Kobiety XI KONIEC

W życiu człowieka przychodzi taki moment, kiedy zdaje sobie sprawę, że się starzeje.
To etap, którego nie da się przerwać, nie można zatrzymać nieubłaganie tykających wskazówek swojego ulubionego zegara wiszącego na ścianie.
To etap, kiedy człowiek myśli więcej a jego szare komórki podpowiadają mu:
"hej, stary, powinieneś być szczęśliwy."
No i co, Gerard?
Jesteś szczęśliwy?
Śmieję się pod nosem, prowadząc ze sobą poważny dialog, przez który opadają mi ręce.
Nie jestem.
Człowiek nie może być szczęśliwy po rozstaniu, kiedy druga osoba bawiła się tylko swoją rolą, kreowała swoją postać, aby sprostać wymaganiom innym.
Leczę swoją zranioną dumę i serce dobrym trunkiem.
Telefon wibruje, ale nie reaguję.
Przed oczami, jak w kinie, wyświetla się ładna, uśmiechnięta twarz Emmy.
Podchodzi do mnie, chce pocałować i kiedy tak trwamy w chwili, cieszymy się nią i sobą, ona nagle ucieka, a na jej miejscu pojawia się wkurwiona Sophie.
Otwieram oczy i pociągam łyk z butelki.
To straszne - myślę. - To cholernie straszne, kiedy jedna osoba jest dla nas wszystkim, a gdy wydaje nam się, że już nic nie może się spierdolić, okazuje się, że to wszystko, cała relacja to tylko banalna fikcja, gra, w której na samym początku było oczywiste, że jestem na straconej pozycji, mam przegrać.
Telefon znów wibruje, ale nie reaguję.
Tak, rżnąłem laski, bawiłem się ich cyckami, tyłkami, pozwalałem sobie na takie rzeczy, o których ich facet, mąż czy nawet kochanek, wcale by nie pomyślał.
Dlatego do mnie lgnęły, dlatego chciały czuć się wyjątkowo, dlatego tak lubiły się ze mną pieprzyć i sprawiać wrażenie niewinnych, nieśmiałych.
Gówno prawda, to tylko gra.
Gra pozorów i zmysłów.
Byłem idealnym kandydatem na jedną noc, dobrze o tym wiedziały.
Wiedziały, że z nikim innym nie będzie im tak dobrze, że orgazm, który ze mną przeżyją, nie będzie choć w niewielkim procencie porównywalny do tego, co robią z nimi ich stali partnerzy albo przypadkowi goście na imprezie.
Wiedziały to, więc dlaczego potem, kiedy kończyła się noc, alkohol i chęć na ostry seks, nagle traciły głowę, wyobrażały mnie sobie, jako idealnego kandydata na męża?
Otóż, kobiety to istoty autodestrukcyjne.
Zawsze będą chciały więcej, kiedy poczują, że możesz dać im wszystko.
Dać to, czego nie znajdą w ramionach innego mężczyzny.



- Jak się trzymasz? - obraz Very wiruje przed moimi oczami, dwoi się i troi.
Wzdycha, zbierając butelki turlające się wokół kanapy.
- Cudownie! - krzyczę, rozkładając rękę i uśmiecham się na prawo i lewo. - Nie może być lepiej!
Kobieta spogląda na mnie z pod przymrużonych powiek i zaciska usta.
- Wiesz, Gerard, powinieneś pozbierać się do kupy i zacząć od nowa - jej słowa sprawiają, że milczę, by za chwilę rozjuszyć mnie tak, jak nigdy.
- Pewnie, powinienem teraz latać nago po łące i wąchać kwiaty i cieszyć się, że tu jestem! - nakładam na usta sztuczny uśmiech a sarkazm w moim głosie brzmi doprawdy okropnie.
Vera wywraca oczami.
- Nie, Gerard, to byłoby zabawne, ale jednocześnie głupie - podsumowuje, powstrzymując cisnący się na usta uśmiech. - Nie uważam jednak, aby alkohol w czymkolwiek pomógł - dodaje, stojąc przede mną z niebieskim workiem i wskazując na jego zawartość.
- To co powinienem zrobić, geniuszu? - śmieję się, sięgając z trudem po następną butelkę, ale Vera jest szybsza.
- Na sam początek, zostawić to - mówi rozdrażniona, wrzucając butelkę do dowodów zbrodni.
- A co, jeśli nie chcę? - przymykam oczy, wykładam nogi na pusty stolik.
- Chcesz, Gerard. Pomyśl o kancelarii - kuca naprzeciwko mnie, dotyka mojej dłoni.



