Zamknięte skrzynie prędzej czy później się otworzą

Zamknięte skrzynie prędzej czy później się otworzą"Moje ciało to komnata tortur. To pierdolone miejsce zbrodni. Wydarzyły się tutaj potworne rzeczy. Nie warto o tym mówić, nie warto tego komentować, nie na głos. Nigdy”. Adam Smith



Ciemność i ta dyndająca żarówka na wykrzywionym drucie, ledwo charczy czterdziestowatowym światłem. Kładzie po ścianie cienie. Sen, ciągły sen. Linia rozwieszona pomiędzy kolejnymi dniami osusza łzy. Budzę się i biegnę zdyszana, tym razem jest inaczej. Obok mnie cicha noc wciąż nosi liliową poświatę i zapach zamkniętej samotności. Zatrzymuję się, z trudem chwytam powietrze i dopiero wtedy pojawia się jakieś niejasne przeczucie, może pierwszy przebłysk wątpliwości, który wkradł się w myśli.
— Wiem! — krzyczę. — Jestem wielką twoją pomyłką.
Trzymałaś mnie zakrwawioną i skuloną. Radosny optymizm narodzin rozprysnął się na kawałeczki jak rozbity szklany wazon, kiedy zostawiłaś mnie w chłodnym łóżeczku. Wyeliminowałaś mnie ze swojej powieści. Wygoniłaś z życia i wysadziłaś na peronie bez drogowskazu. Wymazałaś ze swojego losu, jakby drogi nasze nigdy się nie zetknęły... minęły obok i poszły w niepamięć. Nie mogłaś udawać, że to się nie stało. Mogłaś powrócić, ale nigdy tego nie zrobiłaś. Zamilkłaś na wieki Anno.

***

Nigdy nie dowiedziałam się, co wtedy czułaś. Zostałaś tam za szybą. Wyszłam i nawet się nie obejrzałam. Widocznie posiadałam ten tajemniczy gen przetrwania. Odrzuciłam od siebie oskarżenie, odrzuciłam odwrócenie od tamtej decyzji. Zdystansowałam się od pogardy dla samej siebie. Bałam się winy i pokuty za nią. Do końca życia czekałam na pozbycie się tej szkarłatnej litery na mojej duszy. Pozostawiłam swoje odbicie, kochałam tak bardzo, a zarazem nienawidziłam. Podarowałam ci imię Gabriela.

***

Wpatruję się w ciemne lustro i zatarte rysy. Staję się cieniem. Czy można uciec przed lustrem, przed odbiciem swojej przeszłości? Przenikliwe zimno osacza mnie, kiedy szukam ukojenia. Rozpamiętuję sny, które przychodzą coraz częściej. Po odejściu Aleksandra boję się o swoje dziecko, które noszę pod sercem. Nie modlę się, lecz proszę samotność o taki dzień, by nie stał się belką drewnianą, która mnie zniszczy.

***

Byłaś dzieckiem z gwałtu. Dlatego nie chciałam dzielić z tobą stołu. Wtedy moje sny mówiły o czarnych ptaszyskach mścicielach i krwi pulsującej w moich żyłach. Na zegarze była zawsze siódma i poranek. Dzieci karmi się i ubiera, odprowadza gdzieś i też odbiera, kiedy przyjdzie pora. W tamtym czasie byłam nieprzygotowana na to, była to pełzająca śmierć. A ja jak nieszczelna łódź, jak sparaliżowany ślimak uciekałam przed odpowiedzialnością. Zaczynałam się bawić dopiero życiem. Potem pragnęłam zwymiotować całą rzeczywistość. Moje ciało było już tylko miejscem na cierpienie, gdzie grzechy nigdy nie kładły się bez cieni. Jesteś dla mnie obca i nawet nie mam wyrzutów sumienia. Wybacz mi Gabrielo.

***

Leżałam w sali jednoosobowej, bo nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, ani widzieć nikogo. Nie chciałam żyć.
— Moje dziecko dlaczego? — Co dalej? — Jak będę funkcjonować? — powtarzałam bezustannie. — Moja córeczka nie żyje.
Dwa dni wcześniej urodziłam dziecko z rozszczepem kręgosłupa i licznymi, rozległymi wadami wewnętrznymi. Moje ciało było już tylko maszyną, miejscem bólu, miejscem wgryzania się bluszczu, który pożerał mnie od środka. Pozostawiłam za szybą wiotkie ciałko Anny. Odeszłam bez pożegnania, bo byłaś zepsuta, a ja nie potrafiłam cię naprawić.
Tęsknię za tym, żeby zobaczyć kiedyś subtelne cienie i magiczny świat bez lęku, bez żadnego strachu przed władzą mroku. Czy anioł zemsty strąci mnie do piekła? Czy stanę się tak brzydka, że nawet diabeł nie zechce mojej duszy?

***

Położyły się grzechy cieniem, krzykiem sowy płomykówki, bo sowa płomykówka nie odleciała jeszcze, choć wkrótce odleci. Bo ona pojawia się zawsze z nią.
Ze śmiercią.

Ty płakałaś sama mamo...

kaszmir

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i obyczajowe, użyła 697 słów i 4108 znaków, zaktualizowała 30 lip 2019.

3 komentarze

 
  • Speker

    ... <3

  • kaszmir

    @Speker dzięki za serce :przytul:

  • agnes1709

    <3

  • kaszmir

    @agnes1709  :przytul:

  • agnes1709

    @kaszmir Daj trochę weny:sad::sciana:

  • kaszmir

    @agnes1709 nie kombinuj, masz bardzo dużo weny  <3

  • agnes1709

    @kaszmir Haha, dawno i nieprawda :rolleyes:

  • Duygu

    Smutny, ale prawdziwy tekst. Trochę przygnębiający, lecz każdy ma gorszy dzień. Niełatwo napisać tego typu opowiadanie, a Tobie wyszło to wspaniale i już sam początek wbił mnie w fotel  <3

  • kaszmir

    @Duygu dziękuję za komentarz i przepraszam za przygnębienie. Czasem tak była.  <3  
    Miłego dnia

  • Duygu

    @kaszmir Nie masz za co przepraszać  ;)  Moje klimaty  <3

  • kaszmir

    @Duygu to dobrze :przytul: