[21] Nie jestem twoja

Wrzuciłam do walizki ostatnią rzecz, zasunęłam zamek, wepchnęłam do kieszeni telefon i ostatni raz omiotłam wzrokiem pokój, by sprawdzić, czy niczego nie zostawiłam. W końcu nadszedł ten dzień, na który tyle czekałam – powrót do domu, do szarej rzeczywistości, którą teraz pragnęłam odzyskać. Chciałam siedzieć w hotelu i pracować, uśmiechać się do ludzi i w końcu nie być zmuszoną do codziennego oglądania Sebastiana. Pocieszałam się myślą, że przede mną jeszcze tylko parę godzin podróży samochodem, a później będę mogła nie oglądać go aż do końca świata. Byłam zdeterminowana, by już więcej nie przychodzić do ich domu i by wyjeżdżając stąd, raz na zawsze zapomnieć, co tu się wydarzyło – zostawić wszystko za sobą, odwrócić się i już nigdy do tego nie wracać.
Pakowałam swoje rzeczy w milczeniu, podobnie jak Sebastian. Po raz pierwszy byłam wdzięczna za tę ciszę. Wcześniej nie mieliśmy o czym rozmawiać – teraz możliwe do omawiania tematy były zbyt niebezpieczne, by wspominać o nich głośno. Jego wyznanie co do swoich uczuć, później moje – wykrzyczane w złości – spotkanie z Chrisem, nasze spanie w jednym łóżku… godząc się na ten wyjazd, w życiu bym nie pomyślała, że takie rzeczy będą miały miejsce. Dla własnego dobra powinnam się od tej pory skupić na Aleksie.
Otworzyły się drzwi i nieco zmartwiałam. Wiedziałam, że przyszła Laura z Alexem. Niemal czułam, jak oplatają wzrokiem pomieszczenie. Poprzednio Laura nie miała okazji się mu przyjrzeć, bo całą uwagę skupiła na rozciętej wówczas ręce Sebastiana. Teraz wiedziałam, czułam w kościach, że zaraz zauważy jedno łóżko. Czekałam, ale nic nie powiedziała. Odwróciłam się dyskretnie i zobaczyłam, że patrzy na nie, zaciskając zęby, ale milczała. Uznałam, że lepiej nie być przy niej, gdy postanowi poruszyć ten temat. Chyba po raz pierwszy miałabym okazję ujrzeć wściekłą Laurę.  
Podeszłam do Alexa, który uśmiechał się pogodnie – ospa już prawie dała mu spokój. Zaczęliśmy szamotać się z naszymi walizkami, by wyprowadzić je przez próg na zewnątrz. Kątem oka zauważyłam, że Laura podchodzi do Sebastiana, który przeszukiwał komodę, sprawdzając, czy nic tam nie zostało.
- Spaliście w jednym łóżku? – dobiegł mnie syk Laury. – Ja całymi dniami leżałam, chora na ospę, a ty spałeś w łóżku z inną?
- Tylko taki pokój mieli do dyspozycji – usłyszałam Sebastiana mówiącego równie cicho, co jego dziewczyna. – Zresztą, czy to ważne? Przecież nic się nie zdarzyło. Nie masz powodu do paniki.  
Szarpnęłam swoją walizkę odrobinę za głośno i zacisnęłam wargi, tłumiąc prychnięcie. „Nie masz powodu do paniki”… naprawdę, Sebastian, masz rację. Nic się nie zdarzyło przez te parę dni. Można by powiedzieć, że to był jeden wielki senny koszmar.  
Nie słyszałam już rozmowy Laury i Sebastiana, ale miałam nadzieję, że powstrzyma ją od rzucenia się na mnie. Kto wie, co ta dziewczyna potrafiła zrobić, gdy się wkurzyła. Do tej pory nie miałam o tym pojęcia, ale nie chciałam, żeby sprawdzano to na mojej skórze.  
Alex otworzył samochód i pomógł mi wrzucić do środka walizkę.  
- Czujesz się już lepiej? – spytałam, patrząc na niego uważnie. Wyglądał prawie normalnie.
- O tak, dużo lepiej – potwierdził z uśmiechem. – Jeszcze parę dni i będę jak nowonarodzony. Nie chciałbym być na miejscu Sebastiana i męczyć się ze szwami na ręce. Wygląda na to, że tylko ciebie ten wyjazd oszczędził – dodał, szturchając mnie żartobliwie. Zmusiłam się do uśmiechu. Gdyby tylko wiedział…
Dłuższą chwilę później zjawili się Laura i Sebastian. Nie chcąc ponownie siedzieć z Laurą, usadowiłam się z Alexem na tylnych siedzeniach. Zauważyłam, że Laura spojrzała na mnie parę razy wzrokiem raczej nieprzychylnym. Czyżby w końcu pożałowała popychania mnie i Sebastiana do głębszej znajomości? Miałam nadzieję, że tak, bo miałam zamiar ich już nigdy nie zobaczyć.
Jechaliśmy w ciszy. Sebastian prowadził, zatopiony w myślach, Laura wyglądała przez okno, a Alex i ja słuchaliśmy muzyki z jego komórki, każde z jedną słuchawką w uchu. Jedyne dźwięki wydobywały się z radia, a atmosferę można było kroić nożem. W myślach przeklinałam Laurę i jej chęć do znajomości oraz wyjazdów. Gdyby nie jej durny pomysł, ten wyjazd nie doszedłby do skutku – oni nie zachorowaliby na ospę, Sebastian nie miałby rozciętej ręki, a ja złamanego serca. Wszystkim byłoby lepiej na duszy, ale nie – Laura się uparła, więc musieliśmy zrobić, jak chciała.  
Nigdy więcej.
Moja ulga była niewysłowiona, gdy odwieźli mnie do mojego mieszkania. Alex ponownie pomógł mi z walizką. Zaproponował nawet, że wniesie mi ją na górę, ale grzecznie odmówiłam, przypominając mu, że dopiero co był chory i miał nadciągnięte mięśnie ręki. Pożegnałam się ze wszystkimi, choć pożegnanie Laury brzmiało bardziej jak mruknięcie, a Sebastian nic nie powiedział, tylko popatrzył na mnie przeciągłym wzrokiem, zaciskając ręce na kierownicy. Wytrzymałam jego spojrzenie, powtarzając sobie, że to już ostatni raz, kiedy tak na mnie patrzy. Zacisnęłam rękę na rączce od walizki i podążyłam ku drzwiom od bloku. Były otwarte i przytrzymane nóżką, więc nie musiałam się kłopotać z otwieraniem ich. Zaczęłam piąć się w górę, ciągnąc za sobą walizkę. Byłam na pierwszym piętrze, kiedy usłyszałam za sobą kroki. Odwróciłam się i ze zdumieniem stwierdziłam, że szedł za mną Sebastian ze zdeterminowaną miną.
- Co tu robisz? – spytałam chłodno. No, tak. To by było na tyle, jeśli chodzi o mój plan, by więcej go nie widzieć.  
- Pomogę ci – powiedział i zanim zdążyłam zaprotestować, chwycił moją walizkę i zaczął wchodzić po schodach. Ruszyłam za nim, czując, że wcale nie po to przyszedł.
- Poradziłabym sobie – powiedziałam, gdy zatrzymał się już przed moim mieszkaniem. Zaczęłam grzebać w torebce w poszukiwaniu kluczy. – Ale dziękuję.
Chwycił mnie nagle za rękę, a ja przeniosłam na niego wzrok. Po raz pierwszy na jego twarzy zobaczyłam coś, co przypominało rozpacz.
- Nie wiem, co mam robić – szepnął. Milczałam. W końcu wykazywał jakieś uczucia, okazał jakąkolwiek słabość, a ja… milczałam. – Ty i Laura… to zbyt skomplikowane. Nie wiem, jak mam lawirować pomiędzy wami. To się zrobiło zbyt trudne. Nie wiem, co robić – powtórzył, patrząc na mnie prosząco. Patrzyłam na niego, zastanawiając się, czego on właściwie ode mnie oczekiwał.  
Nie miałam ochoty grać w jego gierkę.
- Przecież to minie – powiedziałam pogodnie. Sebastian spojrzał na mnie z niedowierzaniem. – Nic nie rób. Przecież to tylko fizyczne zauroczenie, chwilowa fascynacja. Minie. Mnie także – dodałam, po czym jednym ruchem wyciągnęłam kluczki z torebki, otworzyłam drzwi, wepchnęłam przez nie walizkę, po czym sama przeszłam przez próg i zatrzasnęłam drzwi, nie patrząc na Sebastiana. Osunęłam się po drewnie, czując, jak opuszcza mnie siła. Z oka wymknęła mi się zdradziecka łza. Nawet jej nie otarłam. Po chwili skapnęła mi na rękę. Słuchałam uważnie, ale nie słyszałam za drzwiami żadnych kroków po schodach.

***

Do pracy wróciłam z ulgą. Już zapomniałam, co to znaczy być sam na sam ze swoimi myślami, bez strachu, że ktoś niepożądany nagle wejdzie ci w paradę i zepsuje całą harmonię. Miło było też wyspać się we własnym łóżku, bez dodatkowych osób zajmujących łóżkową powierzchnię. Miło było być z dala od Sebastiana.
Minęły dwa tygodnie, podczas których nie widziałam go ani razu. Alex, chcąc wynagrodzić mi brak swojej obecności podczas wyjazdu, postawił sobie za cel umawianie się ze mną praktycznie codziennie. Ja jednak pilnowałam, by te spotkania nie odbywały się u niego w domu. Tak po prostu żyło mi się łatwiej.
Pewnego razu spytał mnie nieśmiało, jak określiłabym naszą relację. Spięłam się nieco, bo nie znałam odpowiedzi na to pytanie. Nie myślałam nad tym. Spotykaliśmy się i zawsze było sympatycznie, ale nie wiedziałam, czy to już był ten etap, kiedy ludzie mają się na wyłączność i ich relacja staje się bardziej oficjalna. Przez chwilę szukałam w myślach dobrej odpowiedzi, ale takowej nie znalazłam. Żeby jakoś ratować sytuację, powiedziałam, że uważam, że stajemy się sobie coraz bliżsi. Alex na moje słowa uśmiechnął się szeroko, a ja zaczęłam myśleć, czy przypadkiem nie skłamałam. Byłam jednak zdeterminowana, by uciec przed moimi uczuciami do Sebastiana – i to jak najdalej.
- Nauczę się go kochać – powiedziałam Emmie, starając się mówić pewnie. – Nie zawsze wszystko przychodzi od razu. Czasem trzeba się z tym oswoić, dopasować.
- Gadasz bzdury – zrugała mnie. – Co to ma być za relacja, gdzie musisz zmuszać się do uczuć?
- Ja się nie zmuszam – zaprotestowałam. – Ja się uczę.
- To się nie uda – oświadczyła, celując we mnie palcem. – Możesz sobie wmawiać, ale to się nie skończy dobrze. Nie da się „nauczyć kochać”, bo to niewłaściwe. Jeżeli czujesz, że to nie to, nie możesz się zmuszać i mydlić Aleksowi oczu.
- Emma, a czy mam jakieś inne wyjście? – zirytowałam się w końcu. – Mam spędzić resztę życia, myśląc o Sebastianie, który będzie z Laurą, aż oboje osiwieją? A może mam wrócić do Chrisa, który non stop coś knuje i kłamie? Nie mam innych opcji, Emma, więc wybieram tę, która będzie bolała najmniej – ucięłam dyskusję, ale niepokój w mojej głowie pozostał.

***
Gdy przyszłam do hotelu na wieczorną zmianę, Penelopa siedziała jeszcze na fotelu. Wyglądała jeszcze bardziej posępnie niż zwykle, ale tym razem nie rzuciła mi nieprzychylnego spojrzenia. Wyglądała jak osoba u kresu sił. Nawet nie zauważyła, że przyszłam – ocknęła się dopiero, kiedy postawiłam torbę na biurku.
- Cześć – odezwałam się niepewnie.
- Cześć – odparła mechanicznie i w popłochu zaczęła zbierać rzeczy. – Zamyśliłam się. Już sobie idę.
Patrzyłam na nią i robiło mi się jej żal. Kobieta w średnim wieku, która mogła mieć jeszcze zachowaną urodę i pogodę ducha, zachowywała się jak kompletny odludek, a wyglądem przypominała staruszkę. Jej matowe brązowe włosy były gdzieniegdzie przyprószone siwizną, paznokcie miała kruche i połamane, twarz od dawna nierozciąganą uśmiechem. Choć jej nie znałam i nie byłam pewna, czy w ogóle ma ochotę na kontaktowanie się z innymi ludźmi, spytałam:
- Chcesz porozmawiać?
Penelopa wyglądała, jakby nikt od bardzo dawna nie zadał jej takiego pytania. Chyba odebrało jej mowę, więc skinęła tylko głową. Przysunęłam sobie krzesło, a Penelopa nagle zaczęła mówić. Wylał się z niej taki potok słów, że zwątpiłam, czy kiedykolwiek komuś o tym opowiedziała. Dowiedziałam się, że wiele lat temu w tym hotelu poznała swojego przyszłego męża, co zapoczątkowało jednocześnie najlepszy i najgorszy okres w jej życiu. Żyli w całkowitym szczęściu przez parę lat, aż do narodzin pierwszej córeczki, której chrzciny odbyły się również w hotelu. Później sielanka się skończyła – Penelopę dopadła depresja poporodowa, przestała rozumieć się z mężem, który stopniowo się od niej oddalał. Wkrótce urodziła synka, z którym przez większość czasu musiała radzić sobie sama. Przez wiele miesięcy męczyła się w związku, który nie przynosił jej już żadnej radości, a ostatecznie dobił ją rozwód. Mąż zabrał dzieci i widywała je bardzo rzadko – córka niechętnie się z nią spotykała, a synek był jeszcze za mały, by wszystko zrozumieć. Nienawidziła tego hotelu, nienawidziła tu wracać, ale musiała utrzymać tę pracę, ponieważ nigdzie indziej nie mogła znaleźć lepszego zatrudnienia, a nie chciała skończyć na kasie w sklepie.
W połowie jej opowieści pociekły mi łzy, jej także. Nie potrafiłam sobie wyobrazić takiego życia. Poczułam się głupio, że mnie bolały wszystkie te wydarzenia z Sebastianem… które tak naprawdę były błahostką, a nie prawdziwymi problemami.
- Jesteś jeszcze młoda – powiedziała, wydmuchując nos. – Dlatego dam ci dobrą radę. Dobrze zastanów się, czego chcesz. Gdybym ja się lepiej zastanowiła kilkanaście lat temu, może zmieniłabym zdanie i nie wyszłabym za Ricky’ego. Może byłabym dziś szczęśliwa – zamilkła, po czym dodała: - Muszę już iść. Dziękuję, że mnie wysłuchałaś.
Obserwowałam, jak szybko wybiega z hotelu, czując dziwną pustkę w sercu.

914 czyt.
100%126
candy

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2328 słów i 12893 znaków ·

Komentarze (6)

 
  • domkaxxxx

    domkaxxxx 15 września ip:1851221

    Czy udostepniasz swoje opowiadanie na wattpad?

  • Black

    Black 13 września

    A ja myślałam, że dojdzie do rękoczynów... Ehhh... Wciąż na to liczę Jest bosko candy, pisz

  • Malolata1

    Malolata1 13 września

    Wielkie wow, pięknie piszesz

  • POKUSER

    POKUSER 13 września

    W łóżku już byli, teraz pora na budowanie relacji

  • Karolina1Karolina

    Karolina1Karolina 13 września

    Może Sebastian niedługo poczuje do niej coś więcej

  • Paula97

    Paula97 13 września

    Wow! Ten rozdział naprawdę daje wiele do myślenia. Sebastian powinien się dobrze zastanowić i w końcu zdecydować na kim mu tak naprawdę zależy