Faktycznie, Vera miała rację.
Mam tak potwornego kaca, że jedyne o czym marzę, to pistolet przy mojej skroni.
- Gerard? - wychylająca się głowa Jeremy'ego nie poprawia nastroju.
- Co tym razem? - wzdycham.
- Dobrze cię widzieć!
Chwilę potem znika, tak po prostu, pozostawiając mnie w osłupieniu.



Vera zmusiła mnie, aby pójść z nią tego wieczoru do kina.
Kiedy siedzimy już na wyznaczonych miejscach, pozwalam sobie na nią spojrzeć.
Zdaję sobie sprawę, że nie widziałem jej jeszcze takiej szczęśliwej, podekscytowanej i uśmiechniętej.
- Dlaczego tak bardzo ekscytujesz się zwykłym filmem? - pytam, kiedy zaczynają puszczać reklamy i powoli dopada mnie nuda.
- Nawet nie masz pojęcia, jak dawno nie sprawiłam sobie takiej przyjemności! - jej głos wyraża tyle optymizmu, że może trochę zaczynam zazdrościć jej takiego nastawienia.
- To tylko film - burczę pod nosem, ale ona żartobliwie szturcha mnie w bok.
- Póki żyję, cieszę się wszystkim, czego mogę doświadczyć, Gerard. To dobry czas, siedzę, mogę oddychać, oglądać, ekscytować się wszystkim, co rejestrują moje oczy i jestem tu z tobą - uśmiech nie schodzi jej z ust a oczy, mimo gasnących lampek, wysyłają w moją stronę znajome iskierki.
Wzdycham i kiedy Vera odwraca wzrok, patrzy na wielki ekran i zachwyca się nim, jak mała dziewczynka, nie przestaję jej obserwować.
Nie chcę.



"Nie mam dla Ciebie miłości, ktoś tu był przed Tobą.
Nie ma we mnie miłości, odchodząc zabrała ją ze sobą."
Vera spogląda na mnie uważnie, kiedy dolatują do naszych uszu smutne słowa.
Piosenka płynie, przecina powietrze, a ja razem z nią.
- To nie plastry kupowane w aptece pomagają złamanym sercom - przerywa ciszę, wpatrując się dalej w moje smutne oczy. - Czas i ludzie, Gerard - dodaje, nakrywając dłonią moje palce.  



Jeremy nalewa dużo wódki, cholernie dużo wódki do dwóch szklanek i podaje jedną w moją stronę.  
-Ach, te baby! - krzyczy przyjaciel, wzdycha, kręci głową i wlewa w siebie sporą ilość alkoholu. Oczywiście bez popity.  
- Ach, my głupcy! - krzyczę i powtarzam tę samą czynność.  
- Głupcy zdrowo popierdoleni i ślepi - rzuca smętnie mój kompan i znów powraca do butelki, nalewa kolejną kolejkę.  
- Szkoda, że kutas nie jest, jak nawigacja - lekko bełkoczę, na co Jeremy szeroko się uśmiecha. - Wyobraź sobie, że wyciągasz go z gaci, a on prowadzi cię tam, gdzie faktycznie stoi potencjalna, inteligentna, ładna kandydatka, która nie będzie cię chciała zrównać z ziemią, oszukać i uciec - dodaję, na co przyjaciel nie może powstrzymać już śmiechu.  
- Oj, Gerard, ty naprawdę jesteś zdrowo popierdolony! - mówi z trudem. - Napijmy się!
I co robimy?
Pijemy dalej.
Przyjacielowi się nie odmawia.  



