Szedłem niespiesznie przez chłodne pomieszczenie a każdy krok moich ciężkich butów odbijał się głuchym echem od betonowych ścian.
Liza była dokładnie tam gdzie jej miejsce. Moja mała idealna bezwzględnie posłuszna zabawka. Stała unieruchomiona w skórzanych pasach ramy w kształcie litery X. Jej drobna blond sylwetka tak jasna i krucha stanowiła uderzający kontrast dla surowego mrocznego otoczenia. Miała zakryte oczy i usta co odcinało ją od świata pozostawiając na łasce moich dłoni i mojego głosu.
Fascynowało mnie to jak bardzo była wyszkolona. Czułem wręcz fizyczne ukłucie zaborczej satysfakcji widząc jak na sam dźwięk moich kroków jej ciało spięło się a drobne piersi uniosły się gwałtownie wraz ze świszczącym oddechem. Miałem na jej punkcie totalną chorobliwą obsesję. Każdy centymetr tej delikatnej skóry należał do mnie. Myśl że całkowicie kontrolowałem jej zmysły była dla mnie jak najsilniejszy narkotyk. Chciałem posiadać nie tylko jej ciało ale każdą jej myśl każdy oddech i każdy jęk.
Podszedłem do niej od tyłu pozwalając by poczuła moje ciepło zanim w ogóle jej dotknąłem. Oparłem dłonie na jej biodrach mocno wbijając palce w miękkie ciało.
– Dzisiaj sprawdzimy jak dobrze pamiętasz moje lekcje. Jesteś gotowa na swój trening?–szepnąłem a mój niski chropowaty głos sprawił że na jej ramionach pojawiła się gęsia skórka.
W odpowiedzi usłyszałem jedynie cichy urwany dźwięk zza knebla. Jej biodra drgnęły instynktownie. Wziąłem do ręki chłodny lubrykant obficie pokrywając nim swoje dłonie. Zamiast jednak od razu podejść do maszyny postanowiłem sam ją przygotować. Wsunąłem dłoń między jej uda. Liza zadrżała gdy moje palce dotknęły jej rozgrzanej cipki. Bez pośpiechu wcisnąłem w jej ciasne wnętrze najpierw jeden a zaraz potem drugi palec.
Z jej piersi wyrwał się zduszony wysoki jęk. Moje dwa palce poruszały się w niej głęboko i zdecydowanie rozciągając delikatne ścianki jej szparki i badając poziom jej podniecenia.
Wykonałem kilka szybkich mocnych ruchów doprowadzając ją na sam skraj po czym gwałtownie wyciągnąłem palce zostawiając ją z uczuciem bolesnej pustki. Liza wygięła się na ramie cicho pojękując.
– Cierpliwości maleńka. To dopiero początek–mruknąłem.
Podprowadziłem bliżej mechaniczną konstrukcję. Cichy hydrauliczny pomruk urządzenia na moment przeciął ciszę. Liza drgnęłą gwałtownie. Pokryłem lubrykantem dużego sztucznego członka na metalowym ramieniu maszyny i jednym płynnym ruchem wprowadziłem go głęboko w nią. Jej ciało zesztywniało a palce u stóp podkurczyły się z wrażenia. Nacisnąłem włącznik.
Maszyna ruszyła. Początkowo powoli miarowo wchodząc i wychodząc z niej z mechaniczną bezwzględnością. Wkrótce tempo zaczęło przyspieszać. Reakcja Lizy była natychmiastowa. Jej klatka piersiowa falowała gwałtownie a spod materiału knebla zaczęły wydobywać się pierwsze wyraźne jęki. Dziewczyna zaczęła kręcić głową na boki.
– Podoba ci się prawda? Czujesz jak idealnie cię wypełnia?– mówiłem do niej celowo przesuwając dłonią wzdłuż jej wewnętrznych ud.– Słuchaj mojego głosu Liza. Oddaj mi się.
Jej biodra zaczęły współpracować z maszyną szukając mocniejszego docisku. Nagle Liza wydała z siebie stłumiony krzyk. Jej pośladki i uda napięły się do granic możliwości a całe ciało zadrżało w pierwszym potężnym orgazmie. Maszyna bezlitośnie parła naprzód nie dając jej ani sekundy wytchnienia.
Nie pozwoliłem jej odpocząć. Mechaniczne ramię bez przerwy pracowało a duży sztuczny członek rytmicznie zagłębiał się w jej wnętrze. Liza wciąż oszołomiona pierwszym szczytem zaczęła oddychać tak szybko że wręcz hiperwentylowała. Przeciążenie sensoryczne brało górę. Nie trzeba było długo czekać minęło ledwie kilka minut a Liza zesztywniała po raz drugi. Spod opaski na jej oczach wypłynęła pojedyncza łza. Jej ciałem wstrząsnęły głębokie, długie spazmy. I wtedy bodźce stały się tak przerażająco silne że w jej umyśle eksplodowała panika. Miała dość. Przeciążenie było zbyt bolesne.
Zamiast tylko cofnąć biodra Liza zaczęła desperacko walczyć. Szarpnęła nadgarstkami w grubych skórzanych pasach aż metalowe klamry ramy uderzyły o siebie z głośnym brzękiem. Próbowała wyrwać stopy z uwięzi napinając całe swoje drobne ciało i wyginając plecy w dramatycznym chaotycznym tańcu oporu. Jej biodra zaczęły gwałtownie uciekać na boki próbując zsunąć się z linii pchnięć maszyny. Z jej gardła zza grubego knebla wydobył się rzężący przerażony szloch. Szarpała się z dziką niemal zwierzęcą siłą kogoś kto tonie w nadmiarze rozkoszy.
Widok jej buntu zalał mój umysł czystą zaborczą furią zmieszaną z dziką ekscytacją. Moja obsesja zyskała nowy cel całkowicie złamać ten nagły opór.
– Nawet o tym nie myśl Liza! – warknąłem surowo doskakując do niej w ułamku sekundy.
Napędzała mnie czysta chęć dominacji. Moje duże silne dłonie spadły na jej biodra brutalnie wręcz unieruchamiając jej drobną miednicę. Naparłem na nią całym swoim ciężarem dociskając jej plecy z powrotem do twardej ramy całkowicie blokując możliwość jakiegokolwiek ruchu. Skórzane pasy zatrzeszczały pod naciskiem naszych ciał. Pochyliłem się tak blisko że mój zęby musnęły jej rozgrzane ucho.
– Moja zabawka musi polubić wielokrotną przyjemność– syknąłem a w moim głosie nie było już ani grama łagodności. Była tylko bezwzględna wola posiadania jej na własność.–Nie dałem ci pozwolenia na odwrót. Przestań się szarpać i przyjmuj wszystko dopóki ja nie powiem że wystarczy.
Zgniotłem jej ciało w uścisku zmuszając do znoszenia każdego pchnięcia maszyny która teraz uderzała w nią jeszcze głębiej wprost w punkt jej największej wrażliwości. Liza wydała z siebie zduszony pisk a jej próby uwolnienia się zmieniły się w bezradne drżenie. Poddała się sile moich rąk. Jej mięśnie pod wpływem mojego dotyku surowego rozkazu i bezlitosnego rytmu znów zaczęły się drastycznie napinać.
Zaledwie chwilę po tej szalonej próbie ucieczki jej ciałem wstrząsnęła trzecia potężna fala. To była bezsilna dzika rozkosz która sprawiła że Liza dosłownie wyła pod kneblem a jej palce kurczowo wbijały się w skórzane pasy. Cała płonęła całkowicie złamana moją wolą.
Maszyna pracowała dalej tnąc powietrze miarowym dźwiękiem. Chciałem zniszczyć resztki jej kontroli. Znieczuliłem się na jej zmęczenie podsycany widokiem jej absolutnego podporządkowania. Zwiększyłem delikatnie obroty maszyny. Każde pchnięcie było teraz szybsze bardziej natarczywe. Dotykałem jej piersi jej szyi podsycając ogień.
– Jeszcze raz Liza. Pokaż mi jak bardzo jesteś moja.
Jej rozpalona cipka doprowadzona do ostatecznych granic wytrzymałości nie wytrzymała tego morderczego tempa. Nie minęła minuta a przeciążenie sensoryczne eksplodowało w niej po raz czwarty. Ten orgazm był najgwałtoniejszy. Liza wygięła się w potężny łuk jej plecy całkowicie oderwały się od ramy a skórzane pasy zatrzeszczały pod naporem napiętych mięśni. Spod opaski potoczyły się kolejne łzy a z jej klatki piersiowej wyrwał się długi ochrypły stłumiony pisk czystego totalnego uniesienia. Drżała tak mocno i tak długo aż w końcu jej ciało całkowicie zwiotczało opadając bezsilnie na więzy. Oddychała ciężko kompletnie pusta i bezbronna. Była moja..
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz