Rozmawialiśmy ze sobą dopiero od ponad miesiąca, a mimo to Martin zdążył stać się dla mnie naprawdę ważny. Potrafiliśmy spędzać na rozmowach kilka godzin dziennie. Zdążył więc poznać moją rutynę dnia i przyzwyczajenia. Uwielbiałam to że zadaje zaskakująco dużo pytań. Dawało mi to poczucie, że naprawdę interesuje go co dzieje się w moim życiu.
Zauważyłam też, że zawsze zapamiętuje nawet najmniejsze szczegóły z naszych rozmów.
Kiedyś wspomniałam mu jak bardzo lubię drapanie po plecach. Mam swoje konkretne upodobania np. co do ruchu dłoni na moich plecach. Od tej pory gdy opowiadałam mu o męczącym dniu często żartował że przydałby mi się teraz masaż i pamiętał jak dokładnie go lubię.
Niekiedy odnosiłam wrażenie, że doskonale wie co napisać żeby wywołać we mnie konkretne odczucia czy reakcje.
Tego ranka zarówno u mnie jak u niego było zimno, deszczowo i obydwoje siedzieliśmy w domach. Martin wysłał mi fotkę widoku ze swojego okna jak paskudnie się rozpadało i poprosił bym też wysłała jak pogoda wygląda u mnie.
Nie widziałam w tym nic dziwnego, bo przecież często wysyłaliśmy sobie jakieś zdjęcia pokazując w ten sposób jak mija nam dzień.
Zrobiłam zdjęcie i bez większego zastanowienia mu je wysłałam.
Odpowiedział, że rzeczywiście pogoda nieciekawa, ale za to mam całkiem ładne widoczki i zapytał czy z drugiego okna też widzę tyle zieleni. Przyzwyczaiłam się że zadaje dużo pytań i jest ciekawski, więc po prostu przesłałam mu kolejne zdjęcie.
Nie przyszło mi do głowy, że niektóre pytania mogą mieć drugie dno.
Tak się składa że obydwoje interesujemy się urbexem. Pewnego razu zaczęliśmy o tym rozmawiać. Martin częściej niż ja robił sobie takie wyprawy, więc ja zawsze chętnie oglądałam to co relacjonował. Mówił że chciałby się gdzieś wybrać.
Wspomniał o ruinach pałacu. W miejscowości w której mieszkam są pozostałości pałacu. Z ciekawości zapytałam czy chodzi mu o konkretnie te.
Potwierdził. Chciałby w najbliższym czasie odwiedzić to miejsce.
Przez chwilę poczułam niepokój. Czemu akurat to go zainteresowało? Jednak szybko o tym zapomniałam, bo przecież on co rusz wyszukuje na mapach jakieś opuszczone miejsca, w końcu to jego pasja. Przypadek i tyle.
Nie chciałam jeszcze zdradzać mu gdzie mieszkam. Nie dlatego, że mu nie ufałam, ale najpierw chciałam lepiej go poznać, więc nie wspomniałam, że ten pałac znajduje się niedaleko mnie.
Nie pomyślałam jednak o tym, że czasami zdradzamy o sobie więcej niż myślimy.
Przez kolejne dni nie poruszaliśmy już tego tematu.
Jak zwykle rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Bardzo podoba mi się to w naszych rozmowach, bo nie muszę nikogo udawać ani martwić się że zabraknie nam tematów, bo w naszym przypadku niemalże każdy jest dobry do niekończących się rozmów.
Dzisiejszy wieczór był wyjątkowo szalony. Miałam więcej energii niż zwykle. Wykorzystując to postanowiłam powywijać przed lustrem. Lubiłam tak robić gdy miałam dobry humor, ale nie dzieliłam się tym z nikim. To była część mnie tylko dla mnie.
Robiąc prywatny pokaz taneczny sama dla siebie dostrzegłam, że zapomniałam zasłonić rolet. No masz Ci los! Podeszłam do okna i zauważyłam w oddali cień mężczyzny. Czy on mi się przez cały czas przyglądał!? Ale wstyd. Jak to któryś z moich sąsiadów to zapadnę się pod ziemię.
Opuściłam rolety i uznałam, że na dziś wystarczy wygłupów i czas pójść spać. Aż usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Spojrzałam w ekran telefonu, a tam wiadomość od Martina „Jesteś taka urocza, lubię kiedy jesteś sobą”.
Co racja to racja. Przy nim naprawdę mogłam być sobą i uwielbiałam w nim to od samego początku. Coraz częściej zaczęłam uśmiechać się do telefonu.
Poczułam się już bardzo zmęczona, więc położyłam się spać. Zbyt zmęczona by upewnić się czy przekręciłam klucz od drzwi wejściowych.
Tej nocy spałam jak zabita. Nawet najgłośniejszy dźwięk budzika nie byłby w stanie mnie dobudzić.
Zazwyczaj śpię z opaską na oczach. Takie małe przyzwyczajenie od lat. Był już poranek, ale nie miałam jeszcze siły wyczołgać się z łóżka. W pewnym momencie zaczęło mi się wydawać że czuję nad sobą czyjś oddech, czyjąś obecność.
Nim zdążyłam zsunąć opaskę ktoś chwycił mnie za ręce przytrzymując je i uniemożliwiając mi to. Byłam przerażona. Zaczęłam krzyczeć, ale momentalnie drugą dłonią zasłonił mi usta abym była cicho. Nachylił się nade mną i wyszeptał „Od teraz należysz tylko do mnie”.
Cholernie się bałam.
Lecz oprawca nie wiedział, że pod poduszką zawsze trzymam nóż aby czuć się bezpieczniej.
Szarpiąc się na wszystkie strony udało mi się uwolnić ręce, a wtedy odruchowo chwyciłam za nóż. W tym momencie opaska zsunęła się niżej.
Nie wierzyłam własnym oczom.
To był Martin.
Skąd on do cholery wiedział gdzie ja mieszkam?
Instynktownie przyłożyłam mu nóż do szyi pytając skąd zna mój adres. Odpowiedział, że lubi dokładnie przyglądać się zdjęciom, które wysyłam. Mój strach mieszał się z niedowierzeniem, ale jednocześnie odczuwałam fascynację tym mężczyzną…
Chciałam przekonać się do czego jeszcze jest zdolny. Lubię taki rollercoaster w życiu nawet jeśli moja decyzja okazałaby się niewłaściwa.
Momentalnie gdy się tego nie spodziewałam szybkim ruchem wyrwał mi nóż z dłoni po czym rozciął nim moją koronkową koszulę nocną pod którą nic więcej nie miałam i będąc tuż nade mną zaczął mnie całować.
Czasami wpychał mi język do buzi, czasami podgryzał też wargi. Robił to z takim wyczuciem i pożądaniem że już wtedy czułam jak moja cipka staje się wilgotna.
Schodził coraz niżej pieszcząc moje duże cycki i ssąc sutki. Tego ranka były bardzo sterczące...Niekiedy przerywał pieszczoty żeby przejechać czubkiem noża po moim nagim ciele i powiedzieć mi jak piękne jest. To było zajebiste.
Kiedy jego głowa dotarła między moje uda zaczął je namiętnie całować. Myślałam, że oszaleję. Wiedział jak mnie nakręcić. Byłam już cholernie mokra. Poczułam jego język przesuwający się po mojej łechtaczce. Mimowolnie cichutko pojękiwałam. Raz ją lizał, raz całował, a raz ssał moje wargi sromowe. Na pewno pod wpływem podniecenia stały już bardzo zaczerwienione. Martin był w tym naprawdę dobry.
W pewnym momencie podniósł się. Byłam już nakręcona do granic możliwości. Rozpiął spodnie i wyjął swojego nabrzmiałego fiuta, po czym przysunął się tak że miałam go tuż nad twarzą. Kazał lizać mi swoje jądra, a później włożył mi go w usta i zaczął je posuwać. Niekiedy wsuwał go tak głęboko, że jego kutas dotykał mojego gardła.
Widziałam jak bardzo pragnie mnie dziś zerżnąć. Podniecała mnie ta myśl, że chciał to zrobić za wszelką cenę.
Chwytając mnie za biodra obrócił mnie tyłem do siebie tak bym się wypięła. Po chwili poczułam jak jego kutas we mnie wchodzi. Na początku było delikatnie, a później zaczął jebać mnie jak szmatę.
Raz robił to szybko, intensywnie, by zaraz zwolnić i dobijać go po same jaja, a moje soki aż po nich spływały. Wkładał go pod różnym kątem dzięki czemu czułam jak jego penis penetruje całe wnętrze mojej cipki. Czułam, że zaraz ją zaleje.
Delikatnie zwolnił, po czym gwałtownie dobijał go odbijając się o moje pośladki i mówiąc mi, że jego sperma będzie zaraz wypływać z tej pięknej cipki.
Skończył we mnie.
Było zajebiście.
Jednak najgorsze jest to, że nie wiedziałam czy powinnam się go bać czy spróbować zrozumieć jego fascynację mną.
Fascynację, która mimo że nie była zdrowa to bardzo mnie kręciła.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
Madafaka69
Skądś znam typa. Fantazje są po to żeby je spełniać moja droga. A widok z okna masz rzeczywiście sympatyczny.