- Ładnie tu - szepczę, kiedy oboje opieramy się o pożółkłą barierkę.  
Vera kiwa potwierdzająco głową.  
Zachód słońca jest jedynie dodatkiem.  
Drzewa ruszają się w takt wiatru, poddają się jego podmuchom, wygrywając przy tym znajomą dla uszu melodię.  
Zapach lata dociera do moich nozdrzy.  
- Co teraz zamierzasz? - pyta Vera, obserwując moją zadumaną twarz.  
Wzruszam ramionami.
Długie włosy łaskoczą jej bladą twarz.  
- Nie myślę, co będzie dalej, ale żyję tym, co tu i teraz - szepczę, a w jej oczach widzę radość.  
Wiem, że jest dumna.  
- A na co masz ochotę teraz?  
Uśmiecham się w myślach i nachylam w jej stronę.
Te usta smakują, jak nowy początek.
Nowy rozdział.

Malolata1

opublikowała opowiadanie w kategorii inne i erotyczne, użyła 1309 słów i 7295 znaków, zaktualizowała 14 wrz 2017.

4 komentarze

 
  • DanaScully

    Skubas... Piękna piosenka:) ...no i oczywiście piękne zakończenie :) czekam na kolejne.

  • Petrix

    Domyślam się co czuje bohater i łączę się z nim w bólu
    Mam nadzieję, że odnajdzie spokój ducha i swoją wybrankę :)
    Może będzie to Vera, w końcu pomógł jej bezinteresownie, a gdy on był w słabym stanie to ona się nim zaopiekowała :) no cóż tego się nie dowiemy i może nawet dobrze ...
    Opowiadanie godne polecenia i przeczytania na jednym wdechu :D
    Gratulacje i czekamy na nowe opowiadanie ;) lekkiego pióra ;)

  • Malolata1

    @Petrix a ja naprawdę cieszę się, że tu wszyscy jesteście i mega mnie to motywuje :) A do mojej głowy doleciał jeszcze jeden pomysł, także to jeszcze nie tak całkiem koniec Gerarda :D

  • Petrix

    @Malolata1 do usług :D i z wielką chęcią zobaczę co wymyśliłaś na epilog tej historii ;)

  • Malolata1

    @Petrix to nie epilog, zaskoczę Cię :D

  • Petrix

    @Malolata1 prolog? Czy może rotrospekcja która ma miejsce w środku historii? ;) uchyl rąbek tajemincy :D

  • Malolata1

    @Petrix nic nie uchylę, trzeba czekać cierpliwie :D

  • Petrix

    @Malolata1 nie zachowój się jak Emma ;)

  • Malolata1

    @Petrix proszę zachować spokój, uzbroić się w cierpliwość i cieszyć się tym, co ma nadejść :D

  • Petrix

    @Malolata1 no niech Ci będzie ;) powiedzmy, że będę cierpliwy na tyle ile da radę być po takim dobrym opowiadaniu ;)

  • Somebody

    To dobry czas, siedzę, mogę oddychać, czytać, ekscytować się wszystkim, co rejestrują moje oczy... Dzięki tobie <3

  • Malolata1

    @Somebody ajajajajajaj, a ja cieszę się, że tu jesteś :)

  • zabka815

    Super zakończenie  :) , ale szkoda że już koniec.

  • Malolata1

    @zabka815 mam dla Was pewną niespodziankę, ale już niedługo! :)

  • zabka815

    @Malolata1 To świetnie  poczekam cierpliwie na tą niespodziankę   :jupi: