1969 (III)

Naga dziewczyna przycisnęła do piersi skrawek materiału, którym była okryta w czasie snu. Jack był w stanie zaoferować jej jedynie średniej czystości prześcieradło, którym otulił ją szczelnie chwilę temu. Przebudził się i, widząc, że jego wybranka drży, postanowił ją czymś przykryć, a potem pocałował delikatnie jej gładki policzek.
- Śpij słodko - zażyczył szeptem.  
    Jednak na próżno starał się zachowywać ciszę, bo już kilkanaście metrów od nich tętniło z pełną mocą życie obozu. Pijackie dyskusje, okraszone obfitującym w wulgaryzmy wspólnym lamentowaniem, robiły spory hałas. Natomiast kilkadziesiąt metrów dalej ktoś rozpalił ognisko, najwyraźniej mające chwile swej świetności za sobą. Dogasające drewno wydzielało nieprawdopodobne ilości drażniącego dymu. Właśnie przy nim nasz bohater dostrzegł postać, uporczywie się weń wpatrującą. Postanowił wstać, by dać jakiś znak zwrotny. Owa persona przywołała go gestem. Wskazał na prześcieradło i podkręcił głową. Postać ruszyła w jego kierunku.  
    Daisy mimo, że miała zamknięte oczy, powoli zaczynała sobie przypominać, gdzie jest i co tutaj robiła. Usłyszała zbliżające się kroki, więc zdecydowała się nie pokazywać po sobie, że nie śpi. Była ciekawa, jaki gość może o takiej porze nawiedzać jej tajemniczego kochanka. Skrycie żywiła nadzieję, iż dowie się o nim czegoś więcej, prócz - rzecz jasna - tego, że świetnie sobie radzi z zadowalaniem kobiety.
- Czołem - przywitał się Jack lekko zaspanym głosem.  
- Jak dziewczyna? - spytał drugi głos, który Daisy natychmiast rozpoznała. Jeff, jak zawsze ciekawski i władczy.  
- Ciszej - zwrócił mu uwagę taktowny motocyklista. - Śpi.
- Było dobrze... Nawet bardzo - dodał po chwili. - Ale to nie po to jej potrzebowałem.  
- Wiem, dziwny z Ciebie gość - odparł miejscowy diler, a zarazem prawa ręka przywódcy ich gangu. Zawsze wtykał nos w nie swoje sprawy. - W każdym razie uzbroiłem się w sporą ilość prochów, zyski z koncertów są w miarę dobre, więc stać mnie na ryzyko w postaci układu, który mi zaproponowałeś.  
- Nie ma żadnego ryzyka - odparł Jack. - Pomnożysz wydane fundusze trzykrotnie, już kilka dni po wydaniu mojej książki. To pewniak.  
- Każdy tak mówi - Daisy usłyszała, że jeden z rozmówców usiadł, a drugi - po chwili - postąpił tak samo.  
- Browara? - spytał gościnnie tajemniczy pisarz.  
- Chętnie. O suchym pysku daleko dzisiaj nie zajdę - szczęknęła zakrętka, a potem druga. - O, dzięki. Teraz może mi w końcu coś o sobie opowiesz?  
- Nie jestem w tym dobry. Przynajmniej na żywo - padła skromna odpowiedź.  
- Gdybym miał takie nastawienie to pewnie dalej tkwiłbym w warsztacie, bojąc się przeciwstawić i nigdy w życiu nie zaszedłbym tak daleko... - Jeff zreflektował się, czy aby na pewno jego obecna droga życiowa była tym, czego zawsze pragnął. - No, może i zarobki miałbym tam czasami lepsze i nikt nie groziłby mi podcięciem gardła w nocy, ale... - znów dłuższa pauza. - Nie byłbym tak wolny, jak jestem teraz. Tego jestem pewien.  
    Jack przetrawił w ciszy ten wniosek.
- Też walczyłem zawsze o wolność, tyle chyba mogę Ci powiedzieć - westchnął. - W zasadzie każdy tutaj ma swoją historię, każdy przed czymś ucieka.  
- I niekoniecznie są to wezwania do sądu, prośby rodzin o powrót ani niebezpieczne dziewczyny, z którymi przez przypadek spał w zasadzie każdy z nas... - zamyślił się Jeff.  
- W sensie i ja, i Ty? - mniej lub bardziej nieudolnie zażartował Jeff.  
- A kto to wie?  
    Daisy już dłużej nie mogła znieść leżenia w bezruchu z zamkniętymi oczami. Musiała się w końcu ujawnić. Powoli się podniosła.  
- Jeff... - wymruczała ospale, przeciągając się. Adresat tego niezwykle seksownego wołacza odwrócił głowę. - Bardzo się cieszę, że jesteście tu oboje...  
- Och, czyżbym czytał w Twoich myślach? - diler uśmiechnął się, a potem przeniósł wzrok z dziewczyny na Jacka. Ten zaś wydawał się rozumieć ich telepatyczny przekaz. Nie był też niczym zaskoczony. Dziewczyna miała chęć na ich obydwu. Naraz.  
    Przeczołgała się w samym prześcieradle w stronę jasnowłosego gościa. Usiadła mu na kolanach, bez ceregieli zarzucając majtające się skrawki białego materiału na barki. Tak, że mógł widzieć, co kryje się wewnątrz zawiniątka. Jack siedział spokojnie, nadal sączył piwo i czekał na rozwój akcji. Kiedy piersi Daisy zaczęły być okupowane za pomocą żylastych dłoni Jeffa, ich obserwator zmienił jednak postanowienie i oznajmił:
- Dobra, wy zaczynajcie, a ja idę się odlać. Zaraz wracam.  
    Dziewczyna uśmiechnęła się nieznacznie, a jej dłoń z wdziękiem spoczęła na kroczu partnera. Drugą ujęła skórzaną kurtkę Jeffa, dając mu do zrozumienia, że ma ją zsunąć, podczas gdy jego twarz nie potrafiła się oderwać od jędrnych piersi, wyswobodzonych już z prześcieradła. Lizał, drażnił, podgryzał, aż sutki były nieprawdopodobnie twarde, wrażliwe i ociekające od jego śliny. Oboje byli w zbyt wielkim amoku, by spostrzec powrót ich przyjaciela, który czujnie spoglądał co jakiś czas w stronę reszty gangu. Tylko on wyczuwał w powietrzu jakieś niesprecyzowane napięcie.  
    Daisy już powoli schylała się w kierunku rozporka dżinsów, gdy nagle usłyszeli, że ktoś zbliża się niebezpiecznie blisko. Ciężkie buty i odgłosy obijania się łańcuchów od spodni, w porę ostrzegły całą trójkę. Ponownie ukazał się Jeffowi sobowtór wokalisty Ramones, tym razem nieco pewniejszy siebie.  
- Czego chcesz? - spytał Jack.  
- Nie przyszedłem tu do Ciebie. Słuchaj, pozwól mi do was dołączyć, a zachowam to, co widziałem, dla siebie - zwrócił się do Jeffa, na co ten lekko wytrącony z równowagi, skinął na Jacka, by nie podejmował żadnych agresywnych działań.  
- Siadaj - nakazał po prostu i szepnął lekko spłoszonej dziewczynie, by kontynuowała. - Ale nikogo więcej nie przyjmujemy, bo nie starczy nam otworów, prawda, kochanie?
- Mhmmm... - wymruczała już z pełną buzią Daisy.
    Jack otrząsnął się ze zdezorientowania i spostrzegł, że nowo przybyły pociera sobie ręką przez spodnie. Sam swojej erekcji postanowił na razie nie ruszać, lecz zirytowała go ta obleśna postać siedząca zaledwie metr od niego i robiąca to, na co sam sobie do tej pory nie pozwalał.  
- Jak się nazywasz? - spytał bez zainteresowania.  
- Tim. Jeff mnie zna - przybysz oblizał wargi, kiedy materiał prześcieradła opadł do końca, a zajęta obciąganiem suczka wypięła krągły tyłek - Jest świetna...
    Jeff istotnie przypomniał sobie teraz, kim był ten przybłęda i dodatkowo zmartwiła go myśl, że od teraz dzielą wspólny sekret. Jednak dociskanie głowy dziewczyny do swojego krocza pochłonęło go bardziej niż snucie obaw. Jack wstał i na powrót ukląkł koło zajętej blondynki. Przejechał dłonią w dół pleców aż po pośladek i dał siarczystego klapsa. Zareagowała stłumionym piskiem. Dłoń powędrowała tym razem po spodniej części uda, w kierunku pachwiny. Kiedy dotarł do rozpalonej szpary, jego dwa palce nie wahały się ani chwilę i błyskawicznie wślizgnęły się do ociekającego wilgocią wnętrza. Dziewczyna drgnęła, a Jeff już zaczął ciężej oddychać, bo posługiwał się jej jamą ustną coraz agresywniej.  
    Tim tymczasem również się przybliżył, by mieć lepszy widok. Po chwili zastanowienia wyciągnął własnego bydlaka i zaczął go molestować prawą, wprawną w tym fachu, ręką doświadczonego onanisty. Jack starał się nie patrzeć w tamtą stronę, tylko skupić się na rozgrzewaniu Daisy do czerwoności. Palce szalały po śliskiej autostradzie, a Jeff już wkrótce prawie dochodził. W ostatnim momencie wyjął chuja z zaprawionej w boju twarzy dziewczyny i zebrał w sobie całe samozaparcie, żeby tak szybko się nie spuścić. Udało mu się. Odsunął się kawałek - przy okazji rozlewając samotnie stojące piwo -  by odsapnąć, co Tim potraktował jako jednoznaczne zaproszenie do zabawy... Daisy musiała ssać drugą z rzędu pałę w ciągu zaledwie kilku sekund!  
    Jack zdenerwował się arogancją sobowtóra Ramones i postanowił, już drugi raz w ciągu tej nocy, spuścić spodnie. Naprężony do granic członek wszedł gładko w wypiętą przed nim cipkę. Podczas rżnięcia i równoczesnego ssania, Daisy powoli traciła poczucie rzeczywistości, czasu i gruntu pod bosymi nogami. Wiła się z rozlewającej się w środku przyjemności. Jeff ponownie doszedł do niedawno utraconego stanu twardej pały, ściskanej w garści, wpatrując się w ten romantyczny obrazek.  
    Jack warczał z podniecenia, a trochę z wściekłości na to, że musi się dzielić, przypominając sobie o tym przy każdym mocnym pchnięciu biodrami, jakie wykonywał. Dopiero później miał się zreflektować, że wyładował się na niewinnej, jędrnej niewieście. Ratował go jedynie fakt, że ona to lubiła. W międzyczasie spostrzegł pożądliwy wzrok Jeffa, skłoniło go to, by zrobić "przetas", nadal mając za priorytet zajmowanie się dziewczyną jak najdalej od Tima. Diler położył się płasko na plecach, jego sterczący chuj chwilę potem znalazł się w piździe Daisy. Jack pochylił ją lekko do przodu, jednocześnie z dozą obrzydzenia rozsuwając nogi Jeffa, by móc między nimi klęknąć i samemu wejść - nadal śliską od soczków - pałą w tyłek rozedrganej z rozkoszy dziewczyny. Jedynie rola Tima nie zmieniła się za bardzo, musiał się jedynie trochę mocniej wysilić, by wciąż pozostawać w ustach świrującej z przyjemności blondynki.  
    Jack delektował się ciasnym wnętrzem, Jeff mokrą szparą nabijającą się ochoczo na jego przyrodzenie, a Tim głównie widokiem. Daisy wolała głośno jęczeć niż dalej mu ssać, więc był zmuszony użyć ponownie wprawnej w boju ręki onanisty. Tak podniecił się widokiem laski branej na dwa baty, że chwilę później doszedł, chwytając za pomocą jednej ze swoich chudych dłoni twarz blondynki, by ją na chwilę unieruchomić i strzelić prosto w rozchylone usta. Oblizała je, ruszając rytmicznie tyłkiem, mając w spojrzeniu jedynie żądzę. Tim siadając, opadł niemal bezwładnie koło drzewa nadal drżąc. Pot spływał nie tylko po czole dziewczyny, przejechała ona jedną dłonią po owłosionej klatce Jeffa, również zroszonej płynnymi feromonami w czystej postaci, by się o tym upewnić. Jack już dogorywał. W miarę przyspieszania tempa okładał otwartą dłonią miękkie pośladki. Czuł też w środku, za ścianką oddzielającą drugą dziurkę od pochwy, drugiego drąga, co psychicznie wydawało mu się obrzydliwe, a w praktyce - dodatkowe ocieranie tym bardziej go nakręcało. Motocyklista biorący dziewczynę od spodu miał podobne odczucia i również zbliżał się wielkimi krokami do olbrzymiego orgazmu.
    W ostatniej chwili, poprzedzającej salwy wystrzelonej od środka spermy, Jack chwycił mocno za roztrzepane blond włosy. Daisy, wyginając się w łuk i czując skurcze szczytowania - które czuli także obaj jej partnerzy, doszła pierwsza. Właściciel drąga posuwającego ją w kakao nie dał na siebie długo czekać i również doszedł. Trzeci był Jeff, który spuścił się na koniec, stawiając coś w rodzaju białej kropki nad ,,i". Cała trójka legła na trawie, wciąż drżąc i ciężko oddychając. Nikt nie zwracał specjalnej uwagi na Tima, który zapinał spodnie i uśmiechał się szelmowsko do kilku zalanych dżentelmenów ze swojej "paczki", oddalonych o kilkadziesiąt metrów i łypiących co jakiś czas okiem na nagie postacie, które dostarczały im chwilę temu przedniej rozrywki. Jednak nie byli największym widowiskiem tej nocy, a właściwie już poranka, bo pierwsze promienie słońca zaczęły się właśnie ujawniać spomiędzy drzew. Wbrew pozorom, takie trójkąty były w tych dniach na porządku dziennym, natomiast po przeciwnej części tej swoistej ocienionej i rozległej polanki rozgrywała się o wiele bardziej obiecująca orgia. Pierdolenie niewyżytej hipiski bledło w porównaniu do morza innych, bardziej priorytetowych wydarzeń, o których mowa będzie w następnej części...

3 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 16 sie 2018

    "że jesteście tu oboje...  " Jesteście tu OBAJ ...ostro ale prawdziwie..dobre.. pozdrawiam

  • .

    . · 19 cze 2018 · 193202093

    ale głupoty nic takiego nie miało miejsca!!!!

  • iamnaughty1990

    iamnaughty1990 · 18 cze 2018

    Ale się porobiło   
    To było epickie wydarzenie i zaczynam się zastanawiać co będzie w kolejnej części, będzie raczej ostrzej...