Atak Tytanów #01

Atak Tytanów #01Tamtego dnia...brutalnie przypomniano ludzkości, o wmawianym poczuciu bezpieczeństwa i upokorzeniu egzystowania w klatce zwanej murem.  

- Mamo! Tato! Mitsuba! Nie! Ja...wyrżnę ich wszystkich! Wyrżnę całe to bydło które was zabiło! - Endou mówił przez sen. - Wszystkich...wyrżnę. Co do nogi...  
- Endou? - Siostra chłopaka - Mitsuba, zauważyła że chłopiec płacze przez sen.
- Uh..Mitsuba? - Chłopak spojrzał na siostrę. Zasnął pod drzewem dębu.  
- Endou, płaczesz. - Dziewczynka dotknęła łzy spływającej po policzku brata.  
- Uch...lepiej zanieśmy rodzicom już to drewno. - Powiedział brunet.

***

Endou i Mitsuba idą z drewnem przez miasto.  

- Mitsuba. Nie mów nikomu że płakałem... - Burknął chłopiec.
- Spokojnie, nie powiem. - Powiedziała Mitsuba.

Dzieci przechodziły właśnie obok żołnierzy oddziału stacjonarnego, którzy siedzieli wokół beczki i pili piwo.

- Pan Hannes? - Zapytała Mitsuba zauważając wojskowego przyjaciela jej przybranego ojca.
- Mitsuba! Endou! - Mężczyzna podszedł do nich.
- Fuj! Śmierdzisz wódą! - Endou zacisnął palce na nosie.
- Hehehe! Może się dołączysz? - Wskazał na swoich kolegów z wojska.
- Wybij to sobie z głowy. Nie powinien pan być na patrolu? - Zapytał chłopiec.
- Nie ma takiej potrzeby. Przecież mury nie zostały naruszone przez całe 100 lat. - Tu Hannes spojrzał na wielki 50 metrowy mur otaczający miasto.  
- A-ale! To przez waszą uśpioną czujność tytani mogą w każdej chwili je zniszczyć! - Chłopiec zaczął krzyczeć.
- Endou! - Mitsuba powiedziała stanowczym tonem.
- Nie gorączkuj się...przecież tu jesteśmy bezpieczni, młody. - Hannes poklepał Endou po ramieniu.
- Tak...możemy jeść, spać i spokojnie żyć z dala od zagrożeń świata zewnętrznego, ale...czy to nie upodabnia nas do bydła żyjącego w chlewie?! - Krzyknął.
- Endou! - Mitsuba uderzyła brata.
- Hehehe! Niezły ten dzieciak! - Krzyknęli koledzy Hannesa.
- Endou. Mam nadzieję że nie rozważasz decyzji o wstąpieniu do Zwiadowców? - Zapytał Hannes.
- Tch... - Burknął chłopiec i poszedł dalej. - A wam polecam zmienić nazwę z Oddziału Stacjonarnego na Budowniczych Muru! - Krzyknął chłopak.
- Dobry pomysł, młody! - Krzyknął Hannes.
- Dziwny jest ten dzieciak! - Powiedział jeden z kolegów Hannesa.

***  

Mitsuba i Endou byli już prawie koło domu.  

- Endou. - Zaczęła - Powinieneś zrezygnować z wstąpienia do Zwiadowców.  
- Mi-Mitsuba! Czy ty mi zarzucasz że jestem za słaby?! - Krzyknął.
- Endou! - Dziewczyna rzuciła nim o ścianę budynku, obok którego się znajdowali.
- Au! A to za co? - Zapytał masując się po plecach.  
- Za twoją głupotę. Mamy po 9 lat... - Powiedziała.
- Tch..teraz pomóż mi pozbierać to drewno, które się porozrzucało... - Burknął chłopiec.
- Nie jest tego dużo. - Powiedziała Mitsuba i razem z Endou zaczęli zbierać drewno.

***

Po chwili byli już w domu. Mitsuba zasiadła do stołu w kuchni, drewno kładąc obok niego.  

- Endou, sam nazbierałeś tyle drewna? - Matka uszczypnęła go w ucho.
- Au! Mamo! Tak sam nazbierałem. - Chłopiec powiedział obrażonym tonem.
- Ach, tak? A twoje czerwone uszy mówią mi, że Mitsuba ci pomogła. - Kobieta pogodnie się uśmiechnęła.
- Może trochę... - Chłopiec odwrócił wzrok.
- Endou chcę dołączyć do Zwiadowców. - Nagle wypaliła Mitsuba.
- Mi-Mitsuba! Miałaś nikomu nie mów... - Nie dokończył, gdyż przerwała mu matka.
- Endou! Zwariowałeś do reszty?! Wiesz ilu ludzi ginie gdy dołącza do tego oddziału?! - Krzyczała kobieta.
- Dajcie wy mi wreszcie spokój! - Krzyknął chłopiec po czym wybiegł z domu.  
- Mitsuba! Idź za nim, żeby nie zrobił nic głupiego! - Wrzasnęła.
- Dobrze. - Powiedziała dziewczynka i pobiegła za chłopcem.

***

- Jeszcze coś masz do powiedzenia?! Heretyku?! - Jakieś łobuzy chciały pobić niebieskookiego chłopca imieniem Yukio. Przyjaciela Mitsuby i Endou.
- Oi! Zostawcie go! - Wrzasnął Endou, który właśnie do nich biegł.
- Endou! - Yukio krzyknął radośnie.  
- Haha! Kolejny przyszedł na manto! - Krzyknął jeden z nich.
- Ch-chwila! Jest z nim Mitsuba! - Krzyknął drugi z nich.
- Cholera, zwiewamy! - Wrzasnęli.
- Haha! I żeby mi się więcej tu nie pokazywać! - Krzyknął w ich stronę Endou.  
- Umm, wydaje mi się że uciekli kiedy zobaczyli Mitsube, a nie ciebie, Endou. - Powiedział Yukio.
- Tch...wszystko w porządku, Yukio? - Zapytał Endou.
- Yhm. - Chłopiec pokiwał twierdząco głową.
- O co poszło tym razem? - Zapytała Mitsuba.
- Powiedziałem im, że jeśli nie będą zachowywać czujności, wróg czyli tytani zaatakują, a oni nazwali mnie heretykiem. - Powiedział chłopiec.
- Yukio ma rację. - Powiedział Endou.
- Uważam, że nawet teraz nie jesteśmy bezpieczni. - Powiedział Yukio.
- No bo kiedy człowiek traci czujność... - Endou nie zdążył dokończyć. Mitsuba mu przerwała.
- Wróg atakuje w najmniej spodziewanym momencie. - Powiedziała.

Nagle zobaczyli wielkie czerwono-żółte błyskawice za murem, a ziemia pod ich stopami zadrżała.

- C-co to było?! Wybuch?! - Zapytał Endou.
- Cho-chodźmy na plac! Spójrzcie! Ludzie się tam zebrali! - Krzyknął Yukio, i tak też zrobili. Chłopak stanął jak wryty w ziemie.
- Na co patrzysz Yuk...io... - Endou spojrzał w kierunku na który patrzył Yukio, a jego oczom ukazała się wielka, gigantyczna dłoń ściskająca mur. Była pozbawiona skóry, tylko mięśnie. Nagle zza muru wysunęła się również wielka, głowa tytana, której skórę również zastępowały mięśnie.  
- A-ale jak?! Ten mur ma z 50 metrów wysokości! - Krzyknął Yukio, a tytan pięścią zrobił dziurę w murze, przez którą wchodzili kolejni, mniejsi tytani.  

Na oczach ludzi i trójki przyjaciół ukazała się prawdziwa rzeź. Tytani zabijali i pożerali ludzi.  

- Mój dom. Mój dom! - Endou krzyknął i pobiegł w kierunku domu.
- Endou! Nie idź tam! - Wrzasnęła Mitsuba.
- Mój dom, będzie tam stał. Jak zawsze! Musi stać! Mama! Musi! - Myślał chłopiec. - Skręcę tu za rogiem, a mama będzie bezpieczna, musi być! - Wrzasnął a na jego oczach pojawiło się piekło. Kobieta uwięziona pod gruzami domu, a kilkanaście metrów dalej następni tytani pożerający niewinnych ludzi.  

- Mamo! - Endou ze łzami w oczach podbiegł do kobiety, a tuż za nim Mitsuba.
- Endou! Uciekaj stąd! - Wrzasnęła matka.
- N-nie! Mitsuba złap za tamten koniec belki! Wyciągniemy cie mamo, i uciekniemy w trójkę! - Endou krzyczał z płaczem.
- Endou! Moje nogi są zmiażdżone, nawet jeśli się wydostanę to nie będę mogła uciec! Mitsuba zabierz go stąd, i uciekajcie! - Krzyknęła kobieta.
- N-nie chce! - Mitsuba powiedziała przez łzy.
- Mamo! Wydostaniemy cię, i zaniesiemy! Uciekniemy w trzech! - Krzyknął chłopiec.
- Endou! Mógłbyś chociaż raz posłuchać matki?! - Krzyknęła.
- Mamo... - Powiedział. - Nie zostawię cię tu! - Krzyknął i w tym samym czasie na sprzęcie do trójwymiarowego manewru przyleciał jeden z żołnierzy.
- Nie martw się, Carlo. Zabiję tego tytana i uratuję waszą trójkę! - Krzyknął Hannes do matki Endou i Mitsuby.
- Hannes! - Krzyknęła.

Żołnierz podleciał bliżej bestii, ale kiedy tylko zobaczył jej paskudną twarz natychmiast zawrócił. Stchórzył i siłą wziął na ramiona Mitsube i Endou, po czym zaczął uciekać.

- Dziękuję... - Szepnęła cicho Carla, gotowa na śmierć.

Tytan podniósł ją z pod gruzu i rozgryzł na pół. Połowa jej ciała upadła na ziemie, a resztę połknął tytan. To był makabryczny widok dla dzieci.

- Przestań! - Krzyczał Endou do tytana. - Proszę... Przestań. - Do jego oczu napłynęły łzy, zacisnął pięści i zęby.

"Zarżnę! Wyrżnę! Każde ścierwo! Nie zostawie żadnego! Wyrżnę wszystko!" - Myślał Endou.



"Tamtego dnia brutalnie przypomniano ludzkości, o wmawianym poczuciu bezpieczeństwa i upokorzeniu egzystowania w klatce zwanej murem."

Atak Tytanów - Część 1 /KONIEC/

1 komentarz

 
  • Somebody

    Podoba mi się. Chętnie poczytam kolejne części (jeśli będą)

  • ShinoaHiiragi

    @Somebody Dziękuję i owszem będą ^^  :rotfl: