Bawimy się jak damy
Bawimy się jak damy.
Bawimy się jak damy.
Zocha mówi do swego męża Józka:
- Ty Józek zostaliśmy zaproszeni na bal maskowy.
- Ja nie idę, bo nie mam się za co przebrać
- Najlepiej nie pij - nikt cię nie pozna!
Wrócił facio z dość długiej wyprawy.
A początku cieszył się powrotem, a potem markotniał. Chodził bez celu i robił się nijaki. Żona widząc spadek jego samopoczucia, pyta się z troską:
- Czemu taki smutny chodzisz?
- Wiesz przecież, że goryl mnie zgwałcił - on rzecze.
- Ależ to już było tak dawno - dziwi się żona.
- No właśnie! A on ani nie napisze, ani nie zadzwoni!
"Po przerwie mróz nie zelżał, a wręcz przeciwnie, wiatr nie osłabł."
"Polacy dramatycznie potrzebują zdobyć teraz kilka punktów, choć oczywiście nie jest to dramat."
"Korzeniowski przez wiele tygodni komputerował monitorowanie swojego chodu."
"Bogurodzica" śpiewana była często na rozpoczęcie bitwy pod Grunwaldem.
Sosny znoszą szyszki.
Największym błędem Bolesława Krzywoustego było to, że podzielił swoich synów na pięć części.
Na skutek żałoby swojej matki, Iwona urodziła się w pięć lat po śmierci ojca.
Koń trojański to była zdradziecka sztuka.
Na egzamin z logiki studentka przyszła bardzo wydekoltowana i w mini. Myślała, że pójdzie jej jak z płatka. Weszła do sali, profesor zadał jej kolejno trzy pytania, na które nie znała oczywiście odpowiedzi. Wdzięczyła się za to strasznie, więc w końcu zdenerwowany profesor wpisał jej dwóję i wywalił za drzwi.
Na korytarzu kumple od razu pytają jak poszło. Ona na to:
- Ten alfons wpisał mi dwóję!!!
Profesor usłyszał to przez uchylone drzwi, wybiegł na korytarz i poprosił ją o indeks. Przepisał ocenę na trzy i powiedział:
- Może i ja jestem alfons, ale o swoje dziwki dbam.