Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Zagubieni cz. 2

Obudziła się i chciałaby udać, że nic się nie stało. Przecież nie raz tak robili. Złamane obietnice, poranione dusze a później kolejny dzień, kolejny wschód słońca i nowa nadzieja. Teraz natomiast było między nimi inaczej. Cisza która przeciągnęła się z wczorajszej nocy i ten bilet w ręce nie było już odwrotu. Chciała jeszcze coś powiedzieć  może przeprosić, że tak głupio postąpiła bo przecież zawsze zachowywała się głupio. To wina twojej impulsywności jak wiele niepotrzebnych kłótni. Tak za każdym razem wmawiał jej to samo. Przesadzasz jedno zdanie rzucone od niechcenia tak mówił za każdym razem. Niby nic z zdeptane jej nadzieje, jej pragnienia. Najchętniej podarła by bilet i powiedziała zostaje, nie chce robić niczego wbrew Tobie, bez Ciebie. Jednak chodziło o kasę, nikt nie oddałby jej pieniędzy, wszystko by przepadło. Jednak bardziej niż o pieniądze chodziło jej o coś innego, o siebie. Chciała ratować siebie. Tak bardzo miała ochotę powiedzieć  jedź ze mną, albo chociaż odprowadź mnie na pociąg. Jednak nie zrobiła tego. Zamknęła oczy i wzięła głęboki wdech.  
- Musisz mnie zrozumieć. Potrzebuje się odnaleźć - rzuciła bardziej w przestrzeń niż do niego. Odpowiedziała jej cisza. Odwróciła się i zdała sobie sprawę, że jest sama. Wyszedł. Zostawił ją samą.  

Nie rozumiał co się z nimi stało. Przecież do tej pory wydawało mu się, że wszystko było w porządku  może nie było między nimi jakoś idealnie, ale dogadywali się. Już dawno nie było między nimi tyle kłótni co teraz, tyle złości i gniewu, ale też naprawdę od dawna nie patrzył na nią tak jak powinien. Uznał, że skoro zdobył ją, byli razem i kochali się to wystarczy. Jakże się mylił. Nie wiedział nawet kiedy jej oczy zaczęły gasnąć, kiedy uśmiech zmienił się w grymas i kiedy po raz ostatni widział w jej brązowych oczach prawdziwą radość  . Kochał ją. Nie było to tylko złudzenie. Naprawdę coś jeszcze do niej czuł. Widział, że i ona czuła coś do niego wiec dlaczego ostatnio każda ich rozmowa była albo milczeniem albo kłótnią? Dlaczego nie potrafili zrobić nic razem, spędzić razem czasu bez wzajemnych pretensji i jej łez? Ona zajmowała się wszystkim w domu, miał ugotowane posprzątane pasowało mu to. Czy jest gotowy na to by ją stracić? czy potrafiłby odnaleźć się bez niej? Nie umiał sobie tego wyobrazić, żeby miała zniknąć z jego horyzontu. Boże co on wyprawiał? dlaczego był tu przed klatką zamiast tam na górze na trzecim piętrze z nią i jej lękami? Czy naprawdę przesadzała z swoim strachem, że go straci czy może on przesadzał bo nie potrafił docenić skarbu jakiego miał? Przecież ją kochał.. Kochał? Boże czy ja ją naprawdę kocham czy jestem tylko z wygody?  

- Anno - drgnęła na głos swojego imienia. Nie zdała sobie nawet sprawy z tego, że siedziała na podłodze a z oczu kapały jej łzy. Tak bardzo pragnęła tego żeby był przy niej, tak bardzo marzyła o jego ramionach chwili w której będzie cały jej. Chciała znowu ukryć swoje łzy, nie wiedziała już nawet który to raz ale nie potrafiła. Był zbyt blisko niej, czuła jego oddech, bicie serce, ciepłą skórę pod bluzką. Czuła go i tęskniła za nim jeszcze bardziej.  
- Kamil proszę - jęknęła niemal bez słow. - Zaraz musze wychodzić nie wiem czemu się rozsypałam - rzekła zła na siebie ,że znów pokazała mu się słaba i bezbronna. Już miała wstać z podłogi, już wycierała oczy gdy poczuła na sobie jego dłoń. Przytulił ją a ona rozsypała się jeszcze bardziej. Tak długo na to czekała. Pozwoliła sobie na chwile słabości, nie wyrywała się, nie unosiła dumą jak robiła to tysiące razy. Wtuliła się w niego całym sobą, całym ciałem jakby to miało zatrzymać czas albo dać im jeszcze chwile, jeszcze moment jeszcze jedną kolejną szanse.  
- Co się z nami stało? - zadawała sobie to pytanie zbyt wiele razy, zbyt wiele razy chciała to ratować nawet kosztem siebie. Jednak nie teraz. Nie tym razem.  
- Muszę wyjechać muszę odnaleźć siebie muszę znaleźć siłę by o nas zawalczyć. I Ty też musisz zastanowić się czy chcesz o nasz walczyć - wyznała cicho.  
-Czyli chcesz ode mnie odejść - rzekł próbując ukryć łzy.Uśmiechnęła się. Nie wiedziała dlaczego tak bardzo potrzebowała tego wyjazdu. Po prostu coś ciągnęło ją w tamte strony. Coś czego nie rozumiała a tak bardzo tego pragnęła.
- Nie wiem. Może ucieczka a może sprawdzenie czy będziemy za sobą tęsknić. Czy po tygodniu się odnajdziemy. Nie wiem czemu chcę jechać, wiem tylko, że muszę. Bardzo tego chcę. Potrzebuje - wyznała cicho.  

O Ósmej trzydzieści zameldowała się na peronie. Nie wiedziała co się wydarzy, czy to koniec ich związku. Nie wiedziała nic. Po prostu musiała to zrobić jakaś siła pchała ją w to miejsce .Zupełnie jakby za chwilę miał odmienić się ich los.. Kamil stał tuż obok niej i po raz setny dzisiejszego ranka prosił ją by została. Wiedział ,że coś się bezpowrotnie zmienia. Widział zmianę w jej oczach i bał się tego.  
- Wrócę - obiecała między pocałunkami nim weszła do pociągu. Ostatnie spojrzenie w oczy, ostatni uśmiech. Odjechała.. Tylko czy wróci? CDN

agusia16248

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1002 słów i 5333 znaków, zaktualizowała 3 sie o 13:54.

Dodaj komentarz