. Pustka, z której wypływała sperma i po udzie spływała na podłogę.

     Szybko się opłukaliśmy i ubraliśmy. Wychodząc z kabiny natknęliśmy się na kierowcę tira czekającego na wolną.  
- Jebane pedały – nie omieszkał skomentować wyjścia dwóch młodych ludzi z jednej kabiny.
- Pierdol się frajerze – Kamil nie pozostał dłużny a podtatusiały bohater skulił ogon widząc, że nikt się go nie boi, a poza tym jest dwóch na jednego.
     Kiedy wróciliśmy do dziewczyn, były już spakowane i gotowe do powrotu. Wzięliśmy tylko prysznic i po opłaceniu pobytu wyruszyliśmy w drogę powrotną. Z Kamilem spotykam się regularnie, bo jako biseksualiści potrzebujemy nie tylko bliskości ze swoimi dziewczynami, ale także spełnienia tych marzeń, które z nimi są nierealizowalne.

0bi1

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 4979 słów i 27830 znaków.

Dodaj komentarz