Być albo nie być. (2)

PÓŁ ROKU PÓŹNIEJ  

Mija czwarta wieczór, magiczna godzina, która wprowadza mnie w stan tępienia i utarty wszelkich nadziei na nadejście lepszego jutra.  
Brzmi pesymistycznie
Już dawno doszłam do wniosku, że poniedziałek nie działa na mnie zbyt dobrze, właściwie w ogóle nie działa- sprawia, że wyłączam się z  życia towarzyskiego, toczę walkę z samą sobą, wyjścia z prowadzenia monotonii, która zaczyna mi wchodzić w krew.
Powoli zapada zmrok, ludzi jako tako przemieszczających się chodnikami nie dostrzegam. Czuję się osamotniona tego grudniowego dnia.  
Prędko chwytam za suwak i zasuwam kurtkę pod samą szyję. Zaklinam pod nosem, jakiś pies zaczyna skomleć pod bramą, który nie zdołał zwrócić nawet mojej uwagi. Zmagałam się z suwakiem, którym to przebiłam sobie kawałek brody.
- Cholera- zaklinam po raz enty, wchodzę do domu, zamaszystym ruchem zrzucam z siebie kurtkę.
Zapach czegoś smażonego, przesadne ciepło tworzą okropne połączenie. Uciekam z holu na schody, wbiegam na samą górę, docieram pod drzwi swego pokoju i wówczas odsuwam się prędzej niż bym chciała.  
Pukam do własnego pokoju, oburzona faktem, że ktoś pod moją nieobecność grzebie mi w moich prywatnych rzeczach. Otwieram drzwi bez zbędnych zapytań, aby ujrzeć osobę, która odważyła się tu zakraść.
- Maamoo..
Z jej rąk wypada zdjęcie moje i jakiejś blondynki.  
Nie przypominam sobie go, a jednak coś mi nakazuje odebrać swoją własność.
-Skąd je masz?- czuję się zaintrygowana własnym odkryciem. Wiele razy zastanawiam się, co też jeszcze skrywa mój własny pokój.  
Wzrusza ramionami i chyba nie zamierza udzielić mi wyjaśnienia.
-Kim ona była? Jest?- tli się we mnie nadzieja, że być może jest to ktoś dla mnie bliski. Ktoś, kto powinien przy mnie być i mnie wpierać.
Dotyka mego ramienia i czule zagląda mi w oczy – chodź, kolacja czeka. Jesteś zapewne zmęczona po szkole.
Nie ulegało wątpliwości, że miała rację. Z dnia na dzień czułam się coraz słabiej i tak naprawdę nie rozumiałam tego.
- Porozmawiamy przy obiedzie? Mamo.. nie możesz mnie okłamywać. Co się z tobą dzieje? Czy nie mam prawa wiedzieć o własnym życiu?!  
Opuszcza rękę, poraniona słowami wychodzi. Nie wiem, kogo bardziej powinno boleć. Mnie? Przecież to ja nie wiem, co tak naprawdę skrywa przeszłość. Czy może moją własną rodzicielkę, która wie coś, co ją niesamowicie boli i nie pozwala na uchylenie rąbka tajemnicy.  
Postanawiam schować fotografię, która jeszcze spoczywała w moim ręku. Ruszyłam w strone parapetu, w ramce znajdowało się moje zdjęcie z dzieciństwa. Wyjmuję je powoli i wkładam te odnalezione przez moją Mamę.
Unoszę wzrok, spoglądam w szybkę i nic nie widzę.
Tak jak od wielu dni.
Moja wyobraźnia również przynosi pustkę.
Moje wspomnienia są nienaruszone.  
Ciemność.

1 751 czyt.
75%43
Lils

opublikowała opowiadanie w kategorii inne, użyła 504 słów i 2896 znaków. ·

Komentarze (3)

 
  • MrHyde

    MrHyde 26 lut 2016

    Intrygujące.

  • LittleScarlet

    LittleScarlet 5 gru 2015

    Tak, tak, tak!

  • Ramol

    Ramol 5 gru 2015

    Dla mnie odcinek (rozdział?) za krótki, za mało mnie zainteresował, abym szukał wcześniejszych i czekał na następne.