Przenicowanie #3

Przenicowanie #3To takie oczywiste, wstajesz któregoś dnia i dosłownie  
to czujesz, każdą komórką ciała, przez nerki, że jest z nami,  
przyszła, choć nikt nie widział jak stąpała. Ot, jak grom  
z jasnego nieba, buchnęła kalejdoskopem nowych wizji,
przepychem kolorów i wiesz, że już od dziś będzie z nami…lepiej?

            Rozglądasz się po zakamarkach, bierzesz szerszą
perspektywę i nie możesz uwierzyć, że jeszcze wczoraj,
ba! Kilka godzin temu, nie widziałeś tych mleczy,
a bzy, to już w ogóle uszły twej uwadze.

                 To naturalne, zwykłeś powtarzać, kolej rzeczy,  
roztopy, trochę słońca, fotosynteza i
    ….no co?
    Wiosna w całej krasie.

                   A jednak przyznaj, ruszy serducho,
poprawi nastrój, ściągnie bluzę z ramion,
puścisz oko do sąsiadki, a i głębia myśli odeszła  
na rzecz frywolnego wieczoru. Bo znikła szarość
jak czas zmienili, a to dopiero początek, natury
nie oszukasz, czekałeś na to, choć mi się nie przyznasz.

             Ale ja poczekam aż sam się tym zachłyśniesz,  
przy strumyku, w samo południe, będę czekać,  
bo nie umiem inaczej jak widzę to życie, bo to dla mnie cud.  
Spraw mi przyjemność i udawaj, że nauczyłeś się to doceniać,  
tak jak za młodych lat, choć ten jeden raz.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 224 słów i 1222 znaków, zaktualizował 28 cze o 10:10.

Dodaj komentarz