Natala i ja - 1

Natala i ja - 1
/Galeria handlowa/



- Co myślisz o tej bluzce? Chyba jest spoko co? - przyłożyłam ją do siebie.  

- Jest fajna, ale lepiej weź czerwoną.

- Czerwoną? - uniosłam brwi - Na pewno nie!

- Oj Natka, czemu ty musisz być taka? - wywróciła oczami, przypatrując się mi spod przymrużonych powiek.

- Jaka?  

- Czemu nie możesz się trochę ośmielić? Zobaczysz ! Od razu złapałabyś jakieś ciasteczko za serce!  

- Albo i za spodnie - dodała zanim zdążyłam się odezwać.

- Uspokój się ! - wybuchnęłam śmiechem.

- Takie są fakty kochanie, nie można być nieśmiałą w nieskończoność, a faceci lubią odważne kobietki - zawirowała swoimi idealnie wyregulowanymi brwiami.

- Kto powiedział, że ja w ogóle chcę mieć faceta co?

- A chcesz być sama do końca życia? Daj spokój sista i chociaż ją przymierz!  

- Nie ma opcji - uniosłam ręce.

- Ughh jesteś strasznie uparta.  

Zabrała swoje rzeczy i wspólnie udałyśmy się do kasy.



Pani kasjerka wyglądała jak typowa tapeciara!

Te strasznie ciemne, mocno wyrysowane brwi, cienie zakrywające połowę twarzy i podkład zarysowujący się jak jedna, wspaniała maseczka !  

O ironio, co te dziewuchy w tym widzą...



- Dzień dobry, czy posiada pani kartę stałego klienta?

- Nie, nie  

Serio? Kartę? Kiedy to się skończy?! Naciąganie ludzi, jedynie na większy zapych w portfelu !

- Zapakować zakupki?  

" Tak zapakuj mi ZAKUPKI kochanieńka".

- Poproszę - wywróciłam oczami na samą myśl.  

- Proszę bardzo, to będzie 82,99.

" A może by tak 83? Co, za dużo?! Błagam...

- Płacę kartą.

Moja zawartość portfela chyba bardzo ją ciekawiła bo wgapiała się jak nienormalna !

Uhh to z pewnością nie jest mój najlepszy dzień !



- Dobra Natka, ja już lecę bo zaraz muszę odebrać Adaśka ze szkoły - pucnęła mnie w policzek i zwiała.



Okej ja też już POLECĘ.



/Parking przed galerią/





Wychodząc z galerii, zaczęłam gorączkowo rozglądać się za swoim ' pomarańczowym skarbem".

Ze też nigdy nie zapamiętam oznaczenia parkingu!

I kiedy już miałam zaczynać swoje histerie i monologi na temat chorego życia sklerotyczki, zauważyłam neonowy błysk wyłaniający się zza bilbordu firmy sprzątającej.

Niezły sposób na ogłoszenie się społeczności, ale z drugiej strony ciekawe, że ich na to stać...



Kliknęłam przycisk i już mogłam cieszyć oczy zapalającymi się światłami.

Podeszłam do drzwi i kiedy już chwytałam za klamkę i chciałam wsiąść, doznałam niemal zawału!

Samochód marki " lachony patrzcie i sikajcie" przejechał tuż obok mojego, zostawiając na nim sporą rysę i uszkadzając lusterko!  

- Co do... ! - nie mogłam złapać powietrza.

Kierowca wybiegł z auta i patrząc na to co się stało, aż podrapał się po głowie.

- O cholerka  

- Cholerka? Tylko tyle możesz powiedzieć na to co się stało? - złapałam się za gardło, próbując opanować oddech

- Ej wszystko w porządku? - złapał mnie za ramię, chyba z TROSKĄ.

- Zostaw mnie czubku !  

- Hola hola - uniósł ręce - Chciałem tylko pomóc.

- Pomóc? - uniosłam brwi - Pomóc? - powtórzyłam obchodząc samochód dookoła - Czym?  

Dotknęłam palcem ogromnej rysy - Może tym?  

- Ehh - wypuścił powietrze z ust.  

- Aaa no tak ! Na pewno tym !  - wskazałam na lusterko - Albo tym - niemalże wdepnęłam na szkło !

- Ale histeryczka z ciebie - patrzył na mnie z sarkazmem w oczach.

- Nie no jasne ! Przecież powinnam skakać z radości, że jakiś pacan rozwalił mi auto!  

- No nie ale mogłabyś trochę przystopować - zaśmiał się - Poza tym... hej! To samochód czy landrynka?  

- Daruj sobie, dzwonie na policję - sięgnęłam do kieszeni w moich spodniach.

- Ej ej ejże! Poczekaj, jakoś się dogadamy ! - Złapał mnie za rękę, jednocześnie zastawiając drogę.

- Nie ma mowy!  

- Są jeszcze inne rozwiązania, po co mieszać od razu w to policje i robić ci kłopot no przestań.

- Coś proponujesz ?  

Zamyślił się.

Kurczę wcześniej jakoś nie widziałam, że jest takiii...całkiem, całkiem...  

No ale charakter to chyba zarąbał konikowi polnemu...



- Słuchaj proponuje ci załatwienie sprawy polubownie.

- Czyli?  

- Pojedziemy do warsztatu, oni to wycenią, a ja zapłacę ci tyle ile trzeba.

- No to jest jakiś pomysł - głośno odetchnęłam, dając tym samym upór moim nerwom.

- Fajnie, wiedziałem, że się dogadamy - złapał za kosmyk moich włosów i założył mi je za ucho.

- Ręce przy sobie - odsunęłam się, wyciągając rękę.  

- Kurwa co jest? - zaśmiał się, kiedy skapował, że chcę mu dać z pospolitego liścia !

- Nic panienko, jedźmy !  

- Prowadź agresywna dziewczynko.

- Żebyś zaraz nie mówił jak dziewczynka - powiedziałam pod nosem.

- Co?  

- Nic nic - uśmiechnęłam się do siebie.



Wsiadłam do samochodu i odpaliłam go.

Chłopak posłusznie czekał, aż wyjadę na drogę, więc pospiesznie to zrobiłam... Nie chciałam spędzić na mieście całego dnia !

Kiedy dołączyłam do ruchu ulicznego i dałam kierunkowskaz na lewo, odruchowo spojrzałam w lusterko, chyba chciałam zobaczyć czy nikt mnie nie zastawił i ten niedorozwój mnie nie zgubi i co wtedy zobaczyłam??

  

- No nie możliwe ! On ucieka !



Jego auto z piskiem opon skręciło na prawo i już po chwili zniknęło za następnym zakrętem!  

Na nic była moja próba zapamiętania czy chociaż dostrzeżenia numerów rejestracyjnych !

- Idiotka ! Idiotka ! Idiotka ! - moje dłonie zaczęły nerwowo uderzać o kierownice.

729 czyt.
100%52
Dametkaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i inne, użyła 1050 słów i 5499 znaków. Tagi: #Miłość #Nienawiść

2 komentarze

 
  • agnes1709

    agnes1709 · 8 lutego

    "- No to jest jakiś pomysł - głośno odetchnęłam, dając tym samym upór moim nerwom. " Upór? "Niemożliwe" łącznie, a tak poza tym to bardzo przyzwoicie, z humorkiem, który lubię. Zasłużona łapa.

  • PLMatrix

    PLMatrix · 7 lutego

    Dametka to jest twoje nowe